czwartek, 18 maja 2017

Pierwsza moja wizyta u Sofrologa i kontrola u dietetyczki. Francuska codzienność : Część 86




 

Dziś, od samego rana, byłam bardzo zajęta. Zaraz po odwiezieniu Antka do szkoły miałam umówione moje pierwsze, dwugodzinne, spotkanie z sofrologiem.

Antek ma swoją panią sofrolog od kilku miesięcy już ale on chodzi do niej na konsultacje ze względu na swoją “karierę” sportową. Każdy sportowiec kogoś takiego ma.

Ja natomiast umówiłam się ze względu na mój pogłębiający się problem bezsenności.

 

Zaczęlo się kilka miesięcy po urodzeniu Antka, stan depresyjny, niemowlak w domu, ja dojeżdżająca do pracy te 560 km raz w tygodniu albo raz na 10 dni… I życie mi się skomplikowało. Pojawiły się kłopoty z zasypianiem. Okresami są one poważne bo pozwalają mi tylko na 3-4 godziny snu czasami są lżejszego kalibru i udaje mi się te 6 godzin przespać. Jak do tej pory nic mi nie pomaga… ani dieta dobrana do tej problematyki, ani sport, który uprawiam 6 razy w tygodniu, ani żadne zioła, wyciągi z ziół, ani melatonina bo to też było testowane, ani medytacje w pełnej świadomości, które owszem trochę polepszają ten stan, ale nie rozwiązują mojego problemu… szklanki mleczka i relaksująca muzyka to również nie działa jak i odmawianie różańców. Kilka razy w tygodniu biorę środki nasenne by przespać choć te 6 godzin bo mam nazajutrz 7 godzin lekcji plus dwie rady pedagogiczne, plus dom i Antka do obsłużenia.

Moja internistka ostatnio załamując ręce stwierdziła, że pozostaje juz tylko sofrologia albo w ostateczności hipnoza plus tabletki nasenne w razie potrzeby.

 

Moim problemem nie jest sen sam w sobie, jak już śpię to śpię. Moim problem są moje niepokoje i pewien wyuczony system funkcjonowania mojego mózgu, który nie pozwala mi na sen.

 

Tak więc, pełna nadzieii i niepokoju, znowu ten niepokój! udałam się na poranne RDV. Czułam się dziwnie… za to teraz czuję się taka spokojna, że za chwilę zasnę!

 

Czym jest sofrologia? To dyscyplina i dziedzina wiedzy stworzona w 1960 roku przez Alfonsa Caycédo, neuro-psychiatrę. Pomieszał on w niej a raczej zespolił w jedną całość: jogę, relaksację, hypnozę oraz ćwiczenia fizyczne. Sofrologia nie zastępuje medycyny ale jest jej komplementem. Ma tę zaletę, że w ciągu 6-8 seansów problem zostaje rozwiązany lub znacznie złagodzony. Sofrologia uczy zarządzania własnymi emocjami, rozwija koncentrację i kreatywność, pomaga w wydobyciu naszego potencjału jak i również w jego wykorzystaniu. Aktorzy, politycy, sportowcy mają swoich sofrologów na stałe bo potrzebują ich i ich ćwiczeń regularnie. Ja mam na kilka seansów by sprawdzić czy to podejście pozwoli mi na reprogramację, że się tak brzydko wyrażę, mojego mózgu i na lepszy sen.

 

Cwiczyłam dzisiaj całą godzinę… oddechy, ćwiczenia relaksujące z jogi, wizualizację… następne RDV za 10 dni. Zobaczymy czy z czasem będzie mi lepiej.

 

To co mi się najbardziej podobało to tłumaczenie a raczej wytłumaczenie mi laikowi jak funkcjonuje nasz mózg i dlaczego spać nie mogę. Jest to dla mnie dość niepokojące samo w sobie, ale będę nad tym pracować.

 

Po dwóch godzianch wałkowania niepewnosci w sofrologa zahaczyłam o kontrolę przed wakacyjną u dietetyczki… Miło było. Zgubiałam kilogramik, moja waga jest w tej chwili idealna. Masa tłuszczowa znów spadła, mięśniowa rośnie… jeszcze trochę jej brakuje do stanu optymalnego ale już jest dobrze. Przemiana materii znacznie przyśpieszyła bo potrzebuję aż o 300 kcal dziennie więcej na podstawową przemianę materii niż te 1300 z kawałkiem ze stycznia… teraz jest nieco ponad 1600 kcal…mięśnie spalają więcej i szybciej niż tkanka tłuszczowa albo nadmiar wody. Mój cel został osiągnięty!!!!

 

Pozostaje kontynuować. Dieta wyjściowa, ze stycznia się nie zmienia, logika pozostaje dokładnie taka sama. Mogę za to częściej pozwolić sobie na przyjemności drobne czy zwiększyć ilość spożywanego białka na przykład. To nawet jest wskazane bo za kilka lat menopauza i im wejdę w nią lekką nogą z prawidłowa masą mięściową tym lepiej. Skutków ubocznych mniej, widmo osteoporozy i reumatyzów dużoooo mniejsze. No I samopoczucie genialne!

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz