sobota, 19 lipca 2014

Myślę sobie… dalej… jak najgorzej…o patriotyźmie






Zastanawiałam się już wiele razy nad tą problematyką, pisałam o niej. Tak zwyczajnie na blogu, bardziej naukowo w artkułach i w książce. Dziś skończyłam pisać kolejny artykuł dla francuskiego miesięcznika popularno-naukowego « L’Histoire ». Artkuł będzie nosił tytuł : « 1914-1918 Wielka wojna polską wojną ? »



Miałam więc trochę dokumentów w ostatnich dniach na biurku. Piętrzyły się ładnie i wielką niespodzianką dla mnie było odkrywanie losów zwykłych ludzi, Polaków z miasteczek i wsi, z różnych zaborów. To trochę jak pochylanie się nad tym co nas stanowi, co świadczy o tym Kim jesteśmy, przynajmniej w jakiejś części. I tak zajmując się właśnie Mikro – historią, widzimy chyba w sposób najbardziej oczywisty i przekonujący te wszystkie manipulacje, którym jesteśmy poddawani w szkołach, w mediach czy nawet czytając tylko tę Makro – Historię, przez duże H.

W przypadku I wojny światowej całkiem jasno widać, że Polacy walczący w austryiackiej czy pruskiej armii nie walczyli specjalnie o Wolną i Niepodległą Polskę… o niej marzyli dowódcy. Oni walczyli bo kazano… a przede wszystkim dlatego, że służba była obowiązkowa i że byli w wojsku koledzy. Przez solidarność z nimi walczono. Te więzi były najsliniejsze i znacznie silniejsze niż jakiekolwiek wielkie marzenia o wolnej Polsce. W tę mało kto wierzył. 7 sierpnia 1914 jak Pierwsza Kompania kadrowa weszła do zaboru rosyjskiego by zmobilizować Polaków do walki… o niepodległość… nikt się nie ruszył, nie było ochotników !



Czym więc jest na tym tle patriotyzm ? I w ogóle co to takiego?

Raczej zupełnie nie to co w podręcznikach, w przemowach polityków i innych manipulatorów. Patriotyzm w tym wydaniu to: uproszczanie skomplikowanej rzeczywistości dla celów propagandowo – utylitarnych.

W to wierzą maluczcy i dają się zabijać.



Ci co dwa dni temu zestrzelili samolot i zabili prawie 300 osób nazywają sami siebie – Patriotami. Walczą o wielką Rosję. Ich patriotyzm to wyższość ich Rosji nad sąsiednią Ukrainą, którą należy pozbawić ekonomiczno nośnych kawałeczków terytorium. A człowiek? Nieważny… od wieków tak było!



Ci co niszczą broń Hamasu by zapobiec zamachom na terenie coraz to bardziej szerokiego państwa Izrael, zabijają też dzieci. Są wielkimi izraelskimi patriotami. Człowiek? Nieważny…

Ci co wysyłają bomby na Tel Aviv zabijając izraelskich starców też są wielkimi patriotami. Walczą o wolną Palestynę. Człowiek? Nieważny…



Przykłady można mnożyć na wszystkich kontynenatch, w wielu społecznościach. Wszędzie tam, gdzie człowiek jako człowiek, jako osoba jest mało ważny pojawia się PATRIOTYZM. I jest on tym silniejszy im mniejszą wartość przedstawia w danej kulturze człowiek. Po prostu człowiek. A ten “izm” jak każdy “izm” opiera się przede wszystkim na ideologi, czasem dorabianej do uczuć i emocji nie zawsze przyjaznych innym.



Oglądałam wczoraj znakomity film “This is England” z 2007 roku, Najlepszy film na British Awards… w nim dzieci i młodzi, skinheadzi, nacjonaliści, patrioci angielscy… zdolni zabić w imię wykrzyczanego na mitingu PATRIOTYZMU.

Strzeżmy sie go jak ognia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz