niedziela, 15 września 2019

Zapowiada sie ciezki tydzien... Francuska codziennosc: czesc 316


Tak wiec na siebie patrzymy... ale moze jego koncowka bedzie fajniejsza bo w przyszly weekend mamy Dni dziedzictwa kulturowego i idziemy zwiedzac rozne miejsca, mamy tez bilety na koncert w Operze! Hurra!!!

Tymczasem... zapowiada sie gesto, zajeto i stresujaco.
To tydzien parzysty wiec mam w nim wiecej lekcji, dokladnie 4 godziny 55 -minutowe wiecej! A to sporo. 

Tak wiec co my tam mamy na 5 dni:

1. 21 godzin lekcji po 55 minut
2. 2 Godziny okienek
2. 9,5 godzin dojazdow - mniej wiecej w zaleznosci od korkow.
3. 3 wizyty u lekarzy: 2 dla mnie i 1 dla Antka kontrolna, coroczna czyli jakies 3 godziny, niecale pewnie... 
4. 3 godziny sprzatania domu - to w czwartek, raz w tygodniu
5. 1,5 godziny prasowania - to w srode, raz w tygodniu
6. 7,5 godzin gotowania, przyrzadzania posilkow czy sprzatania po posilkach
7. 3 godziny i 10 minut sportu czyli 4 razy zajecia w klubie
8. 10 godzin czasu dla Antka - pomoc w lekcjach, rozmowy z nim, dowozenie... oczywiscie kazdy posilek lub prawie spozywamy razem i jest to dla nas czas rozmowy i wymiany
9. Zakupy cotygodniowe - 3 godziny, raz w tygodniu i to w czwartek pod wieczor
10. Jakies 8-10 godzin w tym tygodniu pracy poza lekcjami: przygotowanie, drukowanie, kserokopie, administracyjne rzeczy do uzgodnienia i ustalenia... 

11. Sen - zasypiam o 22 godzinie, wstaje codziennie o 5h30 rano w soboty i w niedziele tez! razem 37,5 godziny sobie pospie ha, ha... 

Razem: 106,1 godzin w wersji optymistycznej

Te 5 dni ma 120 godzin... zostaje mi niecale 14 godzin na jedzenie, mycie sie, czytanie czy telefon... lub na nieprzewidziane sprawy... 
Jak dla mnie to oznacza maksymalne napiecie bo tego czasu jest cholernie malo. 

Zastepstw tez nie szukam bo nikt mnie nie zastapi. Stéph jest w Paryzu od jutra rana do czwartku w nocy wiec nikt nie zrobi za mnie zakupow czy sprzatnia czy nie ugotuje... On tez ma grafik napiety na maksa. dzis od rana caly czas pracuje z Antkiem bo wysylaja listy na antkowy staz w przedsiebiorstwie, pisali je razem, teraz cos mu pomaga przy matematyce... 

Przy takim planie i stresie trudno mi sie skupic na : przygotowaniu nowego konkursu czy na na zalatwianiu spraw zawodowych z perspektywa Rennes... bo ja po prostu nie wyrabiam na zakretach z tym wszystkim. 
Jak Stéphane jest na miejscu to chociaz kolacje zrobi, posprzata po kolacji czy jakies pranie rozwiesi a jak go nie ma to wszystko lezy na moich barkach z drobna pomoca Antka... 

Wiem w wielu domach tak to wyglada. Ale gdy przypomne sobie moje dziecinstwo w PRL, moje 14 lat... to moi rodzice zyli jakos spokojniej... Po pracy robili rzeczy w domu, mama miala czas w moim wieku na chwile sjesty codziennej po pracy, wieczorami ogladali telewizje kazdego dnia... ja nawet nie wlaczam... odbiornika bo nie mam kiedy, ale chodze na sport a rodzice nie chodzili... hm... Faktem jest, ze w moim domu rodzicie dzielili sie obowiazkami rowniez z nami... czesc zakupow robilam ja, czesc przygotownia posilkow robilma ja typu: obrac ziemniaki, surowka, zmywanie... czasem wiecej czasem mniej... jakos to sie rozkladalo na clzonkach rodziny. 

Ten swiat jest dla mnie zwariowany. Mialo byc lepiej, mniej pracy bo komputery, bo postep wiedzy i medyczny a co roku jest coraz gorzej... bo jest coraz mniej czasu...





sobota, 14 września 2019

Moja praca Katechetki - rozpoczeta. Francuska codziennosc: czesc 315


Dzis rano, w antkowej szkole... powrot do obowiazkow katechetki czyli przygotowywanie dzieci do Bierzmowania. Fajny temat dzis mielismy: Obecnosc Maryji w Eucharystii? Jak i czy? Dlaczego? W jakiej formie? 

Dzieci maja cudowne refleksje... 
I tak sobie siedzialam, po godzinach w sali w kaplicy bo mielismy adoracje polgodzinna Najswietszego sakramentu i patrzylam na te dzieci. A dzieci jak dzieci... jedne sa skupione, rozmodlowne, inne troche sie wierca, kots tam probuje cos podac kolezance z przodu... ale teksty Benedykta XVI czy Jana Pawla II sa czytane, rozmyslane, medytowane...

Pomyslalam sobie wtedy jakie to sa cudowne dzieci! Nie tylko piekne zewnetrzenie ale tez wewnetrzenie... 14 latkowie, 30 minut ciszy... 

5 pazdziernika jedziemy z nimi na caly dzien do Lourdes. A tam bedzie masa emocji, spotkan z chorymi, z uzdrowionymi tez... 

W tym kontekscie mysle, ze powinnam sie starac o przeniesienie - o ile bedzie to mozliwe, do prywtanych szkol katolickich. Chyba duzo bardziej mi po drodze niz z publicznym gimnazjum...

Wczoraj wychodzac z gimnazjum popoludniowa pora slyszalam wrzask, widzialam popychanie, rzucanie... kolezanki nauczycielki mowili mi "obacz co to za azyl psychiatryczny, zobacz, gdzie my pracujemy!"...

Coz... to smutna, tragiczna prawda... Co z tym dalej?

Tymczasem po raz 3! zakwitla roza Ronsarda na moim tarasie... cudna!

piątek, 13 września 2019

Straszne... Francuska codziennosc: czesc 314


Po tygodniu nauczania w gimnazjum... wykonczenie maksymalne, ale ja sie jeszcze trzymam. Tymczasem dowiaduje sie dzien po dniu, ze ten kolega nauczyciel - zwolnienie na depresje... miesiac, dwa do przedluzenia...

Dzisiaj sie dowiedzialam, ze kolezanka, nauczycielka francuskiego, ktora rzucilo w otchlan tego gimnazjum po francuskim liceum w jednym z krajow Skandynawii... od dzisiaj nie przychodzi - depresja, miesiace zwolnienia... 
Kto ja zastapi? 

Z kim nie rozmawiam, nikt nie chce uczyc w tym gimnazjum, kazdy co roku prosi o przeniesienie... 

Pokoj nauczycielski zamienil sie w pokoj lez. A jestesmy dopiero po 8 dniach lekcji!?

Nawet personel typu: sekretariat jest juz na zwolnieniach lekarskich... 

Ciekawe jak dlugo pociagne? 
Ale z drugiej strony NIC zlego sie na moich lekcjach nie dzieje... nikogo jeszcze nie wyrzucilam. Dalam 3 kary - dodatkowe prace do wykonania w formie cwiczen. I tyle. Za gadulstwo. 
Tymczasem koledzy wyrzucaja po 6-7 uczniow z JEDNEJ LEKCJI... to jest masakra edukacyjna. 

Nie kazda lekcje i ja mam spokojna, ale nie mam drastycznych sytuacji ani wybitnego chamstwa... ba mam nawet juz 2 prezenty od dzieci 1-szych klas gimnazjum dla mnie zrobione z papieru... 

Dziwnie sie z tym czuje wszystkim. 

czwartek, 12 września 2019

Aquabike! Polubilam! Francuska codziennosc: czesc 313


Bylam wczoraj wieczorem w moim klubie sportowym i sprobowalam, po raz pierwszy, treningu na rowerze w wodzie czyli aquabike. 

Kiedys, gdy chodzilam do Spa co sobote a Antek gral w golfa, korzystalam z takiego roweru w basenie, ale sama, bez trenera. 

Wczorajsze zajecia byly jednak zupelnie rozne od moich samodzielnych prob. Jest to dosc intesywny trening kardio. Czlowiek jest spocony bedac w wodzie. Ale czuje sie znakomicie! 
45 minut treningu w tym 5 minut rozgrzewki poza rowerem i 5 minut rozciagania poza rowerem. razem 35 minut na rowerze.
Smiechu bylo co niemiara i odprezenia-maksymalna dawka. 

Po tych wieczornych zajeciach sporotowych zapominam o problemach, gimnazjum i innych klopotach. Czuje sie cudnie. 

środa, 11 września 2019

Antkowy chrzest... na torze kolarstwa torowego. Francuska codziennosc: czesc 312


Dzis spedzilam ponad 3 godziny wozac Antka na stadion by mogl ochrzcic sie rowerowo! 
Lekcje konczylismy o 13 godzinie, spotkanie mielismy na 14 juz na stadionie... wiec pedzilam jak zapaleniec z kanapkami zamiast obiadu na pokladzie samochodu i z butelkami wody. 

Antek jezdzil dobrze ponad godzine i pod koniec zaczal juz przekraczac te niebieska linie. Ja wolalam nie patrzec nawet bo trzeslam sie ze strachu! Trener, ktory z nim byl smial sie ze mnie, ze "mamusia taka strachliwa a chlopak tak swietnie sobie radzi".
I rzeczywiscie Antek radzi sobie swietnie i wyczynowo- kardio i umiejetnosciowo bo nie upadl ani razu a pochyly ten tor jest... mama mia!

Po tym chrzcie trener zaproponowal mu treningi... teraz on musi zdecydowac czy chce czy nie chce? Wiedzac, ze to jest po drugiej stronie miasta... wiec bedzie musial jezdzic dwoma tramwajami by sie tam dostac... i czasu trzeba multum... moze poczeka z tym do Rennes? Do przeprowadzki ... a skupi sie na tym badmintonie i ping pongu, ktory ma blizej domu?

Nie wiemy jeszcze. Czekamy na jego decyzje... narazie lezy i kwiczy bo zrobil sobie zakwas w lewym udzie... o nie, juz robi matematyke i niemiecki... znaczy, ze lepiej! 

Rozmawialam dzis z kolezanka, belfrem od angielskiego, ktorej syn chodzi do klasy z Antkiem... mowilam jej o tym wiecznej antkowej aktywnosci, ze nie usiedzi, ze wszystko go interesuje, ze energii ma za kilku, ze ja nie daje rady z tym jego zapalem do wszystkiego...

A ona mi na to "ciesz sie, ze na telefonie albo na kompie nie siedzi, moj syn siedzi calymi dniami i z domu wyjsc nie chce"...

I pomyslec, ze ten sam wiek, 14 lat, ta sama klasa... a tak rozne sposoby zycia, bycia i zachowania!




poniedziałek, 9 września 2019

Skad ta nieruchomosc, bezczynnosc, apatia, biernosc, dretwota? Polska codziennosc.


U gory jeden z artykulow opublikowany przez "Le Monde", autorstwa Jakuba Iwaniuka z licznymi cytatami Jacka Prusaka czy Artura Sporniaka. 
 Tutaj link do wywiadu opublikowanego przez "Wiez" z ksiedzem Tomasem Halikiem - niesamowitego zreszta!

Na te elementy nalozyla sie wczorajsza moja rozmowa z rodzicami, ktorzy byli niezle wkurzeni - to w tym kontekscie delikatne slowo, na ksiedza, ktory wczoraj wieczorem wyglaszal homilie w kosciele w Szczepankowie (dzielnica Poznania), ktora uderzala, z relacji mojej mamy, w tony polskiego narodowego katolicyzmu, ujmujac sprawe ogolnikowo. 

Ksiadz zamiast komentowac teksty biblijne jak na homilie przystalo, krytykowal miejsce katechezy w szkole... na ostatnich lekcjach jako typowe zachowanie anty-katolickie, anty-polskie i anty... hm...

Zapytalam mame kto wstal w kosciele by cos temu ksiedzu powiedziec? Albo kto opuscil kosciol podczas tak uroczego wiecu publicznego pod przykrywka sakramentu eucharystii...

Okazuje sie, ze NIKT. A smiem przypuszczac, ze nie tylko moi rodzice byli owa przemowa zgorszeni choc moze sie myle, moze cala ludnosc Polski juz za tym klerem nacjonalistyczno-szowinistycznym stoi - co sugeruje "Le Monde"? 

Nie znam odpowiedzi na to pytanie. 

Nie rozumiem jednak, wciaz nie rozumiem bo ja zreszta niczego nie rozumiem... skad ta TEPOTA w narodzie? Dlaczego nawet co, ktorzy sie wkurzaja wkurzaja sie po cichu, w domu, wsrod rodziny ale tam gdzie trzeba by zabrac glos na przyklad w tym kosciele na profanacji sakramentu eucharystii milcza? 

Co sie stalo z Polakami, z wiekszoscia Polakow, ktora woli milczec?
Czy to jak w wypadku linii PKP... nie domagaja sie zwrotu kosztow i wyjasnien za opoznienia pociagow bo "i tak to na nic" a moze, "szkoda czasu"? 
Czy to jak w wypadku szpitali i leczenia w nich... lepiej spuscic cicho glowe, poplakac, pobiadolic ale sprawy do sadu nie zlozyc bo ... i tak nic z tego, bo skomplikowanie, bo nie wiem jak sobie z tym poradzic? 
Zastanawia mnie ten Niedasizm? ...



niedziela, 8 września 2019

Bardzo przyjemny dzien nad morzem! Francuska codziennosc: 311


Piekna pogoda za oknem... slonce i blekit wiec zdecydowalismy sie, na ostatnia chwile pojechac nad ocean do Arcachon a scislej do Moulleau! Bylo cudownie! 
W naszej ulubionej pizzeri dla chlopakow pizza dla mnie kotlet cielecy z frytkami i z salata. 
Potem byla plaza, granie, zabawy, lezenie tez... i na koniec lody w naszej lodziarni... od jutra nowy tydzien pracy!