sobota, 21 marca 2020

Mysli epidemiczne. Dzien 9. WIOSNA... a jednak!



Epidemia, zamkniecie... za 8 dni ma nastąpić, wedlug zapowiedzi specjalistów, faza szczytowa Covid 19 we Francji... a tymczasem za oknem natura nic a nic sobie z tego nie robi! Widzicie te figi! Sa na wyciągnięcie reki z mojego domowego biura... jak dojrzeja bedziemy jesc!!! stokrotki opanowały trawnik sąsiada, cyklameny na parapetach kwitną nadal. Moje roze na tarasie maja paki prawie gotowe do rozkwitu, za kilka dni... 
A my tymczasem dzis zjedliśmy pierwszy obiad na tarasie, choc w swetrach bo jest 20°C w cieniu.
Przed domem nagietki i barwinek zolcie, pomarańcze i niebieskości szaleja na calego!

Zyc sie chce!!! szkoda, ze to dzisiejsze nasze zycie to zbiorowa trauma jak mowil przed chwila nasz znakomity psychiatra Serge Hefez... i z tej traumy przyjdzie nam wychodzic, leczyc sie... miesiącami... 

Menu na dzisiaj

Sniadanie: woda z cytryna, kiwi, tosty dwa z twarogiem i konfitura ( tosty mam teraz codziennie bo miejsca w zamrażalniku na zwykli chleb zabrakło a tosty przechowują sie do 14 dni... ), zielona herbata. 

Kawa latte o 10h

Obiad: Łosoś w selerze, rodzynkach, orzeszkach piniowych... z brokułami, jogurt naturalny, kawa i kostka gorzkiej czekolady
 a wyglada tak: 

Podwieczorek: mango, orzechy laskowe, kostka czekolady i ziola

Kolacja: bocwina duszona w pomidorach i w czosnku z migdałami, kasza kuskus, kawałek sera koziego. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza