poniedziałek, 25 lutego 2019

Antek i jego francuski dziadek no i drobny SZOK! Francuska codziennosc: czesc 264



Antek spedza wakacje lutowe u dziadkow w Bretanii. Najpierw mial pojechac na tydzien, potem na 10 dni teraz zrobily sie z tego cale dwa tygodnie. Od urodzenia Antos do nich jezdzil (pierwszy raz spedzil u nich tydzien jako 6-cio miesieczny bobasek), czesto sam i spedzal z nimi rozne odcinki czasowe. Odbywalo sie to raz dobrze raz troche gorzej, ale z biegiem lat ta relacja wydaje mi sie coraz dojrzalsza i coraz lepsza. Moze zwiazane jest to z tym, ze Antek dorasta? W kazdym razie niesamowicie sie ciesze, ze Antos ma taka relacje ze swoimi dziadkami i tutaj szczegolne slowa uznania naleza sie samemu dziadkowi. 

Moj tesc, Georges, jest 75 letnim starszym panem, ktory uwielbia futbol. Oglada mecze w telewizji, slucha transmisji w radiu ale juz nie chodzil na stadiony... Antek dolaczyl do niego w tej milosci do futbolu i prosze... chodza teraz razem na mecze. W ciagu ferii kupili bilety na dwa mecze stadionu w Rennes czyli Stade rennais. Przy okazji dziadek zakupil mu szalik lokalnej ekipy czyli Czerwono-czarnych... gral tutaj kiedys Grosicki. Taka wyprawa na mecz to kilka godzin zabawy... bo najpierw jest nalesnik bretonski z kielbasa przed meczem, potem godzina na trybunach krzyczenia i spiewania, potem mecz i jeszcze powrot... 
Obok futbolu jest koszykowka, ktora Antos zaczal uprawiac w tym roku... obok domu tesciow jest boisko wiec codziennie graja i oczywiscie ping-pong w sali gier w domu tesciow jest duzy stol do ping-ponga i wszystko co potrzeba do gry. Maja tez baby-foot i mase innych gier w domu wiec sie nie nudza. 

A w szoku bylam wczoraj jak maly zadzownil w poludnie by powiedziec, ze byl z dziadkiem na mszy swietej! Moj tesc byl kiedys ministrantem, jeszcze gdy zyl w Algerii. Ale pozniej religie i jej praktyki porzucil majac wrecz wroga postawe do wszytskiego co religijne. Antek natomiast jest bardzo wierzacy i praktykujacy i na msze chce chodzic co niedziele... wiec wczoraj dziadek poszedl z nim i byl szczesliwy z tego powodu. Tak wiec pozytywne zmiany, sytuacje, dni... i jakos tak fajnie.

Ostatnio tesciowie zaczeli nawet prosic meza mojego bysmy wrocili do Bretanii, blizej nich, nawet jakies finanse oferowali na zakup mieszkania... nie jestem w kursie, Stéph cos tylko przebakiwal. Nie odrzucam tego pomyslu bo co roku postuluje na rozne stanowiska w calej Europie zachodniej wiec w sumie... Antek z pewnoscia by sie ucieszyl. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza