czwartek, 9 lipca 2015

Dlaczego Antek nie jest dwujęzyczny ? Pomocy!




 

Oto jest pytanie, które zajmuje mój umysł od jakiegoś czasu a szczególnie po lekturze znakomitego wywiadu z Faustyną Mounis, która zresztą prowadzi genialny blog na ten temat.

 


 

Pozostaje mi się podpisać obiema rękami pod tym co powiedziała Faustyna w wywiadzie choć ja poznałam na własnej skórze wiele zachowań Franuzów dyskryminujących drugi język, inny od Francuskiego jak i w ogóle pochodzenie. O tym pisałam już na swoim blogu.

 

Zaczęlam zastanawiać się dlaczego mój Antek nie jest dwujęzyczny i znalazłam kilka odpowiedzi w wywiadzie Faustyny jak i  w książce Barbary Abdelilah –Bauer, o której wspomina Faustyna:


“Jeśli chęć wypowiadania się w drugim języku nie jest związana z koniecznością używania go na codzień albo z silnym pragnieniem zbudowania relacji międzyludzkiej z mówiącymi tym językiem ta chęć pozostanie tylko mrzonką bez perspektyw” (strona 145)

 

I właściwie w tym zawiera się kwintesencja tego co stało się z Antosia językiem polskim…

 

Od urodzenia bowiem mówiłam do niego po polsku, na początku długo, systematycznie, całymi dniami bo wtedy większość czasu ja się nim zajmowałam… Jak była u nas moja mama to też mówiła do niego po polsku non stop ale trwało to przez jego 3,4 i 5 miesiąc życia. Później zaczęły się nianie. Francuzka więc było po francusku i Irlandka i było po angielsku. Szkoła od 3 roku życia tylko po francusku całymi dniami i trochę po polsku ze mną… Dziadkowie do nas z Polski nie przyjeżdżali – w tym roku przyjadą ale jak wiadomo Antek będzie miał 10 lat! Moi bracia odwiedzili nas raz jeden i dwa razy drugi…

My do Polski jeździmy w zasadzie 1 raz w roku, rzadko się zdarza by to były 2 razy…

 

Trudno więc o większy, głębszy kontakt z językiem polskim. Mój mąż nie mówi po polsku, mówi kilka słów, zwrotów i jak powiedziała Faustyna w jego hierarchii języków język polski jest takim sobie językiem pośrodku, do życia niekoniecznie potrzebnym – typowy Francuz. Nie to co angielski – obowiązkowy…

 

Moja więź z Antosiem jest niezwykle silna, ale językowo mój syn wie, że większość czasu mówię po francusku, pracuję po francusku, piszę po francusku… może więc spokojnie utrzymywać tę więź ze mną mówiąc po francusku. Polski jest folklorystycznym dodatkiem w naszych konwersacjach bo fajnie brzmi i bo mama lubi ale nic ponad to… Czytam mu książki po polsku,często, prawie każdego dnia ale od razu tłumaczymy sobie co tekst oznacza bo Antek już wszystkiego nie rozumie. Mam Elementarz fajny dla niego, czytanie metodą sylabową… przerobiliśmy go w połowie, bawiło go to ale tak naprawdę rezultat jest mierny.

 

A ci co wokół… Francuscy dziadkowie Antka niecierpią jak mówię do mojego syna po polsku i kilkakrotnie zdarzały nam się sytuacje ostrego napięcia, otwartego konfliktu czy wręcz kłótni bo ja np. nazwałam Antosia Antosiem a nie Antoine… Moi bracia a raczej jeden brat z córkami raczej poniżają wszystko co polskie i Polskę bo im żyć źle… niedalej jak podczas ostatnich Świąt Bożego Narodzenia w samochodzie antkowe kuzynki głośno mówiły, że Polska jest be, że chcą z niej wyjechać itd… A dziecko to wyczuwa, napełnia się tymi emocjami jak pisze Faustyna. Moi rodzice… cóż jak do tej pory nie uczynili też wysiłku by nauczyć się kilku słów francuskiego mając wnuka we Francji i jak do nich przyjeżdżamy to owszem Antek wyduka z siebie kilka polskich słów ale nic ponad to…

 

I tak sobie myślę czy można to jeszcze naprawić? Co mogę tak naprawdę zrobić? Faustyno pomóż!

Po pierwsze by język polski w antkowej hierarchii języków nie był gdzieś szarym dodatkiem…

Po drugie by Antek zaczął mówić więcej po polsku i z przyjemnością…

A może jest już za późno? Wiadomo, że nauka intuicyjna i kompletna dwujęzyczność są możliwe tylko przed 6-stym rokiem życia dziecka… teraz możemy mieć tylko wtórną… tylko jak ją zdobyć?

19 komentarzy:

  1. Patrz, ja dziś w podobnym temacie, ale zupełnie inaczej pisze :) jak widać punkt widzę zależy od punktu siedzenia. Antek nie mówi po polsku a czy rozumie, kiedy się do niego po polsku mówi?

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiekszosc rozumie... Jak mu wadam czasem jakies polecenie po polsku to widze, ze rozumie choc on czasami oponuje i twierdzi, ze nie rozumie i ze mam powiedziec po francusku...

    OdpowiedzUsuń
  3. moja corka poszla do szkoly w Niemczech jak miala 4 lata, wczesniej chodzila do przedszkola i woli mowic po niemiecku, ale ja do niej uparcie mowie po polsku i bardzo uparcie ignoruje jesli mowi do mnie po niemiecku. wyjatek robie przy jej niemieckich kolezankach. piszesz, ze Antek wie, ze Ty piszesz, pracujesz w j. francuskim. no ale to jest praca, a nie relacja z dzieckiem. wydaje mi sie, ze jak sie caly czas, czyli podczas sniadania, kolacji, w drodze do szkoly, kosciola, na zajecia pozaszkolne, caly czas mowi po polsku, to dziecko nie ma wyjscia, bedzie rozumiec. a to, ze latwiej mu mowic w swoim jezyku ojczystym to norma. nasi znajomi zazdroszcze, ze nasza corka tak swobodnie (choc z niemieckim akcentem) mowi po polsku. ale sami kilka lat temu przyznali sie, ze wstydza sie mowic po polsku w sklepie czy na ulicy... ja sie wtedy smialam, ze tak czy siak ich po akcencie ludzie ponaja. teraz im zal, ze ich dzieci nie mowia po polsku...

    w takich przypdkach jakTwoj syn,czy moja corka, czyli u dzieci 2 jezycznych liczy sie system 100%: mowic tylko w jednym jezyku. francuski w szkole i w rodzinie francuskiej, a z mama tylko i wylacznie po polsku. jak moja corka jakiegos slowa nie rozumie po polsku, to jej to slowo po polsku tlumacze, nie po niemiecku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sniadanie, kolacje jemy razem z mezem i mowimy wtedy tylko po francusku... Do szkoly prowadza go maz ja go tylko 2 razy w tygodniu odbieralam w ubieglym roku... nie wiem jak bedzie w nastepnym zalezy Jaki bede miec plan lekcji i jak dalekie dojazdy. Dlatego kiedys tez chcialam byc ja mama 100% po polsku ale w naszej konfiguracji to trudne bo jak przy posilku mowie do dziecka po polasku to maz burczy, ze on nie rozumie a szczerze mowiac nie mam sily non stop tlumaczyc i przechodzic z jednego jezyka na drugi... moze tutaj jest moj blad?

      Usuń
    2. Jesli twoj maz burcz, to chyba nie rozumie, dlaczego chcialabys rozmawiac z dzieckiem po polsku. przeciez nie rozmawiasz z synem po polsku dla konspiracji, maz nie musi wszystkiego rozumiec, powinien okazac wiecej wyrozumialosci, jesli chce by jego dziecko bylo dwujezyczne, a ty powinnac okazac wiecej uporu. z tego co czytam, latwo sie poddajesz i ulegasz presji, a to tesciow, a to meza. Nie do konca chyba wiesz, czego chcesz i jak to osiagnac. Jesli ty sama nie jestes przekonana i nie potrafisz postawic na swoim, to nikt tego nie zrobi za ciebie. Inna rzecz, to czy masz jakichs polskich znajomych tam gdzie mieszkasz? na pewno sa inni Polacy wokol ciebie i oni na pewno maja dzieci, gdyby twoj syn mogl sie z nimi bawic, moze zaczalby mowic po polsku.
      to takie luzne rady

      Usuń
    3. Z polskich znajomych mam dwie dokładnie przyjaciółki. Jedna ma syna lat 20 druga dwie dziewczynki 3 latka i 1 roczek. Wiec raczej trudno o to by Antek sie z nimi bawił. Ale skoro tak uważnie czytasz moj blog to z pewnoscia wyczytałam, ze Antek bardzo mało sie bawi a raczej bardzo duzo pracuje, trenuje, śpiewa i uczy sie muzyki. Na zabawę pozostaje praktycznie zero czasu No chyba, ze na wakacjach i zreszta taka zabawa w sensie kopanie piłki w parku juz go niestety nie interesuje. A czego chce? I jak to osiągnąć? To juz raczej moja, wewnętrzna sprawa, o której nie będę dyskutować z kimś go nie znam.

      Usuń
    4. Fajnie, ze masz tam polskie przyjaciolki. Czy im sie udalo z dwujezycznoscia dzieci ? ta ktora ma dwudziestoletniego syna na pewno bedzie w stanie ci pomoc. Dla rodzica, ktory pracuje nad dwujezycznoscia dziecka to bardzo wazne, miec takie kontakty, rozmawiac o tym i dzielic sie doswiadczeniami z innymi rodzicami. Kiedy sie spotykacie z przyjaciolkami, czy Antek slyszy, jak rozmawiacie po polsku ? bo to jest bardzo wazne, kontakt z zywym jezykiem, jezykiem bliskich i znanych mu ludzi, ktorych spotyka w zyciu. Filmy, audiobooki sa fajne, ale to nie jest zywy jezyk, no i nie ma interakcji w takich sytuacjach, to jest tylko bierne osluchiwanie sie.
      Piszesz tez, ze Antek nie jest dwujezyczny i z twojego postu wynika, ze stanowi to dla ciebie problem. Byc moze jest to nawet dla ciebie jakis dramat, ze nie potrafilas przekazac, zaszczepic mu w naturalny sposob swojego jezyka ojczystego. Dwujezycznosc dziecka to czasami ciezka praca i wysilki obojga rodzicow. Obojgu rodzicow na tym musi zalezec i rodzic, ktory nie jest dwujezyczny musi akceptowac takie sytuacje, kiedy drugi rodzic rozmawia z dzieckiem w obcym mu jezyku. Jesli na takie sytuacje kreci nosem, to znaczy, ze tego do konca nie akceptuje i na dwujezycznosci mu nie zalezy. Oznacza to rowniez, ze ten drugi jezyk nie jest wazny i jest to jakies deprecjonowanie jezyka drugiego rodzica i jego pochodzenia w oczach dziecka. Jasne jest, ze nie powinnas wszystkiego tlumaczyc przed drugim rodzicem bo to jest wlasnie wyczerpujace na dluzsza mete i z drugiej strony, czy warto tlumaczyc wszystko, moze tylko wtedy, kiedy zaczniecie z synem poruszac jakis fajny temat, albo traficie na cos smiesznego w rozmowie, to warto sie tym podzielic z drugim rodzicem. Moze to wlasie Antek powinien ojcu tlumaczyc, z czego sie smiejecie lub o czym rozmawiacie, to byloby jakies dodatkowe cwiczenie.

      Jestem pewna, ze w takim duzym miescie jak Bordeaux sa wspolnoty, gdzie twoj syn moglby spotkac polskich rowiesnikow o podobnych zainteresowaniach, sa polskie szkoly (http://szkolapolskawbordeaux.blogspot.be/), polskie parafie, jakies skupiska Polonii, gdzie moglabys jakos ten polski z synem pielegnowac. Warto sie rozejrzec. Na tym etapie dzieci ucza sie w kontaktach z rowiesnikami najwiecej. Pisalas, ze tak trudno ci jako katoliczce we Francji, a przeciez polskie wspolnoty religijne za granica sa bardzo aktywne, nie tylko moglabys tam chodzic na msze swiete z synem ale i miec kontakt z jezykiem, poznac innych Polakow i ich dzieci, bym moze w wieku twojego syna !
      Warto wiedziec, ze sa rowniez organizowane kolonie i obozy dla dzieci spoza Polski - naprawde ciekawa sprawa - gdzie przyjezdzaja dzieci Polonii z calego swiata i gdzie moga uczyc sie jezyka, nawiazywac kontakty no i poznawac przy okazji Polske i nasze tradycje. Twoj syn jest juz przeciez w takim wieku, ze na takie kolonie moglby pojechac.
      Oczywiscie, ze czytajac twoje wpisy odnioslam wrazenie, ze twoj syn jest bardzo zajety, ma mnostwo zajec, i niestety, ze nawet gdybys chciala z nim rozmawiac lub uczyc go jezyka, nie znalazlabys wystarczajaco duzo czasu, zeby to zrobic.Tp juz kwestia priorytetow, co jest dla was wazniejsze, treningi, muzyka, golf czy nauka jezyka... To jest juz wasz wybor. Wszystkiego sie nie da zrobic, doba ma tylko 24 godziny...
      Masz racje, nie jestem kims, kogo znasz, ale z drugiej strony na blogu dzielisz sie przeciez w najdrobniejszych detalach tak osobistymi sprawami i historiami, a przeciez czytaja to zupelnie obce ci osoby, wiec tu akurat nie nadazam za twoim rozumowaniem.
      Pozdrawiam, zyje rowniez juz ponad 20 lat na emigracji, wiec rozumiem twoje problemy i dlatego pozwolilam sobie zabrac glos.

      Usuń
    5. Ten młodzieniec przyjaciółki, który ma 20 lat bardzo słabo mówi po polsku. Tata Francuz i niestety.... Dziadkowie w Polsce nieżyjąc od kilku lat. Nie za bardzo wiec. Malutka 3 latka owsze rozumie po polsku bo Agata wciąż do niej mówi po polsku ale odpowiada wlasciwie tylko po francusku z tego co wiem i widzę comartwi moja przyjaciółkę. Pozostaje wyjazd na długo do Polski rok może dwa by to zmienić bo wokol tylko francuski a od wrzesnia francuska szkoła z francuskim oczywiście. Taknaleze do stowarzyszenia Polskie Bordeaux, mamy kilka spotkań rocznie, Antek był kilka razy ale nie i tresuje go to za bardzo bo spotkania sa nastawione i organizowane na Polki! Polskiemamy, babcie, studentki... Polska szkoła jest w soboty wiec akurat wtedy gdy my nie możemy i tak notabene nie chciałabym by polski kojarzył sie Antkowi ze szkoła juz jednej mu w zupełności wystarczy. Masz racje to sa wybory i akurat my wybraliśmy jego treningi i mecze niz 2 h w sobotniej szkole języka. Tak juz mamy. Wydaje nam sie, ze zapewni to Antkowi lepsza przyszłość ale może sie mylimy? Zycie nam to pokaże. Te obozy w Polsce to super pomysł i na pewno z niego skorzystamy.

      Usuń
  4. Myślę, że tylko ty możesz go "zmusić" do mówienia po polsku. Może więcej bajek polskich, filmów - lubi historię a my naprawdę mamy ciekawe filmy historyczne i programy. Jeśli nie książki, bo jednak czytani epo polsku do łatwych nie należy, to może audiobooki?Jest ich naprawdę dużo. Ale to wszystko musisz przystosować do jego wieku, a nie zaniżać, bo w jego wypadku, moim zdaniem, tematyka ma znaczenie, a poziom języka na drugim miejscu powinien być. Najwyżej coś mu wyjaśnisz jak nie zrozumie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wlasnie zamowilam u rodzicow film jakis historyczny po polsku bo to super pomysl... ta droga bedzie latwiej z obrazem i z jezykiem...

      Usuń
    2. Mnie jeszcze życie nauczyło, że w takich sytuacjach nie należy dziecka zostawić "sam na sam" z filmem, tylko oglądąć go razem. Przy czym muszę odpowiednio na wiek/zainteresowania dziecka komentować film, szczególnie, gdy coś jest niezrozumiałe. A potem szukać okazji do rozmów o filmie, o tym, co mogło dziecku najbardziej się spodobać. Bez zaangażowania z mojej strony się nie obędzie.

      Usuń
  5. Oj, to rzeczywiście cięzko krzewić polski w takich warunkach, życze powodzenia! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiscie ze dwujezycznosc naszych dzieci wiaze sie ze stala "praca" z naszej strony szczegolnie gdy pracujemy zawodowo i nasze srodowisko jest w wiekszosci francuskojezyczne. Zlezy tez jaka sobie stawiamy poprzeczke czy maja byc calkowicie dwujezyczne czy tez umiec sie porozumiec po polsku samodzielnie acz nie zawsze dobrze gramatycznie. I im starsze dzieci tym proces przyswajania jezyka zalezy od ich zaangazowania emocjonalnego. Moje nastoletnie dzieci maja dwa rozne poziomy 20 letni jest dwujezyczny a 16 letni radzi sobie i najwieksze postepy robi kiedy jest w Polsce na wakacjach sam i bez brata jako podrecznego tlumacza. Natomiast moim sukcesem jest ze czuja sie mimio urodzenia we Francji i taty Francuza w polowie Polakami i Polska nie jest krajem wakacji a domem i krajem rodziny. Zawsze muwia o Polsce z duma i waloryzuja ich dwukulturowosc. Mimo iz do Polski jezdzili raz do roku na 2 tygodnie, nie czytaja za bardzo po polsku i kontakt maja raczej w tym jezyku ze mna i to tez nie zawsze, co lubia podkreslac w polsce ze to wina mamy jak czegos nie wiedza bo mowie do nich po francusku za czesto...... Cwaniaczki... Ostatnio nawet moj 20 letni syn 3 razy tlumaczyl w gimnazjum i jestem z niego super dumna bo to nie takie proste. Mysle ze istotna jest w dujezycznosci spontanicznos i naturalnosc. jesli jest to dla nas oczywiste i nie zadajemy sobie pytan po co tojuz polowa sukcesu. Wazne jest tez co rowniez podkresla Barbary Abdelilah –Bauer na swojej stronie LES ENFANT BILINGUES nasz stosunek do naszego kraju do naszej polskosci, do mowienia po polsku w gronie Francuzow, jesli nie mamy z tym problemu i jest to czescia nas i a spojrzenie innych jest nieistotne to mysle ze dzieci rowniez odieraja jezyk polski pozytywnie. Totyle z moich przmyslen, duzo na ten temat czytalam jezdzilam na konferencje do Paryza i koniec koncow mysle ze ciesze sie sie z tego ze moje juz "prawie dorosle" dzieci chca jezdzic do polski i czuja sie z nia zwiazani emocjonalnie co jednak bez podstawowej mozlilwosci porozumiewanai sie po polsku nawet jesli nie zawsze doskonalej nie bylo by mozliwe. dla mmnie wazne jest by maily kontakt z rodzina w Polsce i zeby czuly sie w polsce calkowicie samodzielne. Kiedy wychodzilam za maz troska mojej may bylo nie "jak sobie poradziesz corko" tylko "jak ja sie porozumiem z moimi wnukami" i jej prosba byal dla mnie sygnalem ze jezeli che by moje dzieci znaly poja rodzine moj kraj i w pewnym sensie mnie sama to wazne jest by mowily po polsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antek bardzo lubi jezdzic do Polski, lubi POlske, kocha dziadkow z tej strony nie ma problemu... mysle, ze powinnam z nim jezdzic czesciej choc staje sie to coraz trudniejsze bo dziecko moje pomiedzy chorem a sportami na wysokim poziomie jest praktycznie non stop zajete... ale postaram sie. co do samodzielnosci w Polsce to jeszcze nie ten wiek ani umiejetnosci. Coz 10 lat za chwile, we Francji jeszcze nie jest zbyt samodzielny... przyjdzie to z czasem!

      Usuń
  7. Powinnas być może uświadomić mu, że jeśli nie będzie chciał mówić po polsku, to dziadkowie go nie zrozumieją i będzie im przykro? Skoro lubi jeździć do Polski, to może zapisz go tam na jakieś dwutygodniowe kolonie czy obóz i tam będzie sobie musiał po polsku sam jakoś poradzić. Nika z notatki niki wysyłała tak swoje dzieci co roku i chyba o teraz to robi. Ważne są też dość częste wizyty w Polsce-moje dziewczyny, tzn Victoria lat 8, nie wyobraża sobie jak na razie spędzenia wakacji gdziekolwiek indziej. Stąd już teraz jest w Polsce...
    Być może powinnaś też porozmawiać z mężem, żeby Antka zachęcił do nauki i Cię wspierał, bo to chyba bardzo istotne. Wiem jednak jak ciężko jest przekonac mężczyznę do czekokolwiek, nie będę więc na to naciskała jakoś szczególnie.
    Uparcie mów do niego po polsku, pomysł z filmami też mi się podoba. No a nawet jak się nie uda, to przynajmniej nie możesz powiedzieć, że nie próbowałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie agrumenty, że dziadkowie nie zrozumieją nie zadziałały. Działało, gdy dziadek na Skypie się pojawiał ze śmiesznym tekstem. Chciano posłuchać. Albo, gdy pojawiały się pytania o hobby dziecka. Patrząc na doświadczenia innych matek,myślę, że "full immersion", pełne zanurzenie się w języku mniejszościowym to najszybsza metoda do nauczenia polskiego. Wakacje w Polsce, najlepiej bez mamy, ale mogą być z mamą, jeśli ta często "oddala" się w swoich sprawch, podczas gdy dziecko ma styczność z innymi dziećmi, dorosłymi... nie ma lepszego sposobu. Dziesięciolatek sobie poradzi. Jeszcze nie przekroczył kilku granic, które u nastolatka powodują większe opory. Czasem myślę, że to my, rodzice, bardziej się boimy o to, czy dziecko sobie poradzi, niż ono samo. Niepotrzebnie.

      Usuń
    2. Nie jest stracony dla Polski wręcz przeciwnie, ma fundamenty aby na nich zbudować jego własna Polskość i lepiej aby to uczynił sam niż aby była mu narzuconą
      Myśle, ze warto wprowadzić go do kulturowego dziedzictwa obu narodów; Napolen Bonaparte miał syna z Maria Walewska a Polscy Żołnierze oslaniali jego odwrót z Rosji Xsiaze Józef Poniatowski zginął w nurtach rzeki Elstery, Maria Curie- Skłodowska urodziła się na polskich ziemiach pod zaborami, a Fryderyk Chopin byl jak Anthony syn Polki I Francuza ...;)))

      Usuń
  8. Od jego powrotu prowadzę "zmasowany atak" języka polskiego.... He, he... Zobaczymy!

    OdpowiedzUsuń