środa, 7 października 2026

Zle się czuje...


Mija 20 lat od dnia, w którym ja nam zabili... a pamietam o tym dniu jakby to było wczoraj... 
Niestety musiałam dziś rano udać się do liceum na zebranie dyrekcji i nauczycieli, które trwało 2 godziny... i po którym wyszłam stamtąd w stanie nieciekawym. 
Generalnie bardzo złe się czuje. I to z wielu powodów. 
A to poranne zebranie tylko uświadomiło mi ogrom przemocy, bezsensu i braku rozwiązań, jakichkolwiek rozwiązań. 

Tak więc siedzę w domu a raczej leżę pod kocykiem i staram się wrócić do równowagi i jakoś zmobilizować do działań ale nie idzie mi... więc na dziś odpuszczam wszystko i czekam. Myślę o Ani, o jej książkach, przekazach, artykułach. Myślę o naszych spotkaniach, w tym o tym ostatnim w Paryżu, w kwietniu 2005 roku. Byłam w ciąży z Antkiem wtedy i ona głaskała mój brzuszek i mówiła, "ciekawe kiedy Go poznam"? 
Tak więc sobie siedzę i płacze bo ten dzień jest cały do niczego. 

Na wspaniałym zebraniu dowiedzieliśmy się, ze nasi "uczniowie" - cudzysłów jest celowy! - już w czwartek przyszli z bidonami benzyny by podpalać śmietniki pod liceum... ze przemoc nasilała się z każdą godzina a w piątek nastąpiło apogeum z cala seria wybuchów, jakimiś młodzieńcami całymi na czarno, wielkim pożarem przed budynkiem... ze były śmiechy i chichy w tym naszych uczniów jak im dorośli -nauczyciele mówili by się oddali od ognia... ze policja stała i patrzyła i nic... 

I oczywiście co z tym teraz? Jak ma wyglądać powrót do szkoły? Na lekcje? Niby jest jakiś plan... ale jutro znowu strajki i blokady więc co to za plan? W tym ekipa ma bardzo różne zdania. 
Jedna koleżanka, nauczycielka zaproponowała by jutro na lekcjach: 
"robic z uczniami kolejne hasła i kartony na manifestacje"
i dostala ogrom braw... 

To nie jest mój świat, to nie są ludzie, których poglądy i postępowanie podzielam, to nie jest dla mnie. 
Jestem jednak mniejszością. 
I wszystko dziś wydaje mi się czarne... 

 

wtorek, 6 października 2026

Co się dzieje na francuskich ulicach?


Wszyscy już wiedza, ze od wielu dni trwają protesty, manifestacje, zamieszki na francuskich ulicach. Wszyscy wiedza, ze są podpalane śmietniki, ze starcia protestujacych z siłami policji ale tez innymi siłami porządkowymi są codziennością, ze zamknięto większość liceów, ze nie ma lekcji, ze strajkują Uniwersytety. 

Na pytanie DLACZEGO? 
Nie ma jednak jednoznacznej i łatwej odpowiedzi. 
Obejrzałam, od wczoraj, wiele archiwalnych filmów z INA ( Institut national d'audiovisuel), wysłuchałam wielu filozofów i historyków ale tez prawników. Przeszłam w ubiegly piątek atak paniki w moim liceum i zgłosiłam go u moich lekarzy i w kasie chorych jako "wypadek w pracy" i trzymam się bardzo, ale to bardzo z daleka, na tyle na ile mogę od tłumów i wszelkich przemocowych akcji choć wczoraj były wywierane naciski bym dziś poszła "ochraniać uczniów na manifestacje". Odmowilam jednak stanowczo. 
Oczywiście nie tylko lektura "Psychologii tłumow"Gustave LeBon zaważyła na moich decyzjach ale przede wszystkim kontekstualizaicja tego co się dzieje i podstawowa wiedza historyczna. 

Jak jauwazaylam w materiałach archiwalnych, od 1986 roku licealiści i studenci wychodzą na francuskie ulice regularnie. Od 40 lat strajkują i manifestują i oprócz nasilenia przemocy nie widzę żadnych zasadniczych różnic miedzy tym co działo się w 1986, 1991 czy 1998 a tym co mamy dziś w 2026. 
Zadania i postulaty te z 1986 i z lat 1990 pokrywają się dokładnie z tymi, które są wysuwane dziś choć dziś jest zasadnicza różnica w jednej kwestii: zadania dotyczą długości pracy i dnia pracy - tego nie było wcześniej. 

Część postulatów jest tez absolutnie PARADOKSALNA: 
- chcemy więcej nauczycieli bo rzeczywiście, w niektórych szkołach ich brakuje ale jednocześnie
- chcemy mniej lekcji i mniej pracy

-chcemy więcej środków finansowych, ale jednocześnie
- niszczymy to co już jest nie chcąc za to płacić

- bluzgamy i wyzywamy policje i wszelkie służby, rzucamy w nich kamieniami, ogniem ale jednocześnie
- protestujemy przeciwko przemocy policyjnej, która sami sprowokowaliśmy swoim zachowaniem ( nie zawsze adekwatnie do czynów, ale jednak)

Do tego dochodzą napięcia przedwyborcze, walki i manipulacje polityczne, pasywność trwającą od lat i od dekad, która generalne charakteryzuje francuskie społeczeństwo...

Odczytuje od nowa Ulrich'a Beck'a... bo u niego znajduje znakomite analizy społeczeństwa ryzyka... w tym polityki wiedzy w społeczeństwie ryzyka. 

Poza tym nie ogarniam za bardzo aspektów prawnych tego co się dzieje bo: 
- Kodeks edukacji zabrania nieletnim manifestowania a już tym bardziej poza murami szkół
- a od wielu dni te manifestacje są powszechnie akceptowane, w tym przez same władze edukacyjne... 

- strajk nieletnich jest NIELEGALNY jak i blokowanie liceów jest nielegalne
- ale blokują i strajkują i żadne konsekwencje z tytułu nieprzestrzegania prawa ich nie spotykają (Kod karny artykuł R644-2)

- my nauczyciele, jako urzędnicy państwowi mamy zachować NEUTRALNOSC czyli rozumiem, tez nie stawać po niczyjej stronie w tym konflikcie, ale większość
- moich kolegów uczestniczy aktywnie i wspiera blokady i strajk


I pozostaje zwyczajna Ludzka LOGIKA...

DLACZEGO WCIAZ ROBIC TO SAMO, OD 40 LAT, WIDZAC, ZE NIE PRZYNOSI TO ZADNYCH EFEKTOW I LICZYC NA ZMIANY????????????????????????????

 

poniedziałek, 5 października 2026

Syn, który dziękuje...


To sobie popłakałam z moim Antonim na łączach. Mój syn skończył czytać powieść i dziękował mi dziś, ze ja napisałam... I w ogóle dużo na jej temat mówiliśmy. On uważa, ze to niezwykle przedsięwzięcie literackie ale tez rodzinne. To była niezwykłą nasza rozmowa dziś, przed chwila właściwie... 
Ciesze się z tego. I w sumie żałuje, ze jak książka wyszła po polsku to nie miałam ze strony sporej ilości członków mojej rodziny jakiegokolwiek słowa na jej temat... 

 

Cudowny weekend w Paryżu, w szkole Liderów, który się fatalnie zaczął...


W piatek rano pojechalam do pracy... 

I myślałam, ze ja wam o wyjściu książki będę pisać w ten dzień bo to była data oficjalnego ukazania się książki we Francji... tymczasem... koszmar trwa.



"Pojechałam rano do liceum bo nic nie było odwołane. Weszłam przez boczna furtkę bo główne wejścia zabarykadowali i zablokowali. Pytam szefostwo stojące tam " czy są lekcje?". Słyszę, że tak są, że mamy robić lekcje.
Zanim nie doszłam do pokoju nauczycielskiego rozległy się wybuchy i zaczęli palić śmietniki na środku ulicy blokując cały ruch. Przedwczoraj i wczoraj było dokładnie to samo.
Poszłam do mojej klasy by zrobić pierwsza lekcje.
Był 1 uczeń i nikogo więcej. Zanim nie podłączyłam komputera by sprawdźic obecność rozległo się :
" Natychmiastowa ewakuacja w stronę internatu" i to przeraźliwe wycie...
Z tym uczniem i kilkoma innymi z innych sal ruszyliśmy po metalowych, zewnętrznych schodach w kierunku internatu. Po drodze ogromny huk! Coś dużego wybuchło.
Pod internatem zgromadzili nas na takim osiatkowanym, oplotowanym terenie.
I ja nie mogłam oddychać... Wydychać powietrza nic a nic. Serce wali. Chciałam uciekać ale furtka była zamknięta. Zaczęłam się z nią szarpać, krzyczeć do ludzi wokół by otworzyli to gowno... W końcu otworzyło się. Oddaliłam się szybko i zadzwoniłam po męża.
Po tylu godzinach wciąż czuję się jak pijana, nienormalna... Idąc widziałam z daleka ten słup czarnego dymu...
Powiadomiłam moich lekarzy. Napisałam raport do kuratorium ze skarga i do dyrekcji szkoły też. Zgłosiłam to jako " wypadek w pracy. Zagrożenia pożar i wybuchy. Uszkodzenia zdrowia".
Cdn...


Tak, to było w piatek, 2 października rano...
Potem pojechałam do Paryża. Rozpoczęłam prace w Naszej Ambasadzie w szkole Liderów. I spędziłam fantastyczny weekend z bardzo inspirującymi ludźmi! I tak wiele się nauczyłam, i tyle konstruktywnych i bardzo pozytywnych osób poznałam. 

Wróciłam wczoraj wieczorem. Licea mamy zamknięte. Lekcje maja być zdalnie... ile dni? co dalej? 
Nie wiadomo. 
Z jednej więc strony ogrom pozytywów i projektów i radości, z drugiej ... sami widzicie. To wszystko teraz muszę zmieścić w jednym ciele, w jednej głowie, w jednym systemie nerwowym i jeszcze... PROMOWAC ksiazke... 
tego tam jakby tego... życzcie mi powodzenia! 














 

czwartek, 1 października 2026

Wczoraj i dziś w Rennes


We Francji trwają od kilku dni blokady liceów. dziś dołączyły Uniwersytety. Od rana w Rennes i w moim liceum, wczoraj, blokady, palenie śmietników, niszczenie asfaltu na ulicach, blokady ulic, niszczenie zaparkowanych samochodów... Dziś wszystko przybrało na sile. Gazy, interwencje policji i służb CRS czyli "robokopow" jak je potocznie nazywamy. 
Wczoraj jeden z moich uczniów wylądował w kajdankach w wozie policyjnym... musiałam uprzedzać rodziców... 
Jest coraz więcej przemocy, i coraz więcej ofiar rannych w tym dużo rannych profesorów ponad 64 dziś rano... sama młodzież ich atakuje... są ranni strażacy, policjanci i dziennikarze oraz kilkoro uczniów. 

Wczoraj, przed moim liceum było tyle przemocy, ze szczerze mówiąc to nie wiem czego chcą licealiści, jakie są ich postulaty i jak zamierzają je usatysfakcjonować? Narazie widzę pożary i walenie w co popadnie. Filmy dziennikarzy z innych liceów pokazują ogrom zniszczen i sile przemocy. 

Dzis mam "lekcje" o ile mam i zebranie z rodzicami... hm? 


Dis rano przed Liceum Bréquigny, w którym uczyłam w ubiegłym roku. 







 

sobota, 26 września 2026

PIEKNA FRANCJA... kim sa francuscy katolicy?


12% osób dorosłych we Francji jest katolikami czyli trochę ponad 6 milionów na ponad 67 milionów mieszkańców, które liczy Francja. Z tych 6 milionów, około polowa, czyli 3 miliony uczestniczy przynajmniej raz w miesiącu we mszy świętej. (La Croix, 2025)
To w sumie dość nieliczna ale tez bardzo, bardzo dyskretna grupa we francuskim społeczeństwie i bardzo zróżnicowana. Jest dużo osób z tradycyjnych, francuskich rodzin ale tez dużo osób z kontynentu afrykańskiego miedzy innymi z Konga i z Kamerunu. 

Wczoraj jednak wraz z przyjazdem do Paryża ojca świętego Leona XIV, nagle setki tysięcy ludzi pokazało się na ulicach i na placach stolicy. Sam stadion zgromadził ponad 80 000 młodych na wczorajszym czuwaniu, którego oprawę muzyczna zrobil Alexis Duffaure, nasz znajomy, dyrygent chóru, w którym przez wiele lat śpiewał Antek. 

I tak rozmawiając z wieloma osobami od wczoraj... wszyscy doceniamy coś niezwykłego co od wczoraj dzieje się na francuskich ulicach: RADOSC, uśmiechy, CISZA, skupienie, ZYCZLIWOSC, brak zniszczeń, brak rozrób... Jestem pod ogromnym wrażeniem a mój Antek zachwycony bo on mógł uczestniczyć! 

Cieszy mnie tez osobiście sam fakt, ze katolicy od wczoraj stali się bardziej widoczni, bardziej obecni... nie trzeba przepraszać, ze jest się katolikiem, nie trzeba tego ukrywać - może nie będzie trzeba bo od wielu lat trzeba było... w niektórych środowiskach, jak to moje, czyli w edukacji narodowej. 

Francja nie byłaby Francja gdyby jednak coś nie zazgrzytało... a wczoraj na antenie BFM zazgrzytało w ustach pani dziennikarki z dziennika "Libération" czyli tego z lewej strony politycznej sceny... otóż pani ta stwierdziła, "ze nie podziela... nie uważa bo uważa, ze na stadionie wczoraj było zbyt dużo hałasu i stroje uczestników spektaklu teatralnego były zbyt słabej jakości czyli były zbyt tanie"... 
Nie bede komentować. 




 

czwartek, 24 września 2026

Antek...

Zdjęcie nie mojego autorstwa z Chicago...ale z Antkiem!

Synuś wpadł w ostatni weekend, na dwa dni, ale nawet jak był w domu to był zajety! Zajęty jest głównie studiami i czasami zastanawiam się jak on żyje i jak on to ogarnia? 
Wczoraj na przykład wyjechał z internatu o 7 godzinie rano a wróciła tuż przed 22. Bo rano mail śniadanie z grupka wybranych studentów (10 studentów na 400) z jakimś wielkim szefem, wielkiego amerykańskiego banku, potem miał prace w grupach nad zrównoważonym rozwojem jakiegoś projektu ekonomicznego. następnie miał wykłady. W międzyczasie jak stwierdził kupił i zjadł kanapkę w 10 minut. Wieczorem miał hiszpański bo języków mu wciąż za mało! Po hiszpańskim około godziny 20 ruszył do jakiejś kawiarni (spotkania i selekcje odbywają się w kawiarniach) bo trwają tak zwane OL czyli wybory do klubów stuendeckich, dziedzina po dziedzinie a on do wielu postulował. 

Jak do mnie zadzwonił dochodziła 22, wychodził właśnie z metra i leciał do swojego pokoju by coś zjeść. Potem miał się uczyć tekstu na dziś na 8 rano bo miał przesłuchanie w jakimś paryskim teatrze... dalej wykłady i dalej już nie wiem co... Kompletny "wariat"!

Ale wszystko mu się podoba. Bije od niego taka energia, tyle radości. Widać, ze odnajduje się znakomicie w tym wszystkim. 
Bywa w jakiś prestiżowych miejscach w Paryżu, spotyka różnych ludzi, pracuje, buduje, działa, uczy się, studiuje i postuluje. 

Ciekawa jestem co z tego wszystkiego wyniknie i do czego go to doprowadzi? 
Z radością czekam na cd...