wtorek, 17 lutego 2026

Wakacje zimowe... czas zacząć!


Zanim mi się tutaj kolejne choróbsko rozwinie bo wstępne badania krwi potwierdzają niestety wysoka alergie na pleśnie i na grzyby. Teraz czekają mnie dokładne badania na jakie konkretnie i gdzie występujące ale generalnie chodzi o to mokre powietrze tutaj w Bretanii, które mi nie służy zupełnie. 

Także kilka dni na słońcu dobrze mi zrobi. No przynajmniej taka mam nadzieje. Gorąco nie bedzie ale od 16 do 21°C i zapowiadają słońce. 
Także doczekać się już nie mogę by nie wstawać jak jest noc za oknem i zdjąć te płaszcze zimowe i golfy brrr....

 

poniedziałek, 16 lutego 2026

Ekstremizmy...


Ogrom przemocy w społeczeństwie francuskim jest tak duży, ze właściwie każdego dnia można by pisać o tym co się dzieje: zabójstwa, przemoc, gwałty, rozboje, 525 noży w teczkach uczniów czy nawet w służbie zdrowia afisze by nie być agresywnym do sekretarek medycznych, ale z koleji ich agresja może płynąć szerokim strumieniem i nikomu nic do tego...

W sobote popołudniu zmarł 23 letni student, którego 5-6 osób ze skrajnej lewicy zabiło na ulicy w Lyonie. Dlaczego go zabili? Bo on był z prawicy tez podobno skrajnej. Nauki polityczne w Lyonie zaprosiły w ubiegły czwartek działaczke z partii skrajnej lewicy czyli LFI ( La France insoumise, Melonchon'a) czyli Rima Hassan. Ta kobieta by nie napisać czegoś więcej jest eurodeputowana i występuje systematycznie w mediach przeciw Izraelowi, przeciw Ukrainie jak i członkowie tej partii. 
 Quentin był studentem matematyki i miał ochraniać protestujące przeciwko przybyciu tej pani Hassan studentki. 
Skrajna lewica, która jest większością na naszych uczelniach typu Uniwersytet a już szczególnie na Naukach politycznych ( wśród nauczycieli tez ponad 90%) rozpędziła tych prawicowców ale kilkoro z nich czuwało na ulicach obok by zaatakować rozproszonych prawicowców. 

Zabili więc Quentin'a kopiąc go buciorami w głowę. 
Atakujący byli członkami Młodej gwardii, ugrupowania popieranego przez partie Melonchon'a i zalozonego przez jego deputowanego do parlamentu francuskiego. 
"Empatia dla Palestyny wymaga dużo więcej energii niż empatia dla Izraela" to jedno z ich ulubionych zdań wraz z innymi antysemickimi wypowiedziami. Zreszta ta deputowana zawsze występuje z szalem palestyńskim czyli kefie na szyi. 

Polaryzacja francuskiego spoleczenstwa jest coraz bardziej widoczna. Giną ludzie. Zabójstwa polityczne się zdarzają już tez. 
W ubiegłym roku, skrajna lewica na Uniwersytecie gdzie uczę rozwaliła polowe sal, amfiteatrów i murów  - zdjęcia z ubiegłego roku. 

Jestem osobiście przeciwniczka wszystkich ekstremizmów i jednostronnych ocen. Nie głosuje NIGDY ne ekstremizmy, z żadnej strony. Jednak sytuacja we Francji jest coraz bardziej niepokojąca i drażniąca. Zdecydowałam więc, ze w wyborach na merów i do rad miejskich nie wezmę udziału ani ja, mój mąż tez nie zamierza. Mamy po prostu dosyć tych skrajności. Cale państwo jest jedna wielka dysfunkcja w różnych dziedzinach i idąc głosować niejako godzimy się na ten stan rzeczy. My się nie godzimy. 





 

niedziela, 15 lutego 2026

Znalazłam DWIE KUZYNKI....

Zdjęcie przysłane przez Julię. 

Na tym zdjęciu jest moja ciocia Antonina w wieku lat 16 chyba i jej mąż Paweł... Antonina była siostra mojej babci Marysi. Obie urodziły się w Wilnie. Antoninę jednak jej ojciec, macocha i moja babcia, brat Ryszard ( syn ojca i macochy czyli Wiktorii) zostawili w Wilnie obierając kierunek na Polskę i na ziemie odzyskane. 

Dlaczego ja zostawili?

Moja mama mówi, ze nikt nie dal jej odpowiedzi. Nawet moja babcia nie wiedziała dlaczego... Podobno Antonina wychowywała się u ciotki... Stanisław? I w momencie, gdy opuszczali Wilno wyjechali bez niej. 

Dzis po raz pierwszy w moim życiu rozmawiałam z moimi kuzynkami, wnuczkami Antoniny czyli z Julia i z Beata. 

A wszystko zaczęło się od porannej rozmowy z moja mama, która kompletuje dokumenty, drzewo genealogiczne rysuje, szuka dat, przodków, kontaktów, wypisuje i wydzwania  gdzie się da. I tak od słowa do słowa mówi, nie mogę się dodzwonić do Maryji w Wilnie... Nie wiem co u niej. 

Usiadłam przed komputerem i zaczęłam szukać. W kilka minut znalazłam Beatę, po jednym komentarzu u niej Julię. Wysłałam króciutkie informacje po angielsku i w południe już rozmawiałam z Julia przez telefon a popołudniu z Beata!

I wiecie co to jest po prostu NIESAMOWITE! Tyle lat, tyle niby kontaktów a my się nie znamy, nie wiemy nic o sobie. 

Moja babcia i jej siostra nie widziały się przez dziesiątki lat bo ZSRR nie pozwalał na wyjazdy i przyjazdy a PRL tez nie... 
Ja poznalam Antonine w Polsce, na pogrzebie mojego dziadka Wacława, męża babci Marysi. To był dla mnie wtedy szok. Rok 2000!!!!!!!!!

Jak byliśmy ostatnio w Wilnie to znalazłam cudem jej grób na Rosie! 

Trzeba było tej iskry by odnaleźć rodzine....

Zastanawiam się jak to opisać? Brakuje mi słów. Emocje biorą górę. Muszę absolutnie napisać powieść o tych siostrach... i zacznę już dziś. 

Luty 2026 rok.... tyle czasu.... Płakać mi się chce nad tymi straconymi latami. 
Mowia one wiele o relacjach w mojej rodzinie, o SEKRETACH... aż ciarki idą. 

Mysle o bracie dziadka Bolku, którego nigdy nie odnaleźliśmy... a może on tez żył, ma potomstwo i w żaden sposób nie można ich odnaleźć? 

 

sobota, 14 lutego 2026

Co się liczy?


Siedziałam wczoraj i czytałam te wszystkie wiadomości od uczniów i myślałam o nich, o tym co się liczy dla nich, co jest dla nich ważne. 

I tak kilka drobnych wniosków. 

Po pierwsze interesujące lekcje - praktycznie w każdym bileciku było to podkreślone!
Po drugie - PASJA podobno przekazuje najnudniejsze tematy jak geografie światowego przemysłu z PASJA!
Po trzecie - bycie wsłuchanym w potrzeby i trudności uczniów i branie tych potrzeb pod uwagę. 
Po czwarte - INSPIRACJA, nie wiem na ilu bilecikach przeczytałam, ze jestem najbardziej inspirującą osoba...
Po piate - człowieczeństwo czyli zrozumienie, współczucie ale tez wymagania 
Po szoste - ciągniecie wszystkich w górę - to mi się chwali chyba bo to jest strasznie trudne!
Po siodem - moj usmnech i dobry humor na każdej lekcji od nowa
i po osme i to w każdej wiadomości widnieje Data dnia, od której zaczynam każdą lekcje a oni to uwielbiają...
Po dziewiąte podobno świetnie tłumaczę, wszystko jest jasne... 


Wczoraj miałam spotkanie z nauczycielka, która teraz ich weźmie... Pytała mnie co zrobiłam, jaka pedagogikę stosuje... Opowiadałam jej i na każdą moja propozycje słyszałam "ja tak nie będę robić, nie mogę znieść hałasu w klasie, o na pewno nie praca w grupach, o nie ja dokumentów nie będę przygotowywać, maja podręczniki maja robić ćwiczenia z podręcznika"...
Na koniec powiedziałam jej jakie święto miałam wczoraj i co dostałam od uczniów...

Popatrzyła na mnie i skrzywiona stwierdziła "jak to? Ja NIGDY NIC od uczniów nie dostałam"... no widzisz... a ja ogrom miłości dostałam i dostaje... i daje tez! 



 

piątek, 13 lutego 2026

CUDOWNOSCI od uczniów!


Niespodzianka za niespodzianka! Dziś od rana same prezenty w moich klasach tak, ze żadnej lekcji nie przeprowadziłam. Śmiech, jedzonko, śpiewanie i prezenty... 

Na moim profilu na Facebook macie tez kawałek piosenki ślicznie zaśpiewanej przez moje uczennice... specjalnie dla mnie to Alleluja Cohena...

Jestem ogromnie wdzięczna i bardzo wzruszona... chciałabym z nimi pracować do końca roku ale niestety już nie będę. Może jeszcze z innymi klasami, ale póki co nic nie wiadomo i wakacje się zaczęły więc pewnie do marca nic nie będę wiedziała. 
Najbardziej wzruszyły mnie ich słowa... każdy napisał... I ta blondynka czyli ja jako najlepszy nauczyciel.  z polska flaga. 

To jest niesamowite być tak docenionym przez uczniów i nie być docenionym przez hierarchie i administracje. 
Hm? 

Moi uczniowie kochani i mniej kochani to trochę moje dzieci, zależy mi na nich... I dziękuję im! 

Dla profesora historii, który naznaczył nasze życie... głosi napis. 




 

czwartek, 12 lutego 2026

Wszyscy dziś tylko o tym... a ja siedzę głodna!


W pracy od 8 do 18 dziś... wyskoczyłam w przerwie obiadowej do dwóch cukierni obok ale oczywiście "beignets" czyli francuskich pączków nie mieli. Bugnes czyli francuskich faworków tez nie mieli... 
Więc co się naoglądałam zdjęć  to moje ale w brzuchu mi burczy bo nie zjadlam NIC a NIC i teraz nie będę robić ciasta i pączków bo jutro tez do pracy więc trochę późno na to... 

Eh... niezwykle cierpienia zwykłej Polki na obczyźnie! Tak bym to nazwała. 

Kiedyś jak mniej pracowałam sama smażyłam, i czasem zapraszałam tez... ale w tym roku totalne zero ani faworka ani paczka. 
Może choć w sobotę uda mi się kilka na szybko czyli nie drożdżowych podsmażyć? A może chociaż jakiś churros wpadnie? 
Normalnie mnie ssie od tych dobroci ale los mi poskąpił tym razem ha, ha, ha...

 

wtorek, 10 lutego 2026

To się wzruszylam dziś...

 Dwie uczennice ofiarowały mi takie śliczne i błyszczące skarpetki z napisem "cudowna"... Cóż wzruszyłam się. Inès i Zoé... Będę pamiętać!