poniedziałek, 4 maja 2026

3 Maja w Comblessac


Ta malutka miejscowości, zamieszkała dziś przez około 500 osób jest WIELKA swoją historia i ludźmi, którzy tutaj żyli ... nie tylko na stale, ale tez przejściowo, czasowo... Myślę o tysiącach polskich żołnierzy, w szczytowym momencie o 22 tysiącach polskich żołnierzy, o generale Maczku i Sikorskim, o pułkowniku Skibinskim i o współczesnych. 
Mysle tez z ogromna czułością o pani Germaine Roger, dziś 103 letniej kobiecie, która nieustannie świadczy o tym co się w jej miejscowości wydarzyło. Myślę o córce pana Ksawerego Pruszyńskiego, która przyjechała wczoraj na uroczystości i która miałam ogromny zaszczyt poznać osobiście. 
Mysle o ludziach zaangażowanych jak nasza pani Konsul generalna Agnieszka Kozińska-Makowska, panu Michel Dorin, nasz emerytowany konsul, przyjaciołach i znajomych przewodniczcych stowarzyszeń polonijnych, merach, pani senator itd... Bardzo długo musiałabym wymieniać. Myślę tez o pani Jeanne Françoise Hutin, jestem obok na jednym ze zdjęć, której mąż i cala rodzina od dziesiątek lat prowadzą największy dziennik, gazetę we Francji czyli "Ouest France". Nie zapominam tez o realizator cudownego filmu dokumentalnego "Polska Madonna z Comblessac" Elenie i Waldemarze Domanski.

To był dzień wypełniony emocjami. Od mszy i odśpiewania Gaude Mater Polonia, po złożenie kwiatów, hymny narodowe, nasz odśpiewano z 4 zwrotkami!, przemówienia oficjalne, polski, pyszny obiad od Gosi! Petits plats de Gocha!, konferencje o naszej konstytucji oraz film. 
Pisałam już w moich poprzednich publikacjach o tym miejscu dlatego nie wracam do szczegółów, ale pozostaje w atmosferze tego co wydarzyło się wczoraj, naszej historii i wielkości przyjaźni polsko-francuskiej. 

Zdjecia moje oraz ze stowarzyszenia Polonia de Rennes et de Haute Bretagne. Dziękuję!













Pani Pruszynska z Alicja Bachminska, cudowna Alicja, która tyle zrobiła dla Polonii, Polski i tego miejsca!



 

sobota, 2 maja 2026

Polskie SWIETA...



W Polsce majówka. U nas, na obczyźnie, ważne dla nas dni. 
Dzis popołudniu spotkanie z paniami Konsula Paryża, które odwiedza nasza bretońska Polonie. Z tej okazji zrobiłam zwykły ale pyszny placek z rabarbarem pod beza, który jadłam w Polsce jako dziecko. 
Wieczorem pójdę z paniami na kolacje do restauracji. 
Jutro święto w Comblessac i bardzo, bardzo się na nie cieszę. To wyjątkowe miejsce i będzie wyjątkowy dzień. Poza częścią oficjalna, premiera filmu dokumentalnego o Madonnie z Comblessac a więc i polskich żołnierzach, którzy tutaj przebywali na początku 2 wojny światowej, i również polski obiad. 

A na 19 maja zaproszenie na obiad i uroczystości związane z 3 maja w Ambasadzie polskiej w Paryżu. 

A dziś rano na ten tydzień taki wiosenny bukiet kwiatów. Co tydzień inny i co tydzień radość z tych kwiatków! 

Także intensywne dni pełne emocji, wyzwan ale tez pracy. 




 

Teraz Polska na TAK!


 

piątek, 1 maja 2026

Nie lubie 1 maja!

Choc kocham miesiąc maj bo to najpiękniejszy, często, miesiąc w roku tak 1 maj to dla mnie złe, negatywne skojarzenia! 

Oczywiście związane z poprzednim reżimem politycznym, obowiązkiem udziału w pochodzie i całym potokiem kłamstw, którymi nas przez tyle dziesięcioleci karmiono. Gdy wspomnę rok 1986 to obraz ten staje się po prostu, w moim odczuciu, tragiczny. 
Wiem, ze korzenie tego święta nie maja NIC wspólnego z komunizmem ani ze ZSRR bo narodziło się ono podczas strajkow w Chicago. Podobnie wejście Polski do UE, które dla mnie jest ogromnie ważne i pozytywne odbyło się 1 maja więc w mojej głowie powinna nastąpić wymiana skojarzeń i odczuć... ale nie nastąpiła i jakoś nie następuje. Wiem tez, ze wiele krajów w ogóle nie obchodzi czegoś takiego jak "święto pracy" albo obchodzi je w zupełnie innym terminie. 
Zreszta jakby się tak głębiej zastanowic to nie za bardzo wiem co my świętujemy, to znaczy Ci, którzy świętują... prace? Jej brak? Nadmiar? Słuszność? A może świętujemy zwykła ROBOTE czy skaranie boskie po zjedzeniu jabłka przez Ewę i Adama, ze teraz zamiast sobie leżeć w raju będziecie pracować by cokolwiek zjeść? 

Praca, dla mnie, nie jest żadna wartoscia sama w sobie. Wychowano mnie jednak w jej kulcie i to często z systematycznym zaprzeczeniem biologii bo praca była ważniejsza niż moja fizyczna, psychiczna czy emocjonalna integralność i dobrobyt. Pewnie większość z nas tak właśnie wychowano. We Francji nawet jak 3 latek idzie do szkoly czyli naszego odpowiednika przedszkola to mu się mówi "tu vas bien travailler à l'école" czyli "będziesz dobrze pracował w szkole". Do jakiego stopnia JEZYK? którego używamy odzwierciedla  nasz sposób myślenia i nasza mentalnosc? 

Czy ja lubię pracować? 
Tak lubię działać, lubię robić to wszystko co mi sprawia przyjemność czyli lubię uczyć, pisać, gotować, wykładać, prowadzić lekcje i ćwiczenia, organizować... Ale nigdy by mi nie przyszło do głowy by świętować prace jaka taka, sama w sobie, jako koncept. 

Dlatego od dziecka zakochałam się w piosence Maryli Rodowicz, gdy ona sobie leży pod grusza, na dowolnie wybranym boku... 
I tej dowolności w wyborze prac i odpoczynków sobie i wam życzę! 



 

niedziela, 26 kwietnia 2026

To bylo 40 lat temu...


Mialam 12 lat i nie wiedziałam wtedy czyli 26 kwietnia 1986 roku, ze za kilka dni maszerując w pierwszo-majowym pochodzie zaczną nas straszyć napromieniowaniem i kazać pić płyn Lugola. 

Nic nie wskazywało na to, ze coś się wydarzyło, ze coś się zmieniło. 
W klasach produkowaliśmy kwiaty z bibuły na pochód, jak co roku i spiewalismy piosenkę "Dziś majowe mamy święto, każdy z mina usmiechnieta... każde dziecko trzyma w ręku bibułkowy mak, bibułkowy mak..." czyli propaganda na całego. 

Dotarlo do mnie w przeddzień czyli 30 kwietnia z dziennika telewizyjnego komunistycznego, ze coś złego się dzieje, choć pamietam ten obraz: biało-czarny i 4 siedzących w studiu i jedna pani doktor, babsztyl taki komunistyczny koło 50-tk pewnie, tłumaczyła, ze nie ma żadnego zagrożenia, ze nic nikomu nie grozi. 

1 maja na zbiórce w szkole okazało się już o 8 rano, ze część kolegów z klasy nie ma... a rzekomo obecność była obowiazkowa jak w tamtych latach. I coś ktoś zaczął mówić, ze tych zabrali w nocy z klatki schodowej na jakieś lekarstwo do szpitala i ze nie przyjdą. A my nic... pochód zaliczyliśmy. Jeszcze pamietam, ze wracałam przez jakieś laki obok bloków i ze moja mama opalała się na balkonie. Poszłam wypić płyn jak kazali do pielęgniarki w szkole podstawowej imienia Bojowników PPR w Koszalinie. Pół korytarza było zażygane... co samo w sobie mnie przestraszyło bo i śmierdziało wszędzie okrutnie. 

Potem moja mama włożyła swoje włoskie buty, miała takie słuszne na obcasie i pojechałyśmy do mojej chrzestnej i jej mamy... Było słońce, piękna pogoda i sobie spacerowaliśmy. 

Dopiero z czasem docierało... jak bardzo było to niebezpieczne, jak ukrywano prawdę przed ludźmi... Jakiś czas potem, moja chrzestna przyjęła dziewczynkę stamtąd. Miała na imię Wika. Bardzo ja polubiłam ale nie wiem gdzie teraz żyje i co się z nią stało. 

Od tego 1986 roku te dni są dla mnie trudne. To jak trauma i bardzo, ale to bardzo nie tylko nie lubię, po prostu nienawidzę 1 maja! 
Ten system, komunistyczny, socjalistyczny na sowiecka modle, oparty na przemocy, kłamstwie, manipulacjach i milionach ofiar jest dla mnie i chyba już do końca moich dni tak pozostanie... złem absolutnym. 





 

niedziela, 19 kwietnia 2026

Francuska okladka


Kilka dni temu francuskie wydawnictwo przysłało mi projekt okładki. To jest zawsze bardzo ważny i bardzo wzruszajacy moment : zobaczyć jak będzie wyglądała książka, jaka propozycja okładki jest rozpracowywana przez wydawnictwo. 

Projekt mi sie podoba ale będzie dodany podtytuł do tytułu. 4 strona jest jeszcze w redagowaniu. Kolory biały i czerwony nawiązują do polskie barw narodowych. na pierwszej stornie realni bohaterowie tej powieści... I cena książki 24,9 euro. 

Prace trwają. I cieszą. 

 

piątek, 27 marca 2026

Znakomita konferencja generała Christophe'a Gomart wczoraj w Rennes

Odbyła się na salonach lokalnego dziennika czyli w Espace Ouest France, w centrum miasta. Dwie godziny analiz i rozważań na temat aktualnego bezpieczeństwa w kontekście powrotu do różnych form imperializmu. 
Podstawowe pytanie jakie wiele razy wybrzmiał to : 
"Czy jesteśmy razem, kolektywnie gotowi, my Europejczycy by wypracować nasza architekturę bezpieczeństwa... gdy ponad 50% budżetów naszych państw idzie na tak zwana socjalne czyli na różne formy pomocy socjalnej". 

Cierpimy na wiele zależności:
- ta pierwsza dotyczy naszej zależności od USA, które nie są i nie były naszymi przyjaciółmi ale są naszymi aliantami, sprzymierzeńcami - a to zasadnicza różnią. 
- ta druga to nasz kompletny i kolektywny brak przygotowania by odpowiedzieć na aktualne zagrożenia - widoczny od 2022 roku szczególnie w kontekście wojny z Ukraina
- ta trzecia to uzależnienie i brak współpracy w produkcji broni, na 27 europejskich państwa 6-7 jest w stanie produkować broń... reszta niestety nie. 
- ograniczenia NATO, nasi długoletnie przyzwyczajenie by pracować i działać TYLKO w tej strukturze... co jak wyjdą z niej USA? co jak się rozleci? 

Cala lista zagrozen:
- numer jeden przynajmniej tutaj we Francji to wszelkie formy terroryzmu
- nuer 2 to proto-panstwa czyli grupy przedsiębiorstw typu GAFAM
- numer 3 to problem demograficzny
- numer 4 zbyt dużą technicznosc naszych produktów militarnych i ich zbyt duży koszt

Ktoś zapytał czy NATO albo UE rusza się, gdy zostaną naruszone artykuły 42.7 czy artykuł 5 Nato na przykład w Narwi w Estonii... i niestety tragiczna odpowiedz... nie, nikt nic nie zrobi... 

Bylo mnóstwo znakomitych pytań i odpowiedzi... Dużo osobistości na sali... Takie trochę inne Rennes...