niedziela, 15 stycznia 2017

Wyprzedaże ; pierwszy telefon ; « Dalida » : nowa praca i garść bezsensów czyli Francuska ale i polska codzienność. Część 56.







 
W ubiegłą środę rozpoczęły się we Francji zimowe wyprzedaże. Są one coraz wyraźniej pozbawione sensu, gdyż na stronach internetowych i w butikach wyprzedaże trwają teraz niemal cały rok, co chwilę są jakeś prywatne sprzedaże czyli « ventes privées », obniżki, promocje. A na stronach internetowych wyprzedaże trwają cały rok i nie mają sobie równych bo tylko tutaj można kupić rzeczy piękne, markowe za 1/3 wyjściowej ceny. Tak więc ludzi w fizycznych, realnych sklepach jest coraz mniej i kupują też coraz mniej produktów. Z pewnością to kolejna ewolucja, która dokonuje się na naszych oczach. Ja jednak lubię, kilka razy w roku odwiedzić moje ulubione butiki…


 


Tak więc i tym razem, obkupiłam się bielizną i dwoma swetrami w Princesse Tam Tam bo to moja ulubiona marka. Pan mąż dostał nową cudowną marynarkę od znanego projektanta. Wczoraj zakończyłam zakupy w perfumerii i odbierając antkową paczkę z rzeczami z wyprzedaży czyli 3 pary spodni, dwa swetry, kilka polówek z długim rękawem… ruina!


Kosmetyki do makijażu musiałam odnowić a po te chodzę osobiście by wypróbować…  Nie poszłam za radami Kasi bo trafiłam w Marionnaud na kosmetyczkę, która mnie umalowała i doradziła to co na zdjęciu. Jestem bardzo zadowolona.


 


A skoro o zakupach mowa… to nie napisałam jeszcze, że Antek pod choinkę dostał swój PIERWSZY TELEFON komórkowy. Nie mógł się doczekać bo część kolegów w klasie miała już swoje, od początku roku szkolnego czyli pierwszej klasy gimnazjum. Ale, są jeszcze rodzice, którzy swoim dzieciom tego urządzenia nie kupili i są generalnie przeciw. My się skusiliśmy bo Antek wraca czasem całkiem sam do domu a ma 25 minut marszu, ruchliwe ulice i trochę się o niego boimy. W końcu nie ma jeszcze 12 lat.  Dostał Iphona 5S i szaleje ! Nie kupiliśmu mu nowego modelu bo to kosztuje zbyt drogo ale taki z odzysku, jak nowy. Antek szczęśliwy.


 


 Z zakupami jednak koniec... na jakiś czas !


Wczoraj wieczorem byliśmy w kinie, na filmie « Dalida », który wszedł na ekrany kin w ubiegłą środę. Jesteśmy fanami Dalidy od dawna, słuchamy jej piosenek w samochodzie i śpiewamy je czasem w domu. To kolejna biografia, którą widzieliśmy w kolejnej odsłonie ekranizacyjnej. Antek był pod ogromnym wrażeniem choć wszystkiego nie zrozumiał. Ja w nocy nie mogłam spać z wrażenia bo chyba zbyt dużo myślałam… o jej życiu, o wyborach, o genialnej jakości tego filmu, który pokazuje tak wielką paletę ludzkich uczuć i emocji, że trudno wyjść niewzruszonym, obojętnym. Zastanawia mnie, zresztą nie od wczoraj, ten « los » czy jak to coś nazwać ?... który sprawia, że pewne spotkania następują w złym momencie, że decyzje nie znajdują pozytywnego zakończenia pomimo wydawałoby się pozytywnych okoliczności, że chcemy dobrze, że się staramy a wynik jest znacznie poniżej naszych oczekiwań albo i staje się dramatem. W biografiach artystów zdarza się to znacznie częściej niż u zwykłych śmiertelników… Włoska aktorka grająca Dalidę jest po prostu GENIALNA choć to jej pierwsza rola… No i… dramat aborcji i samobójstw… te tematy są rozwinięte i w różnym naświetleniu i natężeniu pokazane w filmie… Jednym słowem sporo przemyśleń !


 


W naszym domu, w tym czasie oprócz kilku bezesnów i radość wielka bo pan mąż umowę o nową pracę podpisał więc nadzieja na lepsze jutro też się pojawiła. Co z namaszczeniem celebrujemy !


Jednkaże nie przeszkadza to nam się kłócić namiętnie również ! A ostatnio kwestią sporną jest edukacja Antka. Mamy z mężem zupełnie inne wizje i podejście do tej kwesti więc drzemy koty. Ja uważam bowiem, że oceny są mało ważne i absolutnie nie pokłaniam się nauce na pamięć. Mąż zupełnie na odwrót, wytwarza stres i presję, gdy Antek ma mniej niż 18 punktów na 20! Ja się wściekam na to… a Antek jest pośrodku. Nie mogę go przekonać bo on ma swoją, francuską wizję edukacji i oceny najważniejsze. Ja ucząc w szkołach tutaj, od lat, mam bardziej liberalne podejście i dużo, dużo dystansu!


 


A co z polską codziennością i jej bezsensem?


Otóż osłupiałam, naprawdę osłupiałam jak usłyszałam w polskim radiu, że uczniowie z 5 regionów rozpoczęli zimowe ferie w piątek 13 stycznia! Bo przecież 2 stycznia dpiero wrócili do szkoły po wakacjach świątecznych… Więc nie rozumiem? Najpierw chodzili do szkoły od 1 września do 22 grudnia bez przerwy, bez wakacji prawie 5 miesięcy a teraz po 10 dniach uznano, że są na tyle zmęczeni, że należą im się ferie? To co te 5 poprzednich miesięcy nie męczy???? Chyba ten kto te daty ustalał jest kompletnym idiotą i nawet nie słyszał o rytmach funkcjonowania ludzkiego ciała i jego potrzebach. We Francji coś takiego by nie przeszło bo i nauczyciele i uczniowie i rodzice byliby na ulicach… A w Polsce, dzisiejszej Polsce? Święty PIS może wszystko?

9 komentarzy:

  1. Dlaczego piszemy przymiotnik Francuski z duzej litery, a polski z malej ? Wyzszosc Francji nad Polska ? O co chodzi?

    OdpowiedzUsuń
  2. pewnie o ten tramwaj co nie chodzi! à na powaznie o zwykla pomylke. Tresc wazniejsza nie ortografia. jak dla mnie. milego poprawiania kajeciku bo takich bledow znajdziesz U mnie setki. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. pewnie o ten tramwaj co nie chodzi! à na powaznie o zwykla pomylke. Tresc wazniejsza nie ortografia. jak dla mnie. milego poprawiania kajeciku bo takich bledow znajdziesz U mnie setki. pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Estee Lauder to moja ulubiona marka kosmetyków, zwłaszcza do makijażu! Dalidy nie znam zupełnie, zaintrygowałaś mnie tym filmem.
    Co do ferii - myślę, że nikt nie myślał o dzieciach, chodziło raczej o właścicieli pensjonatów. Dzięki takiemu podziałowi mają obłożenie przez sześć tygodni, a nie jak kiedyś przez dwa. Inna sprawa to bzdurny podział roku szkolnego, a raczej kompletny brak podziału. Mamy to na co dzień :-/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wlasciwie nie moge powiedziec jaka jest moja ulubiona bo zmieniam, mieszam... EL lubie, bardzo lubie ale Chanel czy Lancôme tez!
      Jak bylam dzieckiem to na ferei malo kto wyjezdzal a na narty? To juz byla prawdziwa rzadkosc! Nie wiem jak jest teraz? Wiem tylko tyle, ze z mojej rodziny nikt nadal na narty nie jezdzi i tej blizszej i tej dalszej. Dla mnie takie narciarskie wyjazdy staly sie norma dopiero tutaj, we Francji. Nie slyszalam zbyt wiele dobrego o jakosci polskich tras, wyciagow czy w ogole zaplecza turystycznego narciarskiego. Sama tez tego nie sprawdzilam. Rozmiar wiosek narciarskich jak dla nas jest w Polsce zbyt maly i przez to nieinteresujacy jak i wygorowane ceny. Zdecydowanie wolimy Alpy i Pireneje choc moze sie mylimy? Trzeba by to kiedys przetestowac! a co do podzialu roku szkolnego... tak... cos nie gra w systemie.

      Usuń
    2. Och Agnieszko, wiele się zmieniło od tamtych czasów, choć również wtedy Polacy jeździli na nartach. Nie zapominaj, że mamy blisko do Czech, a tam jest bardzo szeroka oferta tras narciarskich. Poza tym nie trzeba jeździć na nartach, żeby lubić zimowe wyjazdy.

      Usuń
  5. Ten podział na województwa z założenia miał służyć rozładowaniu tłoku , że niby więcej dzieci skorzysta i w lepszych warunkach , ale jak to u nas : nikt nie przewiduje jak to będzie w praktyce , a pis - cóż , właściwie nie może więcej niż inni ale ma to w ... , no wiesz gdzie. Pozdrawiam Hannamaria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło Cie widzieć Haniu! Pewnie intencje były takie jak piszesz a wychodzi rożnie. Co tam u wnuków? I u Ciebie?

      Usuń
    2. Mnie także miło ,że zajrzałaś do mnie na blog. Piszę codziennie więc zapraszam ; wnuki rosną i cieszą a ja jak zwykle zapracowana , ale nie narzekam. Do Ciebie zaglądam często , choć nie komentuję .

      Usuń