poniedziałek, 7 września 2026

Początek wykładów...

ESCP ranks 6th worldwide in Financial Times Master in Management ranking


Początek roku akademickiego z wszystkimi konferencjami, układem grup i wielkim 3-dniowym świętem dobiegł wczoraj wieczorem ku swojemu końcowi. 

Antoni jest zachwycony tymi pierwszymi dniami choć nieco obawiał się tego wyjazdu typu "radosna ekipa bez zasad", ale wczoraj wieczorem wrócił zadowolony. Swietnie się bawił tyle, ze chodzili spać o 3-ciej nad ranem albo i o 6 rano a potem zaczynali od 11 godziny kolejny dzień,  mieli program zajęć. Jest więc wykończony fizycznie. Antek jest towarzyski, ma wielu przyjaciół i znajomych, działa w różnych stowarzyszenia od sportowych po artystyczne ale nie cierpi alkoholu, używek i glupoty i to mu wyraźnie przeszkadza. Z doświadczeń wie, ze to przeszkadza innym, tym, którzy szukają upojenia w procentach, debilnych kawałach i innych tego typu zachowaniach. Na przyjaciół więc wybiera podanych sobie i takich znajduje. Pozostałych unika jak ognia. 

Dzis rano początek już tych właściwych wykładów a popołudniu praca strategiczna w grupach. Wieczorem trening badmintona. I już wejdzie w stały, roczny rytm na ten licencjat. 
Kibicujemy mu z daleka a ja czekam na jego wolny weekend bo już się stęskniłam! 

niedziela, 6 września 2026

Zapiekanka sliwkowo-pistacjowa czyli deserowa w niedziele!

Zapiekanka czyli francuskie, słynne i klasyczne clafoutis. Tym razem w jesiennej odsłonię bo ze śliwkami oraz z dodatkiem pistacji. To deser, który robi się bardzo szybko i jeszcze szybciej, gdy zapieczecie go w indywidualnych foremkach bo skracacie o polowe czas pieczenia. porównaniu do dużej formy. 



4 porcje

250 g śliwek: użyłam mieszanych węgierek i reine claude
100 ml mleka
30 g masla
2 jajka
100 ml gęstej śmietany
60 g cukru
125 g maki
2 łyżki pasty pistacjowej

pistacje do posypania
odrobina masła i ciemnego cukru do foremek

Wysmarować foremki albo większą foremek porcelanowa masłem i wysypać je ciemnym cukrem. 
Ułożyć pokrojone śliwki w foremkach. 
Nagrzać piekarnik do 180°C.

Masło wraz. mlekiem podgrzać lekko do roztopienia się masła. Dodać śmietanę i jajka. Dobrze wymieszać. na koniec wsypać przesianą mąkę i cukier. Wymiesza. Dodać pastę z pistacji. 
Polac śliwki ciastem i piec 20 minut w indywidualnych foremkach albo 40 minut w dużej formie.

Podawać cieple, letnie albo zimne bo w każdej wersji jest pyszne! Posypać posiekanymi pistacjami przed podaniem. 


sobota, 5 września 2026

Promocja przed 2 października. 5% mniej za moja książkę.

https://www.helloeditions.fr/produit/partir-une-odyssee-polonaise/

5% en moins z kodem POLONAISE5
5% mniej z kodem POLONAISE5

Iran. Wojna i Historia.


Od kilku tygodni myślałam a w ostatnim przeczytałam ponownie... Nasz niezastąpiony, ukochany przeze mnie Ryszard Kapuściński... gdy udał się w marcu 1979 roku do Teheranu wrzała tam rewolucja. "Szachinszach" to kolejna książka po "Cesarzu", która przyniosła mu światowa sławę. Dla mnie jest cennym świadectwem i zapisem warunków społecznych i politycznych, które niezależnie od kraju i epoki prowadzą do rewolucji. A każdą rewolucja jest dramatem i tragedia choć we Francji ta francuska jest w jakiś sposób gloryfikowana jako osiągnięcie, z czym ja się absolutnie nie zgadzam. Zreszta jej data 1789 we francuskiej historiografii uznawana jest za koniec epoki "Moderne" w historii i początek epoki współczesnej. Ten moment graniczny czy uznawany za graniczny ma oczywiście dużo mniej sensu dla innych społeczeństw, w tym również europejskich. 

Jest tez czymś dużo więcej... w świetle ostatniej toczonej przez Stany zjednoczone i Izrael wojny w Iranie. To niezwykle świadectwo pewnej kultury, mentalności, struktury społecznej i religijnej, która sprawia od wieków zreszta, ze kraj ten pozostaje niezwyciężony, militarnie niezwyciężony. Dlatego rozpoczynanie z nim konfliktu zbrojnego powinno być mocno przemyślną geostrategicznie decyzja. Położenie geograficzne Iranu sprawia tez, ze jego los wypływa na funkcjonowanie wielu innych państw i nie tylko sąsiednich. 

Moj tata, ktory byl w Iranie w 1976 roku zawsze opowiada, ze to wyjątkowy lud i wyjątkowy kraj... aż ciarki idą jak wspomina spojrzenia i słowa Irańczyków pełne grozy i nieprzyjacielskiego stosunku do innych - to akurat osobiste jego doświadczenie. Z drugiej strony to właśnie ten lud przyjął setki tysięcy polskich dzieci i dorosłych podczas 2 wojny światowej. Nie możemy o tym zapominać. 





 

czwartek, 3 września 2026

Juz za 3 tygodnie...

 


Nie mogę sie doczekać... Kolejna wspaniała przygoda! 

I już wiem, ze będę kontynuować...

Filmy o generale De Gaulle... czyli "L'âge de fer" et "J'écris ton nom"



Ubiegly weekend spędziłam częściowo w kinie, korzystając z ostatnich wolnych dni przed początkiem roku szkolnego. I nadrabiałam zaległości bo te filmy weszły na ekrany na poczatku lata, ale widziałam je dopiero ostatnio. Dwa ogromne freski historyczne, znakomicie zagrane... każdy trwa 2 godziny i 40 minut! To kolejna próba uchwycenia fenomenu generała, tego kim był czym się kierował, jak działał? W jakimś stopniu udana próba ale pozostawiając nas oglądających z poczuciem niedosytu. Przynajmniej ja mocno poczułam, ze chciałbym wiedzieć więcej! 

Co mnie najbardziej urzekło w tych freskach? Nie same fakty historyczne, nie próba oddania ciężkości walk i bitew ale dużo bardziej osobiste watki. 

Po pierwsze i szczególnie w pierwszej części, która uważam za zdecydowanie lepsza, ogromna samotność mężczyzny, który w poczuciu odpowiedzialności, sensu egzystencji, biegu historii wyrusza jak to się banalnie mówi "z motyka na słońce". Chce walczyć, mówi NIE... ale jest sam. I ta samotność przeraża swoimi wymiarami, swoją otchłanią. 

Po drugie dyplomacja związana z niekończącymi się negocjacjami. Polityczne i militarne gry, pokazywanie swojej siły, gdy za nią nic nie ma, jest pustka ale trzeba grać by ugrać coś więcej... wolność, honor, niezależność. Te mechanizmy są znakomicie pokazane szczególnie w drugiej części. Myślenie i działanie z wyprzedzeniem, czasem w ciemno jest niezwykłą próba ekwilibrystyczna ale jakże konieczna dla osiągnięcia celów. 

I osobisty wątek... na zdjęciu niżej to generał Leclerc... Gdy przyjechałam do Francji na studia. następnego dnia a był to 1992 rok... pojechał z dama, która mnie gościła do domu generała i do jego wdowy Thèrèse de Gargan... poznałam kilkoro z ich wnucząt, prawnucząt bo byliśmy tam na podwieczorku... Wtedy zupełnie, ale to zupełnie nie zdawałam sobie sprawy ani z ważności osób, które spotkałam ani z wielkości tego popołudnia... mam tylko kilka wspomnień... i żałuje, ze byłam na tyle niedojrzała i na tyle niewykształconą by tego wtedy niedocenic...

I drugi watki osobisty... Generał Leclerc studiował w Ginette w Wersalu i tam tez studiował mój Antek... 

A ja do dziś doceniam wielkość i podzielam większość idei, myśli i działań De Gaulle'a i Leclerc'a. 






 

sobota, 29 sierpnia 2026

Podział, podziały i podzielimy...


Cale życie coś dzielimy... zazwyczaj włos na czworo! Co jest zadaniem wielce skomplikowanym i zajmującym wiele czasu. Dzielimy swój czas, swoją energię według tego co jest dla nas ważne albo tez czasami według naszego poczucia winy własnego bądź narzuconego przez przekaz rodzinny, normy społeczne i innych ludzi. 
Dzielimy pieniądze, budżety, spadki, dzielimy ryż ugotowany do obiadu jak je nas więcej osób niż jedna... dzielimy ciastka i torty... Instytucje tez dziela pieniądze ale czasami godziny lekcyjne i klasy. 

Jak co roku padłam ofiar tych podziałów, na które nie mam najmniejszego wpływu i które dokonują się poza mną, za moimi plecami, poza moim udziałem, moja wola, moimi życzeniami. 
Rezultat jest taki, ze dostałam to czego NIKT już nie chciał... 
I tak co roku, czasem kilka razy w roku i od wielu lat. 

Wiec teraz dziele włos na czworo! Bo lubię!