środa, 14 października 2026

Zwolnienie i zgłoszenia

 


Tak wczoraj było w Rennes, miedzy innymi w centrum miasta. 

Tymczasem dziś po konsultacjach lekarskich zgłosiliśmy już 2 "wypadek w pracy" w ciagu ostatnich 15 dni. Tym razem jestem na zwolnieniu do wakacji jesiennych czyli 3 dni. Po wakacjach jeśli znów będą manifestacje, blokady i inne rozróby będzie ciąg dalszy zwolnienia aż do czasu gdy będą warunki bezpieczeństwa zapewnione w liceum. Wcześniej nie wrócę. 


wtorek, 13 października 2026

ZYJE... ale nie po to zdawałam konkurs i chciałam wykonywać ten zawód.


Proszę jak pozytywnie nas TVP Polonia zilustrowała! Chociaż coś fajnego dziś. 

Tymczasem w liceum dziś rano... siedziałam w pokoju nauczycielskim gdy rozległy się pofezen strzały... Było nas 4 nauczycielki, 5 wleciała z hukiem, rzucił się na podłogę i płakała krzyczą, "ze nie chce umierać, ze ma trójkę dzieci". Głaskałam ja po głowie sama się trzęsąc i mówiłam jej, ze wyjdziemy z tego. 
Rozległ nie alarm wzywający do zamknięcia się. Pokój nauczycielki się nie zamyka. Nie wiedzieliśmy gdzie uciekać, w korytarzach pełno dymu, widoczność mocno ograniczona. Najbliższą sala to była sala informatyczna. Dobiegliśmy tam. Zamknięta na klucz. Nie mogłam otworzyć. Otworzył kto inny. W środku już był zamknięty jeden nauczyciel, mężczyzna. Wlecieliśmy tam, zabarykadowaliśmy stołami drzwi. 
Zadzwoniłam pod 17 - numer policji... pisałam sytuacje, jedna koleżanka coś dodawała. kazali nam wisieć na linii dopóki się sytuacja nie rozwiąże i policja nas z tego lokalu nie wydobędzie. Ktoś ciągnął za klamkę ze dwa, trzy razy. Schowaliśmy się pod stołami z komputerami i tak czekaliśmy. Jakieś 25 minut, myślę, ze to trwało. 
Potem znów ten smród, dym, biegający policjanci. Ewakuacja uczniów choć były same niedobitki, ja rano miałam 5 na 35 w pierwszej klasie. 
Nam kazali zostać w pokoju nauczycielskim i coś próbowali wyjaśniać. Wyszłam stamtąd po 12. Wróciłam do domu. resztę lekcji odwołali. 

Wzięłam tabletkę na uspokojenie i poszłam spać. Czuje się FATALNIE. Jutro umówiłam wizytę u lekarza. Zgłoszę kolejny "wypadek w pracy" i idę na zwolnienie. Nie wracam już tam. Już nie mogę. 

 

poniedziałek, 12 października 2026

Uniwersytet zamknięty kolejny tydzień.

Koledzy z Uniwersytetu przysłali mi zdjęcia niektórych miejsc i zniszczeń. 
Uniwersytet jest już zamknięty drugi tydzień i w tym tygodniu nie zdołają otworzyć sal i amifteatrow bo zniszczenia są na tyle poważne, ze warunki bezpieczeństwa nie są optymalne. 

W sobote obiegła media również sprawa Uniwersytetu w Nantes, gdzie zniszczono cały 3 piętrowy budynek. 

Zajęcia odbywają się zdalnie. 
Ja zaczynam moje wykłady za kilka tygodni ale nie wiem jak będzie? 
Hm? 




 

środa, 7 października 2026

Zle się czuje...


Mija 20 lat od dnia, w którym ja nam zabili... a pamietam o tym dniu jakby to było wczoraj... 
Niestety musiałam dziś rano udać się do liceum na zebranie dyrekcji i nauczycieli, które trwało 2 godziny... i po którym wyszłam stamtąd w stanie nieciekawym. 
Generalnie bardzo złe się czuje. I to z wielu powodów. 
A to poranne zebranie tylko uświadomiło mi ogrom przemocy, bezsensu i braku rozwiązań, jakichkolwiek rozwiązań. 

Tak więc siedzę w domu a raczej leżę pod kocykiem i staram się wrócić do równowagi i jakoś zmobilizować do działań ale nie idzie mi... więc na dziś odpuszczam wszystko i czekam. Myślę o Ani, o jej książkach, przekazach, artykułach. Myślę o naszych spotkaniach, w tym o tym ostatnim w Paryżu, w kwietniu 2005 roku. Byłam w ciąży z Antkiem wtedy i ona głaskała mój brzuszek i mówiła, "ciekawe kiedy Go poznam"? 
Tak więc sobie siedzę i płacze bo ten dzień jest cały do niczego. 

Na wspaniałym zebraniu dowiedzieliśmy się, ze nasi "uczniowie" - cudzysłów jest celowy! - już w czwartek przyszli z bidonami benzyny by podpalać śmietniki pod liceum... ze przemoc nasilała się z każdą godzina a w piątek nastąpiło apogeum z cala seria wybuchów, jakimiś młodzieńcami całymi na czarno, wielkim pożarem przed budynkiem... ze były śmiechy i chichy w tym naszych uczniów jak im dorośli -nauczyciele mówili by się oddali od ognia... ze policja stała i patrzyła i nic... 

I oczywiście co z tym teraz? Jak ma wyglądać powrót do szkoły? Na lekcje? Niby jest jakiś plan... ale jutro znowu strajki i blokady więc co to za plan? W tym ekipa ma bardzo różne zdania. 
Jedna koleżanka, nauczycielka zaproponowała by jutro na lekcjach: 
"robic z uczniami kolejne hasła i kartony na manifestacje"
i dostala ogrom braw... 

To nie jest mój świat, to nie są ludzie, których poglądy i postępowanie podzielam, to nie jest dla mnie. 
Jestem jednak mniejszością. 
I wszystko dziś wydaje mi się czarne... 

 

wtorek, 6 października 2026

Co się dzieje na francuskich ulicach?


Wszyscy już wiedza, ze od wielu dni trwają protesty, manifestacje, zamieszki na francuskich ulicach. Wszyscy wiedza, ze są podpalane śmietniki, ze starcia protestujacych z siłami policji ale tez innymi siłami porządkowymi są codziennością, ze zamknięto większość liceów, ze nie ma lekcji, ze strajkują Uniwersytety. 

Na pytanie DLACZEGO? 
Nie ma jednak jednoznacznej i łatwej odpowiedzi. 
Obejrzałam, od wczoraj, wiele archiwalnych filmów z INA ( Institut national d'audiovisuel), wysłuchałam wielu filozofów i historyków ale tez prawników. Przeszłam w ubiegly piątek atak paniki w moim liceum i zgłosiłam go u moich lekarzy i w kasie chorych jako "wypadek w pracy" i trzymam się bardzo, ale to bardzo z daleka, na tyle na ile mogę od tłumów i wszelkich przemocowych akcji choć wczoraj były wywierane naciski bym dziś poszła "ochraniać uczniów na manifestacje". Odmowilam jednak stanowczo. 
Oczywiście nie tylko lektura "Psychologii tłumow"Gustave LeBon zaważyła na moich decyzjach ale przede wszystkim kontekstualizaicja tego co się dzieje i podstawowa wiedza historyczna. 

Jak jauwazaylam w materiałach archiwalnych, od 1986 roku licealiści i studenci wychodzą na francuskie ulice regularnie. Od 40 lat strajkują i manifestują i oprócz nasilenia przemocy nie widzę żadnych zasadniczych różnic miedzy tym co działo się w 1986, 1991 czy 1998 a tym co mamy dziś w 2026. 
Zadania i postulaty te z 1986 i z lat 1990 pokrywają się dokładnie z tymi, które są wysuwane dziś choć dziś jest zasadnicza różnica w jednej kwestii: zadania dotyczą długości pracy i dnia pracy - tego nie było wcześniej. 

Część postulatów jest tez absolutnie PARADOKSALNA: 
- chcemy więcej nauczycieli bo rzeczywiście, w niektórych szkołach ich brakuje ale jednocześnie
- chcemy mniej lekcji i mniej pracy

-chcemy więcej środków finansowych, ale jednocześnie
- niszczymy to co już jest nie chcąc za to płacić

- bluzgamy i wyzywamy policje i wszelkie służby, rzucamy w nich kamieniami, ogniem ale jednocześnie
- protestujemy przeciwko przemocy policyjnej, która sami sprowokowaliśmy swoim zachowaniem ( nie zawsze adekwatnie do czynów, ale jednak)

Do tego dochodzą napięcia przedwyborcze, walki i manipulacje polityczne, pasywność trwającą od lat i od dekad, która generalne charakteryzuje francuskie społeczeństwo...

Odczytuje od nowa Ulrich'a Beck'a... bo u niego znajduje znakomite analizy społeczeństwa ryzyka... w tym polityki wiedzy w społeczeństwie ryzyka. 

Poza tym nie ogarniam za bardzo aspektów prawnych tego co się dzieje bo: 
- Kodeks edukacji zabrania nieletnim manifestowania a już tym bardziej poza murami szkół
- a od wielu dni te manifestacje są powszechnie akceptowane, w tym przez same władze edukacyjne... 

- strajk nieletnich jest NIELEGALNY jak i blokowanie liceów jest nielegalne
- ale blokują i strajkują i żadne konsekwencje z tytułu nieprzestrzegania prawa ich nie spotykają (Kod karny artykuł R644-2)

- my nauczyciele, jako urzędnicy państwowi mamy zachować NEUTRALNOSC czyli rozumiem, tez nie stawać po niczyjej stronie w tym konflikcie, ale większość
- moich kolegów uczestniczy aktywnie i wspiera blokady i strajk


I pozostaje zwyczajna Ludzka LOGIKA...

DLACZEGO WCIAZ ROBIC TO SAMO, OD 40 LAT, WIDZAC, ZE NIE PRZYNOSI TO ZADNYCH EFEKTOW I LICZYC NA ZMIANY????????????????????????????

 

poniedziałek, 5 października 2026

Syn, który dziękuje...


To sobie popłakałam z moim Antonim na łączach. Mój syn skończył czytać powieść i dziękował mi dziś, ze ja napisałam... I w ogóle dużo na jej temat mówiliśmy. On uważa, ze to niezwykle przedsięwzięcie literackie ale tez rodzinne. To była niezwykłą nasza rozmowa dziś, przed chwila właściwie... 
Ciesze się z tego. I w sumie żałuje, ze jak książka wyszła po polsku to nie miałam ze strony sporej ilości członków mojej rodziny jakiegokolwiek słowa na jej temat... 

 

Cudowny weekend w Paryżu, w szkole Liderów, który się fatalnie zaczął...


W piatek rano pojechalam do pracy... 

I myślałam, ze ja wam o wyjściu książki będę pisać w ten dzień bo to była data oficjalnego ukazania się książki we Francji... tymczasem... koszmar trwa.



"Pojechałam rano do liceum bo nic nie było odwołane. Weszłam przez boczna furtkę bo główne wejścia zabarykadowali i zablokowali. Pytam szefostwo stojące tam " czy są lekcje?". Słyszę, że tak są, że mamy robić lekcje.
Zanim nie doszłam do pokoju nauczycielskiego rozległy się wybuchy i zaczęli palić śmietniki na środku ulicy blokując cały ruch. Przedwczoraj i wczoraj było dokładnie to samo.
Poszłam do mojej klasy by zrobić pierwsza lekcje.
Był 1 uczeń i nikogo więcej. Zanim nie podłączyłam komputera by sprawdźic obecność rozległo się :
" Natychmiastowa ewakuacja w stronę internatu" i to przeraźliwe wycie...
Z tym uczniem i kilkoma innymi z innych sal ruszyliśmy po metalowych, zewnętrznych schodach w kierunku internatu. Po drodze ogromny huk! Coś dużego wybuchło.
Pod internatem zgromadzili nas na takim osiatkowanym, oplotowanym terenie.
I ja nie mogłam oddychać... Wydychać powietrza nic a nic. Serce wali. Chciałam uciekać ale furtka była zamknięta. Zaczęłam się z nią szarpać, krzyczeć do ludzi wokół by otworzyli to gowno... W końcu otworzyło się. Oddaliłam się szybko i zadzwoniłam po męża.
Po tylu godzinach wciąż czuję się jak pijana, nienormalna... Idąc widziałam z daleka ten słup czarnego dymu...
Powiadomiłam moich lekarzy. Napisałam raport do kuratorium ze skarga i do dyrekcji szkoły też. Zgłosiłam to jako " wypadek w pracy. Zagrożenia pożar i wybuchy. Uszkodzenia zdrowia".
Cdn...


Tak, to było w piatek, 2 października rano...
Potem pojechałam do Paryża. Rozpoczęłam prace w Naszej Ambasadzie w szkole Liderów. I spędziłam fantastyczny weekend z bardzo inspirującymi ludźmi! I tak wiele się nauczyłam, i tyle konstruktywnych i bardzo pozytywnych osób poznałam. 

Wróciłam wczoraj wieczorem. Licea mamy zamknięte. Lekcje maja być zdalnie... ile dni? co dalej? 
Nie wiadomo. 
Z jednej więc strony ogrom pozytywów i projektów i radości, z drugiej ... sami widzicie. To wszystko teraz muszę zmieścić w jednym ciele, w jednej głowie, w jednym systemie nerwowym i jeszcze... PROMOWAC ksiazke... 
tego tam jakby tego... życzcie mi powodzenia!