środa, 29 kwietnia 2020

Antka depresja...





Moj syn ma sie coraz gorzej... nie wiem za bardzo jak mu pomoc i zastanawiam sie nad wizyta u psychiatry a raczej pedopsychiatry bo to nastolatek jest. Przestaje jesc, siedzi, ogląda filmy, jest coraz smutniejszy, non stop chce sie przytulac, non stop trzeba z nim byc choc ma 14 lat juz... w nocy nie śpi, zasypia nad ranem... Gdy z nim rozmawiam mowi, ze nie moze juz znieść zamknięcia, spacerów 1 kilometr od domu, zakazów i nakazów. Nie jest agresywny, nie jest specjalnie wściekły tylko gaśnie mi w oczach... 
Po wczorajszym wystąpieniu premiera, ktore chciał tak bardzo oglądać z nadzieja, ze moze wkrotce bedzie cos lepiej a okazało sie, ze bedzie tylko gorzej załamał sie kompletnie. 

Mowi, ze wszystko mu zabrano:
- zabrano mu szkole, przyjaciol
-zabrano mu sport bo trenować nie moze, zamknięto kluby, sale, odwołano wszystkie zawody, do ktorych sie przygotowywał na poziomie narodowym i te w ping pongu i te w badmintonie- wciaz mi o tym mowil i mowi, teraz to juz placze.
- zabrano mu jego szkolenie na pilota, możliwości lotów, zdania egzaminu.
- zabrano mu boisko, park, las czy plaze
- zabrano mu wakacje bo nie moze nigdzie poza tym 1 kilometrem wyjechać
- zabrano mu kino, proby choru, wyjazdy, koncerty, tournée
- zabrano mu dziadkow bo nie moze do nich pojechać i nawet nie wie kiedy w koncu bedzie mogl... i dziadkow we Francji i tych w Polsce
- zabrano mu kuzynów, do ktorych mial w te wakacje jechac
- zabrano mu wszelka nadzieje na przeprowadzke do Bretanii - co bylo naszym rodzinnym projektem a co lezy teraz w gruzach i czeka na lepsze czasy ale na jakie i do kiedy
- zabrano mu radosna i energiczna mame, ktora teraz w depresji, na lekach, ledwo kustyka
- zabrano mu tate, ktory sie nim duo zajmował a teraz lezy i patrzy w telefon przez caly dzien...

Z radosnego, super inteligentnego, pełnego planów chłopca mam smutnego, pelnego zali i zdeprymowanego syna, ktory przestaje jesc cokolwiek i cokolwiek robic. 

Mial plany na te wakacje i nawet ostro z nimi ruszy... tyle a tyle niemieckiego tyle angielskiego, lektury, badminton na parkingu przed domem, ale od 48 godzin jest jedno wielkie NIC... gaśnie mi... ja tez juz nie daje rady. Nie wiem co z nami bedzie. 


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza