czwartek, 16 lutego 2017

Zamiast nart będą wyspy Kanaryjskie. Francuska codzienność. Część 68.




 

Dzisiaj zarezerwowaliśmy… I tak po 8 latach wakacji lutowych spędzonych na ośnieżonych stokach Pirenejów czy Masywu centralnego albo Alp wybieramy się tym razem na wyspę Lanzerot czyli na popularne Kanary. Wyspa jest wulkaniczna, więc będą góry ale w 20 °C.

 

Antek jest trochę niepocieszony bo on narty uwielbia ale tata mu obiecał weekend we dwójkę na nartach w połowie marca.

 

I powiem wam, że bardzo się cieszę na te wyspy. Od dawna sporo o nich słyszałam, wielu przyjaciół je odwiedzało. Teraz kolej na nas?

 

Może i tak.

 

Wszystko oczywiśce za sprawą poszukiwań i promocji. Koszt ten sam nart co i wyspy Lanzarot choć pewnie wyspa tańsza bo mamy “all inclusive”. Pierwszy raz w życiu poza Club Med będę w all inclusive więc  zobaczę co to warte.

 

Wylatujemy z Nantes, za tydzień i na tydzień.

 

A tak do cen wakacyjnych wracając… wczoraj wieczorem miałam przyjemność z moją przyjaciółką Florence uciąć sobie długą rozmowę telefoniczną i akurat ona ze swoją rodziną na narty w tym roku nie jedzie bo dla nich to koszt 5 tysięcy euro na 4 osoby. Więc jak to usłyszałam to zdębiałam bo nasz koszt nigdy nie przekracza 1300 euro na 3 osoby. Są jednak ludzie zupełnie w turystyce nieobeznani, nie potrafiący sobie fajnych ofert wyszukać i systematycznie przepłacający ba nawet przekonani o tym, że taniej się nie da. A prawda jest taka, że się da… tylko trzeba chcieć i włożyć w to trochę wysiłku…

Bo spędzić tydzień na nartach w Pirenejach, 2,5 h od Bordeaux za taką sumę to każdy głupi potrafi… ja za niewiele więcej w 3 osoby spędziłam miesiąc w USA i w Kanadzie…  Chcieć to podstawa!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza