wtorek, 27 marca 2018

Rodzice w prywatnym sanatorium. A ja? raporty karne pisze... Francuska codziennosc: czesc 165




Ale sie ciesze! Dzwonilam wczoraj do rodzicow i slysze mamy glos w sluchawce zadowolony, taki lekki, radosniejszy niz zwykle!

W ubiegla niedziele moi rodzice pojechali do prywatnego sanatorium pod Karpaty... Moja mama opowiadala mi wczoraj jak tam jest, jak ich przyjeli, jakie jedzenie, pokoje, zabiegi i jaka lekarka. Po raz pierwszy, od nie wiem jak dawna (sic!), lekarz milo z nia rozmawial, troszczyl sie, zabiegal a nie rzucal miesem jak to w NFZ czyni. Bylam i jestem bardzo szczesliwa z tego wlasnie powodu. Jakze blahego pomysli sobie ktos kto w kraju bardziej cywilizowanym od pisolandu mieszka... a jednak.
W koncu i moja mama i moj ojciec zakosztowali normalnosci. Tak... bo to jest normalnosc, nie stanie w kolejkach, rejestracje, darcie pyska, brak szacunku, czekanie na wyniki tygodniami a na termin u specjalisty miesiacami, tylko wlasnie dobre, czule, wyrozumiale podejscie do drugiego czlowieka.

Zastanawiam sie czasem jakimi skurwielami musza byc ci wszyscy ludzie pracujacy w NFZ, ktorzy traktuja jak szmaty pacjentow? A sa ich  przeciez tysiace! Co to mowi o polskim spoleczenstwie? Co to mowi o rzadzacych, ktorzy nie gwarantuja dostepu do najnowszych lekow onkologicznych (patrz ostatni raport NIK), ktorzy nie chca placic za leki dla wcześniaków, ktorzy skazuja ludzi na smierc bo nie refunduja tego czy tego specyfiku dostepnego kilka kilometrow dalej?

Wiem. To tylko tydzien. Ale zawsze to jakas kropla zabiegow, dobroci i zyczliwosci w oceanie zasmrodzonym pisowskimi i nie tylko pisowskimi smieciami. Ciesze sie, ze moi rodzice tam sa i ze skorzystaja z normalnosci.

Ja tymczasem dzisiaj laurke na 2 strony A4 wypisalam raportu karnego w sprawie ucznia, ktorego zglosilam w ubieglym tygodniu. Mam wrazenie, ze zandarmem zostalam a nie nauczycielem... Zatspeca-dyrekotra znienawidzil mnie juz na calego. Zaburzylam jego swiety spokoj. Nie daje sie ani bic, ani sobie wygrazac... cos mnie uwiera i podejmuje kroki by te sytuacje zakonczyc. Okazuje sie jednak, ze to nie w smak. Bo przyszla i miesza. A reszta kolegow siedzi jak te myszy pod miotla. Jedni na antydepresantach, inni wojuja ale tylko w pokoju nauczycielskim miedzy soba.
Mialam dzisiaj rozmowe z trzema uczniami z tej klasy. Za ich zgoda nagralam te rozmowe na moj telefon. Dowiedzialam sie rzeczy, o ktorych mi sie snilo nawet... klimat terroru, rozpowszechniany w tej klasie przez trzech chlopcow w tym tego zaskarzonego... na zadnej lekcji z wyjatkiem jednej nie ma spokoju, jest wrzask, pogrozki, rzucanie przedmiotami... jak do tej pory nikt sprawy nie zglosil.
Nie wiem jak wysoka cene za to przyjdzie mi zaplacic, ale postapilam tak jak powinnam byla postapic. Jestem w zgodzie sama ze soba i z moimi wartosciami.

ps: wyslalam w koncu moj tekst do francuskiego wydawcy... kciukersy prosze!




2 komentarze:

  1. Powodzenia! We wszystkim. Może to dobrze, że tak tam "namieszałaś", tobie raczej nic nie grozi, już niedługo skończysz to zastępstwo. Może choć poprawi się sytuacja innych nauczycieli i uczniów tej klasy. Oby!
    Co do polskiej służby zdrowia, na szczęście nie mam z nią do czynienia. Cóż, to jest najprostsze rozwiązanie problemu emerytur: wytrzebić emerytów za pomocą kolejek do specjalistów i drogich, nierefundowanych lub trudnodostępnych leków. Ważne, że można naobiecywać wszystkim obniżenie wieku emerytalnego. A ciemny lud da się nabrać. Tak, jak dał się wziąć na lep 500+. A teraz dziwią się, czemu kobiety porzuciły pracę. Już niektórzy mówią, że kobiety nie muszą pracować, lepiej kiedy mąż zarobi na całą rodzinę. No to potem już prosta droga do tego, żeby dziewczynkom odmówić prawa do nauki, bo po co, pracować przecież nie muszą, bo mąż zarobi. Oszczędzi się na szkołach, skoro liczba uczniów się zmniejszy. Może brzmi to absurdalnie, ale oni chyba chcą do tego naprawdę doprowadzić.
    BARDZO się cieszę, że nie mieszkam już w tym kraju!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiesz , jak pisałam u mnie , wszystko zależy od ludzi.Poza aspektem finansowym , pracując 30 lat w usługach nauczyłam się jednego; jaki by klient nie był wredny ( a są i to często) , nawet częściami ciała rzucał należy go dobrze i z szacunkiem potraktować i tego samego wymagam od innych . Od lekarzy też . Po części to, że lekarze tacy są jest też winą samych pacjentów. Kilka lat temu leczyłam się w prywatnej przychodni u endokrynologa, za kasę a jakże. I miałam okazję tego doświadczyć . Kiedy po raz któryś na umówioną na godzinę wizytę musiałam czekać prawie 40 minut , oględnie mówiąc podniosłam głos i to tak, że mnie chyba w całej przychodni słyszeli. I wtedy inni pacjenci , którzy też płacili i czekali potulnie zaczęli mnie uciszać i wręcz mieć do mnie pretensje , że nie powinnam , bo to przecież pani doktor i jak ja tak mogę. A mogę ; płacę więc wymagam. Lekarka mnie przeprosiła jak już weszłam i raczej miałam już potem problem z głowy . Moja szwagierka też ma takie podejście , lekarzowi nie można się postawić.
    Z państwową służbą zdrowia różnie bywa . Nie mam złych doświadczeń, może dlatego , że za wiele nie korzystam, a z naszym rodzinnym lekarzem chodziliśmy do lo więc się znamy. Hannamaria

    OdpowiedzUsuń