środa, 19 lutego 2014

Problem

W ubiegłą sobotę mój mąż zawiózł Antka do dziadków na tydzień ferii. Jest tam ze swoją kuzynką, 3-letnią Apolline. I wszystko było dobrze do wczoraj. Wczoraj wieczorem, zadzwonił do mnie i płaczliwym głosem oznajmił, że dziadkowie kłamią i że on nie rozumie dlaczego kłamią. Po czym oewiadczył, że wolą Apolline od niego, że wolą rodziców Apolline od nas i że nienawidzą jego mamy czyli mnie.



Przyznam, że tak mnie zatkało, że nie wiedziałam co powiedzieć.



Z jednej strony jako osoba dorosła widzę to czarno na białym od lat i Antoś niczego nie odkrył, potwierdził po prostu to co wiem z drugiej, nie chcę by tego typu « smrody » interferowały w jego relację z dziadkami, która, według mnie powinna być zbudowana na ich wzajemnej miłości i porozumieniu. Nie wiedziałam jak wybrnąć. Dobrze, że Stéph już był to przekazałam mu słuchawkę… Bałam się, że poczynię szkody zabierajac głos w takiej sytuacji… Choć może powinnam ? Na końcu, jednak zabrałam…







Fakty przytoczone przez mojego syna z wczoraj dotyczyły przede wszystkim dziadkowych kłamstw, którymi wydawał się być poruszony. Otóż, już pisałam, że mała Apolline jest wyjątkowo trudnym dzieckiem i kilka razy dziennie urządza awantury z wrzaskiem i płaczem, które mogą trwać nawet całą godzinę i to z obojętnie jakiego powodu : wyjście spod prysznica, temperatura wody, ułożenie mięsa na talerzu… wszystko jest dobre.



Tak też jest u teściów. Tyle, że jak mała wrzeszczy to teściowie mówią przy niej i przy Antku, że jest obrzydliwa, nieznośna itd. a gdy wieczorem dzwoni tata Apolline a ich syn uśmiechają się do telefonu i rozpływają w cudownościach nad wnuczką, która jest po prostu super i nie ma z nią żadnego problemu.



Antek musi bardzo źle to odbierać, może ma jakieś poczucie niesprawiedliwości no i przede wszystkim te kłamstwa…







Gdy powiedziałam to dziś mojej mamie licząc… no chyba na nic nie liczyłam a może ? Mama mi powiedziała, że mój Antek jest nadwrażliwy, że nie rozumie, że nie chodzi tutaj o kłamstwo tylko o relacje pomiędzy dorosłymi… że z miłości teściowie nie chcą martwić syna zachowaniem jego córki na odległość i że dlatego tak mówią…



Nie przekonało mnie to, mam niesmak, ale mam też z pewnością skrzywione spojrzenie na to wszystko… Dlatego ostroznie do tego podchodze.







Sprawa rozbija się też oto co mówię ja, czyli mama Antosia… gdy na przykład moje dziecko codziennie bierze kąpiel bądź prysznic, a we Francji nie jest to praktykowane… bo myje się dzieci co drugi albo i co trzeci dzień… i on domaga się tego mówiąc, że mama go tak nauczyła, że ma się myć i być czystym to dziadkowie zaczynają nabijać się ze mnie mówiąc mu «  aj ta twoja mama, sama nie wie co mówi » ; albo o kąpieli « że to nieekologicznie wodę puszczać i że kąpią się tylko nienormalni »…







Antek wtedy ucieka, zamyka się w swoim pokoju tam, bierze telefon i dzwoni do mnie prawie, że z płaczem…







Wczoraj mój mąż poprosił ojca swojego do telefonu i powiedział mu wyraźnie, że ma tak do naszego syna nie mówić, nie krytykować jego matki, sposobu mycia itd ;.. nie poruszył jednak spraw kłamstw o małej…



Nie wiem, może za bardzo się przejmuję ? Może powinnam o tym nie myśleć ? Ale trudno mi bo obiektywna na pewno nie jestem…



Z jednej strony nie chcę by Antek urwał swoje kontakty z dziadkami z powodu ich rasizmu do mnie. Z drugiej trudno mi się zgodzić na tolerowanie zachowań opisanych wyżej, których nawet nie potrafię za bardzo mu wytłumaczyć.

7 komentarzy:

  1. Antka dziadkowie to nietolerancyjne, ksenofobiczne, stare barany. Dzieciakowi dobrze zrobi, jesli bedzie widywal ich jak najmniej.
    I serio, mojego dziecka by nawet przez sekunde nie zobaczyli, gdyby nie potrafili traktowac mnie z szacunkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoi teściowie to hołota. Francuska hołota.
    Francuzi to chyba brudasy, tzw. francja elegancja.
    Jestem na terenie wielu firm w Polsce, ale firmy francuskie to brud i smród.
    To naturalne, że antek zaczął to wszystko dostrzegać. Rozwija się z wiekiem, to zauważa. Dużym plusem jest to, że twoj mąż wreszcie zareagował. Jeśli do tej pory nie zrobił tego dla ciebie, to chociaż teraz zrobił to dla syna.

    OdpowiedzUsuń
  3. Agnieszko, powinnas byc ostrozniejsza w uogolnieniach, chodzi mi o kapiele czy prysznice dzieci. Mieszkam we Francji od 20 lat tak jak ty w zwiazku polsko-francuskim i mam duze grono znajomych francuskich. twoja uwaga mnie zaszokowala bo spotkalam sie z taka obserwacja po raz pierwszy. Kiedys kolezanka uswiadomila mi ze znamy calkowicie rozne Francje a nasza opinia jest subietywna i oparta na srodowisku i doswiadczeniach osobistych. I od tej pory precyzuje moje opinie "moja wizja Francji" Pozdrowienia Beata

    OdpowiedzUsuń
  4. Kasiu jak widzisz po komentarzu Beaty zdania sa podzielone... moze ja napisalam zbyt ostro?

    OdpowiedzUsuń
  5. Nicka w sumie to podobny komentarz jak do Kasi pod wplywem komentarza Beaty... nalezy chyba bardziej precyzowac nasza, osobista opinie. Bo Francja i Francuzi sa bardzo rozni...

    OdpowiedzUsuń
  6. Beata z pewnoscia masz racje, nalezalaoby precyzowac dokladnie o kogo chodzi i o czyja opinie chodzi. Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  7. Agnieszko, przypadkiem "wpadłam" na Twojego bloga, ale będę zaglądać częściej.... Co do kąpieli dzieci, to cóż znam takich francozow, którzy moja maluchy co dwa lub trzy dni (wynika to większości z lenistwa) i takich co moja codziennie. Zreszta zauważyłam ze w Polsce tez zaczyna robić sie "popularne" kapanie co kilka dni ;) jeśli chodzi o Twoich teściów to bardzo Ci współczuje, i pociesze ze u mnie jest podobnie. Tzn dzieci siostry mojego francuskiego męża, są faworyzowane, a moja córeczka jest spychana na drugi plan. Takich przypadków znam niestety mnóstwo .... Kiedyś, starałam sie aby moja mała miała jednak dobry kontakt z treściami, teraz to kompletnie olewam. Jeśli mój mąż jej nie zabierze do swoich rodziców w odwiedziny, to ja tego nie zrobię, a oni sami nie zaproponują. Rezultat jest taki, ze mieszkamy dosłownie 5 minut spacerem od teściów, a moja córeczka widuje ich raz na dwa lub trzy tygodnie, i wizyty są przelotne.......Cóż, sami sie o to prosili.... Więc, nie martw sie absolutnie! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń