sobota, 26 lutego 2022

BRAWO POLACY! Podziękowania.

 Jestem pod wrażeniem... mobilizacji, solidarności, pomocy, wyczucia, człowieczeństwa... wobec Ukraińców. 

We Francji narazie dopiero zaczyna się o konkretnych formach pomocy rozmawiać. 

Z wielkim uznaniem patrzę na Polaków!




Dziękuję tez panu Lechowi Walesie, panu Tadeuszowi Mazowieckiemu, panu


Wladyslawowi Bartoszewskiemu i innym wielkim POLAKOM za wprowadzenie POLSKI do UE i do NATO! 

Przepraszam... wielkich Rosjan takich jak Anna Politkowska, za niewysłuchanie do końca ich ostrzeżeń... co do pana Putina i jego zamierzeń. Cały zachód Europy jak i Stany zjednoczone... powinnismy za to niesłuchanie i w rezultacie za jego konsekwencje przeprosić. 


WOJNA rusko-ukrainska we francuskiej klasie licealnej.



 Konflikt, który trwa od kilku dni wywołał również napięcie w zwykłej, licealnej klasie. Z wielkim smutkiem i zdziwieniem, po rozmowach z różnymi uczniami a przede wszystkim z dwoma uczennicami: Rosjance i Ukraince z przykrością stwierdzam, ze wojna jest tez pośrednio obecna i na naszym francuskim, szkolnym i wydawałoby się neutralnym terytorium. 

Nie wiem jeszcze co z tym faktem zrobię? Nie wiem jak postąpię. 

W żadnym wypadku jednak nie przyznam racji rosyjskiej stronie, która uważa ten konflikt za słuszny i legitymny. Oprócz Syrii nikt zreszta tego na arenie międzynarodowej nie przyznał. Tak tez będzie i w moich klasach. 

Pytanie, gdzie to nas doprowadzi? 

poniedziałek, 21 lutego 2022

"A to ci ch...lera" jak mawiał mój dziadek.


Rozpoczęłam nowy okres szkolny w moim liceum. Ciężko... jak po grudzie. Jakoś tak ciało drętwe, słowa nie płyną, energia obniżona. Na przerwie kawa z koleżankami i kolegami po fachu - każdy narzeka... ze ciężko, ze nie chce się, ze spać w nocy nie mogli, ze drętwo...
Pytam uczniów "jak minęły wakacje?" " czy się cieszą, ze są w klasie?"... jak jeden mąż - NIKT się nie cieszy, każdy zdegustowany, zaspany, motywacja zerowa. 

I wtedy pomyślałam sobie "a to ci ch...lera"! Wszyscy wrócili dziś bo musieli ale nikt się nie cieszy, nikt energia nie tryska. 
I zastanawia mnie to? czy ta nasza szkolna, licealna codzienność jest tak do d... ze nikt jej nie chce, każdy ja odrzuca? Co jest z nami nie tak, ze nie lubimy tego co robimy czy to uczniowie, czy nauczyciele czy personel administracyjny czy panie sprzątaczki??? 
I czego chcemy w zamian? 
Wiecznych wakacji? 
Mój dziadek cale życie był tez belfrem... i z tego co pamietam jemu się chciało! A jego uczniom? 

 

niedziela, 20 lutego 2022

Jak się zmotywować?






No jak? Jak  się jest w spirali demotywacji, zmęczenia? 

Etap po etapie? 


  1. Wrocic do bazy, do podstawy: po co to robię? Dlaczego to robię? Czemu to służy? 
  • i tak super motywuje się do sportu, zdrowego odżywiania, pisania czy nawet posprzątania domu… 
  • W przypadku pracy narazie to nie działa… bo dotarlo do mnie, całkiem niedawno, ze praca obecna służy tylko zarabianiu pieniędzy na tak zwane życie. Żaden projekt, żadne starania, żadne NIc… Nic nie zależy ode mnie a wszystko bądź prawie wszystko od ADMINISTRACJI, układów, warunków. Pieprzony determinizm! Musze uznac, ze tego nie przeskoczę, nie zmienię choćbym nie wiem jak się starała i złote jaja produkowała to NIC. Musze to uznać i zaakceptować i zająć się czymś innym… 


2. Poczuc moc, zdolność do… użyteczność i kompetencje!

  • bedzie ciężko, będzie dużo zmęczenia, będzie dużo problemów - to już WIEM… ale mogę to zrobić!


3. Poczuc się częścią wspólnoty, jakiejś grupy ludzi, poczuć wsparcie… 

  • rzeczywiste czy wirtualne, wszystko jedno… ale poczuć ze ktoś czuje, ma, odbiera podobnie… można się doświadczeniami wymienić! 


4. Osiagnac cel… i zdac z niego raport komuś… tak synku dokończyłam pisanie powieści, tak przetlumaczylam moja książkę, tak  zrealizowała mój plan. Osiągnęłam mój cel! Mogę tylko opowiedzieć o tym sobie samej albo komuś… wszystko jedno. 


5. Deeper why? Czyli gleboka, osobista motywacja… 

Co mi to da, co przyniesie? Nie jakieś tam powierzchowne badziewie, ale głębokie wewnętrzne wartości i cele. 


sobota, 19 lutego 2022

Antka PLAN na działanie i na trwanie... Okiem belfra i mamy


Odebralismy go dziś od dziadków, gdzie przebywał od poniedziałku, na swojej nauce osobistej. I tak rozmawiając z nim dziś okazało się, ze Antek ułożył sobie w głowie i na papierze ogólne założenia swojego planu na przyszłe działania. No wiesz mama... tak bym zdał maturę, dostał się gdzie chce i studiował to czego pragnę ale tez dalej pracował w dziedzinach, które mnie pasjonują. 

A więc plan wyglada tak:
1. Po pierwsze DYSCYPLINA... bez niej jak twierdzi mój syn nie ma życia. Trzeba tak żyć by się wciąż chciało, z wieloma rytuałami i stałymi godzinami snu, nauki, pracy, sportu. Jak stwierdził mój syn są DWA TYPY LUDZI: "ci którzy potrafią zarządzać swoim czasem i ci, którymi zarządza czas" - on ma 16 lat... podziwiam! 

2. Po drugie inteligencja emocjonalna by moc wytrzymać stresy i presje wszelkiego rodzaju. Trzeba umieć zarządzać wewnętrzną emocjonalna energia by daleko dojść czy dojść tam gdzie się chce. Nie jeździć emocjonalna winda, nie poddawać się emocjonalnej pralce tylko zachować konstant, rozpoznać emocje i pracować nad nimi. 

3. Po trzecie ogromna wiara w siebie i w swoje możliwości. Bez arogancji i super ego ale z taka prawdziwa, ugruntowana wiara w swoje zdolności i w swoją prace. Dlatego, według Antka, nie ma problemu bez rozwiązania. A jeśli nie ma rozwiązania to znaczy, ze problem jest złe postawiony czy zdefiniowany. 

4. Po czwarte odzywanie... żadnych cukrów, tacosow, mcodnaldsow czy innych śmieci. By trwać i być zdrowym i mieć energię trzeba zdrowo jeść. I tutaj... dostałam podziękowania za super dietę w domu - miło mi! 

5. Po piąte intuicja. Mam jej jeszcze mało, przyznaje mój młody syn ale wraz z doświadczeniem będzie jej więcej. trzeba czuć co się dzieje wokół i wyrobić sobie kilka inteligencji: strategiczno-analityczna, emocjonalne, przestrzenno-czasowa i intuicyjna tez. 

Co wy na to? 

 

MENU na tydzień 19 - 25 luty 2022


Zakupy zrobiłam już wyjątkowo wczoraj. Od poniedziałku powrót na lekcje do liceum po dwutygodniowych feriach. Motywacja mniej niż zero! Może uczniowie mnie zmotywują choć wątpię bo jak spojrzałam na dziennik elektorniczny i na ilość osób w każdej klasie, która zrobiła prace domowa to zwątpiłam. 0 na 35 osób albo 3 na 35 osób. Od poniedziałku znowu będę musiałam wlepiać 0... i na sama myśl po prostu NIE CHCE mi się! 

No dobra, ale o jedzeniu miało być. 

Sobota 19 luty
Obiad: befsztyk krwisty z wołowiny, brokuły i dla Antka tagliatelle z pesto. Jogurt owczy.
Kolacja: Orzo puttanesca według Ottolenghi. sałata. Crostata z ricotta i z wiśniami kandyzowanymi. 

Niedziela 20 luty
Obiad: tylko ja bo Antek z ojcem na zawodach... zupa krem por i ziemniaki, jajko mollet
Podwieczorek: Crostata z ricotta i z wisniami
Kolacja: Lasagne po bolońsku, sałata.

Poniedzialek 21 luty
Obiad: Lasagne po bolońsku, sałatka z selera naciowego z orzechami. 
Kolacja zupa z niedzieli, tosty z kozim serem. Sałata. 

Wtorek 22 luty
Obiad: Dahl czyli soczewica, ryż i curry. Sałatka z awokado.
Kolacja: Tarta szpinak, kozi ser, suszone pomidory, orzeszki pinii. Sałata.

Sroda 23 luty
Obiad: Linguine z wędzonym łososiem, sosem kremowym z resztka szpinaku. Sałatka z pomidorów.
Kolacja: Risotto z groszkiem i z pieczarkami. Sałata

Czwartek 24 luty
Obiad: Eskalopki z indyka dla Antka, resztka risotta. Jogurt
Kolacja: zupa krem z dyni. Tosty z sera owczego Osso iraty

Piatek 25 luty
Obiad: eglefin czyli filet z plamiaka, duszone marchewki z kminkiem. 
Kolacja: ser Mont d4or z piekarnika, szynka parmenska i ziemniaki - rozpusta! 




 

czwartek, 17 lutego 2022

Portret Antka gotowy!


Byłam wczoraj po ramę, passe-partout i montowałam całość. Poczekam do soboty aż pan mąż z prasowych wyjazdów na dłuższa chwile do domu zawita by portret syna w salonie, na poczesnym miejscu powieśic. Narazie stoi na jednej z kanap. 

Tymczasem syn u dziadków ostro pracuje. Mąż dziś w Quimper a ja w domu ogarniam się ze wszystkim. Lekcje muszę zacząć na następnym tydzień przygotowywać i motywacja mi potrzebna. 
Ale formę trzymam. 



 

środa, 16 lutego 2022

"Une vie à coucher dehors" mojego ulubionego autre czyli Sylvain Tesson. Z cyklu przeczytane.

Nie jestem w stanie przetłumaczyć tytułu! Życie... do spania czy do przespania na zewnątrz? Tak bym to widziała. Ale pewna nie jestem. 

To zbiór nowel. Każdą z nich jest inna, błyskotliwą i ciekawa na swój sposób! 
Mnie najbardziej wzruszyła to zatytułowana z angielskiego "Le bug" czy "The bug"... To zebrane historie kobiet z różnych zakątków świata w ten sam dzień... i każdą z nich przeciwstawia się swojemu służalczemu losowi. Perełka!

Fragment z Dijon, Francja, godzina 13... rozmowa przy obiedzie: 
"- Muzulmanie, mówi Anglade, uznają tylko prawo z nieba. Bóg decyduje, człowiek wykonuje. Ale islam nie może przeciwstawić się biegowi czasu. Postęp islam usunie!
- Zartuje pani, mówi Farnèse. Istnieją kobiety! Szaria nigdy nie zostanie zlikwidowana ze względu na istnienie kobiet! Muzułmanie bowiem dysponują znakomitym systemem usług, działającym jak najlepsza maszyna czy struktura w kapitalizmie. Polowa rodzaju ludzkiego usługuje drugiej połowie. Ludzie zinstytucjonalizowali niewolnictwo i usługi seksualne. Nigdy nie zrezygnują z przywileju posiadania nieopłaconego proletariatu"; 
strona 67

Do bólu prawdziwe... a Tesson jest jeszcze jednym z tych intelektualistów, który nie boi się mówić tego co myśli i czuje! 


 

wtorek, 15 lutego 2022

Nieujarzmiona czyli "L'indomptable" Zarifa Adiba z cyklu przeczytane

Według ONZ, Afganistan to najgorszy kraj na świecie dla kobiet... urodzić się tutaj kobieta to być skazana w momencie narodzin na życie ciezkie i naznaczone cierpieniem. Są jednak Afgańskie kobiety, którym udaje się dokonać rzeczy wielkich. 
Jest nią Zarifa Adiba z Kabulu. Młoda reprezentantka grupy etnicznej Hazara, która pragnie zostać muzykiem. Uczy się grać na altówce, zostaje dyrygentka jedynej orkiestry kobiecej w Afganistanie czyli Zohra. Uczestniczy w szczycie Davos i gra przed wielkimi tego świata. Pragnie spotkać Michelle Obama, która jest dla niej wzorem i motywacja... W Afganistanie, w którym grozi się jej śmiercią, małżeństwem, oblaniem kwasem, pozbawieniem wolności... Zarifa walczy o to by być muzykiem, by dostać się na amerykański uniwersytet, by wyjść z obskurantyzmu. Jej determinacja jest ogromna. 

Te książkę powinni przeczytać nasi uczniowie, ci z Europy zachodniej, ci z Polski ci wiecznie narzekający i jęczący, ze u nas jest tak zle i tak ciężko. Nie by wzbudzić w nich poczucie winy... nie o to mi chodzi, ale by czerpać wzór i realizować swoje marzenia pomimo takich czy innych trudności! 
Genialna lektura! 

 

niedziela, 13 lutego 2022

PARYZ - Montmartre i portret Antka


Jedna z ulubionych dzielnic turystów, oferująca urok dawnego, popularnego i artystycznego Paryża. Antkowi bardzo zależało na spędzeniu tutaj kilku godzin. Podjechaliśmy metrem do stacji Abesses. Wspielismy się po schodach Amelie Poulain. Zajrzeliśmy do bazyliki Sacre Coeur, i na plac Tertre, gdzie Antkowi pani malarka wykonała portret... ponad godzina pracy, dla mnie i dla Franki ponad godzina czekania. Antek pozowała ani się ruszył. Różni truci azjatyccy fotografowali i jego i jego portret. Zapłaciłam 50 euro bo choć portrety są po 60 euro to pani malarka ze względu na urodę modela cenę opuściła! 
Zajrzeliśmy do najstarszego paryskiego kabaretu, na miejskie pola winorośli oraz na cmentarz, jak zawsze... na grób Michou - tak ślicznie ukwiecony! Na drugim cmentarzu na Montmartrze jest grób Dalidy ale niestety zamykali cmentarz jak podeszlismy i tym razem go nie odwiedziliśmy. 

Teraz muszę kupić sporej wielkości passę-partout i ramę by Antka na ścianach mojego salonu powiesic! Jakże to brzmi... 















 

Wczorajszy wypad do Saint Malo - Bretania od ładniejszej strony.

12 kilometrów marszu po plaży... 




 

PARYZ - Groby slynnych Francuzow czyli cmentarz Montparnasse i mój ulubiony Saint Sulpice.


Na wielu paryskich cmentarzach są groby znanych i cenionych Francuzów. Wiele z nich odwiedzaliśmy już wielokrotnie. Tym razem wybraliśmy się na spacer na cmentarz Montparnasse, zaraz przy dworcu. Antek bardzo chciał odnaleźć grób Charles Baudelaire. A to dlatego, ze uwielbia jego poezje, szczególnie "Fleurs du mal". Zaczytuje się tymi wierszami, uczy ich na pamięć i cytuje. Także oprócz matematyki, geopolityki, historii czy języków poezja tez jest pasja mojego syna. 
Na zdjęciach nizej kilka sfotografowanych grobów: Jest grób Baudelaire'a pochowanego z rodzina swojej zony - dość trudno go było znaleźć! Zatrzymalismy się przy grobie Sartre'a i jego towarzyszki znanej ze swojego feministycznego zaangażowania Simone de Beauvoir! Uwielbiam jej teksty! 
Zadumaliśmy się przy grobie Serge Gainsbourg podśpiewując jego piosenki czy prezydenta Francji Jacques Chirac. Cmentarz ten obfituje jeszcze w setki znanych grobów... nie znaleźliśmy choć szukaliśmy grobu Camille de Saint Saëns. 
Innego dnia byliśmy przed najbardziej znanym grobowcem Francji czyli przed Panthéonem, gdzie ostatnio pochowany Joséphine Baker, Amerykankę. 
A jeszcze innego dnia na placu i w kościele Saint Sulpice, gdzie podziwiam jak jestem tutaj malowidła-freski Eugène Delacroix!!! Mogę się tam na nie zapatrzeć. Uroda tego placu, światło jakie tam można zaobserwować i księgarnia La Procure, gdzie zaglądałam przynajmniej raz w tygodniu podczas moich studiów doktoranckich... eh... 
O Saint Sulpice pisan J. Brown w swoim bestselerze "Saint Graal"... rzekomo w tym kościele jest schowany gdzieś kielich, z którego Jezus pił wino podczas ostatniej wieczerzy... To spekulacje ale są tacy, którzy go szukają! 













 

sobota, 12 lutego 2022

PARYZ - paryskie czekolady!


Paryz to nie tylko miasto moich studiów, mojego doktoratu, kultury czy tłoku... to tez kulinarna stolica kraju. Jest tutaj najwiecej odznaczonych gwiazdkami Michelin restauracji. Tym razem w nich nie jedliśmy ale obiadowaliśmy w tradycyjnych paryskich brasserie i zawsze w znakomitym choć nieznanym towarzystwie! Brasserie proponują menu dnia oraz tradycyjnie steki z frytkami i z sałata oraz klasykę czyli różne Croque Monsieur i Madame, sałatki i makarony tez - choć te ostatnie rzadziej. Obiad można zjeść za około 15-20 euros, na maleńkim stoliczku, miedzy innymi stoliczkami. Jak się je to się zagląda do talerza sąsiada. Słyszy się wszystkie konwersacje i czasem się w nich uczestniczy. 
Ze szczerością wyznam, ze my uczestniczym zawsze... bo ktoś zagada albo my zagadamy i tak od słowa do słowa. Tym razem poznaliśmy jednego prefekta, jednego kuratora, dwóch adwokatów i jednego pisarza! Także było mega ciekawie!!!

Albo oprócz obiadów popołudniowa pora siadaliśmy gdzieś na kawę choć częściej na czekoladę na gorąco. 
I tak w ubiegłą niedziele odwiedziliśmy znana mi restauracje - jak pracowałam w Paryżu to tutaj organizowaliśmy część naszych kolacji z gośćmi z całego świata - PROCOPE. Najstarsza paryska restauracja, tuż przy bulwarze Saint Germain została założona w 1686 roku! Tutaj zbierali się rewolucjoniści z różnych klubów, tutaj przychodził Wolter i cala śmietanka intelektualna Francji czy Stanów Zjednoczonych... Eh cudne miejsce. Zdjęcia na dole wnętrze jednego z salonów restauracyjnych. Piliśmy tutaj czekoladę po wiedeńsku z masa bitej śmietany i poznaliśmy pewnego pisarza, którego wizytówkę sobie zachowałam na... bliska przyszłość! Pan ten wiedział wszystko o Polsce choć był Francuzem i sporo z nim rozmawialiśmy. 

Czekolada na tytułowym zdjęciu to wersja z Choco Facotry, czekoladziarni przy Ogrodach luksemburskich, zaraz za fontanna Médicis! Tez widoczna na zdjęciach. Tutaj była uczta czekoladowa! I zawsze w towarzystwie mojej przyjaciółki Francesci! Brakuje nam jej!