niedziela, 8 lutego 2026

Do jakiego stopnia jestem za mila?

Bo to, ze jestem za mila to wiem od dawna. Pytałam dziś sama siebie "hej Aga co się wczoraj wydarzyło w liceum? Co ty tam zrobiłaś, powiedziałaś, jak zareagowałas wobec tego co się tam spotkało?"

I tak po refleksji i już na chłodno, bardziej chłodno powiedzmy... 
Byłaś wczoraj nadal mila! Rozmawiałaś z tymi ludźmi, jak się pojawili, a którzy cię wystawili do wiatru. Udawałaś, ze w sumie to cię mało dotyka, ze musisz robić swoje, albo, ze się "nie przejmujesz"!

Notabene słowa "nie przejmuje się" działają na mnie jak płachta na byka. Bo co to znaczy "nie przejmuj się"? To znaczy olej swoje odczucia, uczucia i emocje, zapomnij o sobie, odpuścić bo po co się przejmować jak możesz to zanegować i powiedzieć sobie "no dobrze nie przejmuje się no bo w sumie nic się nie stało, albo mało się stało więc jestem grzeczna i mądra (sic!) dziewczynka i się nie przejmuje."
 Ale to jest JEDNO WIELKIE OSZUSTWO! wobec osoby najważniejszej czyli wobec samego siebie. Bo się przejmuje, bo zabolało, bo udawałam, ze nie boli, bo zamiotła pod dywanik i można jeszcze wiele dodać. 

Zamiast zachowywać się wczoraj tak jak się zachowywałam czyli niby profesjonalnie i trwać tam i ustawiać te plansze i jeszcze mówić dzień dobry i wyjaśniać odwiedzającym zawiłości systemu i specjalizacji... Powinnam o tej 9h15 zamknąć sale na klucz, napisać kilka słów na drzwiach i wrócić do domu a do dyrekcji wysłać na piśmie maila z opisem tego co się wydarzyło. 

Ale nie, ja trwałam i robiłam mila minę do zlej gry bo taki mam program, bo tak mi do głowy i do ciała wtłoczono, ze to co JA CZUJE jest nieważne... najwazniejesze są pozory, zaangażowanie, praca i profesjonalizm i nie wolno przecież nikogo zawieść - nawet nieznajomych rodziców i ich dzieci, i dyrekcji tez nie wolno i kolegów, którzy zawinili tez nie bo nie będą cię lubić itd... 
za to ZAWSZE NALEZY ZAWIESC SIEBIE i ZANEGOWAC SIEBIE I swoje uczucia i swoje emocje bo w sumie "czym się tutaj przejmować"? Są wyższe cele, ty jesteś nieważna. 
Tak mnie wychowano. Niestety. 

dzisiaj już jestem dużą dziewczynka potrafię to zrozumieć, odczytać i pracować nad sobą tak by z tego powoli ale skutecznie wychodzić. Wczoraj kiepsko mi się udało a raczej mi się nie udało. Wiem już to. 

Jutro postąpię inaczej. Rano pójdę do dyrekcji i zdenoncjuje wszystkich kolegów to po pierwsze. Po drugie zacznę mówić kolegom - jak ich spotkam na korytarzu czy w pokoju nauczycielskim, ze nie, ze nie "ca va" bo wcale nie "ca va" tylko, ze uważam, ze postąpili nieprofesjonalnie, ze wszystko olali robiąc po tym dobra minę do zlej gry, ze nie są odpowiedzialni, ze nie wykonali pracy, która mieli wykonać i ze w związku z powyższym nasze kontakty i tak znikome ogranicza się tylko do dzień dobry bo nie mamy wspólnych zasad, wartości i reguł. Nie potrzebuje takich znajomych z pracy. I nie będę mila bo nie muszę i nie chce. 

 

"Norymbergia" filmowo i podążając za tym, ze "Niemcy nie powinny istnieć"


Poszłam wczoraj bo bardzo złym poranku do kina na najnowszy film o procesie norymberskim. Byliśmy w 2021 roku w Norymbergi i to miasto wywarło na nas ogromne wrażenie. te zdjęcia poniżej są z tej właśnie podróży. Byliśmy wtedy w sali, w której odbywał się proces, w celach, w muzeum, weszłam tez do archiwów. 

Film ma dydaktyczny wydźwięk. To prawda, ale nie jest relacja z procesu. Jest raczej próba odczytania pewnych ludzkich zachowań. Centralne miejsce w nim zajmuje relacja amerykańskiego psychiatry Douglas'a Kelly z Hermannem Goeringiem. To dość osobliwy opis manipulacji, siły inteligencji i intelektu oraz wciąż, od wielu dzisaitek lat próba odpowiedzi na pytanie:

"Czym różnią się Niemcy od nas?"
Chodzi oczywiście o urzędników nazistowskiego reżymu ale tez o te masy obojętnych obywateli. 
I jak na procesie Eichmanna w 1961 roku w Jeruzalem odpowiedz wciąż jest taka sama:

Niczym...  ale po tym co zrobili... może nie powinno ich być?
Ta teza Hanny Arendt o banalności zła, które rodzi się w jednostkach ludzkich miernych, leniwych, nie skłonnych do refleksji i poddanych rozkazom i poleceniom tym co są wyżej, jest wciąż jak najbardziej PRAWDZIWA i to w różnych krajach i na różnych płaszczyznach. W moim francuskim liceum sprawdza się na 1000%! Choć w 2026 roku jesteśmy! 

To samo potwierdziły przecież doświadczenia Stanley'a Milgrama w latach 1970 i następnie w latach 2000 powtarzane w wielu krajach, w tym tez w Polsce, gdzie poziom spolegliwości i poddaństwa był wyjątkowo wysoki 86% badanych z tego co pamietam. 

Nie bądź OBOJETNY mówił Marian Turski w Oswiecimiu. TO 11 przykazanie... nie docierało do wielu osób wtedy, nie dociera i dziś. 

Film znakomicie zagrany. Russel w roli Reischmarschalla  po prostu znakomity. 

Polecam! 







 

Kwitna!!!!


Znak, ze wkrótce będzie wiosna bo i kamelie i krokusy i mimoza i nawet dzwonki jaśminu... 






 

sobota, 7 lutego 2026

Swinki!





Coz... nie wiem jak to nazwać?  dziś rano drzwi otwarte w liceum, w którym uczę. Pojechałam na 9 bo to było otwarcie. I byłam ... sama na 15 nauczycieli historii-geografii, tych, którzy uczą tam od wielu, wielu lat. 

Otworzyłam sale ale NIC nie było przygotowane... Wczoraj pytałam i w poprzednich dniach co i jak i mi mówiono, ze nie ma się czym przejmować. Okazało się jednak, ze jest. 

Rodzice z uczniami zaczęli napływać w ilościach hurtowych a ja wciąż byłam sama w tej gołej i obleśnej sali. Mówiłam im by wrócili później bo moich kolegów jeszcze nie ma. 


W międzyczasie dowiedziałam się, ze nie mam identyfikatora bo dla mnie nie zrobiono, pominięto mnie jak we wszystkich innych liceach w tym mieście. Wpadł dyrektor i wydarł mordę, ze nic nie jest gotowe i ze gdzie są inni. Odpowiedziałam, ze nie wiem. Pobiegł gdzieś dalej. 

O 9:37 pojawił się kolega z kubkiem kawy i jedzący bułkę. Z przerażeniem stwierdził, ze NIC nie jest gotowe a miało być gotowe wczoraj...  Poleciał na górę i zniósł jakiś karton. Pomogłam mu szybko jakoś to ustawić : czarno-biale tablice informacyjne datujące na okres średniowiecza z częścią nieważnych już informacji... 


Kolega napisała mail do innych kolegów tutaj przytaczam kopiuj-wklej


samedi 07/02/2026

Salut, 
 
Petit coup de gueule : la salle C009 n'était pas du tout préparée ce matin quand je suis arrivé à 9h... 
Agnieszka était là, un peu désemparée car ne connaissant pas les us et coutumes de notre bahut.
Heureusement que Cécile avait sorti le carton au cabinet d'HG avec les panneaux et y avait glissé les flyers !
Merci à toi !
 
Par ailleurs, nos panneaux sont quand même un peu "cheap", à priori des collègues d'autres disciplines ont reçu un code spécial JPO pour pouvoir imprimer en couleurs. Bref, il faudrait envisager d'ici la fin de l'année de dépoussiérer un peu notre présentation. A bon entendeur !
 
Manu

Drugi nauczyciel pojawił się o 10:10 i zaraz wyszedł po kawę i kanapki do piekarni obok.... Trzecia pani pojawiła się kilka minut później i po 30 minutach wyszła bo stwierdziła, "ze drzew otwarte ja nie interesują"...

Mam tylko JEDNO do powiedzenia...to nie sa nie koledzy w pracy. 
 
 

piątek, 6 lutego 2026

Gdy uczniowie życzą ci "milego poprawiania i dobrego tygodnia"


Poprawiłam wczoraj sprawdziany mojej klasy maturalnej i takie tam niespodzianki znalazłam. Nie wiem czy uznać to już za "przekupstwo urzędnika państwowego" czy się uśmiechnąć tylko? Oczywiście wybieram to drugie. 
Nie pierwszy to raz, gdy w sprawdzianach uczniów mam serduszka, słoneczka czy mile słowa. Także wczoraj życzono mi "dobrego poprawiania" oraz "miłego tygodnia". 

Gdy wchodzę do klasy, niektórych klas niektórzy uczniowie pytają "jak się czuje" a dziś jedna uczennica zapytała jakie są moje ulubione czekoladki... w ubiegłym tygodniu pytali czy wole białe czy żółte złoto?????!!!! sic! 

Staram się nieodpowiadac na takie materialne pytania ale przyznam, ze bardzo mnie kłopocza bądź oniesmielaja? Nie wiem jak to określić. 

Uczniowie wiedza, ze nie wiedza... no masło maślane wyszło! ... czy wrócę do nich w marcu, po wakacjach lutowych więc zaczyna łazić do dyrekcji i do pan pedagog i prosić bym została... Jednak nikt z tych osób o tym nie decyduje. Decyzje podejmuje pani sekretarka w kuratorium więc ani ja jej nie znam, ani dyrekcja liceum ani już tym bardziej uczniowie. 

Takze... nie wiem skąd się to bierze? 
Gdzie nie pójdę pracować... uczniowie nie chcą bym odchodziła pomimo faktu, ze nie zawsze jestem mila, czasem wyrzucam z lekcji albo nie daje samych 20 na 20... Coś jest w tym sposobie nauczania, ze im się podoba w większości... 

cdn. 


 

czwartek, 5 lutego 2026

Po wizycie u chirurga: operacja niepotrzebna!




No to mi ulżyło wczoraj... Obejrzeliśmy z chirurgiem-laryngologiem w klinice w Cesson moje skanery i w anatomii zatok i nosa nie ma NIC co by wskazywało na potrzebę operacji. Jest owszem lekko skrzywiona przegroda ale wszystko jest drożne i w związku z powyższym przyczyna ciągłych zapaleń zatok nie jest anatomia a coś innego... osłabiona odporność z pewnością ale mam przepisane dokładne badania krwi na różnego rodzaju elementy typu pleśń, grzyby itd. 

Jednym slowem tutaj w tym klimacie wilgotnym i zimnym jest dużo tego typu świństw i możliwe, ze to one tak działają niekorzystnie. Okaże się. 
Moj maz byl ze mna to tez sie sporo dowiedział. 

Cdn. 

 

środa, 4 lutego 2026

Po każdym dramacie...


Przyjeżdża minister i mówi, "ze niedopuszczalnym jest atak na nauczyciela!" i ze "wszystko zostanie zrobione by to wyjaśnić" i "żeby już nigdy więcej się nie powtórzyło"... 
Tymczasem powtarza się wciąż i wciąż od nowa we Francji. Nie zmienia się dosłownie NIC... ani warunki pracy, ani pensje, ani poczucie bezpieczeństwa czy uznania społecznego. 

Wciaz to samo... dramat, minuta ciszy, psychologowie, wizyta i dyskurs ministra i dalej brniemy w te żygowiny bez refleksji, bez najmniejszej reformy, bez choćby próby zmiany sytuacji. 

Tak wyglada dzisiaj praca w edukacji narodowej we Francji. Nie wiesz czy i kiedy... nie wiesz czy przeżyjesz, czy wrócisz do domu bo jakiś uczeń czy były uczeń czy inna patologia może mieć chce dzignac cię nożem, odciąć ci głowę, czy cię pobić czy zwyzywać. 

Cala noc nie spalam. Koszmar za koszmarem. Mój mąż musiał mnie wybudzać z drgawek tak się bałam w nocy... głową mnie tak boli, ze dosłownie mam ochotę walić w mur. leki nie pomagają. A mam wizytę zaraz u chirurga i dalej zajęcia na Uniwersytecie. I tak próbuje dojść do siebie i nie wiem czy w ogóle jechać jutro do tego obrzydliwego liceum czy może iść na zwolnienie bo ileż można znosić te pitolenia, ten brak szacunku kilka albo i kilkanaście razy dziennie i te pasywność. 

Dis nie jestem w formie. Wczoraj podźgano noszem nauczycielek w gimnazjum, jej uczeń 14 letni. Kobieta jest na skraju życia i śmierci po operacjach... ale 
"atak na nauczyciela jest niedopuszczalny".....................................................;
debile!