piątek, 13 lutego 2026

CUDOWNOSCI od uczniów!


Niespodzianka za niespodzianka! Dziś od rana same prezenty w moich klasach tak, ze żadnej lekcji nie przeprowadziłam. Śmiech, jedzonko, śpiewanie i prezenty... 

Na moim profilu na Facebook macie tez kawałek piosenki ślicznie zaśpiewanej przez moje uczennice... specjalnie dla mnie to Alleluja Cohena...

Jestem ogromnie wdzięczna i bardzo wzruszona... chciałabym z nimi pracować do końca roku ale niestety już nie będę. Może jeszcze z innymi klasami, ale póki co nic nie wiadomo i wakacje się zaczęły więc pewnie do marca nic nie będę wiedziała. 
Najbardziej wzruszyły mnie ich słowa... każdy napisał... I ta blondynka czyli ja jako najlepszy nauczyciel.  z polska flaga. 

To jest niesamowite być tak docenionym przez uczniów i nie być docenionym przez hierarchie i administracje. 
Hm? 

Moi uczniowie kochani i mniej kochani to trochę moje dzieci, zależy mi na nich... I dziękuję im! 

Dla profesora historii, który naznaczył nasze życie... głosi napis. 




 

czwartek, 12 lutego 2026

Wszyscy dziś tylko o tym... a ja siedzę głodna!


W pracy od 8 do 18 dziś... wyskoczyłam w przerwie obiadowej do dwóch cukierni obok ale oczywiście "beignets" czyli francuskich pączków nie mieli. Bugnes czyli francuskich faworków tez nie mieli... 
Więc co się naoglądałam zdjęć  to moje ale w brzuchu mi burczy bo nie zjadlam NIC a NIC i teraz nie będę robić ciasta i pączków bo jutro tez do pracy więc trochę późno na to... 

Eh... niezwykle cierpienia zwykłej Polki na obczyźnie! Tak bym to nazwała. 

Kiedyś jak mniej pracowałam sama smażyłam, i czasem zapraszałam tez... ale w tym roku totalne zero ani faworka ani paczka. 
Może choć w sobotę uda mi się kilka na szybko czyli nie drożdżowych podsmażyć? A może chociaż jakiś churros wpadnie? 
Normalnie mnie ssie od tych dobroci ale los mi poskąpił tym razem ha, ha, ha...

 

wtorek, 10 lutego 2026

To się wzruszylam dziś...

 Dwie uczennice ofiarowały mi takie śliczne i błyszczące skarpetki z napisem "cudowna"... Cóż wzruszyłam się. Inès i Zoé... Będę pamiętać! 


525 noży znalezionych w teczkach uczniów.


Takie dane podał wczoraj nasz 7-my minister edukacji (w ciagu 5 lat). Okres obejmuje marzec-grudzien 2025 i 1500 kontroli policyjnych. Czyli co trzecia kontrola to bingo - nóż! 

Stwierdzam jednak, ze od września tam gdzie uczę nie było żadnej kontroli. Więc nie wiem ile noży krąży w liceum? 
Nasz minister poinformował tez, ze zorganizowano 1600 rad dyscyplinarnych i ze ci uczniowie zostali wykluczeni. Ale nie sprecyzował gdzie są teraz? Wykluczeni na 1 dzień czy 2? Przeniesieni do innych szkół? Czy wrócili do tych samych? 

Z mojego, osobistego podwórka... moje maile do kolegów w liceum czy dyrekcji placówki zderzają się z brakiem jakiejkolwiek odpowiedzi. Po prostu dźwięczy cisza. 
Wczoraj jedna koleżanką w pracy przyszła do sali, w której miałam lekcje i pyta mnie "od kiedy pracuje w edukacji narodowej?". Powiedział mi "ustnie", ze ze wszystkim co napisałam się zgadza i z ci koledzy, z którymi rozmawiała tez się zgadzają "rzekomo" ale NIKT NIC nie może powiedzieć ani już tym bardziej napisać... bo się boja. 

Tak szczerze mówiąc to ja nie wiem czego się boja? 
To jedna z głównych charakterystyk francuskiego zachowania, już Bobkowski o tym pisał w 1940 roku! to się nazywa  lâcheté czyli tchórzostwo. 
Niestety nie wchodzi oni w poczet wartości, które wyznaje i w życiu praktykuje. 

Owaz koleżanka powiedziała mi, ze ona jednak coś napisze publicznie bo ona się nie boi. To czekam. 



poniedziałek, 9 lutego 2026

Ryba psuje się od głowy.


Dzis rano przyszedł mail od dyrektora placówki, w której pracuje z podziękowaniami dla wszystkich i ze zdaniami typu "Drzwi otwarte to ogromny sukces" oraz na końcu, ze "świadczą o wybitności naszego liceum" w tekście "excellence"!

troche mnie to zdziwiło biorąc pod uwagę fakt, ze szkola zajmuje 22 miejsce na 38 miejsc w departamencie oraz 1160 miejsce wśród liceów na poziomie narodowym ze średnia 12,69 na 20. 

Pomyślałam sobie, ze może chodzi o jakaś nowa definicje WYBITNOSCI, której ja jeszcze nie znam? 
I nagle mnie cofnęło... bo pamietam, ze w czasach komuny i to nie tylko w Polsce, ale szczególnie w ZSRR i to widać w wiemsozsci archiwów tez byliśmy wybitni i najlepsi. Towarzysz Stalin i towarzysz Brezniew bili wszelkie rekordy wybitności jak i nasze gospodarki i nasze spoelczenstwa. 

W 1989 roku okazał się jednak, ze potrzebujemy solidnej pomocy by wyjść z zapaści naszej wyjątkowości. 

Demagogia ma się jednak wciąż swietnie! 



 

niedziela, 8 lutego 2026

Do jakiego stopnia jestem za mila?

Bo to, ze jestem za mila to wiem od dawna. Pytałam dziś sama siebie "hej Aga co się wczoraj wydarzyło w liceum? Co ty tam zrobiłaś, powiedziałaś, jak zareagowałas wobec tego co się tam spotkało?"

I tak po refleksji i już na chłodno, bardziej chłodno powiedzmy... 
Byłaś wczoraj nadal mila! Rozmawiałaś z tymi ludźmi, jak się pojawili, a którzy cię wystawili do wiatru. Udawałaś, ze w sumie to cię mało dotyka, ze musisz robić swoje, albo, ze się "nie przejmujesz"!

Notabene słowa "nie przejmuje się" działają na mnie jak płachta na byka. Bo co to znaczy "nie przejmuj się"? To znaczy olej swoje odczucia, uczucia i emocje, zapomnij o sobie, odpuścić bo po co się przejmować jak możesz to zanegować i powiedzieć sobie "no dobrze nie przejmuje się no bo w sumie nic się nie stało, albo mało się stało więc jestem grzeczna i mądra (sic!) dziewczynka i się nie przejmuje."
 Ale to jest JEDNO WIELKIE OSZUSTWO! wobec osoby najważniejszej czyli wobec samego siebie. Bo się przejmuje, bo zabolało, bo udawałam, ze nie boli, bo zamiotła pod dywanik i można jeszcze wiele dodać. 

Zamiast zachowywać się wczoraj tak jak się zachowywałam czyli niby profesjonalnie i trwać tam i ustawiać te plansze i jeszcze mówić dzień dobry i wyjaśniać odwiedzającym zawiłości systemu i specjalizacji... Powinnam o tej 9h15 zamknąć sale na klucz, napisać kilka słów na drzwiach i wrócić do domu a do dyrekcji wysłać na piśmie maila z opisem tego co się wydarzyło. 

Ale nie, ja trwałam i robiłam mila minę do zlej gry bo taki mam program, bo tak mi do głowy i do ciała wtłoczono, ze to co JA CZUJE jest nieważne... najwazniejesze są pozory, zaangażowanie, praca i profesjonalizm i nie wolno przecież nikogo zawieść - nawet nieznajomych rodziców i ich dzieci, i dyrekcji tez nie wolno i kolegów, którzy zawinili tez nie bo nie będą cię lubić itd... 
za to ZAWSZE NALEZY ZAWIESC SIEBIE i ZANEGOWAC SIEBIE I swoje uczucia i swoje emocje bo w sumie "czym się tutaj przejmować"? Są wyższe cele, ty jesteś nieważna. 
Tak mnie wychowano. Niestety. 

dzisiaj już jestem dużą dziewczynka potrafię to zrozumieć, odczytać i pracować nad sobą tak by z tego powoli ale skutecznie wychodzić. Wczoraj kiepsko mi się udało a raczej mi się nie udało. Wiem już to. 

Jutro postąpię inaczej. Rano pójdę do dyrekcji i zdenoncjuje wszystkich kolegów to po pierwsze. Po drugie zacznę mówić kolegom - jak ich spotkam na korytarzu czy w pokoju nauczycielskim, ze nie, ze nie "ca va" bo wcale nie "ca va" tylko, ze uważam, ze postąpili nieprofesjonalnie, ze wszystko olali robiąc po tym dobra minę do zlej gry, ze nie są odpowiedzialni, ze nie wykonali pracy, która mieli wykonać i ze w związku z powyższym nasze kontakty i tak znikome ogranicza się tylko do dzień dobry bo nie mamy wspólnych zasad, wartości i reguł. Nie potrzebuje takich znajomych z pracy. I nie będę mila bo nie muszę i nie chce. 

 

"Norymbergia" filmowo i podążając za tym, ze "Niemcy nie powinny istnieć"


Poszłam wczoraj bo bardzo złym poranku do kina na najnowszy film o procesie norymberskim. Byliśmy w 2021 roku w Norymbergi i to miasto wywarło na nas ogromne wrażenie. te zdjęcia poniżej są z tej właśnie podróży. Byliśmy wtedy w sali, w której odbywał się proces, w celach, w muzeum, weszłam tez do archiwów. 

Film ma dydaktyczny wydźwięk. To prawda, ale nie jest relacja z procesu. Jest raczej próba odczytania pewnych ludzkich zachowań. Centralne miejsce w nim zajmuje relacja amerykańskiego psychiatry Douglas'a Kelly z Hermannem Goeringiem. To dość osobliwy opis manipulacji, siły inteligencji i intelektu oraz wciąż, od wielu dzisaitek lat próba odpowiedzi na pytanie:

"Czym różnią się Niemcy od nas?"
Chodzi oczywiście o urzędników nazistowskiego reżymu ale tez o te masy obojętnych obywateli. 
I jak na procesie Eichmanna w 1961 roku w Jeruzalem odpowiedz wciąż jest taka sama:

Niczym...  ale po tym co zrobili... może nie powinno ich być?
Ta teza Hanny Arendt o banalności zła, które rodzi się w jednostkach ludzkich miernych, leniwych, nie skłonnych do refleksji i poddanych rozkazom i poleceniom tym co są wyżej, jest wciąż jak najbardziej PRAWDZIWA i to w różnych krajach i na różnych płaszczyznach. W moim francuskim liceum sprawdza się na 1000%! Choć w 2026 roku jesteśmy! 

To samo potwierdziły przecież doświadczenia Stanley'a Milgrama w latach 1970 i następnie w latach 2000 powtarzane w wielu krajach, w tym tez w Polsce, gdzie poziom spolegliwości i poddaństwa był wyjątkowo wysoki 86% badanych z tego co pamietam. 

Nie bądź OBOJETNY mówił Marian Turski w Oswiecimiu. TO 11 przykazanie... nie docierało do wielu osób wtedy, nie dociera i dziś. 

Film znakomicie zagrany. Russel w roli Reischmarschalla  po prostu znakomity. 

Polecam!