środa, 30 stycznia 2019

Dzisiejsze LEKCJE i menu. Francuska codziennosc: czesc 243

Wrocilam dosc pozno ze szkoly bo o 13h30 i juz na popoludnie dzisiaj nie jade co jest wielkim plusem! Ale musialam przeorganizowac moje menu codzienne z tego powodu choc o nim za chwile.

Na poczatek o lekcjach dzisiajszych. Mialam 4 godziny. 3 godziny geografii z pierwszymi klasami liceum i 1 godzine Wosu z polowa jednej z tych klas: WOS jest zawsze po 17 osob w klasie czy 18 czyli polowa klasy. Taka francuska przypadlosc.

Dzis mialam fajny dzien w liceum bo uczniowie prezentowali swoje prace z grup czyli z îlots bonifiés. Polowa klasy pracowala nad problematyka: Zywienia Sahelu a druga polowa nad dostepem do Wody w Turcji, Syrii i Iraku. Przez 3 godziny lekcyjne pisali artykul prasowy na ten temat i nastepnie przez 3 minuty, kazda z 4-o osobowych grup musiala na zebraniu redakcyjnym obronic swoj tekst... przedstawic jego mocne strony, 2-3 ilustracje i przekonac reszte klasy, ze to wlasnie ICH artykul powinien zostac wydrukowany.
Wylawiamy po 1 grupie zwyciezcow z kazdego tematu i dostaja ode mnie cukierki ha, ha... i wywieszamy produkcje na scianach klasy.

Bitwy byly zaciete, zawziete. Uczniowie szli na calosc. Reotryke mialam jak na konkursie Nauk politycznych. Przescigali sie w argumentach. Dwom zdazylo sie nie opanowac... smiechu i rozkojarzenia. Bawilismy sie znakomicie. Ja jako "Naczelna" zadawalam podchwytliwe pytania...

Teraz musze posprawdzac teksty pisane bo ocena rozbita jest na 12 punktow za tekst pisany i 8 punktow na ustna obrone.
Bardzo im sie ten sposob spodobal... a ze sluchac musieli innych grup to teraz znaja oba tematy dosc szczegolowo.

A na WOSie dzis filmy i debata o tym czy Francja powinna dopuscic prawnie eutanazje... za i przeciw, sytuacja aktualna, stan debaty bioetycznej narodowej i reakcje, mysli, opinie uczniow... dzialo sie. Nie pobili sie jednak.


A na naszym stole dzisiaj
Sniadanie 6h45: sok z cytryny z woda, kiwi, 2 kromki chleba, 1 lyzeczka purée z migdalow, 50 g twarogu, lyzeczka musu z mango, zielona herbata
10h: banan, baton ( nie mam dostepu do batonow Ewy Chodakowskiej we Francji) wiec kupuje te nasze, francuskie, ktore sa znakomite, same naturalne skladniki: daktyle, rodzynki, orzechy, maliny... bez zadnych cukrow i dodtakow. Tylko torche drogie 1 euro kosztuje sztuka..., kawa z mlekiem



Obiad 13h45: zupa z wczoraj krem z marchwi z przyprawami i pomarancza, 2 kromki chleba z maslem i serem kozim, kawa cortado i kostka gorzkiej czekolady.
Podwieczorek 16:30h : gruszka, herbata ziolowa
Kolacja 20 h: salatka z buraka z winegrettem, eskalopka z indyka, zielony, groszek, jogurt naturalny.


wtorek, 29 stycznia 2019

Zaangazowalam sie czyli bierzmowanie "po francusku". Francuska codziennosc: czesc 242

Spedzilam wczorajszy wieczor na zebraniu w szkole antkowej. Zebranie dotyczylo bierzmowania, ktore odbedzie sie w marcu 2020 roku, ale przygotowanie do niego wsrod 13-sto latkow rozpoczynaja sie w najblizsza sobote. Na ponad 300 dzieci uczacych sie w 3-cich (Quatrième) klasach gimnazjum w tej szkole 86 wyrazilo chec przystapienia do sakramentu bierzmowania. Jest to szkola katolicka i prywatna, ale wiekszosc uczniow jest niewierzaca i niepraktykujaca.

Zebranie trwalo godzinke, ale bylo niezwykle ciekawe. Ksiadz opiekujacy sie szkola i odprawiajacy tutaj co niedzielne msze swiete mowil przez pol godziny o wyzwaniu jakie stawia bierzmowanie wierzacemu.
Naciskal na ten moment przejscia miedzy wiara dziecka a wiara osoby doroslej, dojrzalej duchowo, ktorej glowna charakterystyka jest budowanie osobistej relacji z Chrystusem. Trudnosc polega na zrozumieniu tego "osobistej", gdyz chrzescijanstwo i katolicyzm w nim ma przede wszystkim wymiar wspolnotowy, i te relacje nalezy w ten wymiar wpisac.
Mowil o tym jak mozemy dzieciom naszym pomoc w tym procesie... mowil tez o wielu wymiarach tego zaangazowania naszych dzieci, ktore w zadnym wypadku nie moze zostac zredukowane do zebran, dyskusji czy mszy a musi wyjsc do INNYCH. Mamy zachecic ich i wlasnym przykladem pokazac co konkretnie moga zrobic dla INNEGO.
Padlo kilka propozycji i pomyslow.

Naczelna katechetka szkolna, mowiaca znakomicie po polsku zreszta, pani Fabiola de Barberac, pokazala nam podrecznik, ktorym beda sie poslugiwac na sobotnich spotkaniach nasi mlodzi aplikanci.
Samo przygotowanie polega na comiesiecznych spotkaniach sobotnich 2,5 godzinnych oraz na dwoch dniach... 5 pazdziernika dzien w Lourdes i na tydzien przed sakramentem dzien skupienia w Saint Symphorien, siedzibie ojcow Marianow.

Koszt calego przygotowania wraz z wyjazdami to 110 euros.

I tak od slowa do slowa doszlo do dyskusji o zaangazowaniu rodzicow. Wzielam wiec na siebie przygotowanie 6-7 osobowej grupy mlodych do bierzmowania i ciesze sie bardzo.

Jak to powiedzialam Antkowi po powrocie do domu to... nie byl zachwycony... bo to jego koledzy wiec... nawet zapytal mnie czy nie moglabym uzywac tylko pierwszej czesci mojego nazwiska???
Zmiekl jak mu powiedziala czyje matki sie zaangazowaly... bo sam nie bedzie w tej sytuacji...

Maz stwierdzil, ze "Genialnie", ze sie zaangazowalam.

Ciesze sie bardzo. W sobote moj pierwszy raz w nowej roli!

a dzisiaj na szym stole:
Sniadanie 6h45: woda z cytryna; musli z kefirem i z jogurtem, z jablkiem i z cynamonem; zielona herbata.
10H kawa z mlekiem i banan
Obiad 12h45: pol grejpfruta na przystawke, omlet z cebula i z papryka, purée ze szinaku, zielonej fasolki i cukini ( wzielam gotowe z mrozonek bo z pracy wrocilam o 12h30), kefir, kawa cortado i kostka gorzkiej czkekolady.


Podwieczorek 16h30: kaki, garsc suszonych owocow i pestek dyni, herbata ziolowa
Kolacja 20H: zupa krem z marchewki z kolendra, resztka zapiekanki ziemniaczanej z wczoraj, salat z winegrettem, kawalek sera Morbier.

poniedziałek, 28 stycznia 2019

Zajecia z Antkiem i misz masz codzienny. Francuska codziennosc: czesc 241


Nie wiem w jakim wieku wasze dzieci przestaly sie bawic typowymi zabawkami, ale moj syn uczynil to dosc dawno. Jednoczesnie w wieku lat 13, 5 zupelnie nie jest zainteresowany ekranami. Nie gra w zadne gry komputerowe, telefoniczne. W telewizji oglada tylko sporty swoje ulubione albo jakis film czy program historyczny. Bywa tak, ze mija wiele dni a on nawet 1 minuty TV nie oglada. Za to wciaz jest zajety spiewaniem, koncertami; szkola, sportami, czytaniem, sluchaniem muzyki - tylko, ze on slucha malo rocka czy rapu a w 90% muzyke klasyczna... 
Dlatego ciesze sie, jak moge cos z tym moim synem zrobic... i tak od dwoch weekendow ze wzgledu na brak sportow i zakazenie mononukleoza zbudowalismy dwie budowle: Statue wolnosci i Bazylike Mariacka, ktora od wuja Pawla dostal. Ta ostatnia to bylo wyzwanie - zreszta widac na zdjeciach, ze te nasze wieze nieco krzywe... ponad 2 godziny spedzilismy budujac to cudenko, ktore Antek teraz wystawil w swoim pokoju i podziwia! 

Jego mononukleoza sie cofa, wyniki sa lepsze, ale jeszcze nie sa dobre wiec nie wiemy co dalej?

Tymczasem ja bylam na przedostatnim zastrzyku w zatoki u mojego laryngologa. Jest z tymi zatokami duzo lepiej, ale siedze na bombie zegarowej z tymi moimi chorobami wiec hm. Czuje sie tak sobie, srednio na jeza... Jutro wracam do pracy po 2 tygodniach i 1 dniu zwolnienia i mam nadzieje, ze wracam na dlugo. 

Pan malzonek leci do Paryza za chwile i wraca w nocy z czwartku na piatek. Wkurzony jest non stop, wrzeszczy na wszystko co sie rusza... a to nowa praca wiec obawiam sie, ze szybko sie skonczy pomimo tego, ze on twierdzi, ze uwielbia latac samolotami do pracy... hm... pozyje to zobacze. 

Probuje nie zwiariowac, ustalac priorytety... a dzisiaj dwie sprawy mi wypadly. Pierwsza do zawiezienie mojej centrali parowej z zelazkiem do serwisu bo cieknie... a jest na gwarancji. Naprawa na 14 lutego. Czym bede do 14 lutego prasowac? Nie wiem... od sasiadki pozycze chyba. 
Sprawa druga Antka bierzmowanie i zebranie wstrzelone dzisiaj na godzine 18... buuu... 

A dzis na naszym stole:
Sniadanie 7h: woda z cytryna, kiwi, 2 kromki chleba, 1 lyzeczka purée z migdalow, 50 g twarogu, mus z mango, zielona herbata.
Godzina 10: banan maly i kawa z mlekiem
Obiad 12h30: surowka z kiszonej kapusty z szalotka, morszczuk smazony, ryz basmati pelnoziarnisty, fasolka szparagowa z czosnkiem, jogurt naturlany. Kawa cortado, kostka gorzkiej czekolady.
Podwieczorek 16h: jablko, kilka zurawin suszonych i dwie morele suszone, herbata
Kolacja 20 h : zapiekanka z ziemniakow z kukurydza, mlekiem i serem, zielona salata z winegrettem.  ziola. 


niedziela, 27 stycznia 2019

Cohérence cardiaque czyli spojnosc kardiologiczna: cwiczenia na STRES. Francuska codziennosc: czesc 240


Rytm naszego serca oscyluje pomidzy 57 a 75 uderzen na minute. Gdy odczuwamy silny stres nasza naturalna zdolnosc do regulowania rytmu serca i oddechu zostaje zaburzona. By ja szybko odzyskac cwiczenia na spojnosc kardiologiczna sa bardzo skuteczne. To pewien rodzaj medytacji, ktora praktykuje od dosc dawna. 
Jest ona teraz bardzo modna i popularna, ale jeszcze 10, 15 lat temu pisal o niej tylko David Servan Schreiber. 
Ta spojnosc pozwala wydluzyc nasze zycie, wprowadza rownowage miedzy komorkami i poziomem hormonow i poprzez mozg oraz zoladek reguluje nasz kod genetyczny... a o tym mowia ostatnie odkrycia w epigenetyce. 
Jak wiadomo kazda forma medytacja pozwala rowniez na lepsze rozwiniecie naszych szarych komorek mozgowych wiec nigdy nie jest na nia za pozno ale warto uczyc medytacji juz male dzieci, co ja z Antkiem moim czynie. 

Jak to wyglada w praktyce? 
1-sza minuta
Bierzemy biala kartke papieru i olowek, nastawiamy telefon albo budzik na timer =1 minuta i w tym czasie swobodnie rysujemy nasz wdech - linia do gory i wydech linia do dolu - jak widac na zdjeciu. Kazdy z nas ma od 10 do 20 cykli oddechowych w minucie. 

2-ga minuta
Ruszajac delikatnie naszymi placami u rak przez kolejna minuta robimy wdech liczac do 5 i wydech tez liczac do 5... Powtarzamy 6 razy...
Serce zwalnia tempo...

3,4 i 5 minuta
Kladziemy sobie prawa reke na sercu i poruszajac podobnie palcami wykonujemy 18 cykli wdechow i wydechow po 5 sekund na wdech i tylez na wydech. Gdy wdychamy powietrze wyobrazamy sobie ciepla fale wyplywajaca z naszego serca, gdy wydychamy ta fala wraca jakby, koncentruje sie znow w sercu. 

Na tym etapie mozemy cwiczenie zakonczyc albo je, w zaleznosci od naszych potrzeb rozwinac... Powtarzajac na wdechu i wydechu 5 sylab dla nas waznych: na przyklad: Te/raz/do/brze/spie albo Je/stem/spo/koj/na

Sami zauwazycie, ze ta sama mantra/fraza ma inna energie wypowiadana na wdechu i na wydechu.

Te ciwczenia pozwalaja uzyskac spojnosc kardiologiczna i oddechowa, konektuja prace dwoch polkul mozgowych i bardzo pozytywnie wplywaja na nasze zycie. 

A dzis na naszym stole:
Sniadanie 8 h: woda z cytryna, kaki, 2 tosty pelnoziarniste, 1 lyzeczka purée z migdalow, 50 g twarogu, 1/2 lyzeczki musu malinowego, zielona herbata
10h30: kawa z pianka z mleka
Obiad 12:30: 1/2 awokado: sol, pieprz, kurkuma, winegrette; Daube z Prowansji jak wczoraj tyle, ze podany z purée z batatow. Kawa cortado, kostka gorzkiej czekolady
Podwieczorek 16h: herbata ziolowa, suszony daktyl i jablko
Kolacja 20h: brokuly na parze, kasza gryczana, jogurt naturalny.

sobota, 26 stycznia 2019

Milosc do gotowania i do jedzenia! Francuska codziennosc: czesc 239


Od dziecka lubilam gotowac i jesc! W moim domu i mama i tata dosc dobrze gotowali i gotuja. U dziadkow tez bylo zawsze pyszne jedzenie bo torty i pierogi mojego dziadka wspominam do dzisiaj. 
A potem? Potem byla emigracja do kraju, gdzie kuchnia stoi na piedestale! Dziedzictwo ludzkosc UNESCO, najlepsi ciastkarze, piekarze, kucharze, znakomite produkty i ich roznorodnosc. Sposob spozywania posilkow, ten caly ceremonial, ktorego nie znalam w Polsce... 

Pokochalam gotowanie, podawanie, probowanie i spozywanie tak na zaboj! a ze kwestie zdrowotne tez sa dla mnie wazne to kuchnia wpisuje sie w nie w pelni. Budzet zywnosciowy w moim domu jest bardzo wysoki bo jemy w 90% zywnosc ekologiczna i staram sie wybierac zawsze produkty najwyzszej jakosci. Nie znajdziecie u mnie margaryn, podzednych olejow, najtanszej maki czy cukru, nie znajdziecie ani miesa ani sera ani chleba z supermarketu. Mam kompletnego "kota" na tym tle. Przywiazuje ogromna wage do jedzenia, do produktow, do gotowania. Wiadomo nie wszystko mi wychodzi, ale wtedy poprawiam, daze do czegos lepszego. Nie dla mnie wiec jedzenie tylko wieprzowiny czy nie jedzenie ryb, nie dla mnie ciasta z margaryna ani ciastka przemyslowe, nie dla mnie niedojrzale owoce, warzywa niesezonowe czy piersi z kurczaka z hodowli przemyslowych. 
Jednym slowem jestem kompletnym swirem. Dlatego na wakacjach all inclusive w hotelach nawet 5* jestem niezadowolona z jedzenia bo jest po prostu niezbyt dobre. Tak jak nie pojde do restauracji na obiad za 15 euros bo wiem, ze bedzie niedobry pod wzgledem jakosci... wole w tym wypadku McDonalda bo wiem na co sie nastawic...
Poza budzetem zywnosciowym spore miejsce zajmuje mi tez w budzecie zakup ksiazek kulinarnych czy miesiecznikow. Uwielbiam! i inspiruje sie. 
Lubie rzeczy proste... ale dobrej jakosci. Wole dobry chleb na zakwasie z kozim serem niz jakies niezbyt smaczne mieso czy inny kulinarny wyczyn. Pije glownie wode bo nie lubie, gdy smak tego co jem znika w jakis innych smakach... poza dobrze dobranym winem oczywiscie. 
takiego mam bzika...

A dzis na naszym stole:
Sniadanie 8h: Sok,z. cytryny z woda, Mango, dzikie, ekologiczne mango, slodkie, pieknie zolte... z Hiszpani czyli po sasiedzku; 2 tosty z kremem z orzechow laskowych i z twarogiem oraz konfitura z gorzkich pomaranczy. Zielona herbata

Obiad 12h30: grejpfrut na przystawke i to danie z Prowansji czyli Daube z wolowiny z polska kasza jeczmienna, marchewki i pieczarki. Jogurt naturalny.

Podwieczorek 17h: Paczek domowej roboty z konfitura malinowa, herbata - wczesniej byla kawka u Aliny!

Kolacja 20 h: zupa krem z pory i ziemniakow, tost z serem, ziolowa herbata z miodem. 





czwartek, 24 stycznia 2019

Mam wspanialych przyjaciol! Francuska codziennosc: czesc 237

Zdecydowanie za malo o nich pisze i o tych wszystkich pozytywnych rzeczach i momentach, ktore mnie spotykaja.

Od 2 stycznia czyli od poczatku tej choroby... najpierw byla Alina, ktora po moich nieudanych probach szybkiego umowienia dentysty oddala mi swoje RDV, u swojego dentysty w ubiegly wtorek! I dzieki niej i temu lekarzowi mialam zrobione w ciagu godziny szereg zdjec rentegnowskich w tym w technologii 3D i zostala postawiona diagnoza.

Od przedwczoraj jestem tez w ciaglej komunikacji z Anne, ktora przejela sie moim chorbskiem. Powiedziala mi, ze niedawno byla na kolacji u naszych wspolnych przyjaciol i tam poznala profesora laryngologii i chirurgii szczekowej, szefa departamentu tutejszego szpitala uniwersyteckiego. I mowi do mnie "dzwon do jego sekretariatu, powiedz, ze od tych i tych dzownisz niech ci dadza rdv".

Tak tez zrobilam, ale sekretarka umowila mnie na pierwszy wolny termin pana profesora czyli na 9 maja. Napisalam wiec wczoraj do Anne, ze mam spotkanie na 9 maja. Na to po godzinie czy dwoch dostaje wiadomosc: "Nie masz rdv na 9 maja tylko na jutro, na 15h45, Marie-Laure sie tym zajela".

No to zbaranialam z lekka i poczulam taka wdziecznosc w sobie... Bo jak to inaczej nazwac?

Zreszta nie pierwszy raz mi sie to zdarza. Na przyklad w ubieglym tygodniu moj laryngolog specjalnie dla mnie otworzyl swoj gabinet w sobote o 9 h rano by mi podac zastrzyki do zatok... tak o, po prostu...

Alina juz mi tyle razy pomogla a to jak dom sie zalewal woda 26 maja, a i teraz wciaz pyta czy mi zakupy przywiezc, czy to czy tamto...

Anne to zupelnie specjalna historia! Ona jest przy mnie ZAWSZE... nawet jak Antek 6-cio miesieczny w szpitalu lezal tez byla, z samochodem, z jedzeniem, z materacem... zawsze... jej maz, Didier, gdy wychodzilam po problemie sercowym ze szpitala Swietego Andrzeja i Stéphana nie bylo a malutki Antek byl u niani... wzial kilka godzin wolnego w pracy by mnie odebrac, zawiezc do domu, nakarmic...

A Dounia? O zlotym sercu... zakupy, Antek do dopilnowania...
A niania Antka, Irlandka, Lénore, gdy bylam nauczycielem kontraktowym... i na przyklad mialam pozno wieczorem rade pedagogiczna czy zebranie... opiekowala sie Antosiem za NIC, za friko... mowial mi " nie martw sie, u mnie Antos jest bezpieczny, kiedy bedziesz to bedziesz, o nic sie nie martw"!

A Cécile... ilez to razy...

A Eric i Claudia... po Antka pod szkole, podwieczorek, antykwariaty, prezenty co chwila dla malego... rozmowy do nocy...

I nawet moi sasiedzi ze starego mieszkania, para emerytow: Lucien i Maité... jak Antek byl w szpitalu z astma to pierwszego dnia pojechalam taksowka do szpitala... ale kolejne wozil mnie Lucien, za darmo, tak po prostu, wczesniej wstawal by mnie zawiezc a jak wrocilam raz do domu to jego zona z garnkami cieplymi pelnymi jedzenia na mnie w mieszkaniu czekala...

Tyle dobra wokol, tyle dobrych ludzi, a wymienilam tylko czesc... Jestem wielka szczesciara! Przyciagam dobrych, kochanych ludzi, sa blisko mnie!
dziekuje!

A na naszym stole wczoraj i dzis - bo wczoraj zapomnialam...

Wczoraj, czyli sroda 23 stycznia 2019
S: woda z cytryna, kaki, jajko na miekko, lyzeczka purée z migdalow, 2 kromki chleba, zielona herbata.
10h30: banan
Obiad: 1/2 awokado, winegrette, rozol z indykiem i warzywami, makaron soba czyli z maki gryczanej, 125 g kefiru.
16. Herbata, suszone figi i daktyle, jablko
Kolacja: kasza kuskus, cukinie sauté z cebula i ciecierzyca, kawalek sera Tomme, ziola z miodem

Dzisiaj czyli czwartek 24 stycznia 2019
Sniadanie: woda z cytryna, kiwi, 2 kromki chleba, 1 lyzeckza purée z migdalow, 50 g twarogu, 1/2 lyzeczki miodu, zielona herbata
10h30: kawa z mlekiem, banan
Obiad 12h30: Poke Bowl: resztka kuskusu, cukini, ciecierzycy, biala fasola i 3 grilowane sardynki z cytryna i tymiankiem, jogrut sojowy naturalny.
16h30 albo i 17: pomarancza, zurawina suszona, herbata
Kolacja: kopytka, zielona fasolka z mrozonek na patelni z czosnkiem i z zielona pietruszka, kawalek sera, ziola z miodem.

piątek, 18 stycznia 2019

Po pierwszych zastrzykach w zatoki...

i przed wizyta u internistki mojej...

Laryngolog zaczal terapie miejscowa, tak to mozna okreslic. Mam 6 zastrzykow w zatoki. Dzisiaj dostalam 2 pierwsze i juz troche mi ulzylo. W koncu!

Poza tym mam sporo homeopatii, olejkow roslinnych czyli huiles essentiels i musze zrownowazyc diete na duzo bardziej zasadowa, alkalizujaca. W srodowisku kwasnym bakterie proliferuja. Mozliwe, ze bede musiala wykluczyc gluten ale to jeszcze musi zostac potwierdzone.
Narazie lecze sie.

środa, 16 stycznia 2019

Rzygowisko.


Spacer po rzygowisku wczorajszych rozmow o ile mozna to nazwac rozmowami w gronie mojej rodziny... fragmenty wybrane, oryginalna pisownia zachowana... Fragmenty pochodza spod mojego wczorajszego wpisu, w ktorym wyrazilam moja opinie i moje zdanie na temat ostatnich wydarzen w Polsce oraz spod wpisu mojej cioci, siostry mojej mamy. Calosc dostepna jest na stronach facebook.
Sa to wypowiedzi moich kuzynow oraz syna mojej kuzynki. Generalnie osob ode mnie nieco mlodszych, ktorych wybory zyciowe nie koniecznie wspolgraja z moimi. Nie to jednak mnie rani. Rani mnie ich rasizm, szowinizm. Rania mnie ich ataki na moja osobe, na moje wartosci, poglady, na moje wybory zyciowe, w tym ten najwazniejszy czyli zycie na EMIGRACJI, do ktorego w pelni sie przyznaje i ktory z cala stanowczoscia akceptuja z jego dobrymi jak i zlymi konsekwencjami.

Mowie i pisze STANOWCZE i GLOSNE NIE wszelkim przejawom rasizmu i szowinizmu, reprezentowanym tutaj przez czlonkow mojej biologicznej rodziny. Mowie i pisze STANOWCZE i GLOSNE NIE wszelkim poparciom rasizmu i szowinizmu, reprezentowanym tutaj przez postawe mojej cioci czy moich kuzynek oraz partnerke kuzyna.

Ja pracuje z "ciapatymi" i z "brudsami" mam ich tak po 15-17 osob w kazdej klasie... i mowie o nich OSOBY! I szanuje ich i ksztalce i lubie tez, wiekszosc z nich. Dla mnie sa to LUDZIE, przede wszystkim i ponad wszystko.

Pomimo problemow istniejacych w moim kraju emigracji czyli w oplutej przez rodzine wczoraj Francji tez wychodze na spacer z synem czy sama i nie ogladam sie za siebie, tylko ide przed siebie... czego i im zycze w oczekiwaniu na kolejny zamach czy gwalty wyznawcow Allaha; bo z pewnoscia i takie beda. Nie mam zludzen, niestety.

Nie chce jednak miec juz NIC wspolnego z tymi osobami, z pogladami jakie wyznaja, z wartosciami jakie repreznetuja. Nie sa juz moja rodzina, ba nie sa nawet moimi dalszymi znajomymi. Zycze im szczesliwego i dobrego zycia bo z zasady nikomu zle nie zycze. Kontaktow jednak zadnych utrzymywac juz z tymi osobami nie zamierzam.



"Michal Wlodarczyk: Wielce uczona Pani Agnieszka , nie żyjąca w Polsce tylko w pseudo demokratycznym państwie,, Francja,"" co Ty wiesz to wkoncu był człowiek nie ważne z jakiej był opcji politycznej

Jakub Bielawa: W prawdzie do końca.
Prawda jest to ze tacy ludzie jak Agnieszka Moniak-azzopardi szanowna ciocia ,mieszkająca we Francji nie widząca tam problemu który pokazują wszystkie media na całym świecie i to właśnie tacy wszechwiedzący ludzie z jakimiś problemami sieją nienawiść

Michal Wlodarczyk: U nas hehe popatrz realnie Polska to spokój, a Francja ciągle zamieszki I wszędzie brudasy to nie dasz kraj to kraj imigrantów ciapatych zaraz będzie tak że będziesz bała się wyjść z domu

Jakub Bielawa: Ja byłem dwukrotnie 
I widziałem. Potwierdzam.
A ile razy Agnieszka Moniak-azzopardi bylas w Polsce od 2015 roku i na jaki czas😂 żeby wiedzieć jak się tu żyje????? 
Smieszne

Michal Wlodarczyk: Bo w imię Allaha Cię zgwalca I będzie wszystko ok bo Bóg tak chciał bo prowokowalas go swym spojrzeniem A w Polsce jest spokój z tymi ciapatymi brudasami więc nie oceniaj Polski

Michal Wlodarczyk: Hehe nie bądźmy otwarci na imigrantów zapraszamy ..... I co z tego wy macie ??? Zamachy , gwałty itp w niektórych dzielnicach Paryża policjanci boją się wjeżdżać do get czy to jest normalne . Emigranci rządzą już Francja, Niemcami powodzenia im życzę tzn polityka ustępstw

Michal Wlodarczyk: Co ciapaci dają dla panstwa waszego ? Nic tylko biorą kasę bo im się należy rownia pochyla...

Michal Wlodarczyk: Popatrz co macie z przyjmowania imigrantów do waszego cudownego kraju ,zamachy ,gwałty niedługo będziesz się bała wyjść z domu

Michal Wlodarczyk: Oni tylko żerują na państwie nic nie dając od siebie bo im się wszystko należy . Do pracy by się wzięli ale po co jak social jest

Michal Wlodarczyk: Nie jeżdżę do kraju w którym nie czuje się bezpiecznie widocznie lubisz żyć w strachu przed zamachami.....


Michal Wlodarczyk: współczuję mieszkać w takim kraju gdzie obcy zaczynają rządzić Francuzami gdzie wy tak prawdę mówiąc nie macie już nic do gadania w swoim kraju tam już żądzi Allaha I oni A Francuzi no cóż dalej niech prowadzą taka politykę ustępstw piwodzenia

Michal Wlodarczyk: A później wielce jesteście zdziwieni że są zamachy gwałty itp tak jak w Niemczech otwórzcie wkoncu oczy.....

Michal Wlodarczyk: Zapraszam do Polski u nas przynajmniej możemy spokojnie wyjść z dziećmi na spacer nie odwracając się za siebie co chwilę A u was jak jest ???

 Michal Wlodarczyk: I Ty jako Polka masz czelność mówić że w Polsce źle się dzieje A u was jest miód eh 


Dorota Wlodarczyk do Jakub Bielawa: Kuba nic lepszego dziś nie przeczytałam. Bardzo trafnie dobre dobre szacun 


Miroslawa Wlodarczyk: To co jest Twoje, bo o Francji też nic dobrego nie można powiedzieć???"

niedziela, 13 stycznia 2019

GONCOURT 2018 "Leurs enfants après eux" N. Mathieu czyli "Ich dzieci po nich".


426-stronicowa powiesc, druga w karierze literackiej Nicolas Mathieu, zdobyla w listopadzie 2018 prestizowa nagrode Goncourt. Jej autor ma 40 lat i od dziecka wiedzial, ze bedzie pisal! 
Jedni sie ta ksiazka zachwycaja, inni twierdza, ze nie powinna dostac tak prestizowej nagrody... jak zwykle odznaczenia wywoluja polemiki, czesto sterylne. 

Przyznac musze, ze przeczytalam te powiesc ze srednia przyjemnoscia. Nie zachwycil mnie ani styl, ani narracja, a opowiedziane historie przyprawialy raczej o niesmak. I tak sobie mysle, ze to moje osobiste odczytanie tej ksiazki wiaze sie scisle z moim "francuskim marzeniem". Dla mnie, Francja, Francja o ktorej jako dziecko marzylam, do ktorej wyemigrowalam, w ktorej studiowalam i w ktorej zyje na codzien jest o lata swietlne oddalona od Francji przedstawionej w tej powiesci. 

Akcja, w 4 odslonach, rozgrywa sie w Lotaryngii, w miasteczku Heillange, w ktorym wiekszosc doroslych mieszkancow z trudem wiaze koniec z koncem. Bezrobocie w tym regione restrukturyzacji postindustrialnych jest powszechne. Towarzyszy mu czesto alkoholizm, bieda, brak edukacji i kultury w dosc szerokim znaczeniu tego slowa. Dzieci choc z dobrymi checiami sa jakby skazane na podobna egzystencje co autor ilustruje na kilku bohaterach. To powiesc beznadziei, czarna powiesc determinizmu spoleczno-kulturalno-ekonomicznego, ktory niszczy najlepsze checi i wzrywy. 
Czytanie tego tekstu oznacza zanurzenie sie w te wlasnie Francje szarosci, braku motywacji, braku swiatelka w tunelu. 
Dla mnie, osobiscie to byla bardzo przykra lektura, ale chcialam dotrwac do konca majac nadzieje na jakis pozytywny akcent... nadzieje zawiedziona. 

Sceny erotyczne, dosc liczne, napawaja obrzydzeniem jak i calkosztalt zycia bohaterow. Szybki i brzydki seks, na poboczu drogi, w blokowisku albo pod nadjeziornym drzewem. Wszechobecna frustracja, debety na kontach, niesmaczne jedzenie, dlugi, rozboje, powszechna agresja. Zycie pelne papierosowego dymu, rozbitych mord, kradziezy i klotni...

czy warto mimo wszystko przeczytac te ksiazke?
Jesli ktos chce poznac te Francje to jak najbardziej tak... gdy ktos nie lubi sie taplac w tego rodzaju blocie to moze niekoniecznie...

Ps: Zastanawiam sie na ile moja lektura jest tez naznaczona obecna sytuacja we Francji czyli co sobotnia agresja tzw: zoltych kamizelek i ich zwolennikow? Jestem calkowicie obrzydzona ich akcjami i tym co robia z tym krajem.

sobota, 12 stycznia 2019

Wyzwanie z Chodakowska, dzien: 2,3,4,5 i 6


Zamiast super zdjec FIT wrzucam moj dzisiejszy Kouglof, upieczony dla meza i syna!

Bo moje wyzwanie z Ewa Chodakowska rozpoczelam od totalengo Falstartu... wystarczy spojrzec na poprzednie wpisy. Jestem chora i to tak sobie, dosc powaznie. Jedyne czego sie trzymam to oczywiscie zdrowego odzywiania ( choc z paczkami sterydow i antybiotkow mam pewne watpliwosci co do jego skutecznosci) i zadan Psyche. 
Tak wiec kilka refleksji z tego co moge, moglam:

Dzien 2

Psyche: RELACJE - w skali 10-cio punktowej oceniam je roznie... bo zalezy od tego z kim sa te realcje? Z synem bedzie 10 na 10, z mezem, aktualnie 8 na 10, z czescia rodziny moge zjechac nawet do 1 na 10... wiec sa obszary do naprawy, na ktorych mi zalezy, ale sa tez obszary do wyrzucenia i zredukowania pewnych relacji do 0 na 10... gdyz toksyny nie sa mi potrzebne... 

Zdrowe jedzenie- nie ma u mnie w domu: chipsow, zupek w proszku, kostek rosolowych, bialego cukru, dzem jest ale tylko dla Antka bo on lubi do twarogu, slodzonych napojow, sokow z kartonika, przemyslowych ciastek i batonikow... nie ma i od dawna nie ma! Nasza zywnosc jest w 90% zywnoscia ekologiczna bo taka wlasnie kupuje. 

A ze stresem a raczej z niepokojem mam problem od dawna - radze sobie medytacjami w pelnej swiadomosci albo sportem... jak moge. 

Dzien 3

Psyche: KARIERA - w skali 10-cio punktowej oceniam ja na 7 moze z plusem. Uwielbiam moja prace, ale mam od czasu do czasu problem z warunkami jej wykonania, z przemieszczaniem mnie ze szkoly do szkoly. Mam dobre relacje z uczniami a czasem wrecz super relacje z uczniami i dobre z wiekszoscia kolegow. Chcialabym zdac konkurs: Agrégation i tym samym podniesc moje zarobki miesieczne netto o jakies 500 euros. Robie wszystko by sie to udalo czyli ciezko pracuje... 
Chce tez dalej pisac, zaraz po konkursie jak bede miec na to czas!

Zdrowe jedzenie czyli jak madrze robic zakupy? - NIC nowego dla mnie... robie menu, robie listy zakupow, 1 raz w tygodniu jade i kupuje WSZYSTKO. To zabiera 3 godziny czasu na nasza 3 osobowa rodzine. Nie wyobrazam sobie krazenia po sklepie i myslenia " a moze to a moze tamto"! Nie wyobrazam sobie uzupelniania zakupow codziennie - jak moi tesciowie emeryci to robia... nie mam na to czasu. Kwestia organizacji. 

ODPORNOSC - z tym bywa roznie... niestety. Chroniczne zapalenie zatok daje sie obecnie we znaki choc w ubieglym roku nie bylam nawet przeziebiona ani razu... zalezy od roku, od poziomu pracy, stresu... ale dzialam... olejki eteryczne, probiotyki i cala reszta. 

Dzien 4

Psyche: ZDROWIE - w skali 10-cio punktowej poza okresami zapalenia zatok jak ten obecny oceniam je na 8 albo i na 9... Nic mi nie jest. Od lat nie mam migren, utrzymuje stala wage ciala... bywa, ze mam problemy z zasypianiem ale to okresowe. Tylko te zatoki, sa zniszczone od wczesnego dziecinstwa, mam dziury w tkankach... latwo nie jest. 

Zdrowe jedzenie - czy sprawdzam E itd, syrop glukozow-fruktozowy czy olej palmowy... obawiam sie, ze od lat tego w ustach nie mialam no chyba, ze w jakiejs restauracji mnie tym podkarmili. Nie kupuje takiej zywnosci. Kupuje zywnosc ekologiczna.

Dzien 5

Psyche: FINANSE - w 10-cio punktowej skali oceniam je na 7,5. Nigdy nie czulam zadnego pociagu do pieniedzy ani do rzeczy materialnych. Nie sa one dla mnie najwazniejsze, wole literature czy muzyke! Ale sa wazne! Moje obecne zarobki oceniam na takie sobie - stad patrz Dzien 3 chec zdawania konkursow i poprawienia sytuacji materialnej. Finanse dokuczaja mi tylko w 1 dziedzinie - zakup mieszkania, bo domu nie chce! Bordeaux stalo sie na tyle drogie, ze pomimo solidnych oszczednosci moge miec z zakupem mieszkania klopot... i chcialabym, bardzo to w koncu rozwiazac. 
Na wszystko inne mi, nam wystarcza: na zdrowe jedzenie, na wyjazdy wakacyjne czeste, na samochod czy samochody, na ubrania i kosmetyki, na opere i kino. 
Nie czuje sie biedna, nie czuje sie bogata. Czuje sie w normie. I nie jest to zaden temat TABU!

Zdrowe jedzenie- PRODUKTY w KOSZYKU... ha, ha... spozywamy 1,5 kilograma warzyw dziennie na 3 osoby i 1 kg owocow... mieso 3 razy w tygodniu po 100 g, ryby 2 razy w tygodniu po 150 g... mysle, ze z tej strony jest OK. 

ENERGIA - mam jej sporo pomimo 45 lat na karku jak tylko mam zdrowe zatoki!

Dzien 6

Psyche: PASJE, HOBBY - oj, oj... tutaj jest problem z czasem... w 10-cio stopniowej skali oceniam je na 6... bo pisac mi sie chce, ksiazki oczywiscie a wciaz czasu brak, projekt po projekcie, cos za cos, jakies priorytety... ale w kuchni sie uskuteczniam, czytam wiele, do kina lece co tydzien, chodze do opery, na koncerty... 

Zdrowe jedzenie: LISTA ZAKUPOW - mam, podobna. DZIEKUJE EWA!



piątek, 11 stycznia 2019

Zmasakrowana twarz.

Tak mnie Boli cala  twarz i glowa, ze Mam wrazenie, ze nic nie   Mam... Jedna wielka rana...

Bylam u laryngologa. Dostalam 3 recepty, format papieru A4 i skierowanie na  tomografie.
Wsrodku jest taki Stan zapalny, ze mialo Co widac. Wymaz jest bakteryjny.
Takze mam koktajl z dwoch antybiotykow (2 grupy rozne) bo nA Pierwsza, ta z pencylina jestem silnie uczulona, Mam sterydy znowu I do polykania I do wstrzykiwania. Mam inhalacje robic oprocz tej maszyny aptecznej Co mi nos, zatokI, gardlo I krtan zalewa dwa razy dziennie.
Mam kodeine nA bol.
Mam siarke, homeopatie I inné specyfiki na wzmocnienie.

Tylko zwolnienia nie mam. Musze sie upomniec w poniedzialek u mojej lekarki o przedluzenie z  tego dzisiejszego dnia bo on jako specjalista podobno tym sie nie zajmuje...???

środa, 9 stycznia 2019

Alé mnie trzyma...

Po antybiotykach i sterydach ... kuracja skonczona w niedziele  wieczorem... Od wczoraj ostry powrot. W glowie kilka srubokretow wbijajcych sie w luki brwiowe, kosci policzkowe... Cisnienie rozsadza mi glowe od wewnatrz I Cala twarz.

Dzis ide wieczorem do lekarza mojego, Na Jutro udalo Mi sie wydebic wizyta u laryngologa. A tak to pracuje nA ile moge... Wspomina jad sie paracetamolem I ibuprofenem gdy mocno boli. Dobrze, ze z Antkiem lepiej. Zasypiamy o 21... Spimy do 6:30. I tak nam idzie...

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Wyzwanie z Chodakowska: dzien 1

90 dniowe wyzwanie ze sportem, dieta i psyche...
Oczywiscie wchodze to choc.... z KOMPLIKACJAMI bo nawet cwiczyc do czwartku nie moge... z powodu antybiotykow i sterydow, ale jak tylko bede mogla to przejde do czynow!

Przejde wiec do tego co moge...

Jadlospis na dzisiaj:

Sniadanie: woda z cytryna, kiwi, 2 kromki chleba, lyzeczka purée z migdalow, 50 g twarogu i pol lyzeczki miodu. Zielona herbata.

10:30 kawa z mlekiem

Obiad 12:30: salatka z kiszonej kapusty, purée z batatow i z 1 ziemniaka, poledwica wieprzowa duszona w szalotkach i w musztardzie. Jogurt naturalny.

16 h banan i herbata rooibos

Kolacja 19:30: Kalarepka duszona z odrobina masla, soczewica zielona, kawalek sera Brie. Ziola z miodem na spanie.


I sprawa psyche... polecana na dzisiaj...

Minusy 2018

Co mi sie nie udalo?  - glownie zapanowac nad moim stresem w okresach niepewnosci, oczekiwania na przydzial pracy na przyklad... stres i niepokoj bral gore zamiast dystansu i spokoju i to moje najgorsze wspomnienie z 2018 roku.

Czego sie nauczylam pomimo porazek? - ze, obojetny poziom niepokoju i stresu i tak spadalam zawsze na przyslowiowie 4 lapy. Sytuacje rozwiazywaly sie raz lepiej raz gorzej i jakos znajdowalam wyjscie choc nie zawsze bezbolesne!

Co mi szkodzi, podcina skrzydla? - zamartwainie sie na zapas... przejmowanie sie humorami bliskich, ktore mnie w pewnych momentach nawet blokuja, stopuja moje dzialanie!

Co jest mi niepotrzebne? - wlasnie to co wyzej, niepokoj i strach o cos co ode mnie nie zalezy, od inne osoby, ich sprawy, ich problemy!

Czy moge to zakonczyc? jak? - owszem, skupic sie bardziej na sobie, na tym co robie i co chce osiagnac a nie na innych.

Plusy 2018

Co bylo dobrego? - efektywnosc w pracy; realcje z synem i wiekszosc z mezem tez; wakacje spedzone tak jak chcialam... w wysokich gorach...

Co chcialabym kontynuowac, pielegnowac? - relacje miedzyludzkie z synem, mezem, przyjaciolmi - tutaj chcialbym pojsc dalej.

Czego dokonalam? - zdalam znakomicie kolejny egzamin DNL! postulowalam o lepsze prace i jej warunki - trzeba kontynuowac

Za co jestem wdzieczna sobie i innym? - jestem wdzieczna za moja determinacje, zorganizowanie, dazenie systematyczne do celu, nieslabnaca motywacje osobista i zawodowa. Innym jestem wdzieczna za usmiechy, slowa wsparcia, rozmowy inspirujace... dobro doznane, pamiec manifestowana...

Co mnie motywowalo? - zalezy w jakiej dziedzinie... w domu - usmiech i szczescie oraz zdrowie Antka! w pracy uczniowie glownie... ich potrzeby, potencjal, checi i na przyklad moj uczen Thibault na wozku inwalidzkim... jak go widze i jego zapal i jego wyniki to mi sie chce!

Co mi dawalo satysfakcje? - sport, zdrowie, relacje, medytacje i modlitwy codzienne... muzyka!!! koncerty!, rozmowy z przyjaciolmi! i GORY!

Z czego jestem dumna? - z siebie jestem dumna tak po prostu, ze daje rade pomimo klopotow! Z syna jestem mega dumna!!! z meza tez bywam dumna czasami... z moich ksiazek, artykulow, pracy...





https://www.facebook.com/chodakowskaewa/?ref=br_tf&epa=SEARCH_BOX

niedziela, 6 stycznia 2019

Trzech kroli: droga i spotkanie z INNYM. Francuska codziennosc: czesc 231


Dzisiaj Swieto Trzech Kroli i tym samym 46 rocznica slubu moich rodzicow. Zapomnialam ich zapytac dlaczego na date swojego slubu wybrali 6 stycznia czyli srodek srogiej polskiej zimy?

Swieto to piekne jest pomimo zimna bo oznacza SPOTKANIE, droge do niego prowadzaca i odkrycie INNEGO. Piekne przeslanie, wymiar, glebokosc i sens. 

Z tej okazji, jak co roku we Francji zajadamy sie ciastem Trzech kroli, ktore w tym roku jest u nas kupne, gdyz z powodu chorob wlasnych rak zabraklo!

Antek jakos sie trzyma choc perspektywa dnia jutrzejszego czyli wstanie 3 godziny wczesniej od jego dotychczasowego wstawania napawa lekiem. Sjesty tez nie bedzie bo bedzie praca no chyba, ze sie obalimy oboje. Ja od dwoch dni walcze z zapaleniem zatok. Jem antybiotyki i sterydy jak przepisano, nos i zatoki plucze cala moja apteczna maszyneria. Poprawy prawie zadnej wiec tez nie wiem jak bedzie... Maz jutro leci do Paryza na caly tydzien a my bedziemy kustykac albo pojdziemy we dwojke na zwolnienie i polegniemy w domu. Czas pokaze. 

Ps: przy ciescie piekne pudelko, od brata mojego z Ptasim Mleczkiem Wedla... hm, poezja!


czwartek, 3 stycznia 2019

W oczekiwaniu na wyniki... spacer w parku Bordelais. Francuska codziennosc: czesc 229.


Niebo nadal jest niebieskie... choc zimno atakuje. Mielismy jechac nad ocean, ale czekamy na ostateczne wyniki Antka i jakos siedzimy w domu, pod telefonem, pracujemy troche... tylko ja z malym wybralam sie na spacer do parku Bordelais, tam, gdzie co sobote chodze biegac. 

Zajace nadala baraszkuja na trawnikach. Trawniki sa zielone zielonoscia zimowa, dzieci szaleja na placach zabaw, kaczki, gesi, osly i inne baranki powitaly nas serdecznie choc paw nie chcial pokazac swojego cudownego ogona. 
Pod domem zostalo jeszcze kilka nagietkow i dwie ostatnie roze w kwiatach... 









środa, 2 stycznia 2019

Podejrzewaja mononukleoze... a takie piekne slonce w Bordeaux! Francuska codziennosc: czesc 228


Takie widoki mam z okna mojego biura, w domu... ten kolor nieba! Od razu lzej na duszy... choc dzis zakrecilo sie nas nieco.

Wstalam kilka minut po osmej i zadzwonilam do sekretariatu naszego lekarza domowego. Zostawialam wiadomosc na automatycznej sekretarce bo tam otwieraja dopiero od godziny 9. Kilka minut po 9 h juz byl telefon, ze na 12 mamy przyjechac z Antkiem. Poszlismy pieszo bo pomimo chlodu... jakies 8°C jest piekne slonce.
Pani doktor obejrzala go uwaznie, wypytala o wszystko i raczej wykluczyla powazne choroby typu nowotwory, gdyz powiekszenie wezlow jest obustronne i bardzo symetryczne.
Dostalismy skierowanie na badanie krwi i od razu poszlismy je zrobic. Pierwsze wyniki maja byc kolo 19h a ostateczne jutro wieczorem. Lekarz silnie podejrzewa zakazenie wirusem mononukleozy. Nie jest to specjalnie grozne tylko strasznie meczace, dlugie i upierdliwe... Antek bedzie zmeczony przez 2 miesiace... Pamietam jak sama mialam mononukleoze w lutym 2006 roku, jak Antos mial 7 miesiecy i wiazalo sie to zakazenie ze zmeczeniem poporodowym.

Narazie dostal tylko lekkie leki przeciw-zapalne i przeciwbolowe. Reszta zalezy od wynikow bo sa to testy na iles tam wirusow i bakterii i substancji toksycznych we krwi... wiec zobaczymy.
Ale sam Antek czuje sie dobrze, nic go nie boli, goraczki nie ma, tylko zmeczony jest.

Jutro popoludniu pojedziemy nad ocean, pochodzic w tym sloncu i w piatek pewnie tez... trzeba nabrac sil przed kolejnym szkolnym okresem. Narazie trzymamy kciuki by nie bylo to nic powaznego u syna mojego.

wtorek, 1 stycznia 2019

Z Nowym rokiem... niepokoje zamiast korkow od szampana.


Dotarlismy wczoraj do domu po 11-sto godzinnej podrozy. Cali, ale nie zdrowi. Niepokoj dotyczy Antka. Tuz przed wylotem do Polski pokazal mi na swojej szyi lekko powiekszone wezly chlonne przed uchem i za uchem. Wczoraj z malych kulek zrobily sie kule takie po 4 centymetry. Dzisiaj wciaz to powiekszenie sie utrzymuje i jutro jak tylko wstane dzwonie do lekarza. 

Zaczely go bolec okolice gardla wczoraj pod koniec podrozy... i dzisiaj przed chwila znow choc rano rzekomo nic go nie bolalo. A tak poza tym jest w formie, nie ma goraczki, nie czuje sie slabo ani szczegolnie zmeczony. 

Nie wiem czy to byl przypadek, ale 28 grudnia, jak bylam w Polsce okolo godziny 10 rano zadzwonila moja lekarka z zyczeniami i tak zapytac sie czy wszystko w porzadku. Zdziwilo mnie to nieco bo odebralam w biegu, wychodzac z hotelu, na parkingu i wspomnialam jej o tych wezlach z pewnym lekcewazeniem. Nie przypuszczalam, ze tak sie powieksza. Nie zapytalam nawet czy ona od jutra pracuje. Ale jakiegos lekarza znajde na pewno. 
Tak wiec niepokoj... zleca nam pewnie badania krwi beda szukac przyczyny a ta sytuacja do przyjemnych nie nalezy. 

Od niemowlectwa i astmy niemowlecej Antek nigdy na nic nie chorowal, nawet kataru nie mial na tyle powaznego by do szkoly nie isc. Wiec nie bylam przygotowana...

Mysle sobie, ze to moze od tych farb, ktorymi dom mi malowali 5 i 6 grudnia? Moze tam jest cos nie tak? A moze to jakas wewnetrzna infekcja blizej nie znana? 

Jednym slowem szampana dzis do obiadu wypilismy, ale bez szampanskiej radosci... Poza tym i u nas szaro choc od jutra w koncu bedzie SLONCE! 9 dni bez promyka... wczoraj ukazal sie na chwile kolo Swiecka na jakies 2 minuty i wszyscy w trojke wykrzyknelismy z taka radoscia, ze ludzie w autobusie z nami jadacy z lekka sie zdziwli. To byl spontaniczny, radosny i nagly KRZYK... nikt sie nie spodziewal, ze taka "mielocz" a tyle znaczy.