środa, 14 sierpnia 2019

Wow, wow, wow... Noga dzis rano nie bolala! Jest postep! I masa innych rzeczy. Francuska codziennosc: czesc 301






Po pierwsze to lewa stopa dzis rano mnie juz nie bolala... Jak wstalam to asekuracyjnie pierwsze kroki stawialam powolutku ale z przyjemnoscia stwierdzilam, ze WOW, nie boli! Oklad z zielonej glinki jak zalecali zrobilam, 30 minut trzymalam. Mascia posmarowalam. Nie boli. Co prawda balerinek nadal bo przez 8 dni nosci nie moge, ale jak nie boli to juz jest fajnie. 

Po drugie Antka brakuje... siedzi on u szwagra na wsi, z kuzynami wciaz zajety a to basen, a to tenis, a to konie plus przygotowania do ich spektaklu... zadzwoni raz na 3 dni i na 3 minuty albo mi jakies serduszko SMS przysle i mam sie tym zadowolic! Noz... syn dorosleje, coraz bardziej samodzielny tylko matka jeszcze nie na tym etapie... i jakos mi smutnawo. W piatek znow sam pojedzie pociagiem! Tym razem z Paryza do dziadkow, do Bretanii. Wiem, ze zobacze go w sobote i w niedziele. Chociaz tyle... Bo potem znow bedzie caly tydzien z dziadkami, ktorzy mu w ramach prezentu urodzinowego zaplacili za 3 dni zeglowania po oceanie. Wiec... Na zdjeciu nizej Antek 6 letni w stroju zeglarskim. Bo Antek zegluje od dziecka na oceanie i na jeziorze tutaj w Bordeaux... 
Jak on bedzie zeglowal to my zaczniemy szukac mieszkania w Rennes do kupienia... nowy rozdzial w zyciu otwieramy i sie cieszymy na te nowość bo nowości lubimy. 

A ja? Coz, tydzien minal od powrotu... wszystko wysprzatalam, wypralam, wyprasowalam... przeczytalam 4 ksiazki w 1 tygodniu!!!! tyle mam czasu!!! Opisalam na blogu cala podroz, bylam u lekarza, rozpoczelam moja drastyczna diete, teraz znow sie pakuje... pisze tez codziennie... i tak dni i noce mijaja. Lubie ten lad, ten porzadek, te harmonie... wiem, ze dlugo to wszystko nie potrwa, ale wciaz do tego daze, taka moja natura. I myslec lubie tez!


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza