poniedziałek, 16 lutego 2026

Ekstremizmy...


Ogrom przemocy w społeczeństwie francuskim jest tak duży, ze właściwie każdego dnia można by pisać o tym co się dzieje: zabójstwa, przemoc, gwałty, rozboje, 525 noży w teczkach uczniów czy nawet w służbie zdrowia afisze by nie być agresywnym do sekretarek medycznych, ale z koleji ich agresja może płynąć szerokim strumieniem i nikomu nic do tego...

W sobote popołudniu zmarł 23 letni student, którego 5-6 osób ze skrajnej lewicy zabiło na ulicy w Lyonie. Dlaczego go zabili? Bo on był z prawicy tez podobno skrajnej. Nauki polityczne w Lyonie zaprosiły w ubiegły czwartek działaczke z partii skrajnej lewicy czyli LFI ( La France insoumise, Melonchon'a) czyli Rima Hassan. Ta kobieta by nie napisać czegoś więcej jest eurodeputowana i występuje systematycznie w mediach przeciw Izraelowi, przeciw Ukrainie jak i członkowie tej partii. 
 Quentin był studentem matematyki i miał ochraniać protestujące przeciwko przybyciu tej pani Hassan studentki. 
Skrajna lewica, która jest większością na naszych uczelniach typu Uniwersytet a już szczególnie na Naukach politycznych ( wśród nauczycieli tez ponad 90%) rozpędziła tych prawicowców ale kilkoro z nich czuwało na ulicach obok by zaatakować rozproszonych prawicowców. 

Zabili więc Quentin'a kopiąc go buciorami w głowę. 
Atakujący byli członkami Młodej gwardii, ugrupowania popieranego przez partie Melonchon'a i zalozonego przez jego deputowanego do parlamentu francuskiego. 
"Empatia dla Palestyny wymaga dużo więcej energii niż empatia dla Izraela" to jedno z ich ulubionych zdań wraz z innymi antysemickimi wypowiedziami. Zreszta ta deputowana zawsze występuje z szalem palestyńskim czyli kefie na szyi. 

Polaryzacja francuskiego spoleczenstwa jest coraz bardziej widoczna. Giną ludzie. Zabójstwa polityczne się zdarzają już tez. 
W ubiegłym roku, skrajna lewica na Uniwersytecie gdzie uczę rozwaliła polowe sal, amfiteatrów i murów  - zdjęcia z ubiegłego roku. 

Jestem osobiście przeciwniczka wszystkich ekstremizmów i jednostronnych ocen. Nie głosuje NIGDY ne ekstremizmy, z żadnej strony. Jednak sytuacja we Francji jest coraz bardziej niepokojąca i drażniąca. Zdecydowałam więc, ze w wyborach na merów i do rad miejskich nie wezmę udziału ani ja, mój mąż tez nie zamierza. Mamy po prostu dosyć tych skrajności. Cale państwo jest jedna wielka dysfunkcja w różnych dziedzinach i idąc głosować niejako godzimy się na ten stan rzeczy. My się nie godzimy. 





 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz