czwartek, 28 czerwca 2018

Na Darze Mlodziezy... wczorajsza kolacja i spektakl!




Bylo pieknie! Dojechalismy nad Garonne przed sam plac des Quinconces kilka minut po godzinie dwudziestej.  Powoli podchodzilismy do statku. Nie wiedzialam, ze wyglada on tak strzeliscie i zgrabnie. W porcie w Gdyni, w ubieglym roku wydawal mi sie bardziej przysadzisty.  Przy mostku czekaly panie z lista zaproszonych gosci i kilka krokow za nimi dwoch marynarzy - stali na bacznosc. Wspielismy sie po schodach w gore. Na gorze kolejnych dwoch marynarzy przy wejsciu na poklad. Po lewej kapitan statku pan Ireneusz Lewandowski, pan Ambasador Rzeczposoplitej z Paryza, pani Konsul z Lyonu, kilku oficerow francuskiej marynarki i portu w Bordeaux. Piekne polskie dziewczyny staly z tacami, na ktorych jak pod linijke prezentowaly sie kieliszki szampana. Poczestowalismy sie. Przywitalismy, przedstawilismy i ruszylismy po pokladowych deskach. 
Stoly uginaly sie od zimnych przystawek. Bylo wszystko to co typowo polskie: sledzie, wegorze wedzone; pstragi, salatki nasza tradycyjna warzywna oraz z burakow, byl chlodnik, polskie wedliny, faszerowane pomidory, polski chleb... polskie soki Tymbark, wina oczywiscie tez. Sporo polskiego jezyka slychac bylo z kazdej strony. 
Czesc oficjalna - przemowy roznych waznych osobistosci. Posluchalismy... wystawa o tworzeniu polskiej niebieskiej armii Halera we Francji podczas 1 wojny swiatowej... Po przemowieniach wreczylam panu kapitanowi Ireneuszowi Lewandowskiemu moja ksiazke... i chyba byl wzruszony choc staral sie tego nie okazywac. Wycalowal mnie po rekach... calkiem calkiem po polsku. Chwile tylko porozmawialismy bo gosci bylo z pewnoscia jakies 150 osob. A na pokladzie statku plynie 167 osob. Zdolalam zobaczyc kajute, w ktorej podrozowala pani Monika Szwaja i pisala swoje ksiazki!

Podano dania cieple: pieczony schab, pierogi pieczone, cieple zupy i cieple warzywa. Byla to typowa promocja polskiej kulury i naszego kraju i uwazam, ze jest to bardzo cenne. 
Gdy nasz obecny rzad wyczynia co wyczynia, za co go wszedzie na swiecie krytykuja, gdy nasze spoleczenstwo w sporej swej czesci totalnie glupieje - patrz wybory z 2015 roku, gdy polska druzyna futbolowa pokazuje sie z jak najgorszej strony... taka promocja jest nam Polakom potrzebna! I z tego bardzo sie wczoraj cieszylam. 

Tymczasem po daniach cieplych podano desery: polskie ciasta: jablecznik, sernik i makowiec, pierniczki torunskie oraz cukierki Michalki! 
Czas plynal szybko... deser skonczony i trzeba bylo opuscic poklad by obejrzec juz z nabrzeza, spektakl polskich akrobatow na masztach Daru Mlodziezy - kwintesencja subtelnosci, sprawnosci i zmyslowosci! 

I tak wieczor minal... pysznie, w emocjach i w wietrze w Bordeaux...
Nastepny przystanek Teneryfa! Byle mniej ich kolysalo... na Morzu Polnocnym byla 9!










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz