środa, 26 marca 2014

Człowiek pierwotny i ja… i ty… i my…

Człowiek pierwotny i ja… i ty… i my…



 

 

10 dni temu, w niedzielę byliśmy po raz kolejny w Dordogne. Tym razem celem naszej wyprawy była Grota Lascaux. Oczywiście nie ta oryginalna, gdyż tę zamknięto na początku lat 1960 ze względu na niszczący wpływ zwiedzających, na obiekt, ale tę zrekonstruowaną w 1982 roku i udostępnioną szerokiej, światowej publice turystów i fascynatów. Odrestaurowano 40 m groty, w tym najważniejszą jej część – salę byków.

Słynna w całym świecie grota została przez przypadek odkryta we wrześniu 1940 roku w już okupowanej Francji przez Marcela – licealistę i jego psa – Robota. Dzięki specyficznej warstwie skalnej, nieprzepuszczającej wilgoci rysunki człowieka pierwotnego szacowane na 17 000 lat czyli 15 000 przed naszą erą są dziś dostępne i przekazują  co nieco z kultury człowieczeństwa i życia na ziemii.

 
Plan Lascau oraz na zdjeciu tytulowym fragment reprodukcji z sali bykow.
Po prawej stronie zdjecie Marcel
 

Trudno sobie dzisiaj wyobrazić, że ludzie ci rysowali, rysowali w kolorze, nakładali jeden rysunek na drugi, ba posługiwali się perspektywą, której przecież w obecnych czasach autorstwo przyznaje sie Filipowi Brunelleschi, czyli datuje się ją na XIV wiek naszej ery i budowe florentyńskiej katedry!!!

 

Po wizycie w Lascaux udaliśmy się do miasteczka Les Eyzies, które dobrze znamy dzięki naszym pobytom w regionie, w tym w hotelu Cro Magnon, opartym o skałę stanowiącą mur hotelowego pokoju. Mieliśmy zamiar odwiedzić Narodowe Muzeum Prehistorii ale wjeżdżając do Eyzies mój mąż zaproponował zboczenie od kilkaset metrów by zapytać czy nie zostały jakieś miejsca na zwiedzanie grot: Font de Gaume czy Combarelles. Niestety w te miejsca wizytę trzeba rezerwować na rok wcześniej… co godzinę wchodzi do grot 6 osób plus przewodnik i są tylko 4 wizyty dziennie.

 
Troglodyckie pozostalosci tzw: Grota Swietego Krzysztofa.
 
 
 
 

I BINGO!

Okazało się, że są miejsca na 16H, jacyś turyści odwołali, nie dojechali i tym sposobem mieliśmy całkiem prywatną wizytę w Combarelles! Nas trzech i pani przewodnik. Luksus.

 
Les Eyzies
 
Rzezba czlowieka pierowtnego przed muzeum

 Antek był wniebowzięty i dosłownie i w przenośni. Zadawał dziesiątki pytań i gdyby nie całkowita ciemność w grocie, w której przewodniczka oświetlała tylko rysunki sprzed 15 000 lat to pewnie zobaczylibyśmy na twarzy mojego syna znacznie więcej emocji.

 
Wejscie do Combarelles

Ta grota jest dużooo większa – 230 metrów, w głąb skały i ponad 800 rysunków: są tutaj bizony – tak żyły wtedy w Europie, lwica, renifery i co bardzo, bardzo rzadkie reprezentacje człowieka.

 

Przewodniczka była zachwycona Antka pytaniami i kulturą. Nauczycielka Antosia w szkole twierdzi, że mój syn z historii I geografii ma wiedzę licealisty… ja też tak twierdzę bo w liceum uczę i mam bezpośrednie porównanie. Mały jest tymi dziedzinami kompletnie zafascynowany. Po tej wizycie przygotował referat i przedstawił go w klasie. Obecnie buduje makietę bitwy pod Alesią bo szykuje nowe wystąpienie dla swojej klasy. Nigdy nie ma dość. Co odbieram/y bardzo pozytywnie. Jego kultura nas i zachwyca i często zaskakuje.

 

Do człowieka pierwotnego wracając… te wizyty bardzo mnie wewnętrznie bulwersują, sprawiają, że wątpię, myślę, próbuję znaleźć odpowiedzi na pytania trudne, egzystencjalne i… nie znajduję. Ba, nie potrafię nawet wyobrazić sobie życia w tym czasie, nie potrafię wyobrazić sobie tych ludzi, ich przesłanek, znaczenia ich twórczości… Czuję się taka malutka i jednocześnie mam wrażenie, że coś w tym co wiem, w co wierzę, o czym byłam przekonana pęka jak skalna szczelina… czym ją zapełnić?



 



1 komentarz: