czwartek, 29 kwietnia 2021

Do biegu gotowi? Ja pobiegałam wczoraj..


Tutaj, dokładnie tutaj po tych alejkach z tymi azaliami w kwiatach, pośród parterów tulipanów i lewkonii! Było mi jak w ... niebie! Tym bardziej, ze program Wild Summer z Body by Lucile ETE 2021 to prawdziwa perełka! Totalny odlot endorfin i szczęścia z samego faktu bycia, chodzenia, biegania... 

Bylo cudnie i forma piękna. Dziś mam lekcje wirtualne... zobaczymy jak to wyjdzie. Dom czas posprzątać tez nieco. I wyjść na super spacer, potańczyć, pośpiewać, pograć, popisać! Dobrego piątku dla was! 

MENU na dziś

SNIADANIE woda z cytryna, chleb na zakwasie z purée z migdałów, pół grejpfruta, zielona herbata

Kawa rano

OBIAD Pieczarki duszone, kasza gryczana i filet z kurczaka. Zioła

PODWIECZOREK kiwi i mandarynka, orzechy i kostka czekolady, zioła

Kolacja: ziemniaki pieczone z pomidorami i z papryka z piekarnika, sałata. Jabłko. 


 

środa, 28 kwietnia 2021

Pomidorowo, kolorowo, szkolnie, sportowo i pisarsko tez!


Forma nie odpuszcza wręcz przeciwnie nakręca się jak ta spirala oddającą energii moc! 
Wczoraj jedna z moich koleżanek zamiescila zdjęcie stołu z pomidorami i ich magicznymi kolorami. Zrobiłam zdjęcie tez tym moim, które akurat w kuchni mam. Takie są śliczne i o nadchodzącym lecie przypominają! 
Jest kolorowo, jest wiosennie, jest ciepło, jeśli ślicznie. 
Wczoraj zrobiłam moje pierwsze lekcje on line ... gdyż nauczona doświadczenie odpuściłam i poniedziałek i wtorek. 

I miałam racje!!! W poniedziałek systemy klas wirtualnych znów nie działały! Nie szło się podłączyć. Dostałam masę maili od kolegów, których szlag trafiał. A ja sobie spokojnie, bez nerwowo, bez klas wirtualnych lekcje w dzienniku elektronicznym zapodałam i odczekałam aż serwery rusza. 
Wczoraj miałam 20 uczniów na 32 w dwóch moich klasach. 

Tlumaczylam, tłumaczyłam... może coś dotarło? Do liceum wracamy w poniedziałek ale tez tylko 2 klasy na trzy... i tak do końca roku szkolnego. 

Po wtorkowym balecie na parkiecie wczoraj zrobiła program Full Body Summer... byłam czerwona jak burak ale samopoczucie ekstra. 
Dzis, za chwile, ruszam do parku na cardio. 

No i PISZE! jak sie cieszę! Codziennie po 3 godziny pisze i tłumaczę, w końcu udało mi się osiągnąć jaka taka dyscyplinę w moim grafiku. 

MENU na dziś

SNIADANIE: woda z cytryna, zielona herbata, dwa jajka ze szczypiorkiem, chleb z masłem.

Kawa rano I ENERGY DRINK

OBIAD: dorsz pieczony, sos z wczoraj bo mi został, quinoa z soczewica, pory i cukinie duszone. Zioła

PODWIECZOREK: gruszka i kostka gorzkiej czekolady, Zioła. 

KOLACJA; Tagliatelle ze świeżymi białymi szparagami w sosie cytrynowym, sałatka z pomidorów kolorowych. Jabłko. 

 

wtorek, 27 kwietnia 2021

Dzien 3 z Body by Lucile ETE 2021


Jest MOC I samopoczucie MEGA! 
Moj mąż cieszy się na każdy posiłek z menu Lucile! Proszę jaka zmiana! A ja cieszę się na każdą minutę sportu z nią i z jej specjalistami. Wczoraj tańczyłam balet! Tak balet ja słoń w składzie porcelany ale próbowałam przynajmniej na parkiecie w salonie piruety odstawić. Trzeba będzie popracować nad tym... ha, ha... 

MENU na dziś

SNIADANIE; woda z cytryna, granola letnia z bananem i garścią malin, zielona herbata

kawa rano

OBIAD: quinoa i bulgour z duszonymi porami, sos na ostro: pomidory, papryka ale surowy! zioła

Zdjecie z obiadu dzisiejszego... najlepszy jest ten surowy sos! tak podkręca całość i jest pełen witamin i minerałów! 



PODWIECZOREK ciastka maślane z żurawiną ( 2 sztuki) 2 mandarynki, zioła

KOLACJA Croque Monsieur czyli chleb tostowy zapieczony z plastrami cukinii, serem kozim i odrobina pesto, sałata. Jabłko


 

Dziennik młodej Czeczenki "Le journal de Polina", z cyklu przeczytane.


"Nie ma wokół nas już żadnej uczciwej i sprawiedliwej osoby. Żyjemy w makabrycznym chaosie i w barbarzyństwie"

Tak pisze o sytuacji w Groźnym 14 letnia Polina. Jej dziennik to tragiczny zapis drugiej wojny czeczeńskiej. Rozpoczyna się ona w 1999 roku, gdy Polina ma 14 lat i zostaje wraz z mama ranna na rynku, na którym sprzedają... co się da, by przeżyć. Obie są Rosjankami choć ojciec Poliny był Czeczenem. 
Dzien po dniu próbują przeżyć, głodując, żyjąc pod bombami, wraz ze szczurami i z ludźmi, którzy rzadko bywają dobrzy i mili raczej są barbarzyńcami kradnącymi cudze mienie, zabijającym i pomawiającymi. 

W pewnych momentach chciałam przestać to czytać bo ponad 500 stron takiej lektury działa deprymująco , ale nie mogłam... kwestia honoru, kwestia pamieci, kwestia historii. 
Polina Jerebtsova żyje dziś w Finlandii, ale to co przeżyła i to co opisała pewnie wciąż w niej się tli. 

Lektura dokument o tym co się wydarzyło obok naszych drzwi. Ale tez lektura uniwersalna o ludzkiej naturze... 

 

67 kilometrow, 64 kilometry i 8 godzin... - po wakacjach w Pornichet.


Po tygodniu wakacji w Pornichet ma się moc! A moc bierze się stad, ze w Pornichet NIC się nie robi... leniuchuje się calutki tydzień! 
Ja zazwyczaj pochłaniam książki, chodzę na jogę na plaży, wykupiłam sobie lekcje w Albatrosie, klubie plażowym, chodzę na kawę - aktualnie nie chodzę...  maszeruje całymi dniami i biegam. A Antek często żegluje. 
Nie może się doczekać sierpnia bo będzie zdawał prawo na żeglowanie... można od 16 roku życia. Katamarany nie są jego ulubionymi obiektami pływającymi Antek woli zaglowki z zabudowa, z kabinami do spania ale zaczynał na maluśkich zagloweczkach jak miał 5 czy 6 lat... 



Jak jest ładna pogoda a taka była cały ubiegły tydzień to człowiek laduje baterie właśnie w Pornichet. 

I tak od soboty 17 kwietnia do niedzieli 25 kwietnia 2021 przeszłam 67 kilometrów; przebiegłam 64 kilometry i zrobiłam 8 godzin jogi na piachu...  I wygzałam jak mi wczoraj moja ciocia powiedziała moje stare bo prawie 50 letnie kości w słońcu!!! 


MENU na dziś:

SNIADANIE: mandarynka i kiwi, chleb na zakwasie, 2 łyżeczki ricotty, zielona herbata, woda z cytryna

Kawa rano

OBIAD: jajko mollet ze świeżym szpinakiem; sałatka z sałaty, quinoa i tuńczyka. zioła

PODWIECZOREK: truskawki i garść orzechów brazylijskich i włoskich, zioła

KOLACJA: salatka z kaszy bulgur, zielonej fasolki, mięty, sosu tahini i migdałów. Jabłko.

 

poniedziałek, 26 kwietnia 2021

Body by Lucile ETE 2021 - czas start!


Kilka lat temu pisalam już tutaj na moim blogu o jednej z moich ulubionych trenerek czyli o Lucile Woodward. Ćwiczyłam z nią dość często, czytuję jej bloga. Podziwiam ja za niespożytą energię, ogrom wiedzy i życzliwości. 

W tym roku wykupiłam dostęp do jej programu letniego Body by Lucile ETE 2021

To super ekscytujące wyzwanie na najbliższe 8 tygodni zaczęłam już dzisiaj! 
Specjalny program sportowy, dietetyczny ale tez mentalny i motywacyjny. 
Ja jestem z tych, którzy kochają wyzwania więc... kolejne, osobiste, intymne przede mną! 
Lubie sie smiac, lubię ludzi z powerem, z uśmiechem z energia i z życiowym zapałem! 
Startuje z:
58 kg na 164 cm wzrostu
90 cm w biuscie
70 cm w talii
100 cm w biodrach
29% masy tłuszczowej w organizmie
45% wody w organizmie
16% bialek/protein
2,59 kg kosci ha, ha... 
tak się dokładnie pomierzyłam dziś rano...


Dzisiejszy powrót do pracy - bez niespodzianek... wirtualne klasy nie działają Jak zwykle. 

Menu na dziś:

SNIADANIE: woda z cytryna, zielona herbata, 2 kromki chleba pełnoziarnistego, 2 łyżeczki purée z migdałów; gruszka.

Kawa jedna rano.

OBIAD: rzodkiewki, ryż z wiosennymi warzywami: marchew, bob, zielony groszek, 2 plastry szynki. Zioła. 

PODWIECZOREK: ziola i garsc malin

KOLACJA: 1/4 pizzy  domowej z: młodym szpinakiem, wędzonym łososiem i ricotta, sałatka z pomidorów. Jabłko. 

 

niedziela, 25 kwietnia 2021

Ciocia MIRKA


Były sobie trzy siostry... Krysia, Basia i Mirka. Zaraz, zaraz gdzieś miałam zdjęcie trzech sióstr ale nie mogę go już znaleźć... Były trzy, zostały dwie. I to najmłodsza z nich, Mirka, odeszła kilka dni temu, w środowy poranek. Zgasła, zasnęła, opuściła swoje mieszkanie, swoje miasto, swoje dzieci, swoją matkę i swoje siostry tez... 
A ja czuje, gdzieś w środku, głęboko, ze opuściła tez mnie. 

Ciocia Mirka zawsze była. Była w moim życiu od dnia moich urodzin. Była często, gdy byłam malutkim dzieckiem w naszym domu w Koszalinie. Tak, tak nawet w tej malutkiej kawalerce, która dzieliliśmy w czwórkę i w piątkę. Przyjeżdżała często z wujkiem Bogdanem do Koszalina by pojeździć trochę nad morze, nasz zimny Bałtyk. Pamietam ja doskonale, gdy w kwiecistej sukience szykuje się na plaże. Pamietam jak kręci mi włosy lokówka w dniu mojej Pierwszej Komunii!!!
Z wujkiem Bogdanem tworzyli niesamowita pare. Zawsze ich podziwiałam i mówiłam o tym cioci jeszcze kilka miesięcy przed jej zgonem bo podziwiałam ich wzajemna miłość i zgodę. Lubiłam ich poczucie humoru. 

Pamietam ciocie Mirkę z naszego poznańskiego mieszkania tez. To był bardzo trudny czas, gdy chorowała Ola i ciocia bardzo się o nią martwiła i robiła wszystko by ja wyleczyć. Pamietam jej wychudzone, delikatne dłonie szykujące w naszym domu na ulicy Wojskowej obiad... Pamietam jej zdenerwowany głos, jej pełne troski spojrzenie. 

Z radością wspominam tez cudne momenty! Na ślubie mojego brata i na moim własnym tez! Jak tańczyła z wujkiem, śmiała się i bawiła. Jak tak dobrze nam życzyła... 
Byla... Byla i jest i pozostanie. 

Jak kropelki żalu tła się we mnie myśli różne... żalem pachnie wspomnienie o tym, ze nigdy u mnie we Francji nie była... żalem pachnie wspomnienie o tym, ze od kilku lat jej nie widzialam. Miała być na rocznicy ślubu moich rodziców... 2 lata temu ale choroba pokrzyzowala jej plany. Żalem pachnie odległość... 
Jej fizyczna nieobecnosc boli ale czuje jej obecność duchowa, czuje, ze jest inaczej. 

Mam jej wszystkie kartki świąteczne, które do nas wysyłała. Odczytam je dziś wieczorem. Przytule do serca bo żalem jest tez to, ze nie mogłam przytulić jej dzieci, moich kuzynów, w tym trudnym czasie... 

Ciocia Mirka, najmłodsza siostra mamy kochana i obecna, w moim sercu, na zawsze. 


Jedno ze zdjęć CIOCI MIRKI zostało usunięte na PROSBE BRATA i BRATOWEJ którzy  "nie chcą być publiczni".   



 

czwartek, 22 kwietnia 2021

21 kwiecien 2021

 Dzis zmarla moja ciocia Mirka, siostra mamy... Kolo 7:30 rano. Miala 67 lat. Na zawsze w mojej pamieci w moim sercu...

piątek, 16 kwietnia 2021

Okiem belfra i... mamy - 9: 20 do 80. Ale jest tez 10!


Mnożymy, mnożymy! Tylko co? 

Rozpocznę od "nie chce mi się!"... Jezu jak mi się nie chce i jak często mi się nie chce!
Znacie? 
Znamy, wszyscy znamy... Co zrobić jak się nie chce? 
Zastosować technikę 10! 
Nie chce mi się czytać... ale zmuszę się do 10 minut, nie chce mi się usiasc do nauki ale o 18 godzinie jak zaplanowałam dam sobie 10 minut! Nie chce mi się ćwiczyć... Dobra poćwiczę 10 minut. Tyle i aż tyle! 
Za pierwszym razem będzie ciężko, trudno, za drugim trochę lżej, za trzecim przekroczycie te 10 minut! 

Tak działa nasz, mój, wasz mózg! Otrzymuje impuls, o określonej godzinie i na określoną długość. Jemu się nie chce ale go zmusicie tylko na te 10 minut czy kroków... i zacznie nakręcać się pozytywna spirala rekompensaty, nagrody, dobrego samopoczucia... 

A co z 20 i z 80? 

To slynna zasada Pareto. 20% działania produkuje 80% rezultatów. Co oznacza, ze 80% efektów jest spowodowane 20% przyczyn. 
I tak w życiu codziennym... nosicie 20% waszych ubrań przez 80% czasu
20% klientów przedsiębiorstwa czy butiku zapewnia mu 80% przychodów
20% społeczeństwa posiada 80% bogactw tego spoleczenstwa... 

Czasem to 90/10 albo 70/30 ale nigdy nie ma by było 50 na 50. 
Pareto wymyśli swoją zasadę we Włoszech w 1896 roku. 

I ta zasada sprawdza się tez w naszej pracy. Idziesz na 5 godzin do biblioteki... 80% efektywnej pracy wykonasz w 1 godzinę... przez 4 następne będziesz pilował pozostałe 20%! 

Sprawdziłam to na sobie pracując nad doktoratem... Chodziłam na cale dnie do biblioteki. Najefektywniejsze były 2 pierwsze godziny, potem pogadałam z tym i owym, potem kawa, lunch... i do 18 zeszło. 

Ta zasada 80/20 uczy was wartości waszego czasu... Nie liczy się ilość czasu spędzona na wkuwaniu ale jego JAKOSC! 
Dlatego chce by moi uczniowie z lekcji w klasie wynosili 80% jej treści... Jak wiele mniej jest do zrobienia później, jak mało czasu to zajmuje i jak wiele zostaje go na inne rzeczy! 

Wielokrotnie w moim życiu spotykałam się czasem wręcz z nienawistnymi reakcjami wobec mnie... bo ja mam na wszystko (no prawie) czas! 
Nie muszę czekać do wakacji by przeczytać masę książek, napisać kilkanaście stron, pracować, zrobić lekcje, poprawić kopie uczniów i te z nauk politycznych tez, ugotować pyszne jedzenie, przetestować nowe przepisy, pójść z Antkiem do kina, posiedzieć w bibliotece, wyspać się, potrenować... MAM na WSZYSTKO CZAS... prawie na wszystko, na większość tego co chce zrobić choć muszę popracować jeszcze i to ostro nad prioretami wyborów ale czas mam. O zgrozo, dla niektórych... szczególnie kolegów belfrów... którzy nie nadazaja, nie wyrabiają, siedzą po nocach... a u mnie nic z tych rzeczy ba zdarza mi się nudzić w pokoju nauczycielskim to jest dopiero bezczelność! 

Mam bo wykorzystuje go maksymalnie, bo jestem świadoma mojej własnej wydolności i moich możliwości i jak coś robię na to maksa! 
Tego tez wam życzę! 




 

czwartek, 15 kwietnia 2021

Okiem belfra i ... mamy -8: Antycypacja


Antycypacja, działanie i myślenie z wyprzedzeniem jest ważne w każdej dziedzinie życia. W planowaniu swoich posiłków, seansów sportu, wykonywaniu ruchów w szachach czy studiowaniu, nauce i pracy. 

Wiekszosc moich uczniów porusza się jak chomiki w ciagle kręcącym się kołku. 
Ilość informacji, która dostają na jednej lekcji i w ciagu jednego dnia - większość z nich nic nie antycypuje tylko odkrywa w klasie nowy temat- jest tak duża, ze topią się, giną pod powierzchnia informacyjnej wody. 80% z nich spędza lekcje na notowaniu  tego co mówi nauczyciel. W pewnym momencie wyłączają się, gubią wątek, zaczynaja gadać z kolega z ławki albo coś sobie rysować czy mazać. 
Zaczynaja MYSLEC i ROZUMIEC dopiero po szkole, po lekcjach. Nauka staje się więc dla nich synonimem FRUSTRACJI... Tyle godzin i znów trzeba jeszcze tyle godzin i znów nie rozumiem, o co tam chodziło... 

Jak to zrobić lepiej? Ale tez jak to robią najlepsi? 

Najlepsi ANTYCYPUJA. Nie odkrywają totalnej nowości w klasie tylko maja już jakieś ogólne pojęcie o tym o czym się mówi bo na początku roku przejrzeli program, podręcznik, bo z tygodnia na tydzień wysuwaja się o kroczek do przodu a nie gonia tyłami by nadrobić. 
Wyobrażacie sobie kierowcę Formuły 1 albo narciarza, którzy jadą na zawody i w momencie zawodów odkrywają trasę czy stok? 
Nie! to jest przygotowane zawczasu i takie tez powinno być w szkole i w życiu. 

Wiec się przygotowujemy zawczasu. 
Gdy zaczynam nowy rozdział z historii albo z geografii z moim uczniami rozdaje im na samym początku zaraz po podaniu ogólnego tematu i ogólnej problematyki kartki z tym co zawiera rozdział
Jeszcze nie rozpoczęty. Ale na tych kartkach zapisuje metody pracy i nowe punkty metodologiczne, które zostaną przepracowane na danym rozdziale, podaje daty do poznania, nazwiska, spis map czy schematów, pojęcia, którymi będziemy operować. Oni wiedza to od początku... i systematycznie z lekcji na lekcje swoimi notatkami te kartki uzupełniają. 

W ten sposób lekcje są znacznie bardziej interesujące bo idziemy gdzieś razem i wiemy gdzie a po drodze odkrywamy to i owo. Daje to tez czas uczniom na zilustrowanie pewnych zjawisk ich własnymi przykładami, na zastanowienie się co muszą pogłębić, o co wypytać. 

Rytm mojej lekcji tez jest specyficzny. 
Prowadzę ja 55 minut. 
zaczynam od sprawdzenia obecności bo to wymóg formalny następnie zabieram głos... mówię o 5 do 0 minut... zaczynam od DATY DNIA - moi uczniowie ja UWIELBIAJA... opowiadam, opowiadam i na koniec wiąże z przerabianym tematem. Mówię co będziemy robić dzisiaj, czego od nich oczekuje konkretnie - ANTYCYPUJE. I dalej lekcja toczy się miedzy praca indywidualna, w grupach, zapisywaniem, wystąpieniami ustnymi itd. Kończę 2 minutowym podsumowaniem wpisującą dana lekcje w to co zrobiliśmy już wcześniej. 

Dzięki tej metodzie mam średnio 2-3 punkty średniej więcej niż wszyscy inni nauczyciele w danym liceum czy gimnazjum. Dyrekcja zazwyczaj się dziwi... ale niech maja. I dostaje sporo miłości od moich uczniów i ich rodziców! 

 

Okiem belfra i... mamy - 7: Główna przyczyna niepowodzeń szkolnych.


Marcel Proust pisal, ze nie ma łatwych sukcesów ale tez nie ma definitywnych porażek. 

Wyobraźcie sobie, ze znacie cyfry od 1 do 7 albo alfabet od litery A do litery M. czy to oznacza, ze jesteście beznadziejni z matemy i ze nie umiecie czytać? 
Nie! Brakuje wam w konstrukcji waszego muru wiedzy z danej dziedziny podstawowych cegłówek. Dlatego trudno oczekiwać, ze coś się powiedzie jak baza się chwieje! 

Pamietam jak byłam licealistka w Polsce w końcu lat 1980 początku lat 1990 to by uzupełnić te braki trzeba było płacić za tak zwane korepetycje. Dziś to nie jest potrzebne masa instytucji i stron internetowych a także osobni nauczyciele zamieszczaja swoje lekcje, kursy, tłumaczenia. Sama widzę, jak Antek czegoś dobrze nie zrozumie z matematyki to ma swoją ulubiona stronę, na której za darmo znajduje wszystko! 

Podobnie z językami obcymi. Kiedyś kursy za grube pieniądze dziś większość języków świata jest dostępna do poziomu średniego (czyli B2/C1 w europejskiej klasyfikacji) za darmo... i jeszcze jest to dobrze zrobione dla różnych przedziałów wiekowych. Sama korzystałam z kursów bezpłatnych BBC by szkolić mój angielski. 
We Francji cala masa stowarzyszeń proponuje lekcje i kursy za darmo oraz specyficzna pomoc uczniom z dziurami w ich murach. ... jak Coup de pouce, Chemins d'avenirs czy Espérances banlieues. 

Nadrobienie brakujących elementów wiedzy jest kluczem do pozytywnego zakończenia niepowodzeń szkolnych. 

A bycie postrzeganym jako "dobry uczeń" przez nauczycieli przynosi pewne korzyści. Wiem, wiem, nauczyciel nie może robić różnic miedzy uczniami - to oficjalnie i teoria. Ale nauczyciel jest człowiekiem jak każdy inny człowiek i te różnice robi! To zwykla natura ludzka. 

Dobry uczeń ma jednak inny problem... jak wzbić się wyżej? Będzie go to kosztowało dużo więcej energii  i pracy ni zmienienie pozycji "nieudolnego ucznia". Dość ogólnie mówiąc by zmienić ten pułap z dobrego na bardzo dobrego... trzeba około 3 miesięcy wytężonej pracy. Dlaczego? 

Dlatego, ze dobry uczeń robi to co powinien robić czyli codziennie uczy się i na lekcjach i w domu. Nie ma u niego braków czy dziur. A bardzo dobry uczeń uzupełnia te szkolna wiedzę rozszerzaniem swojego spojrzenia, swojej kultury, wyprzedzaniem niejako i uzupełnianiem tego czego na przykład w programie czy na lekcjach nie ma. 
To jest ogromny wysiłek. Nie zawsze we wszystkich dziedzinach wiedzy czy przedmiotach możliwy ale w 2-3 całkiem osiągalny. 

Od strony praktycznej... zajęcie miejsca bliżej nauczyciela czy wykładowcy zapewnia lepsze postępy i gwarantuje lepsza koncentracje - to dlatego rozrabiajacych sadza się w pierwszej ławce choć ja tego nie robię ba odmawiam miejsca rozrabiajacych w pierwszych ławkach!  Dwa możecie poinformować nauczyciela, ze chcecie dużo szybciej i lepiej opanować jego przedmiot. Po pierwsze się ucieszy po drugie konkretnie wam pomoże! Trzy otaczajcie się tymi, którzy ciągną was w górę, motywują, popychają do dalszej pracy. 




 

środa, 14 kwietnia 2021

Okiem belfra i... mamy - 6: Mój cel, twój cele, nasze cele?


"Ten kto nie ma celu do niego nie dojdzie" - pisał Sun Tzu słynny chiński strateg wojenny z VI wieku przed Chrystusem. 
Mamy wiek XXI a słowa te dotyczą wciąż większości moich uczniów. 
I przyznaje się bez bicia, ze uczniowie bez celu, bez celów stanowią największe wyzwanie, wymagają najwiecej indywidualnej z nimi pracy. Czasem jest to dla mnie niemożliwe bo za krotko ich uczę by znaleźć w nich to coś, te okruszyna jakiegoś zainteresowania czymkolwiek. 
Niestety takich młodych mamy coraz więcej. 

Co cie interesuje? - nic... Ok ale tak naprawdę, w głębi, co lubisz robisz? 
- Hm... lubie pojsc do McDonalda i kupić sobie frytki z ketchupem...
- Rozumiem, ze lubisz jeść. Czy lubisz coś jeszcze?
- Spac

W tym wypadku jest ciężko, bardzo ciężko. Po takiej wymianie zazwyczaj proszę o spotkanie z rodzicami. Okazuje się również w większości przypadków bezowocne bo rodzice tez nic nie lubią robić ani nic ich nie interesuje. Czyli jabłko i jabłoń czy gruszka i grusza. 

Człowiek jednak dużo lepiej funkcjonuje jak ma jasno określony CEL. Jak go osiągnie powinien już mieć kolejny cel i kolejny. 

Mozna poprosić kogoś o pomoc w jego sformułowaniu jak zrobil to Isaac Newton. 
Każdego dnia, tygodnia, miesiąca dobrze sobie przypominać po co robię to co robię? Co chce osiągnąć? I dlaczego? Opinie innych, mody i trendy, popularne wierzenia zazwyczaj w niczym wam nie pomagają. Nie pomagają wam się stać lepsza wersja was samych a odkładanie na jutro i na potem jest waszym wrogiem numer 1. 

Szybkosc działania, szybkość biegu do tego celu ma tutaj dużo mniejsze znaczenie. Czasem odczuwamy wręcz męcząca stagnacje, czasem jakby powrót w tył ale jak mówili średniowieczni chłopi jak zasiales, pracowałeś to plon się pojawi. 

Tworzysz WARTOSC dla siebie. Ale ta wartość jest i może być tez wartością dla INNYCH. 


 

Okiem belfra i... mamy - 5: Skąd brać MOTYWACJE?


Czym różni się Rafael Nadal od zwykłego śmiertelnika? 
Ma ciut więcej talentu w jednej dziedzinie, w jego rozwój włożył tysiackroc więcej pracy niż ja i ma motywacje, które ja akurat nie mam ani moi uczniowie. Myślę, ze dotyczy to większości z nas. 

Jeśli chcecie osiągnąć coś w dziedzinie, która jest bardzo konkurencyjna, zabójczo konkurencyjna to na początek spotkajcie ludzi, którzy już w tej dziedzinie sukces osiągnęli. Zobaczycie, ze niewiele się od was różnią... 

- jeśli chcesz być chirurgiem postaraj się o wizytę na bloku operacyjnym czy spotkaniem z twoim "wzorem"

- jeśli chcesz być pisarzem chodź na spotkania z pisarzami

-jeśli chcesz kierować wielkim hotelem odwiedź kilka najwiekszych takich obiektów w twoim kraju czy na świecie... 

Jeśli marzysz o czymś dla ciebie ważnym i wielkim wizualizuj to marzeń i dąż do celu! Choćby tylnymi drzwiami. 
To pierwszy krok do znalezienia MOTYWACJI. 

To co najtrudniejsze w przebiegu edukacji to konieczność dokonywania WYBOROW. Musisz z czegoś zrezygnować z czegoś co lubisz na rzecz czegoś co lubisz bardziej, ale tak do końca, na 100%, nie jesteś pewny czy dobrze wybierasz...  Mój syn stoi dzisiaj przed takimi wyborami. Musi ich dokonać do końca tego roku szkolnego a od tych wyborów zależy jego matura, wybór dalszych studiów i pewnie zawód, który będzie wykonywał w przyszosci. Nie jest to do końca definitywne ale silnie ukierunkowywujace i w związku z tym ogromnie stresujące dla niespełna 16 letniego chłopaka. 

Nie moge mu jednak powiedzieć nic innego jak to, ze życie jest kwestia priorytetów, które sobie wybierze czy narzuci. 

Jest jednak w tym coś ogromnie pozytywnego... jak pisze amerykański psycholog Williams James nasze pokolenie odkryło, ze człowiek może zmienić swoje życie zmieniając swój sposób myślenia! Dlatego warto mierzyć jak najwyżej unikając autocenzury i znajdując motywacje w tej wysokości bo nawet jeśli się nie uda to i tak osiągnięcie WIECEJ niż początkowo zamierzaliscie! 

Talent to dopiero początek ale niewystarczający początek. Potrzebna jest determinacja, silna wola i ogrom pracy jak u najlepszego sportowca trzeba być WOJOWNIKIEM. 

Mohamed Ali, slynny bokser mowil, ze nienawidził każdą minutę treningu... powtarzał sobie "cierp teraz a potem żyj jak mistrz". 

Na uniwersytecie Stanford w latach 1960-1970 Walter Mischel przeprowadzał wciąż ten sam eksperyment. dawał dzieciom wybór albo dostaną nagrodę od zaraz albo poczekają i dostaną 2 małe nagrody było to ciasteczko i mashmallow. Dzieci, które były zdolne czekać i otrzymać 2 nagrody po kilku latach miały znacznie lepsze rezultaty na studiach i dalej w dorosłym życiu. 

Wysilek i to wysiłek w długim czasie jest gwarancja przyszłego sukcesu obojętnie czym ten sukces dla was jest. To wasz horyzont, wasza motywacja. Jest ciężko, bywa cholernie ciężko ale wszystko jest możliwe. Wystarczy chcieć i pracować. 
 

 

wtorek, 13 kwietnia 2021

Okiem belfra i... mamy- 4: Czemu służy nauka, studia?


"Profesorowie otwierają wam drzwi ale WEJSC musicie SAMI" - mówi chińskie przysłowie. 
I coz? Nie myli się! 

Gdy Albert Camus otrzymał nagrodę Nobla w 1957 roku podziękował miedzy innymi swojemu nauczycielowi z podstawówki panu Ludwikowi Germain. Wysłał  list do nauczyciela a w nim słowa uznania za to, ze taki nauczyciel w jego życiu był! 

Większość z nas ma takiego nauczyciela na swej drodze a może nawet kilku. To ci niepozorni ludzie, czasem zupełnie szarzy, którzy zarażają swoim optymizmem i chcą by ich uczniowie LATALI! 
Nie boja się konkurencji, nie boja się cienia bo oni w tym cieniu są, żyją, egzystują i cieszą się z najmniejszego błysku w oku ich uczniów! O błyszczącej gwieździe nie wspomnę! 

Często słyszę "to czego uczymy się w szkole do niczego nam się w życiu nie przyda! sama teoria, głupia jakaś, po co te daty, bzdurne te mapy, po cholerę te słówka i tak nigdzie się nie wybieram"... 
Mnozyc?!

Słowa te często padają z ust uczniów, którzy JUZ MAJA TRUDNOSCI SZKOLNE albo z ust ich rodziców również pogrążonych w klopotach, którzy wiedza LEPIEJ! Ministrami edukacji nie zostali jeszcze ale perorują, oceniają, umniejszają, negują. 

Ale chyba nie wiedza, ze za tymi słowami, za tymi ocenami kryje się ich chęć pozbawienia się wszelkiej odpowiedzialności za ich własne niedouczenie, złe stopnie, niedołęstwo szkolne czy życiowe. Tak próbują pozbyć się tej odpowiedzialności, zwalić ja na jakaś nauczycielke czy na system a może na autorów programów. 

Jaka prawda się za tym kryje? Co spod tego wyziera? 
A no coś bardzo prostego... zamiast wziąć za bary to co sprawia trudność, zamiast zabrać się za prace wole poszukać winnego. 
Odrzucasz matematykę albo filozofię? Może brakuje ci logiki i zamiast nad nią pracować mowisz, ze matema jest do bani? 
Uniwersalizujesz pojedynczy przypadek ba głosisz, ze to prawda, jedyna prawda i tylko prawda... Może brakuje ci otwartego umysłu, szerszego spojrzenia, wielowiekowej refleksji... a tak narzekałem, ze histoire i daty są do niczego w codziennym życiu? 

System szkolny to najlepszy system jaki nasza cywilizacja i poszczególne kultury wynalazły by formować dzieci, ludzi, obywateli - owszem czasem dość przewrotnie. Ale jeśli nie to, jeśli nie szkoła, to co? 

I tutaj odpowiedzi zazwyczaj brakuje... i to bardzo! 

Więc nawet jeśli NIC cię nie interesuje to może budowanie twojej osobowości cię zainteresuje poprzez mateme, języki czy chemię? 

Miej jak najjaśniejszą wizje twojego życia, tego co chcesz robić, tego kim chcesz być, tego co chcesz osiągnąć w przyszłości w średnim i długim terminie i następnie dokonuj wyborów! 

 

Okiem belfra i... mamy: 3 - Nie trzeba być Einsteinem!


Wystarczy być SOBA! Ale co to znaczy być sobą? 
Dla mnie to oznacza budzić się każdego poranka i mówić sobie - Oto ja! 
Bez obaw "co powiedzą inni?" ; "co pomyślą inni?"; "wydam im się pretensjonalna, bezczelna, egoistyczna... "

Nasz wizerunek, twój, mój, ucznia X czy Y, dziecka i dorosłego. Jaki jest? Jaki jest twój wizerunek, twój obraz? 
Zazwyczaj nie zastanawiamy się nad tym. Działamy jak automatyczny pilot. W podświadomości często czujemy się tym brzydkim kaczątkiem choć na zewnątrz afiszujemy nasz "sukces". 
Uczniowie z negatywnym wewnętrznym wizerunkiem ich samych nawet jeśli osiągną jakiś szkolny sukces to wciąż postrzegają siebie jak brzydoty, jak nieudaczników. Dlatego tak ważna jest praca nad naszym wewnętrznym wizerunkiem. 

Nie ukrywam, ze bardzo ale to bardzo pomogły mi medytacje i ostatnio hipnoza w tej pracy nad sobą. 
Problem w tym, ze trzeba nad sobą pracować. To tez powtarzam moim uczniom...
Albo znajdziesz SPOSOB tej pracy albo znajdziesz WYMOWKI, ze się nie da! 

Nie potrzebujesz żadnej PERFEKCJI by odnieść sukces szkolny czy zawodowy. Potrzebujesz być tylko trochę lepszym w jakiejś odpowiadającej ci dziedzinie by go osiągnąć. 

Bo sukces to przede wszystkim: 

- pozytywny obraz/wizerunek samego siebie
- pozytywne srodowisko ( często mówię wioska), które cię otacza i wspiera
- dobre metody pracy
- kultura wysiłku
- jakis chociaż jeden motywujący cię nauczyciel

Niestety większość moich uczniów cierpi na AUTOCENZURE. Mówią, ze to nie dla nich, ze ktoś ich nie lubi więc dlatego im nie wychodzi, ze to czego się uczą to do niczego im się nie przyda, albo, ze są za biedni na "elitarne" studia i nawet nie szukają rozwiązań... 

Tymczasem nasza przyszłość zaczyna się dzisiaj, rozgrywa się dzisiaj! 

Zdarzalo mi się spotkać uczniów, którzy nabijali się, wyśmiewali z tych, którzy dążyli do sukcesu, którzy chcieli coś osiągnąć. Wtedy mówiłam im : Śmiejcie się dalej! Ci, którzy dzisiaj pracują będą wam mówić jutro co macie wykonać! 

Rekacja - Konsternacja... głupie uśmieszki znikały błyskawicznie z ich ust. Ktoś potaknął, inny odszedł.
 
Wiadomo, ze w grupie rówieśniczej, szczególnie wśród nastolatków, mało kto chce się wyróżniać. Jednak ci, którym w życiu w jakiś sposób się udaje mało kiedy ulegają presji tej grupy. Idą swoją ścieżką. Jako belfer widzę to wyraźnie i właściwie od pierwszych minut spędzonych w klasie. Oczywiście nie pisze tutaj o żadnej GWARANCJI a tylko o możliwości czy potencjale. 

Ci pierwsi w swoich klasach zazwyczaj: 

- maja lepsze, ciekawsze zawody
- są bardziej zadowoleni ze swojej pracy i ze swojego życia
- wiecej zarabiają
- mieszkają w przyjemniejszych dzielnicach
- maja pasje, hobby
- maja WYBORY
- ich życie kulturowe i duchowe jest zazwyczaj dużo bogatsze. 

Mala różnica miedzy dwoma uczniami dzisiaj staje się oceanem 20 lat później! 



 

Poranek w kwiatach!


Dzis rano w Thaborze.







 

poniedziałek, 12 kwietnia 2021

Okiem belfra i ... mamy - 2: Zmień swoje nastawienie a pozytywne rezultaty pojawia się "same"!


Szekspir pisał, ze nasze watpliwości są jak najgorsi zdrajcy, pozbawiają nas bowiem tego co moglibyśmy uzyskać a czego nie uzyskujemy bo... boimy się spróbować! 

Często słyszę od moich uczniów: 
"Jestem zerem z matematyki" albo "Z historii zawsze mam poniżej średniej" albo "Mapy? to nie dla mnie niczego nie zapamiętuje"... 

Są to tak zwane WIERZENIA, PRZEKONANIA, które z czasem, z biegiem lat stają się PEWNOSCIAMI!  80% moich uczniów w różnych szkołach takowe posiada. 
Dopiero, gdy pewnego dnia dostają ode mnie 20 na 20 to skaczą z radości, przychodzą się ta radością podzielić, mówią, ze nigdy, przenigdy itd... 

Jak staje przed klasa dzieci i to słyszę, ze są zerami, ze nie potrafią, ze nigdy... to się po prostu uśmiecham. Na początek się uśmiecham. I draże temat, pytam dlaczego, pytam o przykłady, pytam o emocje z tym związane. Zazwyczaj pierwsza reakcja jest ZDZIWIENIE. 
Jako to, nauczyciel i to nowo przybyły pyta o coś takiego? Dlaczego go to interesuje? 

Moim pierwszym zadaniem, jako belfra, jest sprawienie by moi uczniowie przeszli od stanu ograniczającego ich przekonania do stanu neutralności. Nie jest to latwe bo system szkolny i rodzice często tylko utwierdzaja młodzieńca, w tym, ze tym zerem jest. 

Co robie? 
Powoli i z lekcji na lekcje systematycznie eliminuje to przekonanie o byciu zerem. Tak ja belfrem staram się udowodnić mojemu uczniowi, ze zerem nie jest, ze wręcz przeciwnie, ze on tez może! 

Działam indywidualnie, na poziomie ucznia ale tez grupowo. Pracując w grupach łącze tych "najlepszych" z tymi zerami... cala grupa otrzymuje dużą ilość punktów za swoją prace. W umysłach tych zer pojawia się furtka... ehe... tez mogę coś dobrze zrobić.... pierwszy kroczek...

W podejściu indywidualnym wypytuje każdego ucznia o tym czym się interesuje, co jest jego pasja. I na tej pasji, jeśli mogę się opieram! Ostatnio była to dziewczyna, 16 letnia, rzekome zero, której pasja jest rysunek. Na lekcji Wosu przed cala klasa rysowała na tablicy fryze chronologiczna odzwierciedlającą otrzymywanie praw przez osoby homoseksualne we Francji... 
Bylo to tak znakomite! Dałam  jej 20 na 20... dziewczyna ... popłakała się ze szczęścia... 

To duży przeskok, nie zawsze możliwy. 
Pierwszym i podstawowym krokiem jest przejście od przekonań negatywnych do neutralnych. 

Wiekszosc uczniów uważa, ze z matematyki nigdy nie będą dobrzy. Część, ze z histori, inni, ze z języków. 

A jest to przekonanie błędne. Każdą dziedzina wiedzy składa się z tego co nazywam "cegłówkami". Z nich układa się mur, ściany, budynki i z połączeń miedzy nimi powstaje nasza osobista wiedza, nasze kompetencje i po części to KIM jesteśmy. . 

W pewnym momencie edukacji u uczniów, którzy uważają, ze są zerami pewnych cegłówek albo połączeń zaczyna brakować. Coś im umknęło, czegoś nie dopatrzyli i mur się wali. Zapychają dziury wata ale ta rozmięka i całość nie utrzymuje. 

Co zrobić z tym fantem?

Przedszkole i szkoła Podstawowa:

- codziennie, sumiennie powtarzać zdobyta wiedzę, umiejętności i wzmacniać kompetencje dziecka i to z każdego dziedziny czy z każdego przedmiotu. 
- wykonywac ćwiczenia choćby z matematyki każdego szkolnego dnia, z języków itd...
- Przy 6 lekcjach w ciagu dnia należy przeznaczyć 1 godzinę na prace w domu w ciagu tygodnia i 2 godziny w soboty i w niedziele  - uśredniam oczywiście. 

Gimnazjum i liceum

- to co w szkole podstawowej plus
- antycypacja - powtarzanie materiału z kazdej dziedziny regularnie i z wyprzedzeniem wszelkich klasówek czy egzaminów
- dobra organizacja to podstawa szczególnie w liceum
- wiara w siebie i swoje możliwości wzmacniana poznaniem swojego dominującego typu pamięci, wiedza o funkcjonowaniu swojej pamięci, poznaniem swojego profilu uczącego się i działaniem zgodnie z tym profilem. 
- znalezienie wokół sobie kogoś kto może być naszym "mentorem" naszym wzorem w tym procesie: może ktoś z rodziny a może jakiś nauczyciel czy zupełnie obca osoba znana ze swojej twórczości, ze swojego życia. 
- Przy 7 godzinach lekcji w ciagu dnia należy przeznaczyć 2,5 godziny na prace codzienna w domu plus po 4 godziny w soboty i w niedziele. 

Gdy jednak dziury w naszym murze już są...

To nie pozostaje NIC innego jak ich uzupełnienie poprzez solidna prace w wakacje i w weekendy... by je solidnymi cegłówkami zapełnić. 
Wtedy nie ma zer albo niezdolnych dzieci/uczniów... wtedy są ci którzy robią coś lepiej albo gorzej ale robią, idą do przodu, realizują swoje cele i marzenia. 

 

Okiem belfra i... mamy - 1: Rodzice uczniów


Rozpoczynam dzisiaj nowy cykl wpisów, o którym myślałam od dość dawna. Chce się z wami podzielić moimi doświadczeniami, przemyśleniami i wiedza o edukacji dzieci. To spojrzenie nie tylko rodzicielskie, mamine, ale tez nauczycielskie związane z moja praktyka i spora ilością eksperymentów ale tez potwierdzone ogromna miłością uczniów i ich przywiązaniem do moich lekcji i pewnie tez troche do mojej osoby. 
Dzis pierwsza część - Rodzice uczniów. 

Nie ulega najmniejszej watpliwości, ze wasze dziecko, wasz uczen jest znacznie bardziej wrażliwy i wyczulony na to co ROBICIE niż na to co mówicie. Dlatego rodzina i postawa rodziców tak bardzo determinują rozwoj szkolny danego dziecka. To my rodzice jesteśmy PIERWSZYMI MODELAMI naszych dzieci i tez modelami wartości jakie im przekazujemy. Gdy mówimy mu "czytaj" a sami siedzimy przed TV albo przed telefonem ten przekaz "czytaj" do niego zupełnie nie dotrze. Popychanie dzieci do realizowania ich ambicji, planów, marzeń będzie efektywne jeśli my sami do tych ambicji, i marzeń nieustannie i każdego dnia dazmy. 

Pierwsza i chyba najważniejsza cecha jaka dobrze by było wykształcić w naszych dzieciach to poczucie WDZIECZNOSCI. Nie chodzi tutaj bynajmniej o powtarzanie magicznego słowa "dziękuję" a o głębokie zrozumienie, ze:
- swiat nie jest nam nam nic winien, nic nam nie jest dłużny
- życie nie jest sprawiedliwe, nigdy nie było i nigdy nie będzie.

Jeśli więc zdążą nam się coś pozytywnego przyjmijmy to z wdzięcznością, jak wielka niespodziankę, coś nieoczekiwanego a nie jak wypłatę długu. To głębokie poczucie wdzięczności może dotyczyć wszystkiego: dachu na głową, pożywienia, bezpiecznego miejsca do egzystencji. Niestety większość dzisiejszych dzieci nie ma poczucia WDZIECZNOSCI w sobie... ma za to spore wymagania. 


Po drugie dobrze jest pokazać naszym pociechom, ze WYSILEK jest wartością, jakością naszego życia. To WYSILEK właśnie zmienia nasza osobowości, kształci ja, polepsza, perfekcjonuje. Wysiłek jest tym magicznym czymś co pozwala na osiągnięcie swoich CELOW. Dlatego wszelkie gratulacje nawet przy najdrobniejszym sukcesie jak zawiązanie sznurówek są tak ważne. W ten sposób dziecko wykształca wiarę w samego siebie i swoje możliwości. Nie ma to NIC wspólnego z KORUPCJA typu jak zdasz maturę to dostaniesz tyle złotych czy euro albo dostaniesz te wymarzone wakacje tylko dostan się tam i tam. 
Dlatego myślę tak ważna jest waloryzacja wysiłku a nie talentu, dostrzeganie wartości drogi a nie celu, akceptacja błędów, uważne i otwarte słuchanie krytycznych i konstruktywnych uwag, postrzeganie trudności jako okazji do pracy nad sobą i lepszej pracy... 

To wszystko prowadzi nas do faktu, ze nasz mózg zmienia się cale życie. Nigdy nie jest za późno na uczenie się kolejnych rzeczy, na wysiłek, na perfekcję. Można w wieku 70 lat zdać maturę czy egzamin na prawo jazdy a wieku 80 namalować piękny obraz czy napisać cudowna książkę. 

Po trzecie NIE POROWNUJEMY... naszego dziecka do uczniów X czy Y, do siostry czy do brata... Każdy jest inny, każdy ma inna drogę do pokonania. Jeśli chcecie zachęcić wasze dziecko do takiego a nie innego wysiłku to rozmawiajcie z nim o akcjach, działaniach, strategiach, przedsiewzieciach a nie porównujcie jego drogi do drogi kogoś innego. 

Po czwarte zwrocie uwagę na zrównoważony rozwój. Sukces nigdy nie zastąpi zrównoważonej osobowości, takiej, która potrafi odnaleźć się w różnych interpersonalnych relacjach. Praktyka sportów szczególnie tych grupowych, działaności artystyczna ale tez wolontariat pokazują od najmłodszych lat, ze życie jest bogactwem i różnorodnością. Szkoła tego niestety nie przekaże. Tutaj pole jest dla nas, rodziców! 
Wolontariat to dziedzina, która uczy wiele nasze dzieci. Uczy zarządzania własnym czasem, spotykania innych osób, uczy motywacji, negocjacji, postępowania w sytuacjach trudnych i wystawia na... PORAZKI... tak na cały cykl porażek, które są niezwykle ważne by nasze dziecko mogło zbudować sobie psychologiczna skorupę i było bardziej odporne na odrzucenia czy niepowodzenia, w które życie ludzkie obfituje. 

Wszystkim nam chodzi chyba o to by nasze dziecko i nasz uczeń:

- miało dużo wiary w siebie i moc motywacji
-miało ducha inicjatywy i możliwości bycia liderem w jakiejś dziedzinie
- miało zdolność podejmowania decyzji
- posiadało umiejętność efektywnej komunikacji
- umiało pracować w zespole
- chialo osiagnac jak najlepsze rezultaty
- potrafiło zarządzać swoim czasem
- potrafiło radzić sobie ze stresem i być odpornym na niego ( rezyliencja)
- potrafilo negocjować
- potrafiło kreatywnie rozwiązywać trudności i problemy. 
CDN...