wtorek, 13 grudnia 2016

35 lat temu oczami małej dziewczynki czyli Polska (była) codzienność.




 

Ten dzień pozostanie już we mnie na zawsze. Zapisał się, odcisnął sie bo pamiętam go bardzo dokładnie. Właściwie kilka jego fragmentów wyryło się w moich myślach i każdego 13 grudnia do mnie, jak bumerang, te momenty powracają.

 

Był mroźny, bardzo mroźny poranek. Mieszkaliśmy wtedy w Koszaline, na osiedlu Niepodległości, w komunstycznym bloku, na czwartym i ostatnim piętrze. Za naszym osiedlem była polna droga do lasu a za lasem 5 czy 6 kilometrów dalej nasze Bałtyckie morze. Po lewej stronie pól, czarna wstęga asfaltowej drogi prowadziła do Mielna.

Gdy w ten poranek weszłam do naszej maciupeńkiej kuchni zobaczyłam moją mamę na stołku, przy kuchennym stole, pod oknem… całą we łzach. Tata był bardzo zdenerwowany. Wszyscy byliśmy jeszcze w piżamach. Mama pokazała mi tylko przez okno jak asfaltową drogą suną w stronę miasta czołgi, jeden za drugim, jeden za drugim.

 

Pamiętam moje niedowierzanie, to dziwne uczucie, że gramy w jakimś filmie, że po tej drodze na plażę jedzie coś dziwnego, niepojętego.

 

Jak chyba wszystkie dzieci tego czasu chcieliśmy obejrzeć Teleranek o 9h w TV. Jednakże ekran był w kratkę jak na na zakończenie programu. Po kilku minutach pojawił się generał, w czarnych okularach, polska flaga i kartki papieru w jego rękach. Odczytał komunikat pełen grozy, z którego zapamiętałam «  że nasza ojczyzna znalazła się nad przepaścią ».

Co za przepaść, skąd przepaść skoro nikt wcześniej o żadnym niebezpieczeństwie niczego nie mówił ? Tego nie mogłam zrozumieć.

Słuchaliśmy kilka razy tego głosu, tego komunikatu jak w jakimś horrorze. Czułam smutek, groźbę, czułam, że dzieje się coś złego.

Ale z pełną jasnością dotarło to do mnie chwilę później, chyba koło południa jak przyszli po Tatę… Musiał zbierać się natychmiast. Mama płakała jeszcze bardziej. A my chyba z nią.

Było nas w domu trzech ja i moi bracia lat 7 i 2. Telefon nie działał… Transport nie chodził… szkoły zamknęli…

 

Dzisiaj nie wyobrażam sobie tego na 11 dni przed Świętami ????

Byliśmy w kościele w ten dzień. Szliśmy jak zawsze z 2 kilometry na piechotę by tam dotrzeć. Było strasznie dziwnie. Twarze zamknięte, smutne, łzy na niektórych kobiecych licach…

 

Pomyślałam sobie wtedy, że trzeba będzie znów pójść po jakieś paczki do kościoła po religii… bo znów będzie nic nie będzie. Jak mi kiedyś mówiła moja kochana chrzestna, już jak miałam 5 lat to twierdziłam “ że ja w tej biedzie ( czy nędzy?) mieszkać nie będę” to w wieku lat 8 ta moja świadomość musiała być jeszcze bardziej rozwinięta… Bo te moje myśli o biedzie pamiętam i to , że trzeba działać choć pewnie pojęcia mieć nie mogłam jak…

 

Pamiętam właściwie z całego mojego wczesnego dzieciństwa i biedę i kartki i kolejki… pamiętam, że mój brat kochany nazywał kawę, w paczkach 100 gramowych, nie zmieloną, “powietrzem” bo dorośli gotowi byli stać całymi godzinami by te 100 gram otrzymać! Albo te korale z rolek papieru toaletowego czy te kości w mięsnym zamiast mięsa i obrażone panie sprzedawczynie na każdym kroku…

Boże co to był za okropny czas… brrr aż mi ciarki przeszły…

 

Dziś opowiadamo tym moim francuskim uczniom!!!! Brzmi jak film… słuchają w grobowej wręcz ciszy, zafascynowani, zadają pytania… pokazuję im kartki, kilka starych zdjęć z naszego PRL-owskiego dobrobytu i bibuły “Solidarności”…

Kilkoro z nich podchodzi po lekcji i mówi, że są dumni, że mają taką nauczycielkę.

 

A mi smutno dzisiaj… bo pamiętam.


DZIS o 19:30 ZAPALAMY SWIECZKE ZA TYCH, KTORZY O NASZA WOLNOSC WALCZYLI I ZA TYCH KTORZY ZA NIA ZGINELI...

4 komentarze:

  1. Wiesz Agnieszko, ja nic nie pamiętam z tego dnia. Zawsze mnie to dziwi, bo jesteśmy w tym samym wieku, a ja mam czarną dziurę :-( Ja przez całe dzieciństwo bałam się wojny, być może więc stan wojenny był po prostu spełnieniem moich najgorszych obaw.
    Trudne były to czasy i dobrze, że o nich opowiadasz. Nie chce się wierzyć, że to było tak niedawno - tak przyzwyczailiśmy się do dobrobytu i spokoju na ulicach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten twoj strach o wojne jest dosc znamienny.... A dlaczego Masz dziure na 13 grudnia, pamieciowa dziure tego nie wiem. Twoje ostatnie zdanie brzmi dzis wyraznie w kontekscie tego Co dzieje sie w Aleppo... Tak blisko nas...

      Usuń
  2. Mam nieco inne wspomnienia. U nas nie było czołgów, ale strajk na kopalni i próba zrozumienia, dlaczego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, ze pytanie " dlaczego" nie niepokoilo mnie wtedy... Przyszlo duzo pozniej...

      Usuń