piątek, 29 maja 2015

Chamstwa cd…




 

Dziś rano otworzyłam swoją skrzynkę mailową i własnym oczom uwierzyć nie mogłam…

 

Mail wysłany wczoraj wieczorem przez męża Antkowej chrzestnej ! A w nim :

“Agnieszko,

Miałby taką prośbę. W sobotę wieczorem, u ciebie w domu, podczas kolacji przedkomunijnej chciałbym obejrzeć mecz futobolowy…”

 

Tutaj poczułam jak zalewa mnie krew… dosłownie i w przenośni… I dalsze 3 zdania jego tłumaczenia, że On nie może tego meczu opuścić, że to puchar I takie tam “sranie w banię”, że się tak brzydko wyrażę… na koniec:

“Liczę na twoją wyrozumiałość”

 

Dorwałam się do klawiatury i odpisałam:

 

“Jeśli życzysz sobie oglądanie meczu to możesz zostać w hotelu. Ja odbiornika u siebie w domu nie będę włączała więc moja odpowiedź brzmi NON, NIET. Rozumiem więc, że w tym wypadku zobaczymy się dopiero w niedzielę. Tak więc do niedzieli”.

 

Facet ma ponad 50 lat. Jest wysokim urzędnikiem we francuskim Ministerstwie ekonomii i… zachować się nie umie… Jedzie przez pół Francji by obejrzeć mecz futbolowy w moim domu…

Tragikomedia nam tutaj wychodzi zamiast Komunii…

czwartek, 28 maja 2015

Chamstwo…




 

A jednak to prawda, że z rodziną to najlepiej na zdjęciu i może te nasze z komunii antkowej też będą piękne. Znacznie gorzej wygląda to co pod, obok, za… ale czyż ja tego już nie wiem ?

 

Wiem ! Wiem, ale z każdym przykrym wydarzeniem odkrywam na nowo. Uczę się niewiele, wnioski wyciągam zbyt wolno.

 

Kilkanaście dni temu nastąpił już pierwszy chamski atak na nasze rodzinne Święto. Brat mojego męża próbował narzucić moim teściom – nocującym w naszym domu, by przez całą sobotę wzięli na siebie opiekę nad dwójką ich dzieci : 4 i 2 (niespełna) latka bo… oni chcieli zwiedzać albo pojechać na plażę nad Ocean. Ponieważ żłobek miałby otworzyć swoje drzwi pod moim dachem w przeddzień Komunii a akurat w ten dzień mamy co robić to stanowczo acz grzecznie odmówiliśmy.

Teściowie raczej słabo zapatrywali się na przebywanie z dziećmi cały dzień poza domem więc też odmówili.

 

Wczoraj, w godzinach wieczornych nastąpił drugi atak chamstwa. Cwiczyłam właśnie, gdy zadzwonił telefon. W słuchawce głos podenerwowanej teściowej :

  • Bonjour
  • Bonjour
  • Masz łóżeczko dla niemowlaka ?
    Z lekka mnie zatkało.
    - Nie mam już, sprzedałam, a o co chodzi ?
    I tutaj nastąpił długi monolog teściowej, że musi przywieźć ze sobą z Bretanii: foteliki samochodowe dla dzieci Albana czyli brata mojego męża, butelki do mleka dla małego, wózek składany i jeszcze łóżeczko… bo ja nie mam!
    A przecież do samochodu jej się to nie zmieści wszystko! – moja teściowa miała zawsze problem z bagażnikiem samochodowym.
     
     
    Zaraz, zaraz… pomyślałam sobie, co ja  mam z tym wszystkim wspólnego?
     
    Teściowa ciągneła dalej, że brat męża mojego zadzownił do niej we wtorek wieczorem, nakazując im sic! Zabranie malucha zaraz po Komunii do nich na wieś i opiekę nad nim przez tydzień… a że oni w niedzielę wieczorem wracają do Paryża to maluch miałby spać u nas i jeszcze spędzić u nas poniedziałek bo maluch w samochodzie rzyga i można z nim podróżować tylko nocą jak śpi.
    Teściowa ciągnęła dalej i dalej, że ona się boi, że do Bretanii to minimum 6 godzin jazdy, że ona nie chce…
     
    We mnie wszystko się już gotowało, kipiało… w końcu, zapytałam:
  • Przepraszam, co ja mam z tym wszystkim wspólnego? Ja mam to rozwiązać? Jest to mój problem? Przecież mnie brat męża nawet nie zapytał czy może, czy ja mogę… czy cokolwiek… a rozmawialam z nim w niedziele czyli 2 dni temu...
     
    Zamanipulował swoimi rodzicami tak jak tylko on potrafi… I jeszcze wciągnął w to mnie i moją rodzinę nie informując nas nawet o tym.
     
    Rzuciłam do teściowej, że przekażę jej synowi, czyli mojemu mężowi i on oddzwoni bo ja mam inne sprawy na głowie po czym odłożyłam słuchawkę.
     
    Cała byłam podenerwowana, wkurzona i właściwie czuję jeszcze ten stress.
     
    Gdy wrócił mój mąż to myślałam, że wybuchnie jak Etna… kazałam mu usiąść, wypić szklankę wody i dopiero po tym zadzwonić do matki. Postawił kropki nad “I”, wściekły, ale w sumie to nie wiadomo czym się to wszystko skończy bo teściowa stwierdziła, że zobaczy. Stéph powiedział jej, że nie mam mowy o zostawaniu u nas w poniedziałek bo nikogo nie ma w domu – jakby jego brat nie zauważył to są ludzie, którzy w poniedziałki pracują itd, itd… eh długo by opisywać.
    Połowę nocy tłukłam myśli w głowie… bo jestem też zła na nas i na siebie samą… jak to się dzieje? Co takiego robimy, że ktoś może sobie pozwolić na takie chamskie zagrania, za naszymi plecami? W jaki sposób na to pozwalaliśmy a może i nadal pozwalamy… skoro takie sytuacje są w ogóle możliwe?

poniedziałek, 25 maja 2015

Komunijni goście – czyli pewien absurd




 

Trudno mi to nazwać inaczej. W ubiegłą środę byłam na obiedzie z koleżanką w naszym klubie tenisowym. Sylvie jest mamą Antka kolegi z klasy, który wraz z nim przystępuje teraz do Pierwszej Komunii. I tak plotukując sobie przyjemnie dotarło do mnie w jak absurdalnej sytuacji znajdujemy się obie i w jak absurdalnej sytuacji same siebie stawiamy.

 

Powód ?

Tylko jeden… wrodzone poczucie obowiązku, odpowiedzialności, a nade wszystko respekt konwenansów ! Bo jak to na Komunię rodziny czy któregoś z chrzestnych nie zaprosić ? Nie wypada !!! Zagrzmią silnie moralizatorskie głosy !

 

A ja ?

 

Nieśmiało zapytuję… dlaczego ?

 

Przyjedzie do nas 10 osób. Dziadkowie Antosia czyli rodzice mojego męża, z nimi akurat Antek ma dobry kontakt choć nie chce już do nich jeździć na wakacje. Przyjedzie też brat mojego męża, który jest Antka chrzestnym. Przyjedzie z rodziną czyli panią (piszą brutalnie) z którą żyjś i dwójką dzieci. Mój mąż ze swoim bratem nie rozmawia. Jego brat nie rozmawia z nim. Widzimy się średnio 1 raz w roku… Nie ma więc między nami ani zażyłości ani specjalnej sympatii ani nawet znajomości naszego życia, problemów czy radości.

Dalej przyjedzie Antka chrzestna z rodziną, moja była przyjaciółka, z którą nie widzieliśmy się przez ostatnie 4 lata a przez telefon zdarza nam się dwa razy w roku kilka zdań wymienić. Antek widział ją w swoim życiu 3 razy przez ponad 9 lat… On jej nie zna, po prostu.

 

Wiem, wiem…

Sama jestem sobie winna bo złych chrzestnych wybrałam to i tak mam. A raczej Antek tak ma a my z nim.

 

I tak rozmawiając z Sylvie ( ma jeszcze bardziej skomplikowaną sytuację od mojej bo w rodzinie jest kilka rozwodów) stwierdziłam, że wolałabym, o mój Boże! Wolałabym zaprosić zupełnie kogo innego… przyjaciół, osoby bliskie Antkowi, które on tutaj kocha i które kochają niego, dbają o niego, pamiętają o nim, spędzają z nim czas, zabierają go na plażę itd, itd… Wolałabym widzieć moją rodzinę z Polski, szczególnie moich rodziców… będzie ich bardzo brakowało w niedzielę…

A tak… cóż… będzie jak będzie. Mam nadzieję, że będzie poprawnie, miło czyli zgodnie z konwenansami i z zasadami savoir vivre’u… na więcej nie liczę. Później? I tak każdy pójdzie swoją drogą…


Wczoraj wracając z mszy świętej Antek mnie zapytał:

“Mamo a kto w dniu mojej Pierwszej Komunii pójdzie do Komunii oprócz ciebie i mnie?”

 

Musiałam odpowiedzieć, że nikt… przygniótł mnie absurd tej sytuacji.


środa, 20 maja 2015

Rzeź niewiniątek – czyli dlaczego wczoraj strajkowałam ?




Po raz pierwszy w moim dorosłym życiu zastrajkowałam. Trudno jest siedzieć cicho i pochylać pokornie głowę, gdy nasza minister edukacji publikuje projekt reformy gimnazjów, który woła o pomstę do nieba ! I pomimo wczorajszego strajku, w którym wzięło udział ponad 60% nauczyceli we Francji, dziś o świcie projekt niechcianej reformy został już opublikowany jak dekret !

 

Jednym słowem atmosfera jest napięta i obawiam się, że ta płynnie i chamsko, jakby chciała tego pani minister, tej rzeki się nie przepłynie.

 

Co jest w tej reformie ?

 

Przede wszystkim IDEOLOGICZNA walka, bynajmniej nie fair play, z aktorami środowisk edukacyjnych oraz z mniejszościam narodowymi we Francji.

 

Po drugie nowy język nazywany nad Sekwaną “novlangue”… np: w dokumencie dzieci nie mają zajęć na basenie czy na pływalni czyli “piscine” a w “środowisku wodnym, głębokim standardyzowanym”; dzieci nie uczą się pisać tylko uczą się “ dominować gest graforuchowy, który progresywnie zautomatyzuje się w formę liter”… nie mogę dalej cytować bo przekracza to moje możliwości intelektualne!

 

Po trzecie zmienia się rozłożenie programowe i praktyczne cykli nauczania… - pierwsza klasa gimnazjum z czasem zniknie z gimnazjum co spowoduje kolejną lawinę problemów.

 

Po czwarte problem szczególny dotyczy zawartości nowych programów…

-          likwiduje się łacinę i grekę gdyż są “zbyt elitarne” – teraz wszystkie dzieci, w imię równości, mają uczyć się tych języków 1 h w tygodniu, ale uwaga w formie zabawy tudzież nauczania interdyscyplinarnego bo… szkoła ma stać się atrakcyjnym placem zabaw…

-          likwiduje się klasy 2-u języczne w gimnazjach jak i europejskie bo… zbyt elitarne. Mamy równo, równiutko wyrównać do… dołu… ( co 3 lata tracimy 3-4 miejsca w klasyfikacji PISA, ciekawe, kiedy będziemy na ostatnim?)

-          po trzecie z historii i z geografii tylko niektóre tematy są podkreślone jako obowiązkowe, reszta jest fakultatywna… więc ISLAM tak obowiązkowy, chrześcijańskie społeczeństwa średniowiecza – faklutatywne; Handel niewolnikami – obowiązkowy; epoka oświecenie – fakultatywna… można by mnożyć tak długo jeszcze…

-          dyscypliny w nauczaniu? Właściwie po co… 3 h obcięte tygodniowo na nauczanie między dyscyplinarne, arbitralnie przyznawane przez dyrekcję szkoły nauczycielom, którym po drodze albo tym bez godzin do etatu… np o ekologii… matematyka, fizyka, geografia i trochę angielskiego, why not? Dla 11 – latków, bez podstaw wiedzy… uf!

Po piąte problem szczególny… szkoła ma nie służyć nauce, wysiłkowi, poznawaniu szkoła jest po to by wszystkie dzieci poznały co to jest SUKCES czyli REUSSITE… merkantylna idea konsumpcji i natychmiastowej przyjemności.

 

Nie ma równości i nigdy jej nie będzie… człowiek rodzi się innemu człowiekowi nierówny… Szkoła w nowej wizji technokratów zaostrzy jeszcze bardziej te nierówności… godzin do pracy z dziećmi brak, o przepraszam są! Według naszej minister to 2 minuty i 12 sekudn w tygodniu na jednego ucznia! Rekord światowy!

 

Dlatego tej reformie mówię NIE jak i większość moich kolegów i będę jej mówić NIE do końca. Za tę reformę zapłacą francuskie dzieci, już płacą za poprzednie. Wystarczy rzucic okiem na podręczniki sprzed 10 lat i te dzisiejsze… w historii około 40% tekstu mniej… poziom spada, dzieci są coraz głupsze, ich rodzice podobnie bo większość z nich prowadzi i fizycznie i duchowo konsumpcyjny styl życia: supermarket raz w tygodniu, promocja… na muzuem nie ma czasu, na wycieczkę szkolną nie ma pieniędzy bo muszą być na nowego smartphona… Uczeń staje się KLIENTEM: zapping, surfing, cocooning, marketing i packaging!  

niedziela, 17 maja 2015

Golfowy Antek czyli jak zdobyć dwa medale w jeden week-end !



Golfowy Antek czyli jak zdobyć dwa medale w jeden week-end !

Dziś rano wstaliśmy bardzo wcześnie. Już o 8 h Antoś musiał zacząć swój golfowy trening bo o 9h30 zaczynał się turniej “departementalny” w golfie Bordeaux Lac. 23 najlepszych dzieciaków w wieku od 9 do 13 lat brało udział w ostatnim, trzecim etapie tegorocznego turnieju. Tym razem grali 9 dołków na krótkim treningowym terenie: pitch and putt. Antek nie tylko skończył na 4 miejscu ale też poprawił tym samym swój index a to oznacza, że od września będzie grał turnieje  “promotions”.







Od września zmieniamy mu też golf, będzie trenował w innym klubie i wykupiliśmy mu też dodatkowe lekcje indywidualne z dobrym profesorem…



Trzeba też mu zmienić już sprzęt. Zamówimy przez internet na początku lata.






Wielką radość sprawiła mi ta jego dobra pozycja jak i sam pobyt na golfie… nie byłam już kilka miesięcy a to takie fajne miejsca i znów odkryłam jak bardzo lubię grać ! W przyszłą sobotę jedziemy grać całą rodziną i już się cieszę !



Korzystając z dzisiejszej okazji zrobiłam Antosiowi, mojemu cudownemu synkowi, kilka fotek na porannym treningu. Podczas turnieju rodziców się grzecznie acz stanowczo wyprasza by nie rozpraszali tudzież nie dawali nie dozwolonych, na tym etapie porad startegicznych.
golf




Po turniej był poczęstunke dla dzieci i rodziców… wypiło się kieliszek różowego winka… Antek dumnie prezentuje swój medal !



Ps : A drugi medal zdobył wczoraj na turnieju tenisowym w Saint Caprais… wygrał w swojej trzeciej puli ! olé !

czwartek, 14 maja 2015

Jeszcze raz na sportowo przy 4-dniowym week-endzie…

Jeszcze raz na sportowo przy 4-dniowym week-endzie…



Trwa w Bordeaux tenisowy turniej ATP Challenger… Od ubiegłej soboty mojego dziecka nie widać w domu. Siedzi w klubie. Dzisiaj zbiera piłki więc od czasu do czasu na ekranie telewizora przemyka mi jego biała głowa i niebieski strój marki Babolat. Antek jest strasznie mocno zaangażowany. Nie mówi o niczym innym jak o tenisie od kilku dni, o tenisistach, za chwilę dojdzie golf bo jutro ma trening a w niedzielę zawody. W sobotę ma zawody tenisowe. Kręci się u nas więc bardzo, bardzo sportowo…







Na tytułowym zdjęciu Antek ze swoim kolegą Marc-Antoine obściskują Kenny de Schepper, 135 aktualnie gracz na świecie, który wczoraj grał z nimi drobny mecz!



Jako, że środa jest dniem dzieci… kiedyś wszystkie dzieci z podstawówki nie miały w ten dzień lekcji, teraz tylko dzieci z prywatnych szkół, jak ta antkowa, mają wolne środy. Pozostałym zrobiono reformę, w środy, do południa pracują.



Mój syn miał wolne więc cały wczorajszy dzień spędził w klubie i grał mecze z tenisistami. Cudowne przeżycie jak dla niego!



Wieczorem jednak odwiedził konserwatorium bo sport sportem ale miał też wczoraj 1,5  godziny saksofonu – muzyka też jest ważna.







Pod wieczór poproszono go by reklamował przy wejściu Babolat z taką olbrzmią rakietą, co uczynił. Dziś zbiera piłki graczom. W sobotę sam gra.







Sportujemy się dalej choć pogoda zkwaszona!



sobota, 9 maja 2015

Thanasi Kokkinakis i mój Antek czyli sportowo…

Thanasi Kokkinakis i mój Antek czyli sportowo…


Rozpoczął się w Bordeaux turniej ATP. Od rana dzisiaj moje dziecko siedzi na trybunach. I oto przed kilkoma minutami, po ostatnim meczu udało mu się dostać kilka minut rozmowy ( po angielsku), autograf, zdjęcie i jeszcze ręcznik! Więcej mojemu Antkowi do szczęścia nie trzeba. Co prawda Kokkinakis jest 103 światowym graczem, ale ma zaledwie 19 lat I swoją karierę rozpocząi niespełna 2 lata temu więc … hm idzie jak burza i nie wykluczone, że będzie niedługo już w pierwszej dziesiątce światowych tenisistów.











W ubiegłym tygodniu, zaraz przed turniejem dorosłych mój syn też doszedł do ćwierć finałów lokalnego turnieju młodych w Bordeaux. Ograł równieśnika 9 do 1!  Resztę zagra za niecałe 10 dni. Marzy mu się bycie finalistą a my go mocno dopingujemy! Antoś gra bardzo dobrze ale niestety nie jest jakimś wyjątkowym tenisowym telentem. Dostrzegła go francuska liga tenisowa, jest “wybrany”, trenuje po 5-10 h w tygodniu, ale są dużo lepsi od niego też.











W ubiegłą sobotę z koleji byliśmy na turnieju badmintona! Cudnie było bo grała nasza była mistrzyni olimpijska i świata, chińskiego pochodzenia Hangpyang Li. Pierwszy raz byłam na turnieju badmintona bo lubię rekreacyjnie tę grę. Podziwiałam szybkość i precyzję.











I tak mój syn sportuje się codziennie. Właśnie poleciał grać – tennis, trening… Mój mąż często mu towarzyszy i gra czasami z nim. A ja ? Cóż mało sportowa jestem. Wykonuję moje 3 h gimnastyki w tygodniu I 2 h szybkiego marszu i na tym się mój sport kończy. To lepsze niż nic ale nawet z moim 9 i półlatkiem równać się nie mogę !











niedziela, 3 maja 2015

Przygotowania do 1-szej Komunii...




 

W moim, w naszym życiu trwają przygotowania do 1-szej Komunii Antka. Odbędzie się 31 maja… Antoś będzie ją miał w kaplicy szkolnej swojej szkoły wraz z pozostałymi uczniami swojej i równoległej klasy. Przygotowania duchowe trwały cały rok. Jedną środę w miesiącu katechetki i dzieci poświęcały na zgłębianie naszej, katolickiej wiary i praktyki. Dodatkowo był week-end w klasztorze w Wielkim Poście. Tuż przed komunią, w piątek dzieci pojadą jeszcze raz do zaprzyjaźnionego klasztoru na dzień spowiedzi i skupienia.

 

W maju, z tego powodu, odwołaliśmy wszystkie treningi i mecze Antka z niedziel rano by chociaż przez ten miesiąc mój syn mógł co niedziela uczestniczyć we mszy świętej. Myślę, że duchowo Antoś jest dość dobrze przygotowany. Teraz będzie nieco intesywniej, ale wyjdzie mu to na dobre, te chwile modlitwy i skupienia.

 

Msza święta komunijna jest o 10h30 rano czyli jak każda, normalna, niedzielna msza we Francji. Po niej pojedziemy do restauracji na rodzinny obiad: my, teściowie, chrzestny i chrzestna z rodzinami. Będzie nas 13 osób czyli niezbyt wiele. Muszę w tym tygodniu sfinalizować jeszcze z restauracją menu z winami i wpłacić zaliczkę.

 

Z materialnej strony jesteśmy przygotowani: ubraniowo, kulinarnie… I organizacyjnie. Goście zjadą wszyscy w sobotę do Bordeaux. Wieczorem pojawią się w naszym domu na rodzinnej kolacji. A w niedzielę uroczyste przyjęcie sakramentu przez Antosia. I mó syn oczekuje z niecierpliwością na ten moment – widziałam to wyraźnie dzisiaj na mszy świętej. Cieszę się razem z nim, że nadchodzi…

 

A prezenty? Wiem, że dziadkowie ofiarowują mu nowy rower – niezbyt religijny prezent, ale Antek akurattaki chciał. Chrzestna mówi o eleganckim zegarku a chrzestny – brak nowin, ale cóż to brat mojego męża wię okaże się w sobotę 30 maja, znając go…

 

To co mi się najbardziej podoba w postawie Antka to ta jego radość i samo czekanie… nie na prezenty bo on nic nie wie o nich, słyszał i mówił tylko o rowerze, ale to jego przejęcie, że za miesiąc będzie mógł już przez całe swoje życie przystępować do komunii – o tym rozmawialiśmy z nim dziś rano I to dla niego jest bardzo ważne.

piątek, 1 maja 2015

Mój cudowny syn – zaprzysiężony na chórzystę !

Mój cudowny syn – zaprzysiężony na chórzystę !
Byliśmy wczoraj z mężem w La Sauque, tam gdzie Antek przebywał na swoim chóralnym stażu. Popołudniu była zorganizowana ceremonia zaprzysiężenia nowych, tegorocznych chórzystów. Wzorowana ona była na jeszcze średniowiecznych praktykach przyjmowania do chórów katedralnych kolejnych ich członków. We Francji noszą one nazwę – maîtrise de cathédrale. W każdym mieście, w którym znajduje się katedra czyli siedziba biskupa, istnieje taki chór właśnie a tradycja ta sięga wczesnego średniowiecza – we Francji datuje się ją na X wiek.





Chór Antosia, stowarzyszony w międzynarodowym Pueri Cantores, to i chór katedralny miasta Bordeaux ale też tzw : Petits chanteurs de Bordeaux czyli Mali śpiewacy z Bordeaux reprezentujący również miasto w kraju i na świecie. Stąd wczorajsza obecność mediów : telewizji i radia na uroczystości zaprzysiężenia.





Sama uroczystość była niezwykle wzruszającą ceremonią. Dyrygent z katedralnym wikarym wzywali chłopców i dziewczęta, z żenskiego chóru, po imieniu i nazwisku i każdy osobiście oświadczał « Oto jestem » czyli « Me voici » występując przed szereg… następnie przysięga i odzianie nowych ubrań. Na końcu nadano nowym członkom metalowe krzyże, które po roku czy 2 latach w razie chęci dalszego zaangażowania zmienią się w drewniane.





Antek dojrzewał do swojej decyzji dość długo. Gdy w niedzielę wyjeżdżał do La Sauque nie wiedział czy się zaangażuje bo jest to wyzwanie i to nie tylko muzyczne. Przy jego imieniu stał znak zapytania aż do środowego poranka. Dopiero w środę rano, po modlitwie w kaplicy – samotnej, jak nam opowiedział Antek – zapadła decyzja… z jego strony i chyba dobra bo od wczoraj mój syn eksploduje szczęściem… podskakuje, śpiewa non stop, emanuje radością. Opowiadał nam wczoraj długo o tym stażu, o tym jak dojrzewał do swojej decyzji, o etapach, które przeszedł, o tych, którzy się nie zdecydowali na dalsze zaangażowanie : 3 chłopców i 2 dziewczyny.





I tak sobie myślałam od wczoraj jak wiele dojrzałości i mądrości uczy taki chór, jak wiele samodzielności.





W ostatnim repertuarze : nowa msza napisana i skomponowana przez dyrygenta Alexi – ten wysoki brunet na zdjęciu, bardzo przystojny zresztą ! « Alleluja » Haendl’a oraz, oraz… po angielsku « We are the world » czyli stary hymn dedykowany przez amerykańskich artystów Afryce… śpiewają go bosko !!! Mam kawałek nagrania z wczorajszego wykonania « polowego »… w naturze.






Jeszcze 2 miesiące i chór pojedzie w 2 tygodniową trasę koncertową… na Nowy Rok wyjazd do Rzymu… i kilka dziesiąt koncertów po drodze.





Bardzo jestem szczęśliwa z zaangażowania i z dojrzałości mojego syna. Zadziwia mnie on wciąż swoimi talentami, swoją pracą i wrażliwością.

Antek deklaruje "Me voici"

Nadanie krzyza...

La Sauque
Hymn Pueri Cantores

Liceum katolickie La Sauque w La Brède pod Bordeaux, tam gdzie znajduje sie zamek Monteskiusza.

Liceum La Sauque.