sobota, 25 listopada 2017

Zalamalam sie lekko wczoraj. Francuska codziennosc: czesc 123.

Dzisiaj juz jest dobrze. Ale wczoraj wieczorem, usiadlam na kanapie i sobie poplakalam. Wszystko mnie wkurzalo. Mialam ochote walic talerzami w podloge, zbic okno tarasowe, skopac fotel skorzany. Czulam wscieklosc, zlosc rownoczesnie z wielkim smutkiem, zwatpieniem, zalem.

Jednym slowem bylam do niczego... Jak Antek wrocil z mezem z seansu u graphoterapeutki zastali mnie w takiej wlasnie niezbyt dobrej kondycji. Antos od razu przykleil sie do mnie i probowal pocieszac deklarujac swoja milosc. Maz wyslal go na gore do pokoju do zabawy i jak to on przytulil i zaczal rozbierac moje emocje na czynniki pierwsze by mi pokazac, ze to wszystko to tylko moja percepcja a tak naprawde, dno jeziora jest wciaz spokojne.
I mial racje.
Przeszla przez moj mental burza. za duzo sie wydarzylo, za duzo odczuwalam emocji rozniastych od kilku juz tygodni... od skrajnego szczescia po lzy smutku. Nie zatrzymywalam sie, trzeba bylo wciaz isc do przodu a tutaj same zawirowania wokol ale to tylko fale na powierzchni. Wewnatrz jestem spokojona, jestem tym kim jestem.

Kolacje - zielona pizze domowa, zrobilismy razem. Noc spokojna, poranek piekny i sloneczny. dzisiejszy dzien mily i pogodny. Za chwile ide na plotki z przyjaciolka, do kawiarni w centrum.

Musze sie nauczyc zwalniac przed wybuchem, przed zloscia i przed lzami... ciezko mi idzie.

2 komentarze:

  1. Pani Agnieszko trzeba zwolnić tempo źycia...po takim piątku "organizm"się zbuntował i tak zareagował.Czytam Pani bloga i zastanawiam się skąd ma Pani tyle siły...Trzymam kciuki za Panią,aby wszystko się poukładało,bo zdrowie jest najwaźniejsze mając tak wspaniałą rodzinkę.Pozdrawiam.Hala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje Pani Halu za dobre slowo i za przeslane cieplo!

      Usuń