piątek, 23 października 2026

Jutro... 53!


Co roku robię sobie małe podsumowania, drobne bilanse i tak z wielka wdzięcznością myślę o tym minionym czasie 12-stu miesięcy. 

Tyle się wydarzyło! Tyle się zmieniło! 

I choć ostatnie tygodnie napawają mnie ogromnym niepokojem, wywołują złość i rozczarowanie, to postaram się nie oceniać całego roku przez ich pryzmat. 


Przede wszystkim był to rok wytężonej pracy dla mnie ale nie tylko dla mnie bo i dla mojego syna, Antoniego. Okres od stycznia do maja był, z perspektywy czasu, wyczerpujący i nie chciałabym go przeżywać już nigdy więcej. 

Ja łączyłam prace w liceum, na Uniwersytecie, w komisji konkursowej na nauczycieli i jeszcze wiele zaangażowań polonijnych, wtedy tez dowiedziałam się o mojej nominacji na Konsula honorowego RP a Antoni podchodził do konkursów, pracował 7 dni w tygodniu po 18 godzin dziennie, stresował się strasznie i wszędzie były tylko znaki zapytania. 

Rodzice moi w Polsce chorowali a mama miała wypadek bo wpadła pod tramwaj ze skutkami, które ciągnęły się cale miesiące. 


Cale to napięcie i ten nawal wszystkiego odpuszczał w pierwszych dniach lipca by ostatecznie odpuścić gdy dostaliśmy potwierdzenie dotyczące Antka szkoły, do której się dostał 17 lipca. 

18 lipca pojechaliśmy do Polski i zaczął się dobry czas! 

Czas odpoczynku, czas ostatecznej nominacji na Konsula honorowego RP 20 lipca dokładnie przez pana wice-premiera Radosława Sikorskiego, czas odkrywania swoich korzeni, zwiedzania i poznawania już na żywo wspaniałych ludzi! Agusia - kłaniam się nisko!


Nie trwał on zbyt długo bo już 25 sierpnia trzeba było od nowa zacząć działać na pełnych obrotach i zmierzyć się z kolejna ilością stresów i problemów. 

A od początku roku... no cóż... zawodowo sytuacja jest dramatyczna, nadal napięta i nie wiem co z niej wyniknie. Ale szczęśliwa jestem będąc Konsulem - za kilka dni otwarcie Konsulatu w Rennes, publikując moja książkę, uczestnicząc w Szkole Liderów i robiąc tysiąc innych rzeczy. 

Antek jest całkiem, całkiem szczęśliwy bo szkoła odpowiada na jego zainteresowania w dużym stopniu. Studia w niej pasjonują, spotkania wypelniaja radością. I jeszcze gra w teatrze teraz! Powrócił do starych zainteresowań. 


Przede mną droga - oby była taka jak na ta zdjęciu z polskich Tatr, w których spędziłam cudowne dni tego lata. Niech zniknie ta ciągła PRZEMOC, niech ustana wojny, niech życie będzie pełne barw i dobra - tego sobie życzę na kolejny rok. 





poniedziałek, 12 października 2026

Uniwersytet zamknięty kolejny tydzień.

Koledzy z Uniwersytetu przysłali mi zdjęcia niektórych miejsc i zniszczeń. 
Uniwersytet jest już zamknięty drugi tydzień i w tym tygodniu nie zdołają otworzyć sal i amifteatrow bo zniszczenia są na tyle poważne, ze warunki bezpieczeństwa nie są optymalne. 

W sobote obiegła media również sprawa Uniwersytetu w Nantes, gdzie zniszczono cały 3 piętrowy budynek. 

Zajęcia odbywają się zdalnie. 
Ja zaczynam moje wykłady za kilka tygodni ale nie wiem jak będzie? 
Hm? 




 

środa, 7 października 2026

Zle się czuje...


Mija 20 lat od dnia, w którym ja nam zabili... a pamietam o tym dniu jakby to było wczoraj... 
Niestety musiałam dziś rano udać się do liceum na zebranie dyrekcji i nauczycieli, które trwało 2 godziny... i po którym wyszłam stamtąd w stanie nieciekawym. 
Generalnie bardzo złe się czuje. I to z wielu powodów. 
A to poranne zebranie tylko uświadomiło mi ogrom przemocy, bezsensu i braku rozwiązań, jakichkolwiek rozwiązań. 

Tak więc siedzę w domu a raczej leżę pod kocykiem i staram się wrócić do równowagi i jakoś zmobilizować do działań ale nie idzie mi... więc na dziś odpuszczam wszystko i czekam. Myślę o Ani, o jej książkach, przekazach, artykułach. Myślę o naszych spotkaniach, w tym o tym ostatnim w Paryżu, w kwietniu 2005 roku. Byłam w ciąży z Antkiem wtedy i ona głaskała mój brzuszek i mówiła, "ciekawe kiedy Go poznam"? 
Tak więc sobie siedzę i płacze bo ten dzień jest cały do niczego. 

Na wspaniałym zebraniu dowiedzieliśmy się, ze nasi "uczniowie" - cudzysłów jest celowy! - już w czwartek przyszli z bidonami benzyny by podpalać śmietniki pod liceum... ze przemoc nasilała się z każdą godzina a w piątek nastąpiło apogeum z cala seria wybuchów, jakimiś młodzieńcami całymi na czarno, wielkim pożarem przed budynkiem... ze były śmiechy i chichy w tym naszych uczniów jak im dorośli -nauczyciele mówili by się oddali od ognia... ze policja stała i patrzyła i nic... 

I oczywiście co z tym teraz? Jak ma wyglądać powrót do szkoły? Na lekcje? Niby jest jakiś plan... ale jutro znowu strajki i blokady więc co to za plan? W tym ekipa ma bardzo różne zdania. 
Jedna koleżanka, nauczycielka zaproponowała by jutro na lekcjach: 
"robic z uczniami kolejne hasła i kartony na manifestacje"
i dostala ogrom braw... 

To nie jest mój świat, to nie są ludzie, których poglądy i postępowanie podzielam, to nie jest dla mnie. 
Jestem jednak mniejszością. 
I wszystko dziś wydaje mi się czarne... 

 

poniedziałek, 5 października 2026

Syn, który dziękuje...


To sobie popłakałam z moim Antonim na łączach. Mój syn skończył czytać powieść i dziękował mi dziś, ze ja napisałam... I w ogóle dużo na jej temat mówiliśmy. On uważa, ze to niezwykle przedsięwzięcie literackie ale tez rodzinne. To była niezwykłą nasza rozmowa dziś, przed chwila właściwie... 
Ciesze się z tego. I w sumie żałuje, ze jak książka wyszła po polsku to nie miałam ze strony sporej ilości członków mojej rodziny jakiegokolwiek słowa na jej temat... 

 

Cudowny weekend w Paryżu, w szkole Liderów, który się fatalnie zaczął...


W piatek rano pojechalam do pracy... 

I myślałam, ze ja wam o wyjściu książki będę pisać w ten dzień bo to była data oficjalnego ukazania się książki we Francji... tymczasem... koszmar trwa.



"Pojechałam rano do liceum bo nic nie było odwołane. Weszłam przez boczna furtkę bo główne wejścia zabarykadowali i zablokowali. Pytam szefostwo stojące tam " czy są lekcje?". Słyszę, że tak są, że mamy robić lekcje.
Zanim nie doszłam do pokoju nauczycielskiego rozległy się wybuchy i zaczęli palić śmietniki na środku ulicy blokując cały ruch. Przedwczoraj i wczoraj było dokładnie to samo.
Poszłam do mojej klasy by zrobić pierwsza lekcje.
Był 1 uczeń i nikogo więcej. Zanim nie podłączyłam komputera by sprawdźic obecność rozległo się :
" Natychmiastowa ewakuacja w stronę internatu" i to przeraźliwe wycie...
Z tym uczniem i kilkoma innymi z innych sal ruszyliśmy po metalowych, zewnętrznych schodach w kierunku internatu. Po drodze ogromny huk! Coś dużego wybuchło.
Pod internatem zgromadzili nas na takim osiatkowanym, oplotowanym terenie.
I ja nie mogłam oddychać... Wydychać powietrza nic a nic. Serce wali. Chciałam uciekać ale furtka była zamknięta. Zaczęłam się z nią szarpać, krzyczeć do ludzi wokół by otworzyli to gowno... W końcu otworzyło się. Oddaliłam się szybko i zadzwoniłam po męża.
Po tylu godzinach wciąż czuję się jak pijana, nienormalna... Idąc widziałam z daleka ten słup czarnego dymu...
Powiadomiłam moich lekarzy. Napisałam raport do kuratorium ze skarga i do dyrekcji szkoły też. Zgłosiłam to jako " wypadek w pracy. Zagrożenia pożar i wybuchy. Uszkodzenia zdrowia".
Cdn...


Tak, to było w piatek, 2 października rano...
Potem pojechałam do Paryża. Rozpoczęłam prace w Naszej Ambasadzie w szkole Liderów. I spędziłam fantastyczny weekend z bardzo inspirującymi ludźmi! I tak wiele się nauczyłam, i tyle konstruktywnych i bardzo pozytywnych osób poznałam. 

Wróciłam wczoraj wieczorem. Licea mamy zamknięte. Lekcje maja być zdalnie... ile dni? co dalej? 
Nie wiadomo. 
Z jednej więc strony ogrom pozytywów i projektów i radości, z drugiej ... sami widzicie. To wszystko teraz muszę zmieścić w jednym ciele, w jednej głowie, w jednym systemie nerwowym i jeszcze... PROMOWAC ksiazke... 
tego tam jakby tego... życzcie mi powodzenia! 














 

czwartek, 24 września 2026

Antek...

Zdjęcie nie mojego autorstwa z Chicago...ale z Antkiem!

Synuś wpadł w ostatni weekend, na dwa dni, ale nawet jak był w domu to był zajety! Zajęty jest głównie studiami i czasami zastanawiam się jak on żyje i jak on to ogarnia? 
Wczoraj na przykład wyjechał z internatu o 7 godzinie rano a wróciła tuż przed 22. Bo rano mail śniadanie z grupka wybranych studentów (10 studentów na 400) z jakimś wielkim szefem, wielkiego amerykańskiego banku, potem miał prace w grupach nad zrównoważonym rozwojem jakiegoś projektu ekonomicznego. następnie miał wykłady. W międzyczasie jak stwierdził kupił i zjadł kanapkę w 10 minut. Wieczorem miał hiszpański bo języków mu wciąż za mało! Po hiszpańskim około godziny 20 ruszył do jakiejś kawiarni (spotkania i selekcje odbywają się w kawiarniach) bo trwają tak zwane OL czyli wybory do klubów stuendeckich, dziedzina po dziedzinie a on do wielu postulował. 

Jak do mnie zadzwonił dochodziła 22, wychodził właśnie z metra i leciał do swojego pokoju by coś zjeść. Potem miał się uczyć tekstu na dziś na 8 rano bo miał przesłuchanie w jakimś paryskim teatrze... dalej wykłady i dalej już nie wiem co... Kompletny "wariat"!

Ale wszystko mu się podoba. Bije od niego taka energia, tyle radości. Widać, ze odnajduje się znakomicie w tym wszystkim. 
Bywa w jakiś prestiżowych miejscach w Paryżu, spotyka różnych ludzi, pracuje, buduje, działa, uczy się, studiuje i postuluje. 

Ciekawa jestem co z tego wszystkiego wyniknie i do czego go to doprowadzi? 
Z radością czekam na cd...

 

niedziela, 20 września 2026

Podziwiam!!!



Dopiero dziś zobaczyłam, ze pani Jeanne Françoise Hutin, z która miałam wielokrotnie okazje się spotykać i rozmawiać pojechała do Paryża, przed Pałac Prezydencki by oddać Prezydentowi RF Legie honorowa, która dostała w 2019 roku.
Założycielka Domu Europy w Rennes, właścicielka dziennika na cala zachodnia Francje "Ouest France" zaprotestowała w ten sposób przeciw przegłosowanemu prawu do eutanazji.
Jak opisuje artykuł, zdaniem pani Hutin, to prawo zadawania śmierci na prośbę czy na żadanie jest sprzeczne z nasza kultura, która mówi "Nie zabijaj", z tym co ludzkość ukształtowała od samego swojego zarania, z przysięga Hipokratesa tez.
Pani Hutin jest dla mnie niezwykle ważna osoba, która tak wiele zrobiła w swoim życiu, tak wiele zrobiła dla Rennes i regionu jak tez dla Europy. To jeden z nielicznych już autorytetow w naszym regionie i mieście.
Podziwiam ludzi, którzy bronią wyznawanych wartości, którzy nie są oportunistami, którzy nie milczą, gdy widza i uznają, ze dzieje się krzywda i zło. Ogromny akt odwagi.