Dzis kolejna wizyta u dentystki. Leczenie infekcji i rozpoczęta zmiana 3 koronek na zębach. I koszty są cóż... pomimo dwóch ubezpieczeń: tego podstawowego i tego z pracy małżonka mojego czyli mutuelle koszt dla mnie to 3200 euro. Trochę więc jest.
Zastanawiam się czy w Polsce nie kosztowałoby mnie to taniej dlatego muszę to posprawdzać.
Tymczasem Antek pisze i pisze, każdego dnia od 8 do 18. Ja wariuje z niepokoju i z nerwów o niego. On co rano wymiotuje cale swoje śniadanie zanim nie wyjdzie z domu o tej 7 rano i jak mówi mój brat obawiam się, ze to zaczyna być dla niego jakiś program bo robi to systematycznie a nie jest jakoś masakrycznie zestresowany. Jedni maja ból głowy, inni rozwolnienie, inny duszności czy inne ataki paniki albo nie śpią po nocach. To jest jakby jego rytuał poranny. Jak staram się go uspokoić z tymi wymiotami to mi mówi, ze wszyscy jego koledzy wymiotują co rano i w ubiegłym roku tez wszyscy więc nie ma się o co czepiać... po prostu nerwy wychodzą. Za to on nie ćpa, nie pije, nie pali i żadnych Red buli i innych cudów nie zażywa tylko naturalnie sobie wymiotuje. I to tylko rano potem je i pije i jest wszystko w porządku. Wyglada to na jakiś rozrusznik poranny.
Zapytam lekarza jakiegoś dobrego jak spotkam kiedyś co on na ten temat.
I tak narazie się kręci... Byle się to w końcu skończyło szybko i pozytywnie. Bo ja sama nerwów wysiade.