Od wczoraj temperatura pobiła wszelkie rekordy w Rennes i nie zapowiada się ochłodzenia narazie. Temperatury w nocy nie spadły poniżej 26°C. Wstałam o 4 nad ranem by wszystko pootwierac ale nic się nie ochłodziło w mieszkaniu. Teraz znów siedzimy zamknięci i w ciemnościach. Coraz bardziej boli mnie głowa z tylu. Ból idzie od szyi w górę i paralizuje mi cala czaszkę.
Do tego dochodzi stężenie ozonu i poziom zanieczyszczenia powietrza... Jesteśmy w każdej kwestii na czerwono!
Zjeżdżam na dół do garażu i siedzę kilka godzin w ciemnym by się ochłodzić, tam jest 24°C. Czytam sobie z latarka, ale obawiam się, ze będę konsekwencje zdrowotne tego stanu rzeczy.
Uważam się jednak za szczęściarę bo nie muszę jeździć do liceum. Lekcje skończone od 9 czerwca a na komicje egzaminacyjne mnie nie wezwali. Wiem, ze wczoraj wielu kolegów padło i wywiozły ich z jury karetki.
Jemy na zimno. Wczoraj na kolacje zrobiłam cappuccino z buraka, ogórka i śmietanki z pieprzem Basków a dziś na obiad - zrobiłam już o 5 nad ranem bo musiałam mięso krótko ale podsmażyć: sałatka z kaszy kuskus, kurczak w miodzie, dużo mięty i melona. Teraz się zlodzi i będziemy jeść mocno zimna w porze obiadowej.
Robie tez dzbanki z mrozona herbata. Różne gatunki i smaki bo pijemy litrami. Dodaje brzoskwinie, miętę, melisę, owoce czerwone, miód oraz oczyścicie sól bo elektrolity... I tak to wyglada narazie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz