czwartek, 17 listopada 2016

USG po francusku czyli Francuska codzienność. Część 43.




 

Byłam dziś rano w klinice Świętego Augustyna, na przeciwko mojego domu, by zrobić USG lewego kolana. Dokuczało mi od dość dawna, od ostatniego przeciążenia w lutym, w Pirenejach. Ale ignorowałma sprawę bo dokuczało mi tylko bardzo, bardzo okazyjnie, po conajmniej 7 godzinnym marszu. W innych wypadkach wszystko było normalne.

Moja domowa lekarka przepisała mi to USG już we wrześniu ale ja zadzwoniłam by się umówić kilka dni temu, po jesiennych wakacjach bo znów je wtedy odczułam.

Lekarka podejrzewała jakąś kistę między artykulacyjną.

 

Badanie niczego nie wykazało więc tym lepiej. Pewnie chodzi o jakieś bóle artykulacyjne przy silnym przeciążeniu i tyle. Jeśli się powtórzą zrobię tomografię bo na USG wszystkiego nie widać. Ale wydaje mi się to narazie przesadą.

 

Nie chcę jednak pisać o moich zdrowotnych problemikach tylko o systemie. Bo wciąż mam w pamięci drastyczne sceny z polskiej służby zdrowia, z lipca tego roku i pewnie, nieświadomie porównując doceniam tak bardzo to co mam tutaj ?

 

Telefon i umówienie się na zupełnie niepilne USG – 5 dni.

Dziś RDV na 8h30. Przychodzę pani rejestratorka bierze moje karty ubezpieczeniowe. Wypełnia dokument w niecałq minutę – pisze biegle na klawiaturze komputera a nie jednym palcem jak panie w szpitalu na Wildzie. Zaprasza do poczekalni. Obszerna sala, pachnie kawą – jest maszyna, jest też dystrybutor wody mineralnej. Pośrodku Sali wielki puszysty dywan, stolik z prasą. Wokół Krzesła i fotele- miękkie, wyściełane i dwa drewniane. Obok wielka zielona roślina. Na ścianie żel dezynfekujący do rąk dla każdego wchodzącego.

Po Bonjour, siadam i czekam. Jest 8h33, zostaję poproszona do gabinetu przez lekarza, który z uśmiechem ściska mi prawicę. Gawędzimy miło.

Od razu robi badanie. Niczego nie stwierdza. Prosi o przejście do poczekalni. Czekam jakieś 5 minut. Dostaję zdjęcia z USG, opis na całej stronie A4. Nic nie płacę. Wychodzę. O 9h jestem w domu.

Dwa medyczne światy… polski i francuski a ta sama Europa.

4 komentarze:

  1. No coz, Polacy nie placa tak wysokich skladek na ubezpieczenie zdrowotne jak na zachodzie, zarobki nieludzkie, wiec i motywacja licha. Ale przyznam, ale i tutaj tak lukrowo nie jest... Chociazby dlatego, ze lekarz nic nie widzi, i po sprawie - zamiast dalej drazyc, to odfajkowal usg i ma sumienie uspokojone. A ja sie tak latwo nie daje splawiac, bo bol sygnalizuje, ze cos jest nie tak - nawet jesli to bol od czasu do czasu. Nie raz ignorowanie takich pierwszych, delikatnych objawow konczy sie tragicznie. Nasz znajomy stracil wech, lekarz twierdzil najpierw, ze to tylko przeziebienie, pozniej strzelil hipoteza, ze to alergia, bo pyli, skonczyl sie okres pylenia, znajomy dalej nic nie czul, znow poszedl do lekarza, czekal w kolejce do laryngologa trzy miesiace, zeby sie dowiedziec, ze ma nowotwor w nosie. niestety, juz z przerzutami. znajomy juz nie zyje...a to podawanie reki... ma byc niby przyjazne, ale dla mnie to po prostu niehigieniczne: na pozegnanie lekarz podaje reke np. zasmarkanemu pacjentowi, zaraz po tym wychodzi, zeby mnie przywitac i podaje mi te sama reke... eee, nie mam ochoty na takie 'zarazkowe' serdecznosci. U nas zel dezynfekujacy tez wisi... i lekarze juz krzycza, ze egzemy powoduje, w co wierze, bo jednak to chemia. lepiej umyc rece zwyklym myslem i splukac woda, niz traktowac skore chemia.
    Magda z Holandii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak cos mi dokucza To Tez dociekam... Alé To kolano To nie tak bardzo Albo wcale.

      Usuń
  2. Najważniejsze, że nic poważnego nie dzieje się z Twoim kolanem, cała reszta to różnice mentalne i kapitałowe, na które nie do końca mamy wpływ. Każdy by chciał mieć doskonałą służbę zdrowia, ale kiedy zaczynam narzekać na polską myślę sobie, że są kraje, w których jest jeszcze gorzej. I jest ich zdecydowanie więcej niż tych, w których jest lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz racje alé jak sie ma dobrze To sie narzeka... Taka natura ludzie no przynajmniej moja !

      Usuń