czwartek, 25 czerwca 2026

Nadal upały do 40°C dziś.




Podobno ostatni dzień dzisiaj... jutro będzie TYLKO 37°C w cieniu. Mamy nadzieje, bo życie staje się trudne albo niemożliwe. Mam tydzień spóźnienia we wszystkim co chciałam zrobić bo po prostu NIC nie mogę zrobić. Mury są już tak nagrzane w budynku, w którym mieszkam, ze nawet rano jak jest 24-26 stopni o 5 czy o 4 nad ranem to w żaden sposób nie można wychłodzić mieszkania bo temperatura nie spada nic a nic.  Chciałam wczoraj kupić klimatyzator chociaż jeden bo to drogie ustrojstwo ale w żadnym sklepie już nie ma ani klimatyzatorów ani wiatraków. Wszędzie puste polki jak za dobrych starych czasów co to je jeszcze pamietam! 

Czyli nogi w misce z zimna woda. Na ciele ręcznik mokry z zimna woda i siedzę 50 cm od wentylatora, który mi jeszcze został z Bordeaux... Co chwile przysypiam bo organizm stracił rytm dobowy więc śpię w ciagu dnia. Nie robię kompletnie nic jak nie muszę. Wczoraj pojechałam na moje coroczne badania metrem ale było 42°C więc samo dojście do stacji metra = 200 metrów było wyczynem. Dobrze, ze wyniki dobre, ale ze względu na obciążenie genetyczne jak mówi moja doktor radiolog nowotwor  w moim przypadku to 90% pewności ze się pojawi. Ważne by złapać gada na czas. Także co 6 miesięcy badania proflikatyczne. 

Co mi pozostaje? 
Sluchanie podcastów, czytanie jak nie śpię, wspieranie Antka i robienie fajnego zimnego bądź prawie jedzenia: 
Wczoraj na kolacje chłodnik z surowych ogórków z miętą i kolendrą a na obiad Piperade z kraju Basków na zimno z jajkiem mollet na ciepło i z szynka z Bayonne. Przepisy na blogu kulinarnym. 



 

środa, 24 czerwca 2026

Marc Bloch - spotkanie


Nie znalam Marc'a Bloch'a do września 1999 roku, do mojego przyjazdu do Paryża na EHESS i do pierwszego seminarium, które na 8 pietrze przy 54 bulwar Raspail rozpoczęło moje nowe życie. 
Po Uniwersytecie Rennes 2 i tym imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu nie miałam pojęcia kim był Marc Bloch. Dopiero studia doktoranckie otworzyły mi szeroko oczy na dorobek i na znaczenie tego wielkiego historyka mediewisty ale tez jednego z założycieli szkoły Annales. 
A na EHESS szkoła Annales była pierwsza ze szkół historycznych, której metody stosowano również w latach 2000. 
Pierwsze co zrobiłam więc. w ten wrześniowy dzień 1999 to zakupiłam książkę Bloch'a "Pochwala historii albo zawodu historyka". I mam ja do dziś. To moja biblia zawodowa w jakimś stopniu choć książka została napisana w latach 1940-1943... wtedy tez powstała "L'étrange défaite" czyli "Dziwna przegrana" o francuskiej klęsce z maja i czerwca 1940 roku, która to przyspozyla post-mortem jego autorowi wielu lat ciszy, zapomnienia, krytyki...  "Pochwala historii" to książka, która przeczytałam dziesiątki razy są w niej moje notatki ołówkiem, znaki zapytania, wykrzykniki, zakreślenia i mnóstwo karteczek z danym z doktoratu. Jego wizja i definicja Historii jako dyscypliny naukowej jest mi niezwykle bliska. Historia jako sztuka, literatura, poezja ale tez rygorystyczne metody badań i to ciagle poszukiwanie PRAWDY. Przedmiot jej badań = CZLOWIEK nie tyko ten działający i walczący ale ten myślący, żyjący i zanurzony w swojej codzienności z calym bagażem mentalnych obciążeń, przekonań i wierzeń. Stad tak ważne dla historii są socjologia, nauki ekonomiczne, antropologia czy socjologia religii. Specyficzny stosunek pamięci do historii i historii do pamięci z wyraźnym podkreśleniem, ze żadna pamięć historia nie jest! I na koniec porównania, otwartość na INNOSC... 

Z pewnością sam ten fakt tłumaczy tak pozna panteonizacje Marca Bloch'a i jego zony Simone. Odbyła się ona wczoraj a historyk rozstrzelany przez Niemców został 16 czerwca 1944 roku wraz z grupa 29 partyzantów, wśród, których byli także Polacy! sic! Wspominani wczoraj przez prezydenta Macron'a. 

Nie można zrozumieć teraźniejszość bez historii i przeslosci bez teraźniejszości - tak pisał i myślał Bloch. Wpisuje się w te myśl. 
Stad tez jego próba zrozumienia klęski z 1940 roku. 
Historia szuka przyczyn, nie postuluje a szuka i by je znaleźć zadaje pytania. To jest ten aspekt, którego nauczyłam się we Francji a którego zupełnie ale to zupełnie nie poznałam w Polsce. Każdą kwestie się problematyzuje, na początek problem, następnie pytania czyli poszukiwanie przyczyn a dopiero na koniec próby odpowiedzi. Historia nie służy więc opisywaniu wydarzeń, kompilowaniu faktów, dat, nazwisk. Historia służy rozwiązywaniu problemów! 




 

wtorek, 23 czerwca 2026

Jest dość strasznie...


Od wczoraj temperatura pobiła wszelkie rekordy w Rennes i nie zapowiada się ochłodzenia narazie. Temperatury w nocy nie spadły poniżej 26°C. Wstałam o 4 nad ranem by wszystko pootwierac ale nic się nie ochłodziło w mieszkaniu. Teraz znów siedzimy zamknięci i w ciemnościach. Coraz bardziej boli mnie głowa z tylu. Ból idzie od szyi w górę i paralizuje mi cala czaszkę. 

Do tego dochodzi stężenie ozonu i poziom zanieczyszczenia powietrza... Jesteśmy w każdej kwestii na czerwono! 

Zjeżdżam na dół do garażu i siedzę kilka godzin w ciemnym by się ochłodzić, tam jest 24°C. Czytam sobie z latarka, ale obawiam się, ze będę konsekwencje zdrowotne tego stanu rzeczy. 

Uważam się jednak za szczęściarę bo nie muszę jeździć do liceum. Lekcje skończone od 9 czerwca a na komicje egzaminacyjne mnie nie wezwali. Wiem, ze wczoraj wielu kolegów padło i wywiozły ich z jury karetki. 

Jemy na zimno. Wczoraj na kolacje zrobiłam cappuccino z buraka, ogórka i śmietanki z pieprzem Basków a dziś na obiad - zrobiłam już o 5 nad ranem bo musiałam mięso krótko ale podsmażyć: sałatka z kaszy kuskus, kurczak w miodzie, dużo mięty i melona. Teraz się zlodzi i będziemy jeść mocno zimna w porze obiadowej. 
Robie tez dzbanki z mrozona herbata. Różne gatunki i smaki bo pijemy litrami.  Dodaje brzoskwinie, miętę, melisę, owoce czerwone, miód oraz oczyścicie sól bo elektrolity... I tak to wyglada narazie. 




 

sobota, 20 czerwca 2026

Antoni wrócił! Upały i malinowa Charlotte.


Wrócił mój Antek po konkursach ustnych z Lille dziś w nocy, o 1 nad ranem... Ale dziś tryskał forma od poranka bo bardzo dobrze mu poszło i jest zachwycony szkoła EDHEC i jej programami, propozycjami, całym kampusem, lokalami itd...

Wyjazd był z przygodami... w tamta stronę mieli godzinę by przejechać z dworca Montparnasse na dworzec du Nord... metro stanęło pod ziemia i ani rusz... Tłukli się więc z walizkami i garniturami, w te upały, w czarnych korytarzach, wyszli na zewnątrz na Odeon i zamówili Ubera. Dojechali na styk i ostatnie 200 metrów przed dworcem biegli. Pierwsza noc w Lille. Chcieli frytek bo to specjalność regionu poszli do jakiejś osławionej knajpy na starym rynku i wyszli raczej rozczarowani. Antek w ogóle mówił, ze oprócz placu to miasto nie jest specjalnie ładne... ( ja oststanio byłam w 2003 roku na konferencji na Uniwersytecie, gdzie poznałam Swietłanę Aleksejewicz, literackiego Nobla i do dziś utrzymuje sporadycznie ale jednak kontakt) i jego okolice tez ładne nie są. bez porównania z takim Bordeaux na przykład.
W czwartek zdawali na Skema a w piątek do EDHEC, spali już na kampusie i tam dostali jeść i to podobno wyśmienite jedzenie jak i cały kampus, sale wykładowee ćwiczeniowe... bardzo im się podobało.
Co prawda jednemu z kolegów odpadła podeszwa od buta przed samym ustnym konkursem więc było trochę stresu i duzooo śmiechu ale świetnie im poszło.

Wyjeżdżając z Lille wczoraj wieczorem kolejny problem... spóźnione TGV... do Paryża, więc nie załapali się na to do Rennes, zmienili bilety na telefonach na ostatnie połączenie do Rennes z Paryża i dojechali w środku nocy.
Moj mąż pojechał po nich wszystkich na dworzec i każdego z chłopaków do domu odwiózł! Czyli spisał się na medal.
No ale jak wrócili to zamiast spania było gadanie... także ze 3 godziny dziś spaliśmy może.

Ale coz upaly sa straszne i będzie jeszcze gorzej bo do 42°C w cieniu w poniedziałek.
Wychodzimy tylko do 9-10 rano i w nocy, po 22-23 na zewnątrz. Żyjemy w ciemnościach. jemy tylko albo prawie to co zimne i bez gotowania albo maximum 10 minut bo się nie daje rady... Także dziś deser na zimno - Charlotte z malinami. Przepis  tu https://est-ouest-est-ouest.blogspot.com/2026/06/charlotte-z-malinami.html



 

czwartek, 18 czerwca 2026

Antoni w Lille zdaje... a u mnie lilie i poprawkowe studentów!


Wczoraj pojechał do Lille. dziś zdaje pierwszy dzień jutro drugi dzień. Pytam co i jak? Rano napisałam o 6 godzinie "do przodu!". na co dostałam odpowiedz "mama no przecież wiesz, ze będzie dobrze". Taki Antoni właśnie jest! 

Zaraz biegnę na Uniwersytet bo muszę przepytać poprawkowych studentów z historii wspolczesnej. Co roku ten sam rytuał. 

Tymczasem popatrzcie na moje lilie. Kupiłam 10 dni temu, stoi bukiet na stole w salonie i wciąż rozkwitają nowe i są po prostu przepiękne! A ja się nimi non stop zachwycam! 


 

wtorek, 16 czerwca 2026

Wyglada na to, ze mieszkanie znalezione...

 Jeszcze się dobrze do szkoly nie dostał... ale wszyscy moi przyjaciele mówią tylko o tym i radzą bym jak najszybciej zaczęła szukać mieszkania dla Antoniego w Paryżu bo to jest doświadczenie koszmarne... 

No więc, ja wczoraj zaczęłam szukać... a dziś dostałam pozytywna odpowiedz, ze jest i będzie i ze znalezione! 

Takze na odleglosc i błyskawicznie i jestem ogromnie, ogromnie wdzięczna!!! 

teraz żeby się tam dostał bo będę musiała szukać gdzie indziej jak się dostanie gdzie indziej... buuuu... 


Wczoraj pisałam o kosztach bardzo wysokich. Ale nie tylko koszty się licza. Popatrzcie na pensje po ukończeniu tej szkoły czy tych szkół: 

https://rankings.ft.com/rankings/3045/masters-in-finance-pre-experience-2026

183 000 dolarów rocznie... po ESCP... więc inwestycja zwrotna!