poniedziałek, 6 lipca 2026

Kondolencje...


W ubiegły poniedziałek zmarł syn mojej przyjaciółki... Francusko-polskiej malarki, z która kiedyś jeszcze robiłam wywiad do naszego biuletynu Brèves. Ona go zreszta ze swoim synem Aurélien redagowała zanim nie przejęłam tej funkcji. 
Jego śmierć jest nie tylko zaskoczeniem ale tez wielka tragedia, gdyż Aurélien miał zaledwie 49 lat a odszedł z powodu różnych komplikacji związanych z chorobami choć przede wszystkim z poprzednia fala upałów. Z tego powodu był hospitalizowany. 

Jutro jest jego pogrzeb... 
Trudno wyrazić ogrom żalu i współczucia...

A jeszcze trudniej zrozumieć żartownisiów, którzy śmieją się z obaw dotyczących zmian klimatycznych. Niektórzy tak lekko i z dużą doza dezenwoltury mówią " w końcu jest lato, albo trochę ciepełka i już im coś nie pasuje? Albo jak było wcześniej, tez były upały? - i tym podobne banalizacje". 
Powiedzcie to w twarz ludziom, którzy tracą swoim bliskich... 
Coś mi to przypomina tez z czasów minionej pandemii... 


 

niedziela, 5 lipca 2026

Na Pointe du Grouin oraz ratatouille i sola ( na blogu kulinarnym)



Pojechaliśmy pomaszerować po GR34, wzdłuż wybrzeża obierając za parking ten przy cyplu Grouin, na północ od Cancale i na przeciwko Mont Saint Michel. W Rennes rano już był upał, słońce i teraz jest 33°C a tam dojeżdżamy i ledwo 19, szaro i deszczyk. 

Z biegiem godzin się ocieplalo i słońce wyszko i kolory się w końcu zmieniły. 
Takze w rezultacie nasz piknik się udał:
melon, kanapki z awokado, serem cheder i szynka serrano, polowa biszkoptu z morelami z wczoraj i pudełko czereśni. W jednej kawiarni nawet Coca Colę wypiliśmy po kilku godzinach marszu bo zrobiło się gorąco. To ewenement bo ja Coca Coli nie pije prawie nigdy no tak 2-3 razy w roku. Fajnie się szło, piękne widoki i fajny, rodzinny czas! 

A wczoraj na kolacje zrobiłam sole i ratatouille. Jak ktoś jeszcze nie wiem jak się to kultowe, letnie danie francuskiej kuchni robi to zapraszam na mój blog kulinarny. 






 

sobota, 4 lipca 2026

Antek wrócił a wraz z nim produkcja pierogów i nie tylko!


Jak tylko mój syn jest w domu zaczyna się kuchenny taniec. On je zazwyczaj dwa, trzy razy więcej niż my i każdy posiłek musi być dla niego skomponowany z przystawki, dania głównego i deseru. Jeśli my - za grubi się robimy z wiekiem - zadowolimy się salta z warzyw na kolacje bez węglowodanów, chleba itd... to dla Antoniego będzie to dopiero przystawka. 
Z drugiej strony po takim wysiłku chce się dogodzić młodemu człowiekowi a on ma dużo ulubionych dań i jak tylko wrócił to chciał pierogi ruskie. Zrobiłam 70 sztuk... Następnie chciał meksykańskie danie chili con carne z wołowina, potem naleśniki bretońskie, tartę z mozarella a teraz ciasto - biszkopt z morelami, które robię od ćwierć wieku bo uwielbiamy delikatność tego ciasta: 5 jajek a tylko 70 g maki i żadnego tłuszczu za to dużo owocowo i wychodzi taka chmurka, poduszeczka mięciutka z owocami. 
Przepisy na blogu kulinarnym oczywiście. 

Jutro może jakiś piknik nad oceanem i dużo marszu? 







 

czwartek, 2 lipca 2026

Dziwny dzień dziś się zaczął...


Antoni wrócił w nocy z Lyonu... nie spaliśmy więc zbyt wiele i jak wstaliśmy dziś rano a raczej on wstał to się okazało, ze "NIE MA CO ROBIC". My mamy i owszem, ale on... koniec konkursów, koniec roku akademickiego, koniec pracy od 7 do 23... jest WOLNY DZIEN! Pierwszy od bardzo wielu miesięcy. I jakoś tak dziwnie i tak pusto i tak nie wiadomo co... Dobrze, ze jest sport to Antek już sobie zaplanował treningi jakieś i powrót do formy. Dobrze, ze jest literatura bo ma cały stos książek u siebie, który chce przeczytać na spokojnie... Dobrze, ze jest muzyka bo gra i słucha i śpiewa. I najważniejsze, ze jest dobre jedzonko... dziś zamówił Meksyk na obiad i pierogi ruskie na kolacje... To ja będę zajęta! 









 

środa, 1 lipca 2026

Do startu gotowi?



Stare zdjecia z Lozanny, z muzeum olimpijskiego... Ale w sumie oddają to co się dzieje dziś. Start w nowe życie i to pod wieloma względami dla Antoniego. 

Koniec pewnego ważnego etapu i początek nowego. Trzeba będzie wybrać jaka szkoła spośród tych, do których się dostał. Jaki program studiów czy 1, 2 czy 3 dyplomy? Jakie powiązania miedzy nimi? Czy finanse i prawo? Czy finanse i zarządzanie? Czy finanse i nauki polityczne czy sztuka czy nauki społeczne? Będzie spory wybór i pewnie dużo pytań i analiz. 

Czy wybrać dyplom francuski i brytyjski a może francuski i amerykański a może francuski i niemiecki a może tylko francuskie? 
Jakie wybrać staże i szkolenia? Czy te 6 miesięczne czy te roczne? 
Jaki wybrać przerwy na studiowanie poza granicami Francji czy roczne czy dwu letnie? 

Jest tego tyle, ze głową mała, ale od wyborów i strategii Antka zależeć będzie wiele w jego przyszłym życiu więc trzeba to robić z głową, tak zwana głową. 

Antoni zna już kilka języków ale chce wziąć teraz jeszcze hiszpański i rosyjski by je usystematyzować. Musi pogłębić polski bo mu zależy na tym. 

takes bardzo dużo się dzieje i będzie się działo. 
Narazie jednak zdaje dziś. Lyonie... Czekamy na ciąg dalszy. 
Narazie ma ekwiwalent Licencjatu francuskiego. Cdn nastąpi. 



 

wtorek, 30 czerwca 2026

Garnitury, krawaty i upały... może jest szansa, ze się uda...


A nie tak dawno byłeś taki malutki... 

Od wczoraj w Paryżu zdaje ustne na konkursach do Grandes écoles parisiennes de commerce. Upał ale cóż z tego trzeba się dusić od 7 rano w garniturze, koszuli, pod krawatem i w butach eleganckich. Do tego dochodzi stres związany z samym zdawaniem i pytaniem czy jest szansa, czy się uda? 
Wczoraj poszło dobrze. 4 konkursy ustne: matematyka bez przygotowania, język niemiecki, angielski oraz  rozmowa z jury, test na osobowość. Wszedł o 7 do szkoły wyszedł o 18. Ale zadowolony. Dziś ciąg dalszy i podróż do Lyonu wieczorem bo jutro w Lyonie, inna szkoła i tez zdawanie. 

Tak się zastanawiam kiedy zdołamy choć kilka dni odsapnąć, odpocząć, wyłączyć stres i napięcie?  

 

sobota, 27 czerwca 2026

Zakończenia roku szkolnego nie ma we Francji


Naogladalam się wczoraj krótkich filmików z zakończen roku szkolnego i przy okazji powspominałam te moje ze świadectwami z paskiem, z nagrodami, z uroczystościami ale tez z listami gratulacyjnymi do moich rodziców od władz PRL. 
Bardzo lubiłam i lubię początki i zakończenia okresów nauki w polskim systemie edukacyjnym. To naprawdę nadaje wagę temu co się przez 10 miesięcy w szkołach i na studiach dzieje. Jest to forma docenienia. jest ten moment zatrzymania się, inny niż wszystkie powszednie dni. 

Niestety we Francji nie ma czegoś takiego. W przedszkolach i w podstawówkach były nie tyle zakończenia co pod koniec roku jakiś spektakl czy święto szkoły typu kermesse. Ale póżniej nie ma nic. 
Pamietam z jakim smutkiem i rozczarowaniem poszłam po mój dyplom DOKTORATU do sekretariatu na 5 -tym pietrze w EHESS i pani sekretarka pogrzebała w jakiś teczkach i podała mi papier. To by było na tyle. Nie było święta żadnego, uroczystości, przyjęcia, gratulacji, kwiatka... Nie było NIC. 

W liceach, w których od lat uczę tez nie ma nic. Ani studniówki, ani jakiejś uroczystość na zakończenie roku szkolnego czy na zakończenie liceum czy nawet rozdania dyplomów maturalnych - choć ostatnio od 4-5 lat, niektóre licea robią takie rozdania w swoich aulach czyli coś drobnego się ruszyło gdzie niegdzie. 

Z perspektywy nauczyciela wyglada to tak: Po prostu robisz swoją ostatnia lekcje dla mnie to był wtorek 9 czerwca od 14 do 15... Uczniowie chcieli film to puściłam im film. Sama siedziałam i się trochę ponudziłam. Powiedziała im 3 zdania na koniec, ze dziękuję za wspólnie spędzony rok, ze życzę im... POlowa już nie słuchała bo wychodziła z sali. Wzięłam swoją torbę i poszłam na parking, odpaliłem silnik, wróciłam do domu. Mój OSTATNI DZIEN pracy w tym akurat liceum bo w kolejnym roku będę pewnie gdzie indziej. 
I to koniec. 
Nie ma dziękuję, dowiedzenia, dziękujemy za współpracę... jestem śrubką w systemie. Wykręcił Cię czas,  i znikasz. I tyle...