niedziela, 17 czerwca 2018

Liczy sie jakosc?

Wczoraj bylam taka zadowolona mogac skorzystac z oferty botwinkowej i na dzisiaj to zadowolenie sie przeniesie bo zupy mi w garnku zostalo. Bylam jednak duzo mniej zadowolona, gdy zaczelam czytac, w domu juz, etykiety polskich produktow. 
Krowka z Biedronki Anabela ma syrop glukozowy a krowka firmy Mieszko ma sporo oleju palmowego czesciowo utwardzonego. Sliwka naleczowska ma olej palmowy i syrop glukozowo-fruktozowy podobnie rzecz ma sie z waflekami Princessa i Prince Polo. W gotowych pierogach ruskich i z miesem ilosc tluszczu jest porazajca i jest on niewiadomego pochodzenia: wieprzowy na przyklad...
Mozemy sie domyslac albo rowniez posprawdzac co jest w ciastkach zamiast masla i cukru, co jest w wedlinach czy konserwach? Kapusta kwaszona nie powinna byc pasteryzowana, gdyz traci wtedy swoje dobre dla naszej microbiote bakterie, staje sie jalowa i bezuzyteczna. Kupilam caly sloik bo ja uwielbiam ale czytam, ze pasteryzowana wiec... do niczego. 

Lubie niektore polskie produkty i ciesze sie, gdy moge je kupic, ale jak wszedzie okazuje sie, ze sa te korzystne dla naszego zdrowia i te smieciowe. Jednym slowem nalezy czytac dokladnie ich sklad na etykiecie i dobrze wybierac a nie sugerowac sie napisem "Produkt polski" albo "Najwyzsza jakosc" bo to puste i bez pokrycia frazesy.

Pamietam jak kiedys szukalam w polskich sklepach w Poznaniu ciastek maslanych kruchych, juz kilka lat temu to bylo... nie znalezlismy, zrobilam wiec w domu u mojej mamy ciastka na podwieczorki malego wtedy Antosia.

Wniosek czy to polskie produkty czy francuskie nalezy wybierac tylko te ekologicznie czyste i dokladnie czytac etykiety... no chyba, ze komus na zdrowiu nie zalezy. Ale to juz inna bajka.

Milej niedzieli zycze! u mnie swiety spokoj... slonce wychodzi, dzien ojca we Francji... na deser mamy zapiekanke czeresniowa czyli clafoutis!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz