piątek, 7 czerwca 2013

Banalne zlo

Skąd pochodzi zło ? Gdzie się rodzi ? Kto jest za nie odpowiedzialny ? Z czego wypływa jego siła ?

Te pytania ludzkość zadaje sobie od dawna. Gnębią one bowiem nie tylko nas, zwykłych śmiertelników, ale też często dzieci jak i myślicieli, ludzi nauki czy religii.



Wczorajszy film, « Hannah Arendt » ze znakomitą Barbarą Sukową w roli głównej, przypomniał mi o tych refleksjach, które jakże często są też po prostu moimi. Jesteśmy w 1961 roku. Arendt jest znanym i cenionym profesorem w Nowym Yorku. Jej publikacja “ Korzenie totalitaryzmu” właśnie została uznana za jedną z najwybitniejszych pozycji XX wieku. Sama Arendt, uczennica Martine Heidegger’a unika tragicznego losu żydowskich kobiet. Udaje jej się zbiec z obozu internowanych z Gurs we Francji i wyjechać do USA. W jaki sposób? to pozostaje tajemnicą… może jakąś rolę odegrał w tym sam Heidegger?

W 1961 roku w Argentynie zostaje zatrzymany Adolf Eichmann. Jego process będzie toczył się w Jeruzalem a Hannah zostanie zaangażowana przez "The New Yorker "do zrobienia reportażu z tej rozprawy.

Tego wycinka jej życia dotyczy film… ale jednocześnie jest w nim wszystko to co najważniejsze w jej filozofii! A przede wszystkim jej główna teza:



ZLO JEST BANALNE



Czasem radykalne, czasem ekstremalne ale tak do końca zupełnie banalne. Pospolity funkcjonariusz, Eichmann, nieporadny, wykonujący rozkazy swoich zwierzchników. Karmiony ideologią poddaństwa, brakiem jakiejkolwiek woli i służalczością staje się kryminalistą a przede wszystkim przestaje być człowiekiem.



I tutaj druga niesamowita teza Arendt…



Człowiek jest człowiekiem wtedy kiedy myśli… gdy przestaje myśleć staje się właśnie tym banalnym złem. Granice człowieczeństwa są więc jasno określone.



Jednkaże publikacja jej reportaży a następnie książki wywołuju prawdziwy skandal. Władze uniwersytetu chcą ją nawet zwolnić, a listy z pogróżkami piętrzą się na jej biurku. Najbardziej brutalni są sami Żydzi. Grożą jej nawet śmiercią, gdyż nie mogą zaakceptować tego, że nazwała zło banalnym… ba napisała nawet, że gdyby szefowie poszczególnych żydowskich grup nie współpracowali z nazistami o wiele mniej Żydów zginęło by podczas 2 wojny światowej! Co jest przecież historycznie potwierdzonym faktem… dla pewnych osób jednak nie do przyjęcia! Arendt pokazuje jak bardzo ich logika jest zbliżona do logiki nazistów.



Mamy tutaj do czynienia z jakże częstym i jakże ludzkim konfliktem pomiędzy postawą, która uwalnia się od wszelkich emocji by obiektywnie zanalizować zjawisko, człowieka, funkcjonowanie systemu a emocjonalnym i osobistym podejściem zwykłych ludzi, którzy w 98% nie są zdolni do bycia i myślenia w tych “abstrakcyjnych”, jak jej zarzucano kategoriach. A one nie są abstrakcyjne tylko obiektywne… nie skażone piętnem pamięci, wspomnień, osobistego bólu i odczuwania.



Przypomniała mi się od razu książka Paul Ricoeur “ Pamięć, historia, zapomnienie”, której krytykę po polsku opublikowałam w “Kultura I społeczeństwo”, z Wojtkiem, n°3-4 2001 rok;;; dawno to było i w niej podstawowe pytanie Ricoeur’a: o przebaczenie i jego formę pamięci. Dzieci zamordowanych nie mają prawa żądać przeprosin dla tych, których już nie ma, a synowie tych, którzy mordowali nie mogą oczekiwać przebaczenia. Ta logika ne jest legitymna!



Jednym słowem wspaniały, mądry film, dla tych którzy lubią myśleć i jakże aktualny…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz