niedziela, 6 września 2026

Zapiekanka sliwkowo-pistacjowa czyli deserowa w niedziele!

Zapiekanka czyli francuskie, słynne i klasyczne clafoutis. Tym razem w jesiennej odsłonię bo ze śliwkami oraz z dodatkiem pistacji. To deser, który robi się bardzo szybko i jeszcze szybciej, gdy zapieczecie go w indywidualnych foremkach bo skracacie o polowe czas pieczenia. porównaniu do dużej formy. 



4 porcje

250 g śliwek: użyłam mieszanych węgierek i reine claude
100 ml mleka
30 g masla
2 jajka
100 ml gęstej śmietany
60 g cukru
125 g maki
2 łyżki pasty pistacjowej

pistacje do posypania
odrobina masła i ciemnego cukru do foremek

Wysmarować foremki albo większą foremek porcelanowa masłem i wysypać je ciemnym cukrem. 
Ułożyć pokrojone śliwki w foremkach. 
Nagrzać piekarnik do 180°C.

Masło wraz. mlekiem podgrzać lekko do roztopienia się masła. Dodać śmietanę i jajka. Dobrze wymieszać. na koniec wsypać przesianą mąkę i cukier. Wymiesza. Dodać pastę z pistacji. 
Polac śliwki ciastem i piec 20 minut w indywidualnych foremkach albo 40 minut w dużej formie.

Podawać cieple, letnie albo zimne bo w każdej wersji jest pyszne! Posypać posiekanymi pistacjami przed podaniem. 


sobota, 5 września 2026

Promocja przed 2 października. 5% mniej za moja książkę.

https://www.helloeditions.fr/produit/partir-une-odyssee-polonaise/

5% en moins z kodem POLONAISE5
5% mniej z kodem POLONAISE5

Iran. Wojna i Historia.


Od kilku tygodni myślałam a w ostatnim przeczytałam ponownie... Nasz niezastąpiony, ukochany przeze mnie Ryszard Kapuściński... gdy udał się w marcu 1979 roku do Teheranu wrzała tam rewolucja. "Szachinszach" to kolejna książka po "Cesarzu", która przyniosła mu światowa sławę. Dla mnie jest cennym świadectwem i zapisem warunków społecznych i politycznych, które niezależnie od kraju i epoki prowadzą do rewolucji. A każdą rewolucja jest dramatem i tragedia choć we Francji ta francuska jest w jakiś sposób gloryfikowana jako osiągnięcie, z czym ja się absolutnie nie zgadzam. Zreszta jej data 1789 we francuskiej historiografii uznawana jest za koniec epoki "Moderne" w historii i początek epoki współczesnej. Ten moment graniczny czy uznawany za graniczny ma oczywiście dużo mniej sensu dla innych społeczeństw, w tym również europejskich. 

Jest tez czymś dużo więcej... w świetle ostatniej toczonej przez Stany zjednoczone i Izrael wojny w Iranie. To niezwykle świadectwo pewnej kultury, mentalności, struktury społecznej i religijnej, która sprawia od wieków zreszta, ze kraj ten pozostaje niezwyciężony, militarnie niezwyciężony. Dlatego rozpoczynanie z nim konfliktu zbrojnego powinno być mocno przemyślną geostrategicznie decyzja. Położenie geograficzne Iranu sprawia tez, ze jego los wypływa na funkcjonowanie wielu innych państw i nie tylko sąsiednich. 

Moj tata, ktory byl w Iranie w 1976 roku zawsze opowiada, ze to wyjątkowy lud i wyjątkowy kraj... aż ciarki idą jak wspomina spojrzenia i słowa Irańczyków pełne grozy i nieprzyjacielskiego stosunku do innych - to akurat osobiste jego doświadczenie. Z drugiej strony to właśnie ten lud przyjął setki tysięcy polskich dzieci i dorosłych podczas 2 wojny światowej. Nie możemy o tym zapominać. 





 

czwartek, 3 września 2026

Juz za 3 tygodnie...

 


Nie mogę sie doczekać... Kolejna wspaniała przygoda! 

I już wiem, ze będę kontynuować...

Filmy o generale De Gaulle... czyli "L'âge de fer" et "J'écris ton nom"



Ubiegly weekend spędziłam częściowo w kinie, korzystając z ostatnich wolnych dni przed początkiem roku szkolnego. I nadrabiałam zaległości bo te filmy weszły na ekrany na poczatku lata, ale widziałam je dopiero ostatnio. Dwa ogromne freski historyczne, znakomicie zagrane... każdy trwa 2 godziny i 40 minut! To kolejna próba uchwycenia fenomenu generała, tego kim był czym się kierował, jak działał? W jakimś stopniu udana próba ale pozostawiając nas oglądających z poczuciem niedosytu. Przynajmniej ja mocno poczułam, ze chciałbym wiedzieć więcej! 

Co mnie najbardziej urzekło w tych freskach? Nie same fakty historyczne, nie próba oddania ciężkości walk i bitew ale dużo bardziej osobiste watki. 

Po pierwsze i szczególnie w pierwszej części, która uważam za zdecydowanie lepsza, ogromna samotność mężczyzny, który w poczuciu odpowiedzialności, sensu egzystencji, biegu historii wyrusza jak to się banalnie mówi "z motyka na słońce". Chce walczyć, mówi NIE... ale jest sam. I ta samotność przeraża swoimi wymiarami, swoją otchłanią. 

Po drugie dyplomacja związana z niekończącymi się negocjacjami. Polityczne i militarne gry, pokazywanie swojej siły, gdy za nią nic nie ma, jest pustka ale trzeba grać by ugrać coś więcej... wolność, honor, niezależność. Te mechanizmy są znakomicie pokazane szczególnie w drugiej części. Myślenie i działanie z wyprzedzeniem, czasem w ciemno jest niezwykłą próba ekwilibrystyczna ale jakże konieczna dla osiągnięcia celów. 

I osobisty wątek... na zdjęciu niżej to generał Leclerc... Gdy przyjechałam do Francji na studia. następnego dnia a był to 1992 rok... pojechał z dama, która mnie gościła do domu generała i do jego wdowy Thèrèse de Gargan... poznałam kilkoro z ich wnucząt, prawnucząt bo byliśmy tam na podwieczorku... Wtedy zupełnie, ale to zupełnie nie zdawałam sobie sprawy ani z ważności osób, które spotkałam ani z wielkości tego popołudnia... mam tylko kilka wspomnień... i żałuje, ze byłam na tyle niedojrzała i na tyle niewykształconą by tego wtedy niedocenic...

I drugi watki osobisty... Generał Leclerc studiował w Ginette w Wersalu i tam tez studiował mój Antek... 

A ja do dziś doceniam wielkość i podzielam większość idei, myśli i działań De Gaulle'a i Leclerc'a. 






 

sobota, 29 sierpnia 2026

Podział, podziały i podzielimy...


Cale życie coś dzielimy... zazwyczaj włos na czworo! Co jest zadaniem wielce skomplikowanym i zajmującym wiele czasu. Dzielimy swój czas, swoją energię według tego co jest dla nas ważne albo tez czasami według naszego poczucia winy własnego bądź narzuconego przez przekaz rodzinny, normy społeczne i innych ludzi. 
Dzielimy pieniądze, budżety, spadki, dzielimy ryż ugotowany do obiadu jak je nas więcej osób niż jedna... dzielimy ciastka i torty... Instytucje tez dziela pieniądze ale czasami godziny lekcyjne i klasy. 

Jak co roku padłam ofiar tych podziałów, na które nie mam najmniejszego wpływu i które dokonują się poza mną, za moimi plecami, poza moim udziałem, moja wola, moimi życzeniami. 
Rezultat jest taki, ze dostałam to czego NIKT już nie chciał... 
I tak co roku, czasem kilka razy w roku i od wielu lat. 

Wiec teraz dziele włos na czworo! Bo lubię! 

 

środa, 26 sierpnia 2026

Antoni szczęśliwie w Paryżu zainstalowany. Rok akademicki rozpoczęty!



Wczoraj spędziliśmy cały dzień w drodze i w Paryżu. Ponieważ Antoni nasz rozpoczął rok akademicki dziś rano to należało wczoraj go zainstalować w rezydencji studenckiej - niezwykłej rezydencji, ale o tym innym razem. 

W jeden dzień zrobiliśmy ponad 700 km bo z Rennes to jednak kawałek drogi. 
Antoni ma piekny pokoj z widokiem na kilka sztandarowych paryskich zabytków takich jak Wieża Eiffela, złota kopułą Invalides czy wieża Montparnasse. Samo miejsce jest zabytkowe z ogrodem, obok parku, ciche, spokojne... i zamieszkane przez bardzo interesujących studentów i innych ludzi, którzy je znają i cenią. Po prostu piękne! 
Do stacji metra jest zaledwie 5 minut marszu. 
Takze mój syn jest zachwycony i my tez. Jesteśmy tez ogromnie wdzięczni za taka możliwość! 

Dzis rozpoczął o 9 rano... Wieczorem ma kolacje na statku na Sekwanie z reszta jego rocznika ESCP i tak następne dni będą obfitowały we wrażenia, wyzwania, spotkania.