sobota, 7 marca 2026

"Oddaj prezenty" i inne przyjemności...


W poniedziałek wróciłam do pracy. Co prawda narazie tylko w wymiarze 8 godzin zamiast 18. Co prawda jedno liceum dzwoniło, ze na te 10 godzin mam do nich przyjść, ale plany lekcji są całkowicie niekompatybilne więc narazie pracuje tylko te 8 w liceum. Co przy moim stanie zdrowia i w związku z odmowa zwolnienia lekarskiego mi wystarcza. na całym etacie musiałbym być na zwolnieniu. 

To, ze uczniowie klas pierwszych mnie pożegnali przed feriami lutowymi jak mnie pożegnali rozniosło się po dużej części liceum i przysporzyło mi cale szeregi wrogów jak się okazuje. Od poniedziałku już, jak tylko przekroczyłam próg pokoju nauczycielskiego słyszałam od wielu osób :
"powinnaś oddać te wszystkie prezenty"
albo "to nie przystoi żebyś dostawała od uczniów kwiaty i prezenty a my nic nie dostajemy"
Dostalam tez maile na dzienniku elektronicznym "ze masz oddać bo doniesiemy na ciebie do kuratorium" i tego typu podobne teksty...
I tak do piątku każdego dnia nawet przechodząc korytarzem ktoś ci z gruchy i z pietruchy synie "oddaj prezenty".

Tymczasem uczniowie z obu pozostawionych klas wciąż przychodzą do mojej klasy by pogadać, posmiac się, coś tam powiedzieć. Jak idę korytarzem czy przed liceum na chodniku dobiegają i pytają "jak się Pani ma? czy wszystko u Pani.w porządku? Bardzo nam pani brakuje"...

Wczoraj nastąpiła pomyłka w planie na dzienniku elektronicznym i okazało się, ze z jedna klas zapisali mi lekcje na najbliższy poniedziałek... To jak oni wybiegli wczoraj ze swojej lekcji z krzykiem do mnie, ze w poniedziałek mamy lekcje razem ... a ja im powiedziałam, z nie mamy bo to pomyłka to zrobil się kolejny szum wśród kolegów z cyklu "kto to widział". 

Dowiedziałam się tez, ze te dwie moje pozostawione klasy, z którymi dobrze mi się pracowało są "najgorsze z możliwych, poziom zero i zachowanie jeszcze gorsze" według nowej nauczycielki... To się znów zdziwiłam. Zupełnie różne oceny mamy tych samych grup młodzieży. Ja wiem, ze ich poziom jest słaby... ale to nie wynika z mojego 4 miesięcznego nauczania tylko z całego systemu, którego są ofiarami te dzieciaki od 3 roku życia już! I to jej powiedziałam i jej i innym obecnym kolegom. To się przestali odzywać. 

Kolejny "kolega" po fachu i z tego samego przedmiotu tez mi nie omieszkał przegadać... bo z maska teraz chodzę z powodu choroby i kaszle jak gruźlik, ze "tacy jak ja to maja cale gabinety adwokatów i innych służących" to było à propos wydania powieść Odchodzić we Francji... Myślałam, ze go strzelę w pysk dosłownie...
I takie prawda przyjemności ze strony grona pedagogicznego mam na codzień. 

Na zdjeciu tarta urodzinowa Stephane. 



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz