wtorek, 23 maja 2017

Nie moge sie pozbierać... Wokol smierć. francuska codzienność: Cześc 88.

Jest mi zle, bardzo zle.

Wczoraj wieczorem zadzwoniłaś ty Karino kochana by powiedzieć mi, ze odeszła Iza... Nasza szkolna przyjaciolka, przyjaciolka rowniez Oazowa. Iza miała tyle lat co my. Ten sam rocznik.

Na jej facebookowym profilu uśmiecha sie do mnie twarz piękniej, młodej, wysportowanej kobiety. Jej synowie, maz...
Ja pamietam Izę z czasow szkolnych, jej wysoka postać, zdecydowany charakter, uśmiech. Pamietam te wszystkie chwile, które spędziliśmy razem, te nasze rozmowy, rozważania czasem bardzo głębokie bo o wierze, o egzystencji, o nas... Nasze wspólne śpiewanie, granie...

Kilka godzin wczesniej wzruszyłam sie bardzo bo odszedł Wodecki. Znakomity piosenkarz mojego dzieciństwa. Jego piosenki znam na pamiec, przypominają mi konkretne chwile, miejsca, ludzi... I wciaz go słucham... Na youtubie pisząc czy gotując tak jak słucham Młynarskiego, Grechutę czy Niemena czy Jarocka. To moj świat, świat moich odczuć, emocji...

Kilka godzin pozniej dowiedziałam sie o ataku w Manchestrze... Na dzieci...
Nie spałam wiele.
Nie moge sie pozbierać... Rzeczywistość mnie boli, bardzo boli. Jestem ale tak jakby mnie nie było.

Byłam w pracy, cały dzien...
Po lekcjach niektórzy uczniowie podchodzili porozmawiać...
" co sie stało?" - pytają...
 A mi sie oczy świeca od kropel słonej wody... Świat mnie boli, zycie mnie boli. Nie mam siły. Złe mi. Odwaga poszła w długa, optymizm zgasł jak zdmuchnęła świeczka.

Wiem, ze żyć trzeba i to tak by COS zostało z tych dni, dni... Bo tylko to sie liczy. Ale dzisiaj nie potrafię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz