poniedziałek, 29 stycznia 2018

"Jak ty masz na to wszystko czas"? - oto jest pytanie!

Wrocilam dzisiaj po weekendzie do pracy. Od godziny 7h45 w pokoju nauczycielskim przy zapachu kawy... no jak tam po sobocie i niedzieli, co robiles, robilas? Pewnie pod prawie kazda szerokoscia geograficzna padaja te same pytania. Sama je zadaje.

Gdy jednak zaczynam odpowiadac to sprawy nagle sie komplikuja... szczegolnie, gdy dluzej ucze w jednym miejscu i zaczynam lepiej znac ludzi wokol bywa, ze te nasze dyskusje przybieraja znacznie dluzsza a czasem wrecz irytujaca forme.

Dzialam na nerwy wielu osobom, wiem to, widze, czuje, slysze bo czasem mowia mi to wprost czasem dowiaduje sie przez tzw: osoby trzecie. Przyczyna ich zdenerwowania jest moje zorganizowanie!
Mniej wiecej codziennie slysze czy to w pokoju nauczycielskim czy na szkolnej stolowce "Skad masz czas?" albo "jak ty to robisz?" albo "ale to przeciez niemozliwe!". Padaja tak obojetnie od miejsca pracy slowa oburzenia choc czasem zwyklego zainteresowania. Ba, od mamy mojej wiem, ze moj brat nawet uwaza, ze tylko ja do niego dzwonie bo mam "mnostwo czasu" albo " nie mam co z czasem robic"!sic!

No wiec czy rzeczywiscie tak jest? Czy leze sobie calymi tygodniami, nie pracuje, albo tyle co nic, rodziny nie obsluguje, nie piore, nie gotuje, nie sprzatam, zakupow nie robie, na wszystko mam sluzbe albo totalny zwis w mysl slow piosenki "rozlalo sie niech lezy, zanim stechnie dlugo jeszcze"?

Nic z tych rzeczy... pracuje i to sporo, zdaje dodatkowe egzaminy, pisze, publikuje, dziecko wychowuje i towarzysze mu w wielu aktywnosciach, w domu ogarne tez i jeszcze na blogu popisze i poczytam ze 2 godziny dziennie. A czasu mam dokladnie tyle samo co  koledzy z pracy jednej czy drugiej, moja siasiadka i moj brat tez!

To co do cholery??? jak mi wypalila w ubieglym tygodniu, podczas czwartkowego obiadu kolezanka belfer historii-geografii... dlaczego ja nie mam nic zrobione, sprawdziany sprawdzam po 2 tygodnie bo nie daje rady, dzieciaki ledwo, ledwo a ty masz na wszystko czas?
Strasznie zla byla bo juz nie pierwszy raz na ten temat rozmawialysmy. A zla jest jeszcze dlatego, ze ma nadwage i probuje schudnac od miesiecy, ale jak tylko widzi deser na szkolnej stolowce typu tiramisu od razu bierze przynajmniej jedna porcje, potem przychodzi czas na wyznania, ze nigdy nie uda jej sie schudnac, ze takie osoby jak ona tak maja... Niby pyta o rade, zyczy sobie wsparcia, ale jak probuje je jej dac to sie wscieka, ze niby ja nie rozumiem bo ja mam na wszystko czas i jeszcze szczupla jestem...

eh... nie znam odpowiedzi na wszystkie pytania. Wiem natomiast jedno kazdy jest panem swojego czasu przynajmniej w tych 90% i to od niego zalezy czy go bedzie mial na to na czym mu zalezy czy nie. Wiem tez, ze chodza po tej ziemii ludzie, ktorym brak odrobiny silnej woli, dyscypliny... odkladaja na potem, daja sie wciagnac internetowi czy TV a potem narzekaja i narzekaja... troche jak te mamuski co to po 2 lata nie spia bo nie chca dziecka do snu przyuczyc, od piersi czy butli odstawic bo... wyjasnien maja tysiace, ale dalej sie skarza jak to ciezko i jak to zle, ale palcem nie kiwna.
hm zorganizowanie kosztuje, nie zawsze wychodzi, bywa lepsze czy gorsze... ale da sie! da sie! wszystko na czym ci naprawde zalezy zmiescic w 24 godzinach, trzeba tylko chciec!

2 komentarze:

  1. Dokładnie ,na wszystko można znaleźć czas , jeśli tylko się chce i ma potrzebę .Też tak uważam , to kwestia organizacji
    Hannamaria

    OdpowiedzUsuń