piątek, 11 sierpnia 2017

Polska 2017: rodzinnie. Organizacja i budzet. Czesc 1.

Wczoraj wieczorem wrocilam z 19-sto dniowego pobytu w Polsce. Na pytanie "jak bylo?" moge odpowiedziec, ze roznie bylo... i to z wielu wzgledow. Ten pierwszy to obecna polityczna i spoleczna sytuacja w kraju, ktora budzi moja groze. Ten drugi to poglebiajace sie podzialy ekonomiczne. Wyraznie widac tak naprawde wiele "Polsk" tych z malych prowincjonalnych miasteczek kupujacych w Biedronkach i w Lidlach i nie wyjezdzajacych na wakacje, ze tak to schematycznie i bardzo stereotypowo okresle po Polske wielkich metropolii typu Warszawa i Gdansk, gdzie az huczy od turystow, znakomitych muzeow, restauracji, hoteli na swiatowym poziomie i zapierajacych dech w piersi koncertow. Pomiedzy tymi skrajnosciami cos posredniego jak miasta typu Poznan czy Torun z aspiracjami, gdzie cos sie dzieje, ale niestety niedociagniecia widac golym, turystycznym okiem.
Tak sobie troche pojezdzilam w tym roku z Antkiem i z moimi rodzicami po roznych katach. 
Widac tez nagminna otylosc - ale to moj temat z cyklu "Zdrowsza..." jak i sklepy ze zdrowa zywnoscia Fit, ktorych wczesniej nie widzialam. 

Nie zaskocze nikogo stwierdzeniem, ze Polska jest coraz drozsza. Moj budzet zamknal sie w okolicach 1800 euro a i tak 9 dni spalam i jadlam u moich rodzicow - co tutaj sie nie liczy. Tansze niz we Francji sa wciaz pociagi i restauracje, ale juz prawie nie... kawiarnie, wejscia do muzeow i oczywiscie hotele. 
Nasz pobyt byl bardzo intesywny. Tydzien podrozowania z synem po kraju, plus 4 dni wyjazdu wakacyjnego z rodzicami. Wiele spotkan z przyjaciolmi ze szkolnych lat - balsam na moje serce!; z kilkoma czlonkami mojej rodziny - moja wielka milosc i oczywiscie w moim wydawnictwie bo ksiazka jak ta panna na wydaniu bedzie za kilka tygodni gotowa!

Zaczynam dzisiaj od kilku rodzinnych wspomnien... 

Te z Walcza... to oczywiscie cmentarze z najukochanszymi i spotkanie z ciocia Mania lat 103 i pol! Ciocia i opiekujacy sie nia syn z zona przyjeli nas bardzo serdecznie. Nie moge wyjsc z podziwu, ze ta ponad 100 letnia kobieta wciaz mnie rozpoznaje, wciaz pamieta, wspomina i tak znakomicie sie trzyma. Podziwiam tez jej syna a mojego wuja i jego zone za ich opieke nad nia i ich cierpliwosc. 



Najwiecej czasu Antek spedzil jednak z dziadkami czyli z Misiem Polarnym widocznym na zdjeciu, moim kochanym ojcem... i z Hipopotamem czyli z moja mama... A silowal sie z nimi, a piosenki spiewal, a bawil... A Antek tak ma, ze jak kogos bardzo kocha to nadaje mu jakies dziwne imie... ja na przyklad jestem Wielblad, mama Wielblad a tata jest Dzik...

Z Babcia ukochana w palmiarni w Ksiazu.

W Gdansku widzielismy sie z moja chrzestna, ciocia Ula! Prezentow nam nawiozla do hotelu, objedlismy sie z nia w restauracji i w kawiarni i Gdansk rowniez - stara jego czesc- zwiedzilismy! Pieknie bylo i pysznie bylo! a dalej...? powedrowalismy sami...

W Toruniu obchodzilam z Antosem jego 12-ste urodziny, w kawairni Wedla, zreszta w wielu ich kawiarniach w Polsce bylismy bo uwazam, ze sa jednymi z najlepszych na polskim rynku. Antek dostal tacke czekoladowych pralinek od firmy z okazji urodzin.

Dalej urodziny swietowalismy u mojego brata i bratowej w Warszawie. Marta zakupila mega tort w cukierni pana Sowy - co za delicje! 12 swieczek zablyslo! Nastepnego dnia byly mega lody w hali handlowej... ktorej nazwy zapomnialam - Koszykowa???? niedaleko od ich mieszkania przy Hozej. Uwielbiam Warszawe... koncerty, muzea, miasto i moglabym tam mieszkac, w samym centrum, jak moj brat. Jest pasjonujaca!





1 komentarz: