niedziela, 19 marca 2017

Prawo pracy i walka o swoje czyli o tym jak mój mąż dba o własne interesy. Francuska codzienność. Część 75




Wczoraj dowiedzieliśmy się, że mój mąż wygrał proces ze swoim poprzednim pracodawcą, który zwolnił go we wrześniu rzekomo za błędy, “poważne błędy” jak to było określone w dokumentach. Mój mąż jednak dowiódł ze swoim adwokatem, że te błędy były wymysłem firmy, która od wielu miesięcy traciła pieniądze i chciała się pozbyć pracownika pod byle jakim pretekstem.


A że trafiło na mojego męża to tak łatwo im nie poszło. Bo to już jego drugi proces z pracodawcą. Pierwszy jest jeszcze nie sfinalizowany ale już częściowo wygrany, drugi został wygrany w niecałe 6 miesięcy z solidnym odszkodowaniem finansowym.

Tak więc wpłynie trochę pieniędzy za kilka dni. To doświadczenie uczy mnie jednego, że nad Sekwaną nie należy się z żadnym nadużyciem godzić, wręcz przeciwnie należy skutecznie, w sądach dochodzić swego. Co prawda kosztowało to go sporo dodatkowej pracy, spotkań i zachodu ale warto było. Tym bardziej, że znalazł nową pracę, na bardzo dobrych warunkach choć znając go nie wiem ile tutaj popracuje… Mój mąż ma to do siebie, że często prace zmienia. Teraz wyglada na to, że się ustabilizuje czego sobie i jemu życzę bo nawet wygrane procesy są denerwujące i męczące.

4 komentarze:

  1. Nie zazdroszczę nerwów, bo wiele Cię to kosztowało! Mam nadzieję, że teraz sytuacja się ustabilizuje i trochę odetchniesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym ale narazie jest ciężkawo to wszystko ogarnąć. Bedzie jednak lepiej!

      Usuń
  2. Najważniejsze, że dobrze się to skończyło . Pozdrawiam Hannamaria

    OdpowiedzUsuń