sobota, 17 marca 2018

11 tydzien 2018. Bilans. Najgorszy tydzien tego roku... Francuska codziennosc: czesc 159


Jak narazie to najgorszy tydzien tego 2018 roku. Pisalam tutaj co chwile o swoich problemach zdrowotno-zawodowych, rodzinnych. Czy bylo w nim cos dobrego? tak! Jedzenie, wizyta u fryzjera, wsparcie przyjaciol i bylych uczniow, lektury... I milosc mojego syna! 

1. Praca zawodowa
Tutaj prawda jest pies pogrzebany. Nie bede sie powtarzac. Dostalam nominacje na 2 tygodnie i 2 dni do gimnazjum, w ktorym nie uczylam od 3 lat - co jest kluczowe bo w miedzyczasie byla reforma. Zalamalam sie, rozchorowalam. Ide do pracy w poniedzialek. W piatek pomimo zwolnienia bylam na spotkaniu z dyrekcja tej szkoly. Nie ma czego komentowac. 

To wszystko sprawilo, ze spowolnilam maksymalnie. Artykulu nie poprawilam. Zreszta jak do tej pory NIKT nie odpowiedzial ani zadna parafia ani ksiadz biskup ani nikt inny. Jak widac pozytywnego nic nie bedzie w tym tekscie bo nie ma co byc. 

Z wydawca francuskim nie rozmawialam bo nie bylam w stanie...
Troche sie zawalilo. 

2. Praca domowa
Tutaj tez doly i kilka wzlotow. Po raz pierwszy w historii mojego zwiazku... w czwartek nie zrobilam nikomu sniadania tylko zrobilam je sobie. Jak moi panowie zeszli na dol to mieli czysty stol przed soba. A wczoraj nie zrobilam im obiadu bo poszlam do restauracji z przyjaciolka. Obiad mial zrobic maz ale wolal smigac po internecie. Jak Antek przyszedl ze szkoly to sie poklocili bo jeden glodny i sie spieszy, drugi nic nie zrobil a ja sobie "spokojniutko" pracowalam w moim biurze. 
Kosztuje mnie to maksymalnie, ale musze bo inaczej zejde z tego swiata jak mowia moi lekarze. 
Mam nie myslec za nikogo, nie robic nic za nich itd... buuu ciezkie to!

3. Dieta
Zadnej nie trzymala bo albo caly dzien nie jadlam nic oprocz tabletek uspokajajacych tak bylo we wtorek albo zarlam za trzech jak w czwartek, gdy poszlam do cukierni i zakupilam sobie eklery czekoladowe, tylko dla siebie... wczoraj w restauracji tez sie nie oszczedzalam: frytki, befsztyki itd...
Jak jestem chora to albo nie jem nic albo zjadam tyle co w 3 dni w ciagu jednego dnia. Tak juz mam. 
Choc zrobilam 3 pyszne kolacje: curry z batatow, salatke z quinoa z kalafiorem i granatem i salatke z mlodych groszkow z grejpfrutem!

4. Treningi
Tylko 1 w poniedzialek, jak jeszcze bylam w formie Ekstra Figura z Ewa ... 45 minut, na tym koniec. Potem byla juz tylko kanapa, lozko, fotel u psychiatry... 

5. Medytacje
Codzienne troche i autohipnoza tez i rozmowy z moja psychiatra codziennie... buuuu

6. Wydatki
sporo ale dokladnie zapomnialam zapisac...
Fryzjer mne kosztowal 74 euro
restauracja 25 euro
jedzenie pewnie okolo 200 jak zwyke

7 . Przeczytane
7-dma powiesc Milana Kundery "La Lenteur" a pierwsza napisana bezposrednio po francusku. To powiesc dziwna... Kundera z zona uczestniczy w pewnej konferencji w jednym z francuskich zamkow. Opisujac to co wydarzylo sie tam naprawde autor miesza refleksje libertynskie niejakiego Vivant Denon, autora z XVIII wieku, z roznymi refleksjami wyplywajacymi niejako ze swiata wspolczesnego, tego, ktory go otacza. Powolnosc jest jednak wartoscia sama w sobie w tym tekscie, to ona pozwala na zachowanie pamieci. 
"Zrodlem strachu jest przyszlosc jesli uwolnimy sie od przyszlosci to uwolnimy sie od strachu"
"Gdy rzeczy dzieja sie zbyt szybko, nikt nie moze byc niczego pewnym, nawet pewnym samego siebie"
"Zrozumial, ze jego niecierpliwosc by mowic jest jednoczesnie odrzuceniem wszelkiego suchania"

Nietypowa, ale bardzo ciekawa ksiazka... zreszta Kundere czytam i znow odczytuje od dawna!

8. Wydarzenia specjalne

Cala ten tydzien byl specjalny... 

Zmarl tesc mojego brata. Jego pogrzeb odbyl sie wczoraj. Wyslalismy kartke z kondolencjami ale myslimy wciaz o Antka kuzynkach, o odejsciu ich kochanego dziadka... 
Spotkalam tego pana na mojej drodze 4 razy: na slubie brata, chrzcie jego corki Laury, jej pierwszych urodzinach i pod kosciolem na moim wlasnym slubie. Nie znalam go ani on mnie. A jednak... hm, modle sie za niego. 

Nasza Sufiya, ktora "sponsorujemy" w Indiach ukonczyla wlasnie 8 lat. Z tej okazji dostalismy jej nowe zdjecia. Jest taka powazna na nich...
Wiadomosci dotyczace jej rozwoju i skolaryzacji sa dobre, ale czuje niedosyt. Czuje, ze to dziecko jest niejako "skazane" na niezbyt szczesliwa egzystencje. 

Antek ma jutro zdjecia probne do filmu... W rozgrywkach duzego regionu, w ubiegal srode uplasowal sie na 4 miejscu, chodzi o ping pong... plakal pol nocy ze srody na czwartek z rozpaczy... trzeba bylo i temu zaradzic. 





2 komentarze:

  1. Po prostu nie jesteś cyborgiem!
    Muszę się przyznać, że przez ponad 20 lat z mężem... nigdy nie przygotowałam mu śniadania. Często zdarzało się też, że wracał z pracy wieczorem i on robił kolację dla wszystkich (kiedy dziewczyny były małe i cały dzień na mnie wisiały nie mogłam sobie rozplanować gotowania).
    Pozdrawiam serdecznie i mam nadzieję, że już lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczesciara! u mnie na odwrot, nikt mi sniadania nie przygotowal ani razu... kolacje raz!... chyba zle wybralam?

      Usuń