niedziela, 22 października 2017

Niepokoje mlodego autora...

Dzisiaj rano odbylam rozmowe telefoniczna z moja mama...
Poniewaz wciaz nie mam moich autorskich egzemplarzy "Odchodzic" a wyslane zostaly one przez Poczte Polska juz wiele dni temu... i nie wiem jak to poczta funkcjonuje skoro wciaz nie ma?
To rodzice moi z lekka sie zdenerwowali juz tym czekaniem.

Nie bede opisywac mojego stanu frustracji. Kazdy kto na cos kiedys bardzo w zyciu czekal pewnie bedzie wiedzial o co chodzi.

Jest jednak gorzej niz myslalam. Przejrzalam z mama wszystkie mozliwe ksiegarnie internetowe, ktore mi Google zapodal i ksiazki nie ma nigdzie. Wszedzie informacja: artykul niedostepny, chwilowo niedostepny, juz niedostepny... Strona wydawnictwa wyswietla tylko, ze jest, ale czekac trzeba dni kilka.

Niepokoje sie wiec bo nie rozumiem, a jestem zwierzeciem racjonalnym i potrzebuje zrozumiec pojac, skumac... Gdzie sa moje ksiazki? To jest nowy produkt. 10-ciu dni nawet nie ma i juz jest niedostepny? sekrety? Tajniki dzialania rynku ksiegarskiego???

Jutro dzwonie do wydawnictwa bo pojac chce i musze bo sie denerwuje po prostu!

Spotkanie...

Wczoraj popoludniowa pora odbylam z wirtualna kolezanka Joanna... ale kolezanka od lat, bo jeszcze z czasow Dziennikow Twojego Stylu.

Pseudonim Hela, przyjechala na dluzszy weekend do Bordeaux z inna kolezanka i tak... spotkalysmy sie pod opera. Bylysmy w herbaciarni Any Tea's... troche pospacerowalysmy choc niewiele bo parasolek zapomnialysmy zabrac z lokalu...
To chyba emocje i wrazenia.

Spotkalam piekna osobe, wrazliwa, ciekawa... fajnie nam sie gadalo i czekam na wiecej Joanno!

sobota, 21 października 2017

"Odchodzic" zapowiada i wybiera Kuznia literacka.

I Na kuzni literackiej tez pojawila sie informacja, zapowiedz, o ksiazkach, ktore warto...

http://kuznia.art.pl/nowosci-wydawnicze/1915-odchodzic-agnieszka-moniak-azzopardi.html

Zawiadomienie o narodzinach. Francuska codziennosc: czesc 112


No w koncu... szwagier i szwagierka przyslali zawiadomienie o narodzinach Diany. To jeden z kluczowych punktow francuskiego savoir-vivre. Zawiadomienie jest sliczne, w formie zdjecia z imieniem Diany i data. Tekst znajduje sie z tylu.

Od razu przypomniala sobie jak robilismy zawiadomienie czyli Faire part de naissance dla Antka... nasze bylo bez zdjecia. Wlasnie probowalam je znalezc ale nie mam... buuuu... u moich rodzicow znajde. Byl to klasyczny bialy kartonik z wyzlobionymi stopkami. W srodku tekst o tym jak to szczesliwi jestesmy zawiadomic o narodzinach Antoniego, Karola, Henryka Moniak-Azzopardi.

Kolekcjonuje wszystkie takie zawiadomienia jakie otrzymujemy od rodziny, przyjaciol i znajomych. I bardzo podoba mi sie ten zwyczaj. A niepodoba jego brak w Polsce. Podobnie mam z chrzcinami... Podoba mi sie francuski zwyczaj organizowania chrztu indywidualnie z ksiedzem, ze wspolnota parafialna, do ktorej sie nalezy. Bardzo cenilam sobie ten czas, gdy wybieralismy czytania, piesni, oprawe muzyczna chrztu naszego dziecka, gdy drukowalismy ksiazeczki z cala ceremonia dla naszych gosci, gdy kupowalam Antkowi jego sukienke chrzcielna w antykwariacie bo chcialam miec cos wyjatkowego, z historia, z epoki a nie poliestrowy becik z gryzaca koronka. 
Czulam, ze to jest cos waznego, chrzest, chrzest mojego syna.

Natomiast bardzo niepodoba mi sie chrzczenie kilku albo i kilkunastu dzieci naraz, pod rzad, bez ceregieli, na mszy do tego (sic) w polskich kosciolach. Ostatnio widzialam taki chrzest w kosciele Swietego Mikolaja w Walczu, w 2010 roku i to w dzien wielkanocny... chrzest w godzinie obiadowej bo to byla msza o 13... pol kosciola bobasow z rodzinami w upstrzonych becikach i sporo placzu. W ogole te dzieci nie byly przedstawiane wspolnocie parafialnej. Ani ich rodzice ani chrzestni nie zabierali glosu, dlaczego prosza o chrzest, dlaczego sie angazuja, co to zaangazowanie dla nich znaczy? Podchodzili jak w kolejce do miesnego w latach 1980 do prezbiterium, tam glowke polali, olejem nakreslili ale tasmowo... brrrr... 

az mi ciarki ida jak sobie to przypomne bo odczucia mialam straszne. 

Do Diany jednak wracajac...
nie widzielismy jej jeszcze i pewnie zbyt szybko nie zobaczymy bo nie ma nas na Boze Narodzenie we Francji a brat Stéphana tylko w tym czasie bedzie w Rennes. Do Bordeaux dojada na wiosne dopiero bo maja pelne kalendarze... a my do nich pewnie tez na wiosne choc moze w dzien Nowego Roku do ich wiejskiego domu zajedziemy... narazie takie sa plany.
Diana rosnie zdrowo. Za kilka dni po raz pierwszy zostanie sama z tata i z mlodszym bratem na caly tydzien bo jej mama, a moja szwagierka wyjezdza ze swoja starsza corka na tydzien do Izraela.
Dziadkowie beda do pomocy. Tymczasem Typhaine wrocila juz do pracy bo jako lekarz na swoim to musi. Malutka zajmuje sie ta sama niania, ktora zajmowala sie jej siostra i bratem. A ja podziwiam tego slicznego bobaska! Antek ustawil sobie zdjecie kuzynki na biurku i je obcalowuje. 

piątek, 20 października 2017

Znow o "Odchodzic"

Dziekuje i czekam na cd...

http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/2017/10/ochodzic-agnieszki-moniak-azzopardi-pod.html

Pojechal a my... zostalismy. Francuska codziennosc: czesc 111.


Po szybkim podwieczorku, moje dziecko ruszylo w droge ze swoim chorem. Jeden autobus, jeden bus, 4 samochody. Autobusy jak zwykle obklejone plakatami choru. Zawsze sie z tego smiejemy z innymi rodzicami, ze nasze male "gwiazdy" nie podrozuja incognito.

Antek nawet sie z nami nie pozegnal zbytnio bo byl zbyt zaaferowany kolegami po fachu. Wiezie ich ten sam kierowca co zawsze w wyjazdach francuskich.

Pospiewaja, film nakreca, dadza 2 koncerty i we wtorek powrót do domu, na prawdziwe wakacje choc z mnostwem pracy szkolnej niestety.

Ostatni dzien minal dobrze. Nauczycielka od francuskiego zrobilam im Biblioteke. Kazdy z uczniow dzielil sie z sasaidem na okres wakacji ulubiona i przeczytana ostatnio ksiazka. Antek zabral powiesc o Juliuszu Cezarze i podobno wiele osob ja chcialo dostac. On chcial od jednej kolezanki "Dziennik Anne Frank" ale tez sie niestety nie zalpal, dostal Sherlocka Holms'a i go to uszczesliwilo.

My tymczasem zostalismy w domku sami. Jest cicho a wlasciwie to jazzowo bo namietnie jazzu wieczorami sluchamy. Zaraz zrobi sie ciemniej, tak kolo 20 godziny to pozapalamy swiece i bedziemy czytac, a moze bede tez pisac czy tlumaczyc.
Jutro raniutko jogging, sniadanie... wieczorem kino pewnie chyba, ze nam sie plany zmienia...

Na kolacje grzyby smażone i kasza gryczana - hm uwielbiam!

z 58 kilogramów dobilam do 59 kilogramów po pierwszym okresie w szkole... hm, hm. Niestety obiady na stołówce, 2 razy w tygodniu i moje codzienne łakomstwo robia swoje. Teraz zacisne nieco pasa by powrócić do dawnej wagi, przede wszystkim pobiegam... Za 3 -4 dni wroce do mojej normy.

Bylam u fryzjera dzis popoludniu i mam nowy kolor... zamiast kalifornijskiego blondu mam blond bardziej popielaty. Stéphane uwielbia, mowie, ze ma wieksza klase na zimowy okres. Zobaczymy jak sie bedzie nosic.

Dobrego wieczoru!




czwartek, 19 października 2017