poniedziałek, 25 lutego 2013

Rytmy szkolne, reformy i moje niezadowolenie.


 

Antek z tornistrem, idzie do szkoly
 

Co nowy minister… nowe ambicje  by pozytywnie zapisać się w historii francuskiego szkolnictwa. Zmiany, reformy, argumenty i kontr-argumenty. A w tym wszystkim my rodzice i dzieci, od których kilkakrotnie w ciągu ich długich lat edukacji oczekuje się adaptacji, dostosowywania do zmian… rzekomo na lepsze.

 

Na dzień dzisiejszy wygląda to tak, że do gimnazjum jest 4 dniowy tydzień szkolny, 24 h lekcji w nim i co 6-7 tygodni są dwutygodniowe wakacje z dwu miesięczną przerwą letnią. Nowy minister doszedł do wniosku, że te 4 dni są zbyt skoncentrowane, rytm dziecka zaburzony i, że należy wprowadzić dodatkowe pół dnia lekcji do szkół oraz skrócić o 2 tygodnie wakacje letnie. Jednakże liczba godzin lekcyjnych te 24 ma pozostawać taka sama. Będzie więc teoretycznie więcej czasu na zajęcia pozaszkolne bo az  45 minut dziennie w szkole.

W 1882 roku gdy powstała bezpłatna i publiczna szkoła dla wszystkich dzieci było 30 h lekcji w 5 dniach włącznie z sobotą, czwartek był wolny. W 1922 roku zmieniono ten system, gdyż dzieci pracowały na roli, mężczyźni zginęli masowo podczas 1 wojny światowej… szkoła rozpoczynała się więc w październiku! W 1936 roku wprowadzono 2 tygodnie wakacji dla wszytskich pracowników a dla dzieci wolne od 15 lipca do 1 października. W 1961 roku w dobie wzbogacania się I dostatniego życia wakacji było już coraz więcej w tym zwolniono sobotę bo rodziny zaczęły wyjeżdżać na week-endy. Na początku lat 1980 wprowadzono wakacje na Wszystkich Świętych oraz te lutowo-marcowe na narty. A od 2008 roku mamy 4 dniowy tydzień szkolny i 144 dni szkolne w roku, gdy w pozostałych państwach OCDE jest ich 180-187… Godzin jednak mamy tyle samo co inni.

 

Nowym pomysłem jest więc teraz rozłożenie tych godzin, zmniejszenie koncentracji ale jak obiecały władze żadne dziecko nie będzie bez opieki przed godziną 16h30. Trzeba je więc czymś zająć… Mają to być szkolne zajęcia kulturalno-sportowe albo zaraz po przerwie obiadowej, która będzie więc trwała 2h45 minut… albo od 15h45 do 16h30. Problem… szkoły I gminy nie mają pieniędzy by te zajęcia zapewnić?! Co więc mają robić nasze dzieci w tym czasie? Nie wiadomo.

 

W zeszłym tygodniu wypełniłam ankietę dla merostwa czy chcę zmian I jakich… Nie chcę!!! Pytano też co moje dziecko robi w wolną środę… ma zajęcia… bo dla sporej ilości rodzin to problem, gdyż tych zajęć dzieciom nie zapewniają… I tak mamy nad czym myśleć.

Bo oczywiście wszystko to jest robione w imię ROWNOSCI dzieci w szkolach problem w tym, ae jej ani nie było ani nie ma ani nie będzie… dzieci, które chodzą do dobrych szkół, i którym rodzice zapewniają odpowiednie zajęcia i rozwój zawsze będą lepiej rozwinięte, dostaną się na lepsze studia, będą miały lepszą pracę bo mają lepsze szanse… I żadna reforma tego nie zmieni. Przykre ale prawdziwe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz