poniedziałek, 25 stycznia 2016

Czas do pracy choć… jeszcze na antybiotykach




 

Oh to moje zdrowie… niby nie jest najgorsze ale co roku, styczniową porą lubi płatać mi tego samego figla. Zaczyna się od kataru, który w kilka godzin ewoluuje atakując moje dziurawe zatoki, potem schodzi niżej na oskrzela albo i na płuca, jak w zeszłym roku, i w ciągu niespełna 48 godzin mam zaatakowane wszystko!

 

Co roku ta sama historia, albo prawie. W ciągu ostatnich kilku dniu udało nam się z lekarzem powstrzymać nawałnicę. Do płuc nie przeszło i nie dostałam miesięcznego zwolnienia lekarskiego, ale i zatoki i oskrzela zdążyły już oberwać. Zwolnienia dostałam równo na 2 dni, ostatni czwartek i piątek ale  antybiotyki mam jeszcze do tego czwartku, sterydy do połykania do jutra a sterydy wziewne jeszcze przez kolejne 10 dni.

 

Skutki uboczne za to mam już dzisiaj – policzki czerwone jak buraki, i problemy trawienne.

Ale co to dla mnie? Przyzwyczajona jestem! Co roku przerabiam a czasem nawet ze dwa razy w roku.

 

I pomimo całej profilaktyki choroba nawraca, czasem ostrzej czasem słabiej… Lekarze rozkładają ręce bo niewiele da się zrobić… w moich zatok są dziury – pozostałości po dziecinnym i starszym też chorowaniu. Niczym zalepić się ich nie da! Po migdałach też mam wielkie dziury, wyrwy tylko czekające na kolejnego bakcyla by wybuchnąć infekcją. Też zalepić się ich nie da.

Obecne warunki pracy nie sprzyjają odpoczynkowi ani zachowywaniu formy, wręcz przeciwnie męczą wyjątkowo skutecznie.

 

Nie poddaję się jednak, żyję i na tyle na ile mogę staram się o siebie dbać.

 

Dziś popołudniu jadę do pracy, 56 kilometrów. Mam zebranie z rodzicami klas 4 gimnazjalnych. Muszę założyć pancerz żółwia i nabyć kilka tarcz. Zapowiada się siedzenie do około 21h… I pewnie kilka ostrych słów z mojej jak i z ich strony. Śpię na tym “wygnajewie” bo jutro od 8 zaczynam lekcje i do 16h… jak Bóg da do domu wróce jutro wieczorem koło 17h30…

4 komentarze:

  1. Kiedy mieszkałam we Francji, a zwłaszcza w Bordeuax też ciągle chorowałam. Wróciłam do Polski i wszystko mi przeszło. Nawet katarów nie łapię, nie pamiętam kiedy byłam ostatni raz chora...
    Kraj piękny, jedzenie świetne, powietrze też dużo czystsze niż w Polsce, a jednak coś mi tam nie służyło. Może emigracja nie każdemu służy? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak Mocno chorowalam, gdy bylam mala i mieszkalam w Polsce, wiec Francja raczej mi Ani nie zaszkodzila Ani nie pomogla. Natomiast w Bordeaux jest cieplo alé bardzo wilgotny klimatu i on sprzyja zakazeniom, tak ogolnie.

      Usuń
  2. Tak, pamiętam ten wilgotny klimat w Bordeaux... :-/ Dlatego napisałam, że "zwłaszcza" w Bordeaux chorowałam. Mieszkałam tam około roku i ciągle byłam chora... Miałam okropne bóle zatok, ale bez objawów infekcji... dziwne to było i lekarze nie wiedzieli co mi dolega.
    Jako dziecko w Polsce też dużo chorowałam. Tak naprawdę to chorowanie mi przeszło po powrocie do Polski to już dobre kilkanaście lat temu... Nie wiem czy jest jakiś związek, czy też go nie ma. Tak piszę, bo mi się przypomniały te zatoki jak napisałaś o swoich problemach.
    Zdrowia życzę. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam naprawdę w początkach infekcji płukanie zatok.U nas w Polsce nazywa się to sinus rinse.Odstawiłam u dzieci krople,sterydy,itp.Stosujemy roztwór izotoniczny i zawsze działa.

    OdpowiedzUsuń