niedziela, 7 grudnia 2014

Obalam mit Jedynaka!



Obalam mit Jedynaka !




Bo jedynacy są fantastyczni ! Ileż to razy musiałam wysłuchiwać od bardziej bądź mniej znajomych osób : " Dlaczego masz tylko jedno dziecko ? Nie chcesz więcej ? Uważaj wyrośnie egoista ! Wiadomo Jedynak ! "…

Za każdym razem brzmiało to jak groźba, ostrzeżenie, « życzliwe » uprzedzenie dramatycznych konsekwencji, które miały i mają nadejść.  A samo słowo « jedynak » stawało się w ustac tych « życzliwych » jakimś piętnem, skazą, pewną nieprawidłowością, która ja, nieświadoma matka, powinnam jak najszybciej naprawić !

I szczerze przyznam, że owszem, kiedyś przejmowałam się tymi uwagami. Była czujna, obserwowałam mojego jedynaka próbując wykryć w zalążku jakieś negatywne cechy, które z racji tylko i wyłącznie jego statusu – jedynego dziecka w rodzinie – miałyby go w jakiś sposób skalać.



Przyglądam się jemu już 10 rok… i nie widzę a raczej widzę tylko nie to co sugerowali « życzliwi ». Wczoraj popołudniu zawieźliśmy Antka pod szkołę bo wyjeżdżał z chórem na kolejny koncert ( w nieco uszczuplonym składzie chór na zdjęciach z wczorajszego wieczoru). Wysiedliśmy z samochodu i w stronę Antka podbiegło 3 chłopaków : Arthur, Léandre i Léonard… wykrzykiwali raośnie, że w końcu jest, dopytywali koło kogo usiądzie w autobusie. W kilka sekund mój syn przeskoczył do innego, przyjacielskiego życia. Wrócił wczoraj po 22h rozanielony… wesoły.

Dziś rano, msza święta… po mszy rodzice Arthur'a do nas podeszli z pytaniem czy mogą zaprosić Antka na obiad i na ubieranie choinki oraz robienie szopki do nich do domu… pojechał. W ubiegłą sobotę też był u innego kolegi na obiedzie… w niedzielę inny z koleji zaprosił go na mecz tenisa. W moim domu też się drzwi nie zamykają bo średnio raz w tygodniu mamy tu kogoś od Antka. W klasie lubiany, na przerwach i szkolnej stołówce hołubiony, ma kolegów i w gimnazjum. Na golfie inna paczka przyjaciół, w konserwatorium nie gorzej…

Myślę sobie – jaki egoista ? Jaki sobek, odludek, nielubiany przez innych, rozpieszczony przez tatusia i mamusię ?

Może ktoś inny ale nie mój syn !






W domu pomocny, coraz bardziej… czuły, wrażliwy, wyczulony na innych, pomagający i myślący o innych, uczestniczący w wielu akcjach w szkole czy poza nią, starający się o prezenty dla innych… o zrobienie czegoś dobrego, bezinteresownego.

A miał z niego wyrosnąć taki zarozumiały egoista…



To tylko mit, kolejny, bezmyślnie powielany stereotyp. Jedynacy są tak samo różni jak różne są dzieci mające rodzeństwo. Jedno kłótliwe i egoistyczne inne nie. Bo tak naprawdę nie ma najmniejszego znaczenia czy ktos jest jedynakiem czy ma szóstkę braci. Znaczenie ma to jakim jest człowiekiem, jak został wychowany w grupie, czy osobno, w otwartym domu czy w zamkniętej na zewnętrzny świat twierdzy, przez takich czy innych rodziców.

Ja jestem z mojego Jedynaka ogromnie dumna!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz