czwartek, 7 czerwca 2018

Tydzien zwolnienia za "polska kurwe"... Francuska codziennosc: czesc 188.


Po feralnym wtorku przyszla nieciekawa sroda. Nie przespalam nocy z wtorku na srode. Poplakalam sobie kolo 2 h nad ranem, ale do pracy mimo wszystko pojechalam. Egzaminowalam uczniow konczacych gimnazjum - egzamin ustny sie odbywal z tzw: EPI czyli nauczania wieloprzedmiotowego. Przesiedzialam cale rano w komisji i bylo mi coraz bardziej niedobrze. Gdy wrocilam do domu kolo 14... sie zaczelo: wymioty, biegunka, spazmy zoladka. Nie umarlam jednak. 

W miedzyczasie dzwonilam do mojej lekarki, miejsce bylo dopiero na godzine 11, na dzisiejszy poranek. Zdecydowalam wiec, ze dzis do pracy nie pojade tylko pojde do lekarza. I dobrze zrobilam. 
Mam za wysokie cisnienie, oddech urywany i takie napiecie zony brzusznej, ze dostalam leki. 

Moja pani doktor stwierdzila, ze nie tylko jestem wykonczona, ale tez zdeprymowana i jesli "czegos" z tym nie zrobie to zle sie to skonczy. Przesiedzialam u niej z pol godziny, poryczalam sie oczywiscie znowu bo ja juz nawet spokojnie mowic nie moge o tym o mnie w pracy z "kochanymi" uczniami spotyka plus cala reszta. 

Takze "polska kurwa" jest na zwolnieniu caly tydzien do przyszlego czwartku a przedluzyc moge i do konca roku jesli bedzie taka potrzeba. 

W gimnazjum zawrzalo bo dyrekcja ma teraz na glowie telefony i maile od rodzicow ostatnich klas, gdzy ci maja egzamin koncowy z historii-geografii i wos'u 28 i 29 czerwca a tutaj program nie skonczony, nauczyciela nie ma, kto ma ich przygotowac na tym ostatnim etapie? 
Juz im powiedzialam, ze nie przyjade i ze nic a nic mnie to nie obchodzi. Moje zdrowie jest dla mnie najwazniejsze i moj spokoj bo za uczniowska agresje place tylko ja lekarstwami, chorobami, depresja... wystarczy. 

Mam wiec dwa lekarstwa na zoladek, jedno na serce, jedno uspokajajce i jedno nasenne... pol reklamowki z apteki wynioslam. Witamy w klubie. 

Ps: Na zdjeciu myszki zrobione przez moja przyjaciolke Elwire Jozefek, ktory dotarly do mnie wczoraj droga pocztowa. Sa po prostu cudowne, przepieknie wykonane. Mialy byc dla mojej chrzesniaczki, ale juz chrzesniaczki nie bedzie wiec ofiaruje pewnie innym dzieciom. Narazie siedza u mnie w biurze i cala rodzina sie zachwycamy! Elwira robi je jak i inne piekne rzeczy na zamowienie. Wczoraj na Facebooku dwie kolezanki juz chcialy zamowic u niej dla swoich bliskich te cudenka... wiec jesli ktos, cos to prosze pisac, Elwirze przekaze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz