środa, 13 czerwca 2018

Ciut lepiej. Jutro wracam do pracy. Francuska codziennosc: czesc 192.

L’image contient peut-être : nourriture

Trzy lata temu w dniu swoich imienin Antek mial takie piekne ptysie z musem truskawkowym zrobione przez mame swoja czyli mnie... w tym roku go nie ma! Pojechal na wycieczke szkolna do Owernii i do wulkanow na cale 3 dni. Wyjazd byl dzisiaj o 6h15 sprzed szkoly. Wstalismy o 5:30! I dzien ten wydaje mi sie juz bardzo, bardzo dlugi. 

Fizycznie czuje sie duzo, duzo lepiej. Nie biore lekarstw przepisanych w ubieglym tygodniu od soboty i moj stan sie wyraznie poprawil. No ale... bylam na zwolnieniu, dzialalam pomimo trudnosci w moim rytmie. Jak jutro wyjade o godzinie 8, dojade na 9, poprowadze lekcje do godziny 17 i do domu zajade na godzine 18... to przypuszczam, ze bede sie czuc gorzej niz dzis. W piatek nie pracuje to moze dam rade? Jak nie to pojde po kolejne zwolnienie. 

Pan maz po poranku w wannie i na kanapie zabral sie dzis popoludniu za przygotowywanie swojej rozmowy o prace na jutro. Juz sie modle by ja dostal bo to pewnie nadalo by troche pozytywizmu i troche dynamiki. W kazdym razie zaczal odzywac sie normalnie, nie chodzi z obrazona mina! a to juz duzo!

Ja rano pocwiczylam, sprawdzilam zalegle prace jednej klasy gimnazjalnej, zrobilam obiad i pojechalam do Aliny dzieci pomoc pilnowac bo ona miala rade pedagogiczna a matka jej po opercji z piatku, wiec tez zdrowa nie jest. Troche tam pobylam, troche pobawilam sie z dziewczynkami, troche pogadalam z doroslymi. Alina pozyczyla mi gwizdek sportowy nauczycieli Wf wiec jutro skoro krzyczec nie moge ani sie denerwowac to bede GWIZDAC i to tak zeby im uszy powiedly. Pewnie sie koledzy z klas obok zdziwia, ale to chyba niezle rozwiazanie. Przetestujemy. 
Alina tez dala mi papiery na mieszkanie do wypelnienia jakbym musiala sie przeprowadzac to lepiej wypelnic pewne rzeczy zawczasu. I ma racje bo pozniej trzeba dlugo czekac. 

Tak wiec... tak o...

ide uczyc sie angielskiego... nawet w tej zawierusze, nawet w chorobie. Ja jestem uparta jak osiol jak cos sobie postanowie, cel wyznacze i date jego realizacji to nie ma "zmiluj sie". Realizuje i to mi pomaga, to mnie napedza. Nie odpuszczam sobie, nigdy. Z jednej strony powiedza zle, "wrzuc na luz", zwolnij", z drugiej ja sama doskonale wiem, ze gdyby nie moja upartosc, pracowitosc i powolne acz systematyczne dazenie do celu to bym w zyciu nie osiagnela tyle ile osiagnelam. Dla mnie to sporo, ale chce jeszcze wiecej wiec dzialam. Pozdrawiam wieczornie, deszczowo z Bordeaux.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz