niedziela, 13 listopada 2016

Mija właśnie rok… Francuska codzienność. Część 42.




 

Od zamachów we Francji 13 listopada 2015 roku. To dość dziwny dzień. Wszędzie mówi się o tym co było, minęło. W kościele msza święta sprawowana była w intencji zabitych i rannych. Wiele manifestacji we Francji, a szczególnie w Paryżu oddaje hołd tym, którzy przeżyli i tym, których już nie ma.

Wyobrażam sobie jak trudny to dzień dla tych, których te ataki dotknęły bezpośrednio. Ta medialna, polityczna i społeczna nagonka na celebracje, wspomnienia, hołdy.

 

Zostawmy to. Widocznie wielu odczuwa tę potrzebę celebracji.

 

To co mnie zastanawia to wnioski jakie wyciągnęliśmy z tego co się stało? Nie tylko my szarzy obywatele, którzy niewiele wpływu mamy na te fundamentalne środowiska i ich przekonania, ale ci, którzy nami rządzą, nami dyrygują.

Gdy słyszę Sarkoziego, który proponuje muzułmańskim i żydowskim dzieciom w szkolnych stołówkach dwie porcje frytek zamiast frytek i szynki bo Republika nie będzie się naginać a raczej respektować różnorodności wierzeń i sposobów życia swoich obywateli…. To hm? Ręce mi opadają bo jak widać ten kandydat na Prezydenta nie zrozumiał NIC.

 

Gdy wspomnieć letnie skandale wokół “burkini” to wnioski napawają smutkiem.

Zbyt mało jest w naszej przestrzeni społecznej i medialnej rzetelnej analizy, nie tylko błyskotliwych skandali a wiedzy, spojrzenia dogłębnego i woli by tę wiedzę przełożyć na decyzje i na czyny. Jednym słowem za mało słuchamy jednego z najlepszych specjalistów jakiego mamy czyli Gilles Kepel. Jego refleksja jest wielce pouczająca… I nie dotyczy aktów chwilowych, ale całego procesu republikańskiego budowania terroryzmu na swoim własnym terytorium, od dziesięcioleci.

Tym sposobem już nie tylko poletko ale całe wielkie pole jest pozostawione naszym prawicowym ekstremistom, którzy je powoli orzą. Wyniki najbliższe już w maju.

 

Jedno jest pewne, ataki będą się powtarzać. Będziemy ginąć, i płakać. Nie da się temu zapobiec, nie w kilka miesięcy, nie we Francji. Czuję jednak pewną odpowiedzialność za to co teraz bo w końcu ja też tę młodzież edukuję, każdego dnia. Żyjemy jakby na kredyt, kredyt spokoju i pokoju. Smutne to i smutno mi dzisiaj…

2 komentarze:

  1. Nie wiem czy jest jedna dobra recepta na zamachy i na terroryzm. Z jednej strony to są lata zaniedbań i brak jakiejkolwiek polityki integracyjnej dla emigrantów - i zamknięcie Francuzów na innych - wielokrotnie o tym rozmawiałyśmy. Z drugiej jednak jest to niechęć imigrantów do integracji, niechęć do zmian. Bo nie o te frytki przecież chodzi, tylko o pewną elastyczność, której ani Francuzi, ani imigranci nie przejawiają w innych obszarach również.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polityka jest dramatyczna polega na przesuwaniu tetorialnym problemu Albo rozpedzaniu go w przestrzeni. Jak sie nie uda jest interwencja z przemoca....

      Usuń