środa, 22 września 2021

Obiad z Antkiem w restauracji.


Ponieważ się mijamy. 
Ponieważ wciąż pracujemy.
Ponieważ mało się widzimy i mało rozmawiamy...

Zdecydowalam, ze chociaż raz na 2 tygodnie, w środy, po lekcjach jemy razem na mieście... 
mama z synem i syn z mama. 

Pieknie bylo. Smacznie było. Mogliśmy pogadać... I
Mam tez mniej pracy bo nie gotuje non stop, nie podaje. 
Lepiej! 
CDN. 

 

wtorek, 21 września 2021

I jeszcze zostałam wychowawca...


O czym dowiedziałam się wczoraj wieczorem... hm... 2 klasa liceum, bardzo fajna klasa zreszta. Ale... wiem z czym się to wiąże. Ile godzin wiecie pracy trzeba włożyć w wychowawstwo w tygodniu... a jak pamiętacie ostatnio liczyłam, ze tych godzin zostało mi tyle co nic. 
Tak... fortuna kolem sil toczy jak te klomby kwieciste. 
Zobaczę jak to będzie? 

 

poniedziałek, 20 września 2021

Zakupy kosmetyczne


Na nowy sezon... ostatnio używałam już tylko próbek z perfumerii. Pokonczylam to co miałam. Czas na nowe. Wracając z pracy zaszłam do perfumerii po podkład. Jak zawsze Dior i paletę do oczu tez Dior. 
W aptece kupilam kremy od Vichy i Embroyolisse, dezodorant od La Roche. Saszetki z magnezem bo przy tym stresie czuje ze mi go brakuje... łydki bolą w nocy! Oraz Echinacee w kroplach bo czas zacząć wzmacniać odporność na jesień i zimę. 
Takze to by bylo na tyle. 200 euros mniej ale radość spora i będzie się fajnie używać. 
Wracam dalej do pracy. 

 

środa, 15 września 2021

Polskie jadlo z Reksia! I dziś wieczorem Andy Murray w Rennes!!!


Wczoraj jak się pan Szymon zapowiedział tak przyjechał! Mamy więc trochę polskiego jadła i polskich zapasów! Antek szczęśliwy bo są pierogi, kluski śląskie, kabanosy i krówki! ja mam śliwki w czekoladzie i inne cudeńka. 
Jak poprzednio... produkty są świeże, idealnie zapakowane, dokładnie to co zamawiałam i przede wszystkim legalne, nie z kamionetki na parkingu, nie niewidzialne za to tańsze a normalne, legalnie sprowadzane. I dostawa do domu - dla mnie to podstawa bo absolutnie nie mam czasu na jeżdżenie i chodzenie i trafianie czy będzie to co chce czy nie. 

Ide na tenis dziś wieczorem z Antkiem!!! Gra Murray! w Rennes! Już się cieszę!


 

poniedziałek, 13 września 2021

Polecam, polecam!

I dziękuję Tekli za pożyczenie mi tej pozycji... przeczytam pewnie jeszcze raz zanim oddam ale w 2 wieczory przeczytam. 
Niesamowita książka. Wiele dobrego ale tez wiele bulwersującego w niej wyczytałam. Zmusiła i zmusza mnie nadal do refleksji ale tez do działania. 
To dopiero początek, ale... 
Miedzy Potulna, Królową Śniegu i Męczennica odnajdzie się każdą z nas. Ale uświadomienie sobie tego faktu i rozpoczęcie pracy i zadawania sobie pytań... to już zapoczątkowanie zmian. 
Trudno w kilku słowach opisać cala treść książki. Napisze więc tylko to co z niej wyciągnęłam po pierwszej lekturze. 

A wyciągnęłam pytanie : "Czego próbujesz nie widzieć?"

Stwierdzenie, ze NIGDY nie dojdziemy i nie dojdę ja do żadnego Happy end, do żadnej METY , na której sobie usiądę i zacznę się cieszyć, ze doszłam! 

Dotarlo do mnie, ze nie idzie się do przodu... a w głąb... i ze prawdziwa dojrzałość i pełne życie to nie kolejne sukcesy, nowe domy, samochody itd - to już wiedziałam od dawna!!!, ale dojrzewanie do tego by CI było dobrze tu i teraz... progres w głąb... W JESTEM. 

I dotarlo do mnie i BOLI jak CHOLERA!!! ze nie mam "własnego pokoju"! Bo nie mam! I fizycznie i symbolicznie! Jest sypialnia, pokój Antka, jest ogromny salon i kuchnia, i łazienka i toaleta i nawet samochód ma swój pokój bo ma garaż! Ja nie mam! Ja mam kącik tu i tam...
Pisala o nim Wirginia Woolf ponad 100 lat temu. "Jeśli nie będziesz mieć we własnym domu osobnej przestrzeni, pozwolisz się zanurzać we wspólną rzeczywistość jak przekąska w serowym fondue..."
Kobieta musi mieć własny pokój i własne pieniądze! 

Co na to psychiatrzy?
"Jeśli nie masz własnego pokoju w swoim domu jesteś kimś drugorzędnym, mniej zasługującym na własną przestrzeń niż reszta domowników..."
Ja nawet śpię w salonie w ciagu tygodnia bo mam chrapiącego męża i on śpi w sypialni a ja na kanapie. On na kanapie nie może bo plecy go bolą... 
mnie nic nie boli... 

Będę kontynuować poszukiwanie MOJEJ WOLNOSCI wraz z moja czuła przewodniczka, która tylko na to czeka!  


 

niedziela, 12 września 2021

Historia pewnej kolacji... szaszłyki z sera halloumi, cukinii i pomidorków

 


Byłam wczoraj wykończona... odsyłam do wczorajszego opisu mojej "wolnej soboty". Tak więc wieczorem bo kilku spięciach i poprawiając nadal prace moich uczniów poprosiłam moich panów o zrobienie kolacji. Wyjęłam wszystkie składniki, przygotowałam blachę wyłożona papierem, wyjęłam patyki do szaszłyków i położyłam przepis na barze w kuchni. 

Panowie wrócili ze spaceru, na który ja oczywiście pójść nie mogłam... I przystąpili do realizacji. 
Z kuchni leciało wszystko:
- masa pytań tak co 10 sekund, także z poprawiania mojego nici!
- wyzwiska typu "co to za gowno", "czemu się nie chce ukroi", "mam to wszystko w dupie", " szlag by to trafił" ( w wersji francuskiej: qu'est-ce que c'est cette merde, fait chier, j'en ai marre) 

Przygotowanie tego drobnego dania było przewidziane na 15 minut! 
Moi panom zajęło to dobre 45 minut! 
Następnie upieczenie szaszłyków 15 minut;.. ale jak się blachę wkłada na dół piekarnika zamiast pod sam grill to tez trwa to znacznie dłużej. 
W końcu zrobili... 

I?????????

Bylo PYSZNE!!! 
no to tak się ucieszyli, ze stwierdzili, ze mam koniecznie o ich wyczynie napisać! sic! i ze będą sprzedawać te szaszłyki po 6 euro sztuka i jacy to są wielcy... 
jednym słowem potrafią tylko trzeba ich zmusić do tego. 
CDN

a przepis na blogu kulinarnym, super przepis!