czwartek, 30 czerwca 2016

Francuska codzienność – Antkowe zakończenie roku. Część 31.

koniec roku
Antek ze swoim najlepszym przyjacielem Marc-Antoine, lauratem licznych nagrod i pianista!





 


Oj dzieje się ostatnio sporo i to każdego dnia.


 


Obchody związane z zakończeniem roku szkolnego przez Antosia a tym samym i podstawówki rozpoczęły się w poniedziałek o godzinie 16.  


Na terenach sportowych jego szkoły urządziliśmy, my rodzice, dzieciom podwieczorek i wręczyliśmy prezenty dwum głpwnym nauczycielkom, które prowadziły tę klasę cały rok. Mamusie zaangażowane kupiły super prezenty bo dwie markowe torebki, jedna od Michaela Kors a druga od Vanessy Bruno.  Panie się wielce ucieszyły a dziewczynki z Antka klasy podziwiały modowe cudeńka.


 


We wtorek od 16 godziny, po lekcjach rozpoczdia się na dziedzińcu szkolnym, jak co roku, wielka feta czyli Kermesse z grami, nagrodami, występami dzieciaków, tańcami I oczywiście wspólną kolacją na ponad 1500 osób! Zebrało się sporo ludzi bo i przedszkole (maternelle) i podstawówka i rodzice i ekipa pedagogiczna z dyrekcją.


Antek wariował, wygrał kilka kuponów na nagrody i szalał!


 


Wczoraj z koleji o 18 zebraliśmy się w szkolnej kaplicy by wręczać dzieciom nagrody, tzw: pric d’excellence, świadectwa, których w szkołach publicznych po prostu tutaj nie ma. Antek dostał 3 nagrody: z historii-geografii, z angielskiego i z teatru. Duma nas rozpierała… aczkolwiek wieczór był już dużo mnie miły w domu…


 


Po ceremonii, zdjęcia, filmy i znowu wspólna kolacja tym razem dyrekcja, nauczyciele, uczniowie ostatnich klas podstawówki I my rodzice…


 


Uf!




Ekipa nauczycielska - dwie panie po prawej to nauczycielki Antka Mme Emanuelle Da Costa ( pierwsza z prawej) i Mme Julie Saint Supéry. Obok inni nauczyciele. W niebieskiej koszuli -dyrekot szkoly M. Berthonneau.



Kto dluzej wytrzyma z woda na wyciagnietej rece... Antek i jego kolega Edgar.

poniedziałek, 27 czerwca 2016

Francuska codzienność – Golfowa szkoła elit. Część 30.

golf
Zdjecie nieostre, z telefonu, na tarasie Club House, w Golf du Médoc. Obok Antosia stoi Maxence (super dobrze grajacy chlopak), dalej Léa mistrzyni golfa w Gironde, Tao, Louis i Malo... Wszyscy maja 10 lat.









 


Po wczorajszych wydarzeniach i przeskoczeniu 10 punktów indeksowych Antek zakwalifikował się do golfowej szkoły elit, do drugiego jej pułapu. Radości wczoraj nie było końca. Świętowaliśmy z dzieciakami, rodzicami, trenerami a przede wszystkim z naszym Antkiem kochanym !


 


Po raz kolejny zadawałam i zadaję sobie wewnętrznie pytanie : « Skąd u niego tyle performences ? » Bo czego się chłopak nie dotknie to sukces ! Może nie jakiś wielki, ale zawsze jest wśród tych najlepszych i to w każdej dziedzinie oprócz rysowania i sztuk plastycznych… Pan Bóg dał mu tyle talentów… czy może los zesłał aż tyle, a może to tylko wynik ciężkiej pracy ?  A może wszystkiego po trochu ?


 


 


W każdym razie jesteśmy pełni podziwu i kibicujemy mu ze wszystkich sił. Antek ma ogromne pokłady kompetencji, umiejętności, wiedzy.


Szkoła elit, drugi stopień wiąże się jednak, jak zwykle, z jeszcze większą ilością pracy, treningów, dbaniem  o dietę i styl życia. Ale też to znakomita grupa przyjaciół, trenerów, psychologów sportowych i dietetyków.
Jest moc…




Antek odbiera swoje nagrody.

i kolejny koktajl zaliczony

niedziela, 26 czerwca 2016

Francuska codzienność – zwariowany koniec roku : zawody, zakończenia roku, dodatkowa praca i przygotowania do wakacji. Część 29.

sporty







 


Nie mam czasu pisać bo całymi dniami nas nie ma, większość wieczorów zajęta zakończeniami roku… przygotowaniami do wakacji, które będą intesywne. Antek w domu będzie 3 dni a tak cały czas w rozjazdach.


 


Ale najpierw napiszę o tym co mnie bardzo cieszy zanim nie przejdę do kalendarium ostatnich dni. W piątek podpisałam umowę o dodatkową pracę, którą dostałam na drodze « cooptation ». Otóż od 1 września rozpoczynam pracę (o ile edukacja narodowa mi kłód pod nogi nie rzuci) w Instytucie Nauk politycznych w Bordeaux i w Grenoble. Ja, która marzyłam o karierze naukowej i kilka lat przepracowałam na Naukach politycznych w Paryżu teraz mam szanse, choć mniej prestiżowo, znów powrócić do nauki i do jakiegoś poziomu, który od moich gimnazjów dzieli ogromna i głęboka przepaść. To też okazja do większych zarobków i perspektywa zakupu domu  się uśmiecha jak dobrze dojrzały banan ! Snujemy sobie z Anykiem plany o domu z basenem albo o mieszkaniu w Nicei z widokiem na morze Środziemne he, he …


 


Cieszę się ogromnie !


 


A nasza francuska codzienność jest jednym wielkim sprintem od tygodnia i potrwa jeszcze dobry tydzień.


 


To co widzicie na zdjęciach to zakończenie roku golfowego w Antka golfie du Médoc. Wczoraj była wielka impreza od godziny 14 do późnego wieczora bo po zabawach i konkursach byliśmy wszyscy zaproszeni przez sponsora klubu… French Burger – sieć restauracji we Francji, która ich ubiera i wyposaża. Była więc i kolacja i tańce…


 


A w piątkowy wieczór byliśmy do godziny 1 nad ranem w klubie tenisowym na białym wieczorze… ubrani na biało, koktajle, kolacje, święto… pięknie było.


Jednakże to w trakcie wieczoru golfowego mój Antek dawał wywiad do stacji TV « Golf Plus » i pozował do zdjęć bo się panowie fotografowie rozczulali nad jego urodą. Jak się zdjęcia i nagranie ukaże to dam znać.


Antek dziś gra turniej klubowy golfowy…


 


W ubiegłym tygodniu też – to ostatnie zdjęcie moi panowie, tatuś z synem zakwalifikowali się do kolejnej rundu tenisowego, regionanego turnieju rodzin… mecz teraz w poniedziałkowy wieczór… kolejny mecz…


 


We wtorek poprawiam egzaminy gimnazjalne a wieczorem Antek tańczy na szkolnym spektaklu – zakończenie świąteczne roku z kolacją na szkolnym dziedzińcu.


W środę – rozdanie nagród excellence uczniom ostatnich klas podstawówki mój Antek dostanie też z Historii I geografii jako najlepszy uczeń w szkole… po rozdaniu nagród kolacja w szkole, kolejna…


 


Prawdziwe zakończenie roku w piątek o 11h30, po lekcjach koniec dla Antka podstawówki… ja kończę dopiero 5 lipca, bezsensownie…


 


6 lipca wylatujemy do Polski!!!! W końcu!!! Półtora roku nie widziałam mojego Taty i moich braci!


W sobotę, niedzielę, poniedziałek i we wtorek… Antek ma jeszcze 4 dni turniejów tenisowych…


 


Także jesteśmy FULL !!! ale w dobrych humorach !


 


 










niedziela, 19 czerwca 2016

Francuska codzienność – Msza kończąca rok szkolny. Część 28.

msza









 


Dziś rano musieliśmy odwieźć Antosia na próbę przed mszą świętą… na 9h30. O 10h30 bowiem rozpoczynała się msza kończąca rok szkolny w antkowej szkole. Co prawda oficjalnie rok zakończy się 1 lipca o 11h30, po ostatnich lekcjach, ale duchowe czy religijnie zakończenie odbyło się dzisiaj. Mszę celebrowały 2 chóry : chłopięco-męski i dziewczęcy szkoły a tym samym chóry Bordeaux ( de la Maîtrise de Bordeaux).


 


Oj pięknie było !!!


Homilia cudowna wygłoszona przez ich kapelana szkolengo…


 


Po mszy wspólny aperitiw przed szkolną kaplicą.


Przy okazji spotkanie z wieloma znajomymi, nauczycielami, dyrekcją szkoły.


 


Jak się kazało mama Kosmy, kolegi Antka z klasy urodziła swoje 7-me dziecko, dziewczynkę Faustynę… Była jużw formie choć poród odbył się zaledwie 2 ygodnie temu. Podziwiam tę kobietę… ma 7-mkę dzieci i studiuje medycynę !!! Jest już lekarzem inernistą ale właśnie robi specjalizację… medycynę zaczęLa studiować w wieku 38 lat, bo chciała zmienić zawód… niektórzy mają niesamowitą siłę !

środa, 15 czerwca 2016

Francuska codzienność - warunki pracy Nauczyciela. Cześc 27.

Zdeprymowana jestem... Ciężki orzech do zgryzienia...
wczoraj, późno wieczorem zadzwoniłam do mnie prezeska naszego regionalnego oddziału związków zawodowych nauczycieli, do którego należę. Zebrały sie bowiem komisje parytetowe i .... Okazalo sie to czego sie spodziewałam:
- z moimi punktami nie dostałam zadnego stałego miejsca pracy na przyszły rok
-moja sytuacja zawodowa sie wiec nie zmienia zostaje dalej TZRem czyli nauczycielem " lotnym " w całym naszym departamencie Gironde ( największy we Francji)
-18 lipca będę wiedziała czy mi przydziela miejsce pracy na rok szkolny czy nie....
-jak nie 18 lipca to bedą dzwonic od 22 sierpnia albo jak w tym roku, dopiero we wrzesniu
- będę miała znów 48 godzin na objęcie stanowiska pracy, którego nie moge odmówić - znów ten mega stres o odległość.....
- z moja ilością punktów i biorąc pod uwagę, ze bariery punktowe w naszej Akademii Akwitanskiej znów wzrosły mam na 9-10 lat takiego funkcjonowania...
MAM DOLA!!!

Jak sobie pomyśle jak kiedyś byłam młoda i naiwna... Myślałam, ze będę mogła pracować naukowo bo przecież zaczęłam... Miałam jakieś małe sukcesy, ale nie znałam układów, warunków i dałam sie nabrać... Aj, aj... Teraz moja praca oddalona jest o lata świetlne do tego co robiła jeszcze 10 lat temu i od tego co chciałam robić...

Ale według niektorych powinnam byc wdzięczna i szczęśliwa bo w ogóle prace mam do emerytury zagwarantowana i zarabiam... Tylko dlaczego moj mózg tego nie przyjmuje, za cholerę, jako prezent i życiowe szczęście? Muszę mu wymienić komórki....

Francuska codzienność – Nowy telefon. Kupowanie w Chinach. Część 26.



 

Kilka tygodni temu, mój mąż postanowił mi kupić nowy telefon. Antek będzie mógł mieć swój telefon od września, jak tylko pójdzie do gimnazjum. Niestety będzie mu potrzebny choć wolałabym by miał go jak najpóźniej !  Ma wziąć mój stary, na początek a ja dostałam nowy.

 

Po raz drugi zakupiliśmy przy tej okazji nasz przedmiot pożądania bezpośrednio w Chinach. Kilka lat temu kupiliśmy bezpośrednio w Chinach aparat fotograficzny, którym do dziś się posługuję. Teraz telefon. Mój mąż wyszukuje te wszystkie mega interesujące finansowo oferty… ma cierpliwość. Mam więc nowy Xiaomi Redmi Professional czyli chiński odpowiednik Apple ale z chińską ceną bo tylko 150 euro amiast 800 euro, gdy o ceny praktykowane u nas chodzi.

 

I napiszę tak, jak narazie jestem bardzo zadowolona z tego telefonu. Działa bezbłędnie, ma większy ekran niż Iphone 6, jest bardzo przyjemny w dotyku, w obsłudze, leciutki… Także podoba mi się…

 

Abonament mam wciąż ten sam 2 euro na miesiąc czyli około 8 złotych za miesiąc. Jak mi ostatnio brat powiedział, że najtańszy abonament komórkowy w Polsce to 40 złotych to się lekko zdziwiłam… bo to 5 razy tyle!
Co mamy za te 2 euro: 2 h gadania we Francji plus USA plus Kanada… za rok dojdą wszystkie kraje europejskie za tę samą cenę, SMS non limit.  I dobrze mi z tym. Mi akurat to wystarcza

Francuska codzienność – Kolejny turniej tenisowy i brązowy medal. Część 25.

medal i telefon







 


Ubiegłą niedzielę pomiędzy strugami deszczu spędziliśmy na kortach tenisowych w miasteczku Porge… Nad oceanem. Dostałam w kość ! Było zimno, co chwila padało. Grający, młodzi tenismani co chwilę schodzili z kortów i biegli się schować. Jak tylko deszcz ustawał to z powrotem na korty. Koszmar dla dzieciaków i dla nas kibiców też. Antek miał tego serdecznie dość.


 


Był tylko jeden kryty kort na kórym grały jakiś turniej drużyny dorosłych !!! a dzieci biegusiem tu i tam… w końcu rodzice się wkurzyli, my też i zażądaliśmy zejścia dorosłych z krytego kortu, skończenia turnieju dziecięcego, który trwał od 9h rano do prawie 15h… Poburczeli, konsultowali się z liga bo nie wiedzieli co i jak… w końcu przenieśli i udało się skończyć.


Antek skończył na 3 miejscu, z brązowym medalem. I tak dobrze, w takich warunkach.


 


Teraz moknie na wycieczce szkolnej w Owerni, wśród wulkanów… eh… byle do piątku!


Co do mojego obecnego Gimnazjum, nie podawania ręki nauczycielkom przez muzułmańskich rodziców i ogólnej ruinie tego co wokół mnie w tym kraju pisać nie będę bom zdeprymowana… napiszę jutro!




sobota, 11 czerwca 2016

Francuska codzienność – Nagrywanie płyt ! Część 25.




Dzisiaj z samiutkiego rana, po wczorajszych emocjach futbolowych… eh działo sie ! Pojechaliśmy wczoraj koło 20h do naszego klubu tenisowego na wspólne oglądanie transmisji z meczu. Poliki udekorowane francuską flagą a poza tym zabraliśmy ze sobą 3 flagi Francji bo akurat tyle mam w domu. Jadąc samochodem przez opustoszałe już nieco ulice Bordeaux wystawiliśmy flagi przez okna samochodu by powiewały na wietrze… Było kilku podobnych zapaleńców. Ludzie trzaskali klaksonami, przechodnie coś wykrzykiwali – atmosfera niesamowita. W klubie pełno… zamówiliśmy wina, napoje, talerze przekąsek i kibicowaliśmy na całego ! Ja, która futbolu nie znoszę dałam się ponieść emocjom i darlam się wniebogłosy jak Francuzi strzelali bramki !!!

 

No dobra ale o nagrywaniu miało być…

Tak więc dziś 9 h rano, po za krótkiej nocy, dowieżliśmy Antka do kościoła Saint Seurin – to najstarszy, jeszcze romański kościół w Bordeaux ze znakomitą akustyką. Byli panowie nagrywający, mnóstwo kabli i sprzętu. Antek nagrywał SWOJA PIERWSZA PLYTE. Cały był podekscytowany, jak to on.Chór w komplecie.

Zostawiliśmy go na całe 5 godzin nagrywania.

O 14h jak po niego przyjechaliśmy był wykończony, nogi strasznie go bolay bo te 5 h to na stojąco! I od razu stamtąd ruszyliśmy na jego trening golfa… zero performance…

 

A jutro jeszcze gra turniej tenisowy nad oceanem… a w poniedziałek o 7h15 rusza na wycieczkę klasową na 5 dni. Tempo jego życia jest zawrotne…

 

I myślicie może, że teraz leży przed telewizorem? Albo w łóżku z książką? Nic z tego… gra w piłkę na parkingu przed domem i nie chce iść się wykąpać… bo nie, bo gra…

 

Płyta powinna być dobra, jak określił Alexis… więc jak tylko będzie to zakupię wiele egzemplarzy dla całej rodziny i przyjaciół…

Uf, brawo Antek i brawo my za zorganizowanie i za cierpliwość!

piątek, 10 czerwca 2016

Francuska codzienność – « Ranczo » czyli polska mentalność widziana oczami Antka. I EURO. Część 24.




Od kilku dni oglądamy z Antkiem po odcinku jednego z naszych ulubionych polskich seriali « Ranczo ». Oglądamy gdyż wybieramy się do Polski i chciałabym by mój Antoni chwycił coś więcej z języka polskiego nie tylko czytanki z Elementarza, które piłujemy każdego dnia, po dwie sztuki aż !

 

I tak… co wieczór dociera do mnie coraz wyraźniej, że Antek nie rozumie polskiego humoru ani słownego ani sytuacyjnego. Tak jakby pochodził z innej planety ! Jego referencje kulturowe nie są spójne z tymi moimi, polskimi. Może i nie powinnam się dziwić, ale ze matką Polką jestem to trochę się dziwię.

 

Wczoraj rozbawił mnie całkowicie…

  • scena w domu wójta, wójtowa serwuje mu zupę i rozmawiają… a raczej droczą się, kłócą jak wrogowie według francuskich standartów. Na to mój Antek mówi « Maman, ale po co oni są małżeństwem i ze sobą żyją skoro tak się nienawidzą ? »…
    Wytłumaczyłam mu, że to według polskich standartów, w krzywym zwierciadle oczywiście, jest normą… Ot takie damsko-męskie relacje. Kobieta z wazą i talerzami, facet z brzuszkiem, za stołem, krytykujący to co podaje żonka. I ona odpalająca mu agresją… ot, rodzinny obiadek, kochającej się pary.
    Antoni był wielce zdziwiony.
     
    Najbardziej podobają mu się jak sam ich nazywa « zwycięzcy » czyli alkoholicy na ławce pod sklepem. Jak tylko jest scena z nimi to Antek wybucha śmiechem i mówi : « Maman znowu zwycięzcy ! Całe życie wygrali bo tylko śpią, siedzą na ławce, piją i dyskutują ».
    Też tłumaczę…
     
    Postać Kusego doprowadza go do szału… bo pojąć móje dziecko nie może od kilku odcinków, że można pić, palić i być biednym na własne życzenie… Antek « Maman to on nie wiem, że się zabija sam ? » Odpowiadam mu, że chyba wie, ale nie rozumie. Antek nie rozumie bo skoro wie to postępuje zgodnie z tą wiedzą a nie na przekór jej… ot takie dziwne mentalne absurdy, które dla mojego małego racjonalisty są kompletną głupotą!
     
    W nadchodzących dniach chyba nie będziemy zbyt wiele oglądać, gdyż dzisiaj rozpoczyna się u nas EURO 2016! I od 20 będziemy w naszym klubie tenisowym na wspólnym oglądaniu meczu I na imprezie do później nocy! I cieszymy się jak dzieci! Nawet ja, która futbolu nie lubię to lubię atmosferę sportu i radości wokół!

czwartek, 9 czerwca 2016

Francuska codzienność – Teatralnie. Antek gra w teatrze Pergola, w Bordeaux. Część 23.

Pergola







 


W ubiegły poniedziałek byliśmy na premierze nowej sztuki teatralnej z udziałem mojego syna. Jak zaczął chodzić na zajęcia teatralne w ubiegłym roku tak do teraz go to pasjonuje. Ah te próby cotygodniowe, te wyzwania, kostiumy, atelier, i ta scena! Po raz drugi w tym roku w teatrze Pergola, czerwone kotary, deski… fascynacja!


 


I trzeba przyznać, że dość dobrze mu to wychodzi! Bardzo byliśmy z Antka dumni bo dał z siebie wszystko, zagrał bezbłędnie a występowała w trzech scenach. Najbardziej delikatna była ta druga, samotny monolog Pingiwna w dżungli… dał radę!


 


W antkowej szkole wszystkie dzieci mają godzinę zajęć teatralnych w tygodniu. A ci, którzy chcą I się do teatru nadają mają dodatkowe zajęcia raz w tygodniu, przez 2 godziny. W tym roku byio tego trochę więcej bo były aż dwie sztuki, o tej w katedrze niedawno pisałam…


Zdjęcia są z telefonu więc jakość kiepska… ale coś tam widać.


Czy wasze dzieci też grają w sztukach teatralnych? Jakie macie doświadczenia w tej dziedzinie?












niedziela, 5 czerwca 2016

Francuska codzienność – KONCERTOWO. Część 22

ja
Antek i jego kolega Horacy, witaja przybywajacych na koncert w drzwiach kosciolka w Sadirac.







 


Spędziliśmy wczorajszy wieczór w małej miejscowości pdo Bordeaux, w tzw ; Entre deux mers czyli pomiędzy rzekami Garonną i Dordogne w Sadirac. Odwieźliśmy Antka na 18h na próbę bo o 20h30 był tam koncert ich chóru. I tak dobrego koncertu już dawno nie słyszałam. To był prawdziwy Tryumf z aplauzem wielominutowym, na stojąco i dwoma bisami.


Panowie i chłopcy dali z siebie wszystko i wykonali po raz pierwszy, publicznie, kilka pieśni po rosyjsku przygotowywanych na rosyjskie tegoroczne tournée!


 


Mam w tym swój drobny wkład bo tłumaczyłam, robiłam transkrypcję i uczyłam chór wymowy… na wielu próbach


Antek szczęśliwy i rozśpiewany. Chór zarobił też trochę pieniędzy na dofinansowanie tournée.


 


Śpiewają już po francusku, po łacinie, po niemiecku, po angielsku, w języku Zulu, po hiszpańsku i teraz po rosyjsku. Jak to śpiew może być rozwijającym zajęciem!


 


Wróciliśmy do domu na 23h. Antek padł i zasnął od razu snem sprawiedliwego po czym przed chwilą wstał, o 10h… Wczoraj miał bowiem cały dzień pracy bo rano Konserwatorium, popołudniu golf a wieczorem próbę i koncert.  Dziś luz. A od jutra Antek rozpoczyna grę w teatrze Pergola. Premiera o 19H… uff…

piątek, 3 czerwca 2016

Francuska codzienność – Wizyta u ortodonty i dentystycznie z Francji. Część 21.




 

Byłam wczoraj z Antkiem na wizycie kontrolnej u ortodonty. Na tego typu wizycie byliśmy pierwszy raz bo zasugerowała ją nam nasza dentystka. Na wizyty kontrolne do dentysty chodzę z Antkiem od 2 roku życia, co roku. Jak do tej pory NIC jeszcze nie znaleziono. Ani jednej dziury, ani próchnicy, ani krzywizny… Ma chłopak szczęście bo jak ja sobie przypomnę mój stan uzębienia z dzieciństwa i cotygodniowe wizyty u dentysty to mi ciarki po ciele idą.  Bo genetyka genetyką ale nie da się ukryć odpowiednia dieta i odpowiednie produkty do higieny robią swoje i pewnie więcej niż genetyka.

 

W Polsce, z tego co czytam sytuacja jest tragiczna… 79% dzieci w wieku 12 lat ma próchnicę i 96% tych w wieku 18 lat! Czyli od moich czasów niewiele się zmieniło.

 

We Francji w wieku 12 lat tylko 6% dzieci nie ma żadnych kłopotów z zębami, ani jednej plomby czy zniekształcenia. A 20% dzieci ma już w tym wieku po 3-4 ubytki. A najciekawsze w tym wszystkim jest TO, że ten stan, we Francji zależy od kategori społeczno-ekonomicznej rodziców! Chciałabym napisać jak zwykle we Francji… u nas wszystko klasowo i hierarchicznie. Dzieci bezrobotnych, robotników, rolników i dzieci wiejskie mają problemy z zębami a dzieci wyższych kadr praktycznie tych problemów nie mają.

Średnia ilość ubytków w wieku 12 lat, u francuskich dzieci to 1,23 “dziury” na dziecko. Znacznie, znacznie mniej niż w Polsce!!! ( ze strony Francuskiego Ministerstwa Zdrowia).

 

Wracając do Antosia… pani ortodonta dała nam skierowanie na zrobienia panoramicznego rentgena antkowej szczęki, to się robi u każdego dentysty nie schodząc z fotela więc wrócimy do naszej Izabeli. Bo nawet jeśli nie ma teraz najmniejszego problemu ani potrzeby zakładania aparatu to trzeba przewidzieć rozwój na kilkanaście nadchodzących miesięcy i działać zawczasu np: zrobić miejsce dla zębów, które się jeszcze pojawią by uniknąć aparatów w przyszłości. Antek jest “spóźniony” jak to pani doktor określiła bo w wieku prawie 11 lat ma jeszcze 7 zębów mlecznych a powinien już mieć tylko 1-2. Ale nie szkodzi. Przyjdzie to później.  Cieszą mnie te wyniki bo dbanie i odpowiednia dieta jak widać zdają egzamin: nie pijemy napojów słodzonych tylko wodę, słodycze jemy tylko raz dziennie w porze podwieczorku i higiena… działa!

 

Za wizytę kontrolną zapłaciłam 23 euro. Całkowicie refundowane przez moje dwa ubezpieczenia: podstawowe i dodatkowe.