środa, 14 marca 2018

Lepiej...

Przede wszystkim noc przespana... na lekach oczywiscie dalej, ale dzialaja wiec dobre i to. 
Bylam dzisiaj rano u mojej psychiatry na pogawedce, jutro kolejna i tak codziennie. 
Cel - nauczyc sie olewac. Bardzo brzydkie polskie slowo, ale nie potrafie chyba jasniej tego wyrazic.  
Ta nauka jest i bedzie dluga, zmudna i nie wiem czy zakonczy sie sukcesem, gdyz niejako zaprzecza temu co mi od dziecka wpojono i co stanowi dla mnie samej pewne wartosci. 
Sprawa jest jednak na tyle powazna, ze dotyczy mojego zycia czyli samego faktu przezycia ale tez jakosci tego zycia. 

Jesli przy kazdym wiekszym stresie stwierdzaja mi tachycardie - nie wiem jak po polsku i moja druga depresja zaczela sie wlasnie od tego schorzenia przez, ktore wyladowalam wtedy w szpitalu a Antek mial zaledwie kilka miesiecy... plus jeszcze mialam wtedy mononukleoze to hm? 

Dzis mnie moja psy nastraszyla powaznie, ale tez probowala nakierowac na pewne, lepsze z punktu widzenia zdrowotnego i egzystencjalnego tory. 
Wezmy taki przyklad: od dziecka uczono mnie, ze nalezy pracowac solidnie, ucziciwie, duzo, lenistwo bylo uznawane za jedno z powazniejszych "przestepstw",  to dzisiaj uslyszalam, ze pracowac trzeba z glowa. 
Biorac pod uwage fakt, ze naleze i zaleze od i do systemu niezbyt zdrowego zwanego edukacja narodowa to postepujac jak wyzej doprowadze sie tylko i wylacznie to ruiny zdrowotnej, fizycznej i psychicznej. Nikt tego nie doceni bo to nie ta instytucja i nie ta bajka... nie o zycie wieczne tutaj chodzi a o zaspokojenie czasem mglistych potrzeb administracji, inspektorow, ministrow, rodzicow uczniow i tak mozna by wymieniac. Tymczasem mi chodzi o to by dobrze i dlugo zyc. A wiec by to zalozenie spelnic musze moja prace w duzym stopniu, bo nie koniecznie nalezy popadac w ekstremy - olac. Szkola jest za daleko? - Idz na zwolnienie lekarskie i nie pracuje. Powstaje jakis konflikt z dyrekcja danej placowki - unikasz albo idziesz na zwolnienie. Nie nalezy sie przejmowac ani uczniami ani rodzicami. Nalezy sie przejmowac tylko soba i miec na wzgledzie swoje wlasne dobro. Reszta schodzi na plan numer 2,3 czy 4. 

Jak ktos tutaj czy na fejsie mnie poczytuje to od razu zobaczy jak odleglosc dzieli moja postawe zyciowa od zalecen lekarskich! 
 I wlasnie te odleglosc mam za zadanie skutecznie skrocic. 
Ale uwaga, nie chodzi tutaj tylko o zycie zawodowe a o zycie w ogole. I tak na poczatek musze zaczac od mojej rodziny czyli meza i syna. 
Na wczoraj zadane mi pytanie "Co na kolacje?" przez meza... zazwyczaj odpowiadalam konkretnie, co i o ktorej bedzie bo robilam ja, wymyslalam ja, kupowalam ja, planowalam ja i pomyslalam tez. Wczoraj jednak pod wplywem lekow otumaniajacych zwanych uspokajajacymi, lezac na kanapie rzucilam mezowi - nie wiem i mam to gdzies!
Otoz to jest jak najbardziej prawidlowa i ZDROWA postawa by wyzdrowiec. Gdy syn pyta: "Gdzie jest moj dres" to zamiast mu powiedziec gdzie, ze w szafie, na tym samym miejscu, nalezy rzucic - TAM gdzie go zostawiles i dalej sluchac sobie jazzu niczym sie nie przejmujac. Jak nie znajdzie to nie bedzie mial i tyle. Trzeba przy tym wyrobic w sobie calkowity brak poczucia winy i wszelkie odruchy impulsywne typu lece na gore, otwieram szafe, przeszukuje, dopytuje czy aby nie wyprac itd. 

Jednym slowem zawalona jestem ROBOTA bo musze spora czesc mojego zycia zmienic!!! Lezac na kanapie na srodkach uspokajajcych! 

1 komentarz:

  1. życzę powodzenia! Ja to przerobiłam na sobie i są efekty. Rodzinę można świetnie przysposobić do wielu rzeczy :) oni nawet nie wiedzą, że są zdolni do tak dużej samodzielności. Pewne rzeczy trzeba im uświadomić :) Odkąd nauczyłam się delegować obowiązki, zyskałam więcej czasu i zdrowia :) Polecam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń