niedziela, 8 kwietnia 2018

Mierność ... Francuska codzienność: cześć 170.

Ostatnie tygodnie byly wyjatkowo ciezkie i pewnie, jak to czesto w zyciu bywa, zaowocuja czyms pieknym i pozytywnym, jakims ubogaceniem, dojrzaloscia...

Tymczasem po dzisiejszej mszy swietej sprezycowalam moje mysli o miernosci, tej urawnilowce sciagajacej nas nieustannie w dol by byc jak inni, upodabniac sie tudziez w politycznym znaczeniu demokratyzowac. Zyje w spoleczenstwie dosc schizofrenicznym. Z jednej strony francuskie elity, znane na swiecie szkoly, instytucje, artysci, pisarze, politycy, kucharze nawet (sic!); z drugiej niziny spoleczne podmiejskich dzielnic wypelnionych domkami z ogrodkiem a czasem wrecz blokowiskami z im przypisanymi szkolami, instytucjami, centrami handlowymi i modelami zachowan. Posrodku tak zwana klasa srednia, ktora miesci sobie strasznie duzo roznic ekonomicznych, kulturowych, spolecznych i nawet religijnych.

Ja osobiscie, jak mowi moja terapeutka i lekarz ( ta od medytacji) od lat tkwie w tak zwanym ekstremalnym szpagacie pomiedzy tym co w tym spoleczenstwie najlepsze, najwyzsze a tym co siega wspomnianych nizn. Nie jest to sytuacja prosta. Ciezko w niej egzystowac, ale nie o mnie mial byc ten tekst.

Choc to ja wlasnie wyszlam z "nizinnego gimnazjum" napietnowanego tytulowa miernością i o tej miernosci kilka zdan chcialam napisac.

Przez ostatnie 3 tygodnie poczynilam obserwacji kilka...

I tak spotkalam nauczycielke gimnazjalna jezyka francuskiego, ktora do pracy przychodzila w nastepujacym stroju: na stopach glany, spodnie z dziurami pod same posladki typu jeansy, podkoszulka na ramiaczkach przez niektorych zwana "topem". Wlosy tej pani w kolorze zielono-fioletowym, kolczyk w nosie. Oczywiscie o gustach dyskutowac sie nie powinno i kazdy w naszym spoleczenstwie moze robic co chce ze swoim cialem i ubierac sie jak chce. Co jednak powiedziec na fakt, ze spod koszulki owej nauczycielki wystawalo cialo, jej cialo cale pokryte tatuazami z napisami hm... niezbyt nadajacym sie dla 12 czy 13 latkow jako lektura. Nawet jej palce od rak pokryte byly tatuazem. Jej cialo, jej sprawa, jej wolnosc.
Ja jednak w tym kontekscie odniesc sie do zakazu noszenia krzyzyka, reki Fatimy czy gwiazdy Dawida bo to znaki przynaleznosci religijnej i przeszkadzaja bo szkola jest laicka. Ok... a wulgarne tatuaze ze slowem "kurwa" mozna? Nikomu to nie przeszkadza? Jak odniesc sie do faktu, ze nauczycielka ta, lat po 40, matka dwoch corek - jedna z nich maturzystka, obcalowuje sie na oczach uczniow, na podworku szkolnym z tzw: pion czyli panem studentem pilnujacym dzieci a bedacym studentem 2 roku rusycystyki?????? I to nie raz, systematycznie...
Moi koledzy z rzeczonego gimnazjum uznali to za sprawe najnormalniejsza na swiecie, wolnym swiecie.

Spotkalam nauczyciela, pech chcial, ze tez francuskiego... przez 3 tygodnie mojego pobytu w owym gimnazjum pan ow przychodzil na lekcje w szarym dresie a na wierzchu mial bluze polarowa kolor brazowy na suwak, rozpieta...

Spotkalam tam dyrektorke szkoly - w ubiegly piatek gdy poszlam powiedziec dowiedzenia zastalam ja na podworku szkolnym z plastikowymi szczypcami w rece sluzacymi do zbierania z ziemii odpadkow. I ona te podworko szkolne sprzatala z rozczochranym wlosem. Natomiast 5 dni zajelo jej otwarcie dla mnie dziennika elektronicznego bym mogla sprawdzci liste obecnosci w klasach bo "nie miala czasu"????

Sptoakalam tam uczniow przychodzacych do szkoly w dresach dzien w dzien... Gdy ktoregos dnia nie przyjelam do klasy kilku delikwentow ubranych w dresy, gdyz w regulaminie wewnetrznym szkoly jest wyrazny artykul, ze stroj ma byc odpowiedni a ja dresow nie uwazam za stroj odpowiedni na lekcji historii, bluzy polarowej rowniez nie... to zrobil sie dramat, zamieszanie, oburzenie "jak to, dlaczrgo!!!" Wolnosc... wedlug nich wolnosc, wedlug mnie brak kultury, miernosc...

A dzisiaj... bylam na mszy, podczas, ktorej odbyl sie chrzest malutkiej Charlotte. Ksiadz wyszedl przed kosciol, wedlug francuskiej tradycji, by rodzine i dziecko uroczyscie w drzwiach swiatyni powitac jednakze w drzwiach swiatyni ich nie bylo... stali, palili, gadali gdzies obok... ministrant pobiegl ich szukac. Chrzestna miala czytanie przeczytac. Nie tylko nie wiedziala kiedy ma do czytania wyjsc, gdzie to czytanie sie czyta co i tez cos pobelkotala... dzieci z rodziny chrzczonej w chrzcielnicy babelki porobily bo woda ladniej tak wygladala. A chrzestny na prosbe ksiedza by zapalil swiece chrzcielna od paschalu podbiegl do oltarza i odpalil swiecie ze swiec stojacyh na oltarzu bo pewnie o paschale nigdy nie slyszal.

I tak sobie mysle... daczego kosciol sie na to godzi, dlaczego robi cool i fun by rozbawic publiczke, ktora i tak ma go w du...? Dlaczego szkoly, nauczyciele, dyrekcja, rodzice uczniow, uczniowie dlaczego godzimy sie na te blazenstwa bo ma byc na luzie, zabawnie, przyjemnie, bez frustracji...
bo mamy spadac nisko coraz nizej by zadowolic czesc coraz to glupszej populacji? Bo powaga, szacunek, odpowiedni stroj, odpowiednie zachowowanie to stresujace, przestarzale, snobistyczne??? Bo wolnoc tomku w swoim domku? Bo miernosc jest na topie i im wiecej jej i im wiecej glupoty tym swiat bedzie... no wlasnie jaki bedzie?

Stanowczo odrzucam te miernosc, te zachowania, te upodobania. I chocby mnie okrzyknieto najwiekszym snobem to wole byc snobem niz wpisac sie w te spoleczne doly dresowo-smieciowe. Widac ten typ tak ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz