
Początek roku akademickiego z wszystkimi konferencjami, układem grup i wielkim 3-dniowym świętem dobiegł wczoraj wieczorem ku swojemu końcowi.
Antoni jest zachwycony tymi pierwszymi dniami choć nieco obawiał się tego wyjazdu typu "radosna ekipa bez zasad", ale wczoraj wieczorem wrócił zadowolony. Swietnie się bawił tyle, ze chodzili spać o 3-ciej nad ranem albo i o 6 rano a potem zaczynali od 11 godziny kolejny dzień, mieli program zajęć. Jest więc wykończony fizycznie. Antek jest towarzyski, ma wielu przyjaciół i znajomych, działa w różnych stowarzyszenia od sportowych po artystyczne ale nie cierpi alkoholu, używek i glupoty i to mu wyraźnie przeszkadza. Z doświadczeń wie, ze to przeszkadza innym, tym, którzy szukają upojenia w procentach, debilnych kawałach i innych tego typu zachowaniach. Na przyjaciół więc wybiera podanych sobie i takich znajduje. Pozostałych unika jak ognia.
Dzis rano początek już tych właściwych wykładów a popołudniu praca strategiczna w grupach. Wieczorem trening badmintona. I już wejdzie w stały, roczny rytm na ten licencjat.
Kibicujemy mu z daleka a ja czekam na jego wolny weekend bo już się stęskniłam!