piątek, 3 czerwca 2016

Francuska codzienność – Wizyta u ortodonty i dentystycznie z Francji. Część 21.




 

Byłam wczoraj z Antkiem na wizycie kontrolnej u ortodonty. Na tego typu wizycie byliśmy pierwszy raz bo zasugerowała ją nam nasza dentystka. Na wizyty kontrolne do dentysty chodzę z Antkiem od 2 roku życia, co roku. Jak do tej pory NIC jeszcze nie znaleziono. Ani jednej dziury, ani próchnicy, ani krzywizny… Ma chłopak szczęście bo jak ja sobie przypomnę mój stan uzębienia z dzieciństwa i cotygodniowe wizyty u dentysty to mi ciarki po ciele idą.  Bo genetyka genetyką ale nie da się ukryć odpowiednia dieta i odpowiednie produkty do higieny robią swoje i pewnie więcej niż genetyka.

 

W Polsce, z tego co czytam sytuacja jest tragiczna… 79% dzieci w wieku 12 lat ma próchnicę i 96% tych w wieku 18 lat! Czyli od moich czasów niewiele się zmieniło.

 

We Francji w wieku 12 lat tylko 6% dzieci nie ma żadnych kłopotów z zębami, ani jednej plomby czy zniekształcenia. A 20% dzieci ma już w tym wieku po 3-4 ubytki. A najciekawsze w tym wszystkim jest TO, że ten stan, we Francji zależy od kategori społeczno-ekonomicznej rodziców! Chciałabym napisać jak zwykle we Francji… u nas wszystko klasowo i hierarchicznie. Dzieci bezrobotnych, robotników, rolników i dzieci wiejskie mają problemy z zębami a dzieci wyższych kadr praktycznie tych problemów nie mają.

Średnia ilość ubytków w wieku 12 lat, u francuskich dzieci to 1,23 “dziury” na dziecko. Znacznie, znacznie mniej niż w Polsce!!! ( ze strony Francuskiego Ministerstwa Zdrowia).

 

Wracając do Antosia… pani ortodonta dała nam skierowanie na zrobienia panoramicznego rentgena antkowej szczęki, to się robi u każdego dentysty nie schodząc z fotela więc wrócimy do naszej Izabeli. Bo nawet jeśli nie ma teraz najmniejszego problemu ani potrzeby zakładania aparatu to trzeba przewidzieć rozwój na kilkanaście nadchodzących miesięcy i działać zawczasu np: zrobić miejsce dla zębów, które się jeszcze pojawią by uniknąć aparatów w przyszłości. Antek jest “spóźniony” jak to pani doktor określiła bo w wieku prawie 11 lat ma jeszcze 7 zębów mlecznych a powinien już mieć tylko 1-2. Ale nie szkodzi. Przyjdzie to później.  Cieszą mnie te wyniki bo dbanie i odpowiednia dieta jak widać zdają egzamin: nie pijemy napojów słodzonych tylko wodę, słodycze jemy tylko raz dziennie w porze podwieczorku i higiena… działa!

 

Za wizytę kontrolną zapłaciłam 23 euro. Całkowicie refundowane przez moje dwa ubezpieczenia: podstawowe i dodatkowe.  

4 komentarze:

  1. hej, hej,
    Faktycznie, nie znam tutaj dzieci, ktore maja (jak ja w i"ch wieku") jakies ubytki. Tak jak pisalas, prewencja, prewencja, prewencja...

    Za to z ortodonta ja wole uwazac.
    Moja corka tez ma skierowanie na badania, prawdopodobnie rowniez otrzyma skierowanie na zalozenie aparatu korygujacego... Ale nasza pani dentystka (ktora o nasze zeby tez dba:)) rowniez ma w tym temacie zdania podzielone.
    Dlaczego ? Wkladamy szczeki naszych dzieci w szyny, aby skorygowac zgryz musza je nosic kilka miesiecy, nie odbywa sie bez bolu (bo przeciez kosci rosna w sposob nienaturalny)... Zdaniem naszej pani dentystki aparat nalezy zalozyc tylko jesli jest taka koniecznosc a nie tylko "dla urody" :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uważamy z ortodonta bo nic na sile i najważniejsze by nie szkodzić. Masz racje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Po moich dwóch synach mam "kolekcje" mleczaków ....;))

    OdpowiedzUsuń