poniedziałek, 8 lipca 2019

O tym jak korzystalam z Assistance... czyli popusty samochod we Francji. Francuska codziennosc: czesc 297


Akurat nie ten samochod, ze zdjecia... bo ten jest mojego kuzyna i jezdzi po Kanadzie, ale ten moj, malutki DS3, ktory tak lubie!

Koniec czerwca, upaly po 40°C i nasza jazda w strone Bretanii... autostrada, lecimy ze 120 km/h na regulatorze i nagle samochod piszczy , zwalnia do 30 km/H i zapala sobie pomaranczowe dwie lampeczki na komputerze pokladowym.

Matko swieta... udalo nam sie bez spowodowania wypadku zjechac na pas awaryjny, obok wielkie tiry trabia ile wlezie mijajac nas na tym pasie... ja juz sie zegnam na wszelki wypadek z zywotem ziemskim. Stéph odpala raz jeszcze... lampki znikaja, samochod jedzie i ladnie przyspiesza.
2 godziny pozniej... juz w miescie, dokladnie w La Roche sur Yon.. znowu lampeczki, znowu pisk i stoimy... tym razem bezpiecznie na opustoszalym, byla godzina 22, parkingu Dectahlonu...

Dzwonimy do Assistance. Informuja nas, ze przysylaja lawete z mechanikiem, ze za 15 minut beda. Dobra, czekamy. Sa!
Otwieraja, sprawdzaja? Nic, samochod dzis juz nie pojedzie. Dzwonia z powrotem do naszej Assistance, galaz Axa czyli Direct assistance. Zarezerwowali nam hotel w tej miejscowosci, sniadanie nazajutrz i taksowke. Instalujemy sie w hotelu, spimy, jemy i czekamy.

Telefon z garazu, ze mamy przyjechac po samochod, ze przysla taksowke. Ok. Znowu toboly i jazda.

Garaz profesjonalny od marki DS... kanapy, muzyczka, kawy, herbaty, fotele, za friko... czekamy. Pan mechanik przyszedl, powiedzial, ze wszystko sprawdzil na jakims komputerze, ze jest kilka drobnych usterek, ale zadna, ktora nie pozwalaby na dalsza jazde. Powiedzial, ze naladowal od nowa, czy jak to sie tam nazywa elektronike pokladowa i mozemy jechac.
My banany na twarzy... 100 euros do zaplacenia za diagnostyke - to z naszej kieszeni bo cala reszta hotele, taksowki pokrywa Assistance.

Dojechalismy, spokojnie, nic sie nie dzieje... I dowiedzielismy sie przy okazji, ze z powodu samego faktu posiadania DS mamy 8 letnia Assistance wliczona... hotele, i te sprawy gratis w razie co... To tym bardziej sie ucieszylam.

W niedziele ja zostalam nad oceanem sama na relaksie, pisaniu itd, Stéph u rodzicow swych pracowal a Antek tam wakacjowal... 2 dni pozniej telefon... do mnie...
samochod znowu nie dziala, zapalaja sie te same lampki, zwalnia...

Poszukiwanie garazu... nigdzie przed 16 lipca nie ma miejsc! az w koncu tesc nam znalazl mechanika znajomego w La Baule. Ok, jeszcze raz diagnostyka... usterka jest na pedale gazu, cos trzeba wymienic ale czesc bedzie w poniedzialek czyli dzisiaj... tyle, ze dzisiaj Stéph jest wlasnie w samolocie do Paryza, my w Bordeaux... i co z powrotem????

Dzwonimy do dwoch Assistance juz: tej samochodowej marki DS i tej od ubezpieczenia... Kosztow naprawy nie pokryja oczywiscie, ale... Wczoraj, czyli w niedziele, zarezerwowali nam taksowke z Pornichet... ta taksowka zawiozla nas gratis do Challans - tam byla otwarta wypozyczalnia ich samochodow. Dostalismy gratis samochod zastepczy - dzis oddany na lotnisku w Bordeaux...
Stéphane dostal gratis bilety na pociag TGV 1 klasa do samego Pornichet na przyszly weekend plus gratis taksowka z dworca do mechanika po odbior samochodu...

W ciagu ostatnich 10 dni kosztowalismy nasza ubezpieczalnie i Assistance tyle co 5 lat skladek... wiec hm... nie mozemy sie skarzyc choc wiekszosc Francuzow majac takie warunki Assistance wciaz narzeka...

Ja tam jestem wdzieczna, za to, ze pomogli szybko, sprawnie i malo kosztownie!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza