Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historycznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Historycznie. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 czerwca 2026

Marc Bloch - spotkanie


Nie znalam Marc'a Bloch'a do września 1999 roku, do mojego przyjazdu do Paryża na EHESS i do pierwszego seminarium, które na 8 pietrze przy 54 bulwar Raspail rozpoczęło moje nowe życie. 
Po Uniwersytecie Rennes 2 i tym imienia Adama Mickiewicza w Poznaniu nie miałam pojęcia kim był Marc Bloch. Dopiero studia doktoranckie otworzyły mi szeroko oczy na dorobek i na znaczenie tego wielkiego historyka mediewisty ale tez jednego z założycieli szkoły Annales. 
A na EHESS szkoła Annales była pierwsza ze szkół historycznych, której metody stosowano również w latach 2000. 
Pierwsze co zrobiłam więc. w ten wrześniowy dzień 1999 to zakupiłam książkę Bloch'a "Pochwala historii albo zawodu historyka". I mam ja do dziś. To moja biblia zawodowa w jakimś stopniu choć książka została napisana w latach 1940-1943... wtedy tez powstała "L'étrange défaite" czyli "Dziwna przegrana" o francuskiej klęsce z maja i czerwca 1940 roku, która to przyspozyla post-mortem jego autorowi wielu lat ciszy, zapomnienia, krytyki...  "Pochwala historii" to książka, która przeczytałam dziesiątki razy są w niej moje notatki ołówkiem, znaki zapytania, wykrzykniki, zakreślenia i mnóstwo karteczek z danym z doktoratu. Jego wizja i definicja Historii jako dyscypliny naukowej jest mi niezwykle bliska. Historia jako sztuka, literatura, poezja ale tez rygorystyczne metody badań i to ciagle poszukiwanie PRAWDY. Przedmiot jej badań = CZLOWIEK nie tyko ten działający i walczący ale ten myślący, żyjący i zanurzony w swojej codzienności z calym bagażem mentalnych obciążeń, przekonań i wierzeń. Stad tak ważne dla historii są socjologia, nauki ekonomiczne, antropologia czy socjologia religii. Specyficzny stosunek pamięci do historii i historii do pamięci z wyraźnym podkreśleniem, ze żadna pamięć historia nie jest! I na koniec porównania, otwartość na INNOSC... 

Z pewnością sam ten fakt tłumaczy tak pozna panteonizacje Marca Bloch'a i jego zony Simone. Odbyła się ona wczoraj a historyk rozstrzelany przez Niemców został 16 czerwca 1944 roku wraz z grupa 29 partyzantów, wśród, których byli także Polacy! sic! Wspominani wczoraj przez prezydenta Macron'a. 

Nie można zrozumieć teraźniejszość bez historii i przeslosci bez teraźniejszości - tak pisał i myślał Bloch. Wpisuje się w te myśl. 
Stad tez jego próba zrozumienia klęski z 1940 roku. 
Historia szuka przyczyn, nie postuluje a szuka i by je znaleźć zadaje pytania. To jest ten aspekt, którego nauczyłam się we Francji a którego zupełnie ale to zupełnie nie poznałam w Polsce. Każdą kwestie się problematyzuje, na początek problem, następnie pytania czyli poszukiwanie przyczyn a dopiero na koniec próby odpowiedzi. Historia nie służy więc opisywaniu wydarzeń, kompilowaniu faktów, dat, nazwisk. Historia służy rozwiązywaniu problemów! 




 

czwartek, 4 czerwca 2026

4 czerwca 1989!




Coz to byl za cudowny dzień w 1989 roku! Pierwsze wolne wybory, częściowo wolne wybory po rozmowach z partia komunistyczna.

Zmiana naszego życia, otwarcie drogi do rozwoju dla naszego kraju.
Wspominam z dużą doza emocji! Pozytywnych!


niedziela, 26 kwietnia 2026

To bylo 40 lat temu...


Mialam 12 lat i nie wiedziałam wtedy czyli 26 kwietnia 1986 roku, ze za kilka dni maszerując w pierwszo-majowym pochodzie zaczną nas straszyć napromieniowaniem i kazać pić płyn Lugola. 

Nic nie wskazywało na to, ze coś się wydarzyło, ze coś się zmieniło. 
W klasach produkowaliśmy kwiaty z bibuły na pochód, jak co roku i spiewalismy piosenkę "Dziś majowe mamy święto, każdy z mina usmiechnieta... każde dziecko trzyma w ręku bibułkowy mak, bibułkowy mak..." czyli propaganda na całego. 

Dotarlo do mnie w przeddzień czyli 30 kwietnia z dziennika telewizyjnego komunistycznego, ze coś złego się dzieje, choć pamietam ten obraz: biało-czarny i 4 siedzących w studiu i jedna pani doktor, babsztyl taki komunistyczny koło 50-tk pewnie, tłumaczyła, ze nie ma żadnego zagrożenia, ze nic nikomu nie grozi. 

1 maja na zbiórce w szkole okazało się już o 8 rano, ze część kolegów z klasy nie ma... a rzekomo obecność była obowiazkowa jak w tamtych latach. I coś ktoś zaczął mówić, ze tych zabrali w nocy z klatki schodowej na jakieś lekarstwo do szpitala i ze nie przyjdą. A my nic... pochód zaliczyliśmy. Jeszcze pamietam, ze wracałam przez jakieś laki obok bloków i ze moja mama opalała się na balkonie. Poszłam wypić płyn jak kazali do pielęgniarki w szkole podstawowej imienia Bojowników PPR w Koszalinie. Pół korytarza było zażygane... co samo w sobie mnie przestraszyło bo i śmierdziało wszędzie okrutnie. 

Potem moja mama włożyła swoje włoskie buty, miała takie słuszne na obcasie i pojechałyśmy do mojej chrzestnej i jej mamy... Było słońce, piękna pogoda i sobie spacerowaliśmy. 

Dopiero z czasem docierało... jak bardzo było to niebezpieczne, jak ukrywano prawdę przed ludźmi... Jakiś czas potem, moja chrzestna przyjęła dziewczynkę stamtąd. Miała na imię Wika. Bardzo ja polubiłam ale nie wiem gdzie teraz żyje i co się z nią stało. 

Od tego 1986 roku te dni są dla mnie trudne. To jak trauma i bardzo, ale to bardzo nie tylko nie lubię, po prostu nienawidzę 1 maja! 
Ten system, komunistyczny, socjalistyczny na sowiecka modle, oparty na przemocy, kłamstwie, manipulacjach i milionach ofiar jest dla mnie i chyba już do końca moich dni tak pozostanie... złem absolutnym. 





 

piątek, 5 września 2025

Kolejna wspomnienie o Jucie Scherrer od przyjaciela Xavier le Torivellec...

Jutta SCHERRER est décédée le 25 août 2025. La perte est immense et la douleur sévère. Jutta était une amie et une grande intellectuelle. Elle fut ma directrice de thèse et je lui dois ce que je suis devenu intellectuellement. Héritière de la tradition philosophique allemande, elle était fondamentalement curieuse du monde : elle me faisait penser à Max WEBER quand elle souriait en posant ses questions. Spécialiste de philosophie russe, elle se rendait souvent en Russie. Elle y avait beaucoup d’amis et écoutait avec intérêt les récits de séjour de ses doctorants. Je me souviendrai toujours de ces moments passés avec elle, dans son petit bureau rempli de livres et de fumée de cigarettes, au 1e étage de l’EHESS. Je lui racontais mes pérégrinations au fin fond de l’Oural. Je lui parlais des ours et des collègues d’Oufa. Elle évoquait ses travaux en cours et les rêves de LOUNATCHARSKI. C’était un honneur et un vrai bonheur de se sentir porté par Jutta vers les sommets de la pensée européenne et russe. Impliquée dans de multiples projets, souvent en déplacement, elle appréciait ce qui lui permettait de mieux comprendre l’histoire complexe de l’immense Russie. Ses séminaires à l’EHESS étaient l’occasion de discussions passionnantes sur l’actualité russe : avec Agnieszka MONIAK-AZZOPARDI, André FILLER, Marlène LARUELLE, Malte GRIESSE et Eric AUNOBLE, nous étions un peu ses enfants perturbants. Elle nous donnait la parole à tour de rôle et le débat s’élevait grâce à ses relances fulgurantes. Personnellement, je lui dois d’avoir dépasser les logiques quelque peu mécaniques de l’histoire sociale. Derrière l’exercice du pouvoir s’étend l’infinie complexité des idées et des perceptions du monde. Du fait de l’ouverture des archives, l’histoire sociale dominait alors le champ d’études du Centre russe de l’EHESS. Même si elle s’y sentait parfois isolée, Jutta y maintenait avec panache, la haute tradition de l’histoire des idées. Elle aura introduit une génération de jeunes chercheurs à la pensée russe. Ses travaux sur les manuels d’histoire étaient précurseurs pour saisir les évolutions politiques en Russie. Comme Pierre NORA, Jutta SCHERRER nous manquera pour penser la Russie contemporaine. Beaucoup de collègues historiens et philosophes de Russie, de Biélorussie et d’Ukraine sont orphelins qui adoraient Jutta. Je suis moi aussi orphelin et je garderai toujours en mémoire le souvenir de cette grande dame rafinée et gentille, noble et souriante. Au revoir Jutta.



środa, 3 września 2025

Odeszla profesor Jutta Scherrer, promotor mojego doktoratu...


Z wielkim żalem dowiedziałam się dziś rano, ze zmarła Jutta Scherrer... Zmarła 25 sierpnia 2025, ale kolega z mojej szkoły EHESS, wysłał do nas maila dopiero tej nocy z ta informacja. 

Po raz pierwszy spotkałam panią profesor we wrześniu 1999 roku na EHESS... wcześniej wymienialiśmy tylko telefony i kilka listów. Zaakceptowała mnie od razu i przyjęła na przewód doktorski. Na początku onieśmielała... potem zaprzyjaznilysmy się na tyle, ze często bywałam u niej w domu, w 14 dzielnicy Paryża. Pośrodku salonu stal biały fortepian a na podłogach i to w każdym pomieszczeniu piętrzyły się metry książek i publikacji. Podobnie wyglądało jej biuro w EHESS przy 54 boulevard Raspail... wszędzie książki plus prace DEA plus doktoraty... 

W kazda środę wieczorem, o 18, profesor Scherrer prowadziła seminarium na 8 pietrze EHESS. Siadaliśmy w kręgu i zaczynały się pytania... czasami dość destabilizujące bo dotycząca słów, języków, wyrażanie czegoś w dany sposób i naszych opinii dotyczących "ubogości języka francuskiego"...  Po seminarium czyli koło 20 lądowaliśmy w kawiarni na rogu bulwaru i siedzielismy tam do nocy, dopóki nas nie wyrzucili bo zamykali lokal... i wtedy się działo... dyskusje do nocy! 

Profesor Scherrer byla Niemka, urodzona podczas 2 wojny światowej z bardzo skomplikowana rodzinna historia... z tego co pamiętam nie znała swojego ojca. Jednocześnie fascynowały ja religie, filozofia i ideologie... Otarła się o marksizm i o chrześcijaństwo. Pokochała Rosję i jej zawiłości. 
Pytala mnie zawsze "jak Polka może pisać o rosyjskim prawosławiu u Niemki?" 
Tak bylo coś niezwykłego i może niepojętego w tym naszym spotkaniu...

Przez wiele lat profesor Scherrer dzieliła swoje życie na Berlin i Paryż. Pracowała wiele lat w centrum Marc'a Bloch'a. Była studentka Harvardu ale tez muza wielkiego węgierskiego poety i dramaturga, opozycjonisty Pilinszky Janossol o którym zawsze mówiła z wielka czułością. 

Zachowam ja w mojej pamięci... jak i wszystkie nasze rozmowy, debaty ale tez kłótnie bo co do interpretacji czy metodologii potrafiłyśmy się nieźle sprzeczać tez... 
Będzie mi jej bardzo brakowało...






 

poniedziałek, 1 września 2025

1 września... Początek Końca?


Wiem, wiem wszyscy się ekscytują, ze nowy początek, ze uroczyste rozpoczęcie, ze stroje galowe, zeszyty, kredki i plan... W jakimś sensie mam to już za sobą choć nie do końca bo będąc nauczycielem co roku to podniecenie obserwuje a czasami, jak wiem gdzie pracuje, to i w nim uczestniczę. 

Ale wczoraj wieczorem... czytając Bartoszewskiego pomyślałam, ze ten 1 września dla mojego rodu, mojej rodziny jak i dla większości polskich rodzin to był po prostu Początek Końca. 
Końca normalnego życia, planów, projektów, końca radości, końca egzystencji dla tak licznych. 
Zapytałam mojego małżonka z czym mu się 1 września kojarzy... a z niczym, odpowiedział, dzień jak każdy inny. 
I poczułam ten ciężar, te grubasna warstwę cierpienia, zła, leku, strachu, przerażenia, tego "nie wiem". Nie wiem czy przeżyje, gdzie będę mieszkać, co będę jeść, co będę robić...

I 86 lat minelo a ja wciąż to czuje ( Grażyna pewnie będzie wiedziała dlaczego?). To nie wiem i ten strach i to poczucie, ze nie radośnie coś się zaczyna tylko, ze może coś się kończy? 

2 pokolenia wstecz... to nie jest tak daleko. Moi dziadkowie... to im życie runęło 1 września właśnie. Czy to możliwe by wciąż o tym pamiętać i by to czuć?

Nie lubię tego dnia. Ba nienawidzę tego dnia i boje się go. 


 

środa, 14 sierpnia 2024

U Marii Skłodowskiej-Curie... która dla Francuzów jest Francuzka a dla Polaków Polka.


Kilka dni temu, spacerując po Paryżu, weszliśmy do Panthéon'u czyli dawniej kościoła świętej Genowefy. Byłam już tutaj wielokrotnie ale od ostatniego czasu pochowano na cmentarzu Republiki nowe osoby. 
Jak zwykle tylko na grobie naszej Marii były kwiaty... pozostałe groby sa zawsze puste, a niektóre wręcz jak te pary Veil, zamknięte krata z powodu obaw a akty antysemickie. 
Tym razem u naszej rodaczki stały te dwie róże: biała i czerwona a przy nich tabliczka od wielbiciela z Polski, lat 10... który ja tutaj w maju tego roku zostawił. 
Bardzo wzruszajacy gest. 

Panthéon ma, na szczycie swojej kopuły, chrześcijański a scislej katolicki krzyż i to pomimo laickości Republiki. W każdym pokoju cmentarnym są tez symbole Alfa i Omega oraz Pax Christi. 
Często testuje moich uczniów pytając ich DLACZEGO TAK JEST? Czy to się kłóci czy nie z prawem z 1905 roku... 
W 99% przypadków zderzam się ze SCIANA. Nawet maturzyści nie wiedza nie mówiąc o pracy argumentacyjnej - kompetencje są zazwyczaj zerowe w tej dziedzinie. A szkoda. Bo mogłoby być dużo, dużo lepiej. Niestety nie jest. 


 

czwartek, 6 czerwca 2024

Skąd się bierze ZLO? I PRZEMOC?

 


 W 80-ta rocznice lądowania aliantów w Normandii na pewno warto i trzeba zadać sobie to pytanie, które gnębi ludzkość od tysiącleci i nad którym wszyscy wielcy myśliciele, filozofowie, pisarze, guru religijni głowili się przez setki lat. 

Moja odpowiedz na nie płynie dziś z pracy chyba najbardziej znanego francuskiego neuropsychiatry, człowieka, który przeżył Holocaust i którego znajomość ludzkiego umysłu nie budzi żadnych wątpliwości. Pisze o Borysie Cyrulniku i także o jego książce z 2023 roku, która przeczytałam w ubiegłym tygodniu. 

Cyrulnik pisze, ze są dwa źródła ludzkiej przemocy. Pierwsze jest silnie związane z biologia czyli z rozwojem człowieka. Braki afektywne, których ludzi mózg doświadcza w pierwszych 1000 dni życia         ( liczenie rozpoczynamy od poczęcia, czyli wliczamy okres ciąży) uszkadzają ten mózg już w pierwszym etapie życia. Drugim źródłem ludzkiej przemocy jest faktor kulturowy związany z ograniczeniem świadomości, która w procesie wychowania człowieka i jego edukacji poprzez czynniki zewnętrzne zostaje zredukowana do JEDNEJ PRAWDY, często połączonej z istnieniem figury SZEFA czy to rodzinnego czy to politycznego czy to religijnego. Taka redukcja prowadzi do powstawania nienawiści, gdyż wytwarza poczucie, ze z innymi osobnikami ludzkimi nie dzielimy tych samych wierzeń i przekonań. Brak konfrontacji z INNYM, innym człowiekiem, innym wierzeniem, inna praktyka wywołuje w zetknięciu z nimi PRZEMOC. 

Każdą społeczność ludzka zbudowała swoją tożsamość w i na przemocy. I każdą tez próbowała i próbuje ukierunkować te przemoc. Jest ona związana z biologicznego punktu widzenia z poziomem hormonów w organizmie oraz z determinizmem kulturowym. 

Czy istnieje jakieś rozwiazanie, jakiś sposób wyjścia ze spirali przemocy na poziomie indywidualnym czy kolektywnym? 

Według Cyrulika istnieje. To zmiana środowiska, zmiana otoczenia, która pozwoli  na nowy rozwój. Cyrulnik dodaje tutaj woj koncept rezyliencji i przywołuje masę badań naukowych z różnych dziedzin. 

Lekture goraco polecam! 
I życzę sobie i nam wszystkim by już nigdy nie były potrzebne lądowania aliantów ani tez karabiny, działa, czołgi, samoloty bojowe, bomby... armie, wojska, bitwy. By ludzkość w końcu zaczęła się również w tej dziedzinie kształcić i rozumieć... 



wtorek, 26 marca 2024

Praca dziś ze studentami... Tekst z 993 albo 994 roku.

Tak się powoli przygotowuje spoglądając na moje pisanki. Tutaj dziadkowe pisanki. Ponieważ w dalszym ciagu przydziału do pracy w liceum nie ma to mam więcej czasu na dopracowanie zajęć. 
Zajecia mam jeszcze dziś, jutro i w piątek wieczorem. Trochę tego jest. 
Dzis bede robic z nimi analizę bardzo starego tekstu, z soboru w Saint Paulien. Tekst powstał w pazdzierniku, znamy miesiąc, ale są wątpliwości co do roku powstania 993 czy 994. Archiwa tego nie precyzują. 

Dokument dotyczy ustanowienia w regionie Auvergne Pokoju Bożego przez biskupa Puy. Biskup ten, imieniem Gui, pochodził z bardzo znanej rodziny książęcej z Anjou, spokrewnionej z ostatnim z Karolingów, Ludwikiem V. 
Jest to dość trudny dla studentów dokument, gdyż wymaga solidnych wiadomości co do całego historycznego kontekstu X wieku na południu i na północy Francji. 
Ale ja lubię takie wyzwania. Szczególnie wychodząc od łacińskiego tekstu, potem analizując kilka tłumaczen na staro-francuski i współczesny francuski. 
I oczywiście znaczenie tego tekstu dzis? Co daje, co wnosi? W jaki sposób można poddać go historycznej krytyce? 
Takie moje PASJE, taka moja praca. 

 

wtorek, 19 marca 2024

Niedziela... w Europie w XIX wieku.

Antoni Piotrowski, Niedziela, 1900

Niedziela... to temat mojego jutrzejszego wykładu a ścisłej Niedziela w 19-sto wiecznej Europie. 
Ze zdziwieniem stwierdziłam przygotowując ten wykład, ze moja wizja niedzieli jest BLEDNA... Błędna dlatego, ze na dziwię tego słowa widzę kościół franciszkanów w Koszalinie mojego prlowskiego dzieciństwa i długa drogę do niego i to, ze niedziela była dla mnie dziecka lat 1970 dniem świętym, prawie całkowicie religijnym... z wyjątkiem niedzieli 13 grudnia 1981 roku. To była zupełnie INNA niedziela. Byłam więc może siłą inercji przekonana, ze niedziela w XIX wiecznej Europie to już w ogóle świętość nad swietosciami bo przecież prawie wszyscy byli wtedy wierzący i praktykujący... 

Oto okazuje się, ze NIC bardziej mylnego! 
Niedziela tak naprawdę nigdy nie była tylko dniem religijnym a raczej dniem, w którym ścierały się różne wpływy, zajęcia i ideologie. 

Dopiero w czasach Karolingów czyli dobre 500 lat po Konstantynie zakazano targów i handlu w niedziele! Wiekszosc chrześcijan z epoki wczesnego średniowiecza do żadnych kościołów w niedziele nie chodziła. Dopiero w późnym średniowieczu, od XIII wieku, lud chrześcijański zaczyna uczęszczać do świątyń choć w większość są to kobiety bo mężczyźni idą popić do oberży wszelkiej maści albo pochodzić po mieście. Przy kościołach powstają kabarety i proponują dość wątpliwej jakość spektakle dla gawiedzi. 
Dopiero w XVI wieku po narodzinach protestantyzmu Niedziela zaczyna być obserwowana jako dzień rytuałów religijnych. I to za sprawa protestantów, którzy bardzo silnie respektowali ten dzień. Katolicy nadal chodzili jak chcieli choć zmienili cel uczęszczania do świątyń - stal się on społecznym rytuałem pokazywania się w gronie wspolbratymcow. Trzeba było się pokazać i w możliwie najpiękniejszym stroju. 
Za Ludwika XIV, biskup Evreux wypisywał cale tyrady adresowane do katolików jak ta z 1644 roku, w którym ubolewa nad "zdiableniem" niedzieli. 

Co więc w XIX wieku? 
We Francji szereg praw o odpoczynku niedzielnym z 1814, 1852, 1874, 1892 i 1900 roku by skończyć na prawie z 1906, dyskutowanym szeroko... 
W wiktoriańskiej Anglii prawa sabbaterien od słowa szabat... zakazujące i nakazujące ale nie respektowane przez populacje. Ich pierwsze wersje datują na 1760 rok. 
Od XVII wieku obowiązuje w większości krajów europejskich nakaz zmiany stroju na niedziele i prania i mycia  się w sobotę - ja to jeszcze z mojego dzieciństwa pamietam choć żyłam w XX wieku! sic! 

W XIX wieku jednak klasa robotnicza nie ma ubrań na niedziele bo kosztują one bardzo drogo... więc przestaje masowo uczęszczać do kościołów na msze czy liturgie... Klasy burżuazji miejskiej wypychają je zreszta ze świątyń a księża czy pastorzy trzymają sztamę z burżuazja poza nielicznymi wyjątkami. W ten sposób postępuje i to szybko sekularyzacja i dechrystianizacja całych populacji. W latach 1880 w Paryżu na msze Wielkanocna przychodzi zaledwie 20% mieszkańców miasta. Niektórzy robotnicy ustanawiaja w zachodniej Europie tak zwany Święty Poniedziałek... bo na ten dzień maja ubrania. 

Rozwijają się sporty, wlasciele fabryk zakładają robotnicze ogródki działkowe dla swych robotników i robotnic... Kościoły są coraz bardziej puste... i tak już zostanie w XX i w XXI wieku. 

 Władysław Aleksander Malecki, Niedziela, 1874

 

wtorek, 24 stycznia 2023

"Putin" z cyklu przeczytane. Komiks Cunningham'a 3 miejsce na konkursie geopolitycznych komiksów.


Niesamowity komiks, już bestseller, brytyjskiego pisarza i  dziennikarza piszącego dla prestiżowego "New York Times". Ostatnio we Francji ta książka kobyla trzecia nagrodę na narodowym konkursie komiksów geopolitycznych. 
Przeczytalam w jeden długi wieczór i większość opisanych faktów i postaci osobiście znałam więc to trochę znajomo dla mnie brzmi. 
Jednak złożenie biografii Putina w całość przez pryzmat jego decyzji czy rozkazów wydanych wobec opozycjonistów wywiera niesamowite wrażenie. Ta kompilacja zbrodni nie pozostawia złudzeń co do charakteru i osobowości rosyjskiego prezydenta. Nigdy ich osobiście nie miałam ale wciąż trwam w zdziwieniu i niezrozumieniu tych, którzy tego nie rozumieją a wręcz przeciwnie próbują zachowanie rosyjskiego przywódcy legitymizować czy znajdować w nim jakiś pozytywny sens. 
To samo zdanie mam o rosyjskim społeczeństwie, nie całym ale jednak jego większości. 
Tragiczna lektura ale dość łatwa gdy chodzi o styl i z pewnością do polecenia tym, którzy rosyjskiej sceny politycznej nie znają. 

 

niedziela, 11 grudnia 2022

Piątkową konferencja historyczna. TNB Patrick Boucheron


W piątkowy wieczór byłam z Antkiem mym na kolejnej genialnej konferencji Patrick Boucheron w Teatrze Bretanii w ramach cyklu "Spotkania z historia". 
Tym razem tematem był "Przepływ przez morza mroczne". Chodziło oczywiście o ślad zostawiony przez Krzysztofa Kolumba z jego pierwszej podróży do... Ameryk czyli z letnich i jesiennych miesięcy roku pańskiego 1492. 

Pomijając fakt, ze dwa z jego statków noszą imiona prostytutek i ze podróż ta wynikła z jednej wielkiej pomyłki w obliczeniach... to pytaniem zasadniczym jest czy Krzysztof Kolumb był: marynarzem, odkrywca, fascynatem Apokalipsy czy przede wszystkim zbrodniarzem, którego pomniki należałoby usunąć? Bo jego "odkrycie" zapoczątkowało mord na ludności rdzennej nowego kontynentu... 
Kwestia źródeł i dostępu do nich nie jest tutaj bez znaczenia! 

Genialny wykład teatralny w swej formie z odczytywanie tekstów "źródłowych" a jednak nie bardzo źródłowych bo pochodzących z gesty Bernard de Las Casas... 
Czekamy na kolejny... 13 stycznia! 

 

sobota, 15 października 2022

Jaka jest pogoda? A może, która jest godzina? Znakomita KONFERENCJA Patrick Boucheron

W teatrze narodowym Bretanii czyli w TNB odbywają się co dwa miesiące konferencje tego znakomitego i znanego szerokiej publiczności historyka. Wczoraj miałam wielka przyjemność uczestniczyć w jednej z nich. Była to prawdziwa uczta intelektualna. 

Rozpoczęła się od anegdoty dotyczącej samego słowa "temps", które w języku francuskim oznacza godzinę ale tez pogodę. To były prezydent Francji, Nicolas Sarkozy, zaskoczył stwierdzeniem "Sorry for the time" amerykańska sekretarz stanu Hilary Clinton w 2010 roku, na peronie pałacu elizejskiego... Padał drobny deszczyk... ale Pani Clinton spojrzała wymownie na swój zegarek! 

Czas, nasz dzisiejszy czas... Ile go nam zostało? 
Jako ludzkości? O jego końcu mówia często naukowcy zajmujące się globalnym ociepleniem czy ogólnym zanieczyszczeniem planety. 
A może chodzi o czas nieszczęść, które nie maja czasu poczekać? 

W 1947 roku, naukowcy na uniwersytecie w Chicago stworzyli zegar Apokalipsy ( naukowcy pracujący w ramach projektu Manhattan nad pierwszymi bombami nuklearnymi) Wtedy, w 1947 roku była godzina 23:53 a północ oznacza koniec naszego świata... 
W 1991 roku była 23:43 - najspokojniejszy od 1947 roku czas... 
23 stycznia 2022 roku była według nich i ich następców godzina 23:58 i 20 sekund... a było to jeszcze przed wojna na Ukrainie. 

A co z pogoda? 
W znakomitej książce poświęconej pogodzie, historyczka Anouchka Vasak ("1797 pour une histoire météore") pisze, ze w tradycyjnych tekstach o Rewolucji francuskiej z XIX wieku uwagę zwraca "burzowy czas, burzowa pogoda"... gdy tymczasem burze dotknęły Francje 13 lipca 1788 roku na 1 rok przed Rewolucja!!! a rok 1797 był na przykład czasem oczekiwania na przewrót Napoleona... burz nie było nawet w pogodzie... Nadinterpretacja, anachronizm czystej postaci. 
Czy historyk jest meteorologiem czasu??? Czy ma stawiać diagnozy tego co było, jest i będzie na podstawie przesłanek... również meteorologicznych? 

Pewno francuskie przysłowie mówi, ze historyk musi czuwać na "ziarnami", nad tym co w powietrzu czyli "Veuillez au grain"! 
Grain z laciny Granum oznacza to co się rozsypuje, rozprzestrzenia, co jest lekkie, niestale... 

Spójrzcie na ten rysunek Albrechta Durer'a z 1525 roku. Ten rysunek ilustruje jego sen... W Średniowieczu motyw snu jako sposobu przekazania czegoś ważnego jest bardzo popularny... Na tym obrazie widać w centrum odwrócony grzyb wybuchu bomby nuklearnej... który rozprzestrzenia się po ziemii, niszcząc widoczne w tle zabudowania. Tekst pod rysunkiem opisuje go jako wielka woda zstępująca i niszaca ziemie i jej mieszkańcow... inne wisza jeszcze w powietrzu. 

Ernest Bloch uciekając z Niemiec napisał w 1935 roku książkę "Dziedzictwo tego czasu" czyli "Héritage de ce temps". Opisał w niej upicie się nazistow ideologia... pewna niezgodę czasów. Bloch wyraził w tekście nadzieje, ze przypomnimy sobie o tym co było przed ich nadejściem... czyli o tym co pozostało nam do zrobienia, o czasie, który pozostał nam do przeżycia i o tym co zamierzamy w niego włożyć... 


 

sobota, 11 września 2021

11 wrzesnia...

Trudno nie pamietac
Trudno się nie zatrzymac
Trudno nie pomyslec
Trudno nie zapytac DLACZEGO?

...
Zdjecia z naszej wizyty w Nowym Yorku w 2014 roku.







niedziela, 13 czerwca 2021

Wystawa "Poza kolorem" kolekcja François Pinault - zwiedzanie poranne z przewodnikiem!


Adel Abdessemed... 
Wystawa została otwarta wczoraj w byłym zakonie Jakobinów czyli z francuskiego dominikanów. Potrwa do 29 sierpnia. Zwiedzaniem rozpoczęliśmy nasz pomort do życia kulturalnego... jak wczoraj wizyta w restauracji powrot do restauracji! jestem wygłodniali... ale pewnie nie tylko my! 
Znakomita przewodniczka i 56 dzieła sztuki współczesnej poza kilkoma starymi fotografiami w czerni i w bieli jak ta Man Ray'a z 1926 roku Dorothea Lange z wielkiego kryzysu amerykańskiego. 
Jedyny polsko-rumuński artysta reprezentowany w swej pracy "Infinity" to Roman Opalka. 

Wystawa jest GENIALNA!!! Pełna odkryć, wzruszeń, zachwytów. 
Poniżej te dzieła, które zapamietalam i zapamiętam na resztę mych dni. Wzruszyły mnie. 
Cena wejścia powyżej 26 roku życia 10 euros, z przewodnikiem 16 euros, bezpłatnie do 26 roku życia. lepiej zarezerwować... jak narazie są tłumy! 

Inspiracja Warholem, Sturtevant. 


Rzezba, dzieło, które wzruszylo mnie najbardziej!!! Adel Abdessemed "Cri" czyli "Krzyk"... jeśli pamiętacie te malutka dziewczynkę poparzona napalmem w Wietnamie... ze zdjęcia... Richard'a Avedon'a? 


Kolekcja zdjęć Annie Leibowitz - te same kobiety w czerni i bieli oraz w kolorze... można by powiedzieć, ze są to inne osoby? 


Adel Abdessamed - "Pluie noire" czyli czarny deszcz... padający w odwrotna stronę, złowrogi... 

Symbol przemocy miejskiej... Adel Abdessemed, artysta z Algerii, autor ogromnej rzeźby Zidane dającego cios głową... 


Antoni Tapies "Gran Creu Negra" - bialy I czarny jako kolory ascezy, duchowości... 


Czarne Menhiry... David Nash... czarny, który jest światłem. 

Franz West "Lemurenköpfe"


Przerazajace dzieło Damien Hirst zrobione z much! tytuł "Rak"... Olbrzymie. 

Damien Hirst " Death's head" z czarnego granitu. 

Jeff Koons "Jeff and Ilona" czyli są artysta ze swoją była żona, aktorka filmów pornograficznych, Włoszka Ilona czyli Ciciolina. 


 

sobota, 14 listopada 2020

Wspomnienie o Annie Politkowskiej.


To była sobota... pazdziernikowa. Mój syn, Antoni mial 14 miesięcy. Bawilam sie z nim w naszym mieszkaniu, w Bordeaux. Zadzwonił telefon. Odebrałam, cala roześmiana jak to przy zabawie z dzieckiem bywa. Glos Boris'a Dubin'a (dziś świętej pamięci, znanego rosyjskiego naukowca z Centrum Lewada) w słuchawce i te slowa po rosyjsku: "Agnieszka ubili Aniu". 

Załamałam sie. Rozpłakałam. 
Potem telefon dzwonil co kilka minut. W to popołudnie cos sie skończyło. 

A zaczęło sie tak...
W 1999 roku opuściłam Rennes by rozpocząć prace na doktoratem na paryskiej EHESS i na Sciences Po. Moja pasja byla Rosja, współczesna Rosja. Jeździłam tam juz podczas studiów na Rennes II. Później jeździłam kilka razy w roku, na dłuższe pobyty, czesto z wiza dyplomatyczna bo pracowałam dla francuskiego Ministerstwa spraw zagranicznych. Za każdym razem spotykałam Anie. Znałam jej stare i jej nowe mieszkanie - na Leśnej, gdzie została zamordowana. Piłyśmy kawa, herbate i rozmawiałyśmy o Rosji. Ze dwa razy bylam w redakcji "Nowej gazety". 
Gdy zaczęłam pracować dla Sciences Po, jako asystentka, organizowałam konferencje i ostatni raz spotkałam Anie w Paryżu. 11 i 12 kwietnia 2005 roku. Byłam w ciąży z Antkiem. Przyjechałam z Bordeaux. 

To byla duza konferencja w CERI. Prosiliśmy o ochronę dla niej bo wciąż dostawała kolejne wyroki śmierci. W tych dniach wyszła we Francji jej książka u Buchet Chastel "La Douloureuse Russie". 

Ania gratulowała mi ciąży, mówiła, ze jej corka Vera tez chciałaby byc mama ( Ania dowiedziała sie o jej ciąży na kilka dni przed śmiercią). 
Konferencja była udana aczkolwiek jak zgasło światło w sali bez okien wypełnionej ludzmi wybuchła lekka panika... nie było wiadomo czy to nie jakiś zamach. 
Po konferencji z kilkoma naukowcami i z Ania była na obiedzie w naszej restauracji-kantynie przy 35 rue Jacob. Bylo pasjonująco, wesoło czasami, smutno czesto. 

Kilka tygodni temu Maz mi przyniósł z biblioteki w Rennes ten film dokumentalny zatytulowany "List do Anny". Nie moglam sie zdecydować na jego obejrzenie. Leżał wiec sobie... kilka tygodni. Wlaczylam go wczoraj. Tyle obrazów powróciło, tyle slow. 
Dziś rano otworzyłam moja ksiazke z doktoratem opublikowana w 2009 roku... jest w niej Ania, jej słowa. 
W Rosji od tamtego czasu niewiele sie zmieniło. Rzadzą wciąż ci sami. Dziennikarze sa zabijani... wielu tych, których tam znałam, z którymi tam pracowałam... juz nie sa. 

Chciałam polecić wam ten dokument. Jest dostępnym w wielu bibliotekach metropolii Rennes. Opowiada o niezwykle odważnej kobiecie, kobiecie jakich mało...  a jaka ja na przykład chciałbym być. 
 

środa, 11 listopada 2020

Kiedy przestaniemy gloryfikować WOJNE???


Od pokoleń wojna i wszelkie konflikty znajduje szerokie społeczne uznanie. Homo sapiens sapiens nie może żyć bez wojny, nie może być bez wojny. Wielu przez wieki jej wręcz pragnęło i robiło wszystko by sie zmierzyć, by sie zderzyć z agresja, przemoca, sila, śmiercią. Niektórzy sie jej obawiali, szczególnie kobiety, starsi i dzieci. Do dzis jednak moi uczniowie mający 16, 17 czy 18 lat w 2020 roku pytani o to co najbardziej lubia na przedmiocie nauczania Historia odpowiadają w 80% - WOJNE!!!???
Najlepiej te z XX wieku, z eksterminacja, eskalacja, ofiarami. 
W naszych programach nauczania jest jej pełno.  Od starożytności do dnia dzisiejszego królują wojny. 
Od kilku lat dopiero zaczęto nieco rownowazyc ten przekaz rozdzialem, ktory następuje zaraz po wojnie czyli "Poszukiwaniem POKOJU" by jednak go spuentować, zawsze sic! refleksja, ze jednak ten pokoju okazał sie niestabilny i znow wybuchla kolejna wojna. 

A ze historie pisza czysto zwycięzcy to i przekaz wojenny ma wiecej wspólnego z propaganda danego kraju niz z historyczna PRAWDA. O tym sie jednak najczęściej zapomina. Tak wygodniej. 

A wojna... jest tragedia, jest porażką człowieka, jego klęska w wymiarze osobistym i kolektywnym! I mysle, ze nalezy uczyc wlasnie tego... przynajmniej ja staram sie tego wlasnie uczyc. Nie DUMY, nie ze MY, nie ze wspaniale zwycięstwo! tylko, ze... kolejna, straszna tragedia wywołana głupota, pycha, zawiścią, złymi decyzjami a przede wszystkim OBOJETNOSCIA większości. 

Bo wojna wyglada tez tak... jak ci pozbawieni ludzkiej twarzy żołnierze ale jak te metalowe krzyze na cmentarzu w Cadillac pod Bordeaux, gdzie pochowano ponad 3000 żołnierzy zmarłych podczas i po 1 wojnie z powodu traum psychiatrycznych! O nich NIKT nie pamięta, malo kto pamięta. 

Wiec schowajcie wasze flagi, wieńce, dumy, marsze i zastanówcie sie tak głęboko, tak osobiście co świętujecie? Czy chcecie to swietowac? Czy chcecie by wasze dzieci wzrastały w kulcie wojen, agresji i nienawiści? Czy nie lepiej nazwac wojne po imieniu - ludzkim upadkiem a nauczać o POKOJU? 


 

piątek, 30 czerwca 2017

Francja płacze. SIMONE VEIL – kobieta symbol XX wieku.





Kobieta odwaga, kobieta przekonań, kobieta polityk, kobieta przyjaciółka kobiet, za sprawą której nad Sekwaną zaprzestano kar za aborcję, kobieta za sprawą której uratowano wiele Algierek, kobieta za sprawą której zbudowanie Unii europejskiej i zgoda pomiędzy Francją a Niemcami stały się możliwe.


Wzbudza mój ogromny podziw, szacunek. Jest dla mnie najwyższej klasy AUTORYTETEM.


Simone Jacob urodziła się w Nicei, w 1927 roku. W marcu 1944 roku cała jej rodzina jest aresztowana przez gestapowo i wywieziona do obozów śmierci. Simone z siostrą i z matką trafia do Auschwitz. Jej ojciec i bracia giną na terytorium Litwy. Przeżyje tylko ona i jej siostra.


Zaraz po wojnie Simone Jacob wychodzi za mąż za Antoine Veil i osiedla się w … Niemczech. Tam rodzą się jej dzieci. Simone Veil kończy studia prawnicze i angażuje się w działalność polityczną we 
Francji w centrum politycznej szachownicy i na poziomie europejskim jako jeden z głównych aktorów przyszłej Unii i budowania pokoju w Europie. W 1974 roku przy prezydencie Giscard D’Estaing, Simone Veil zostaje ministrem zdrowia i od listopada tego roku rozpoczyna walkę o prawo KOBIET do aborcji. W tym czasie w parlamencie zasiadają 9 kobiety… Jest wyzywana,
obrzucana śmieciami, pogróżkami ale nie daje się zastraszyć! W 1975 roku prawo legalizujące aborcję i zwalniające kobiety z kar więzienia ( od 2 do 5 lat) zostaje przegłosowne 284 głosy za i 189 przeciw. W tym czasie we Francji około 300 000 kobiet dokonuje aborcji nielegalnie w strasznych warunkach, kilka tysięcy rocznie z tego powodu umiera.

To co zrobiła pani Veil to coś wielkiego, niewyobrażalnie wielkiego.


Gdy prowadzę lekcje Wos-u czy historii i poruszam ten temat z moimi uczniami zawsze pokazuję im archiwalne nagrania… jej przemówień, tej walki, tego zaangażowania. Do dzisiaj moi 16/17 letni uczniowie są wzruszenie jej słowami, jej postawą.




Simone Veil to także wojna w Algierii, ratowanie kobiet algierskich poddanych torturom, sprowadzanie ich do Francji, walka o ich godność… to także prezydencja Parlamentu europejskiego i w końcu Trybunału konstytucyjnego.


Jak powiedzał Jean D’Ormesson przyjmując ją do Académie Française “Nous vous aimons Madame” !