Zdjęcie sprzed 3 lat jak świętowaliśmy i mam cały czas nadzieje, ze jednak jeszcze poświetujemy.
Tymczasem konkurs Antka trwa. Codziennie pisze. Jutro popołudniu będzie krótka przerwa i w niedziele a potem znowu. Narazie według krótkich słów Antka "jakoś idzie".
Ja wciąż poprawiam prace konkursowe przyszłych nauczycieli. Strasznie długo to trwa bo każda to minimum 30 minut poprawiania a mam ich 78... Właśnie skończyłam poprawiać jedna, która poprawiałam cala bita godzinę bo ma 28 stron A4! Wsiąkłam w starożytność już całkowicie.
Tymczasem wiele innych spraw czeka i pędzi, i się zaprasza i dokucza tez.
Zbliżają się wielkie obchody polsko-francuskiej przyjaźni 20 kwietnia i wszystkie nasze obchody od 2 maja poczynając. Mam tutaj wiele uroczystości, wystąpień tez kilka i oczywiście wieczór w Ambasadzie RP w Paryżu 19 maja, który ten cały proces świat kończy.
To wszystko ogromnie cieszy, ale pracy nie odejmuje oczywiscie tylko przybywa jej wciąż i wciąż. Ja prace lubię jak jest fajna i ma sens a te akurat maja!
Po raz kolejny odrzucono moja prośbę o podwyższenie mi kwalifikacji w nauczycielstwie pomimo "bardzo dobrych opinii" szefa liceum - tylko nie wiem którego, nie wiem kto te opinie napisał i inspektora przedmiotowego. 2 rok mi odmawiają. Według kuratorium "nie wynika to z jakości mojego profilu a z ilości lat, o które o to proszę bo trzeba prosić 7-8 lat z rzędu by coś dostać". 2 lata więc nie wystarcza. Czyli nadal liczy się staż pracy a nie realizacje i kompetencje i zaangażowanie.
Po ostatnich przeżyciach rodzinnych poszłam sobie dziś na wizytę do mojego terapeuty i wyszłam trochę uskrzydlona. Wiem, w którym kierunku mam i chce iść. Niestety muszę wewnętrznie zgodzić się na ponoszenie kosztów KONFLIKTOW bo ich unikanie do niczego pozytywnego nie prowadziło i nie prowadzi. Robię z nim analizę systemowa bardzo często i podoba mi się to podejście.
Także wracam do pracy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz