Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francuska codziennosc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francuska codziennosc. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 października 2026

Zle się czuje...


Mija 20 lat od dnia, w którym ja nam zabili... a pamietam o tym dniu jakby to było wczoraj... 
Niestety musiałam dziś rano udać się do liceum na zebranie dyrekcji i nauczycieli, które trwało 2 godziny... i po którym wyszłam stamtąd w stanie nieciekawym. 
Generalnie bardzo złe się czuje. I to z wielu powodów. 
A to poranne zebranie tylko uświadomiło mi ogrom przemocy, bezsensu i braku rozwiązań, jakichkolwiek rozwiązań. 

Tak więc siedzę w domu a raczej leżę pod kocykiem i staram się wrócić do równowagi i jakoś zmobilizować do działań ale nie idzie mi... więc na dziś odpuszczam wszystko i czekam. Myślę o Ani, o jej książkach, przekazach, artykułach. Myślę o naszych spotkaniach, w tym o tym ostatnim w Paryżu, w kwietniu 2005 roku. Byłam w ciąży z Antkiem wtedy i ona głaskała mój brzuszek i mówiła, "ciekawe kiedy Go poznam"? 
Tak więc sobie siedzę i płacze bo ten dzień jest cały do niczego. 

Na wspaniałym zebraniu dowiedzieliśmy się, ze nasi "uczniowie" - cudzysłów jest celowy! - już w czwartek przyszli z bidonami benzyny by podpalać śmietniki pod liceum... ze przemoc nasilała się z każdą godzina a w piątek nastąpiło apogeum z cala seria wybuchów, jakimiś młodzieńcami całymi na czarno, wielkim pożarem przed budynkiem... ze były śmiechy i chichy w tym naszych uczniów jak im dorośli -nauczyciele mówili by się oddali od ognia... ze policja stała i patrzyła i nic... 

I oczywiście co z tym teraz? Jak ma wyglądać powrót do szkoły? Na lekcje? Niby jest jakiś plan... ale jutro znowu strajki i blokady więc co to za plan? W tym ekipa ma bardzo różne zdania. 
Jedna koleżanka, nauczycielka zaproponowała by jutro na lekcjach: 
"robic z uczniami kolejne hasła i kartony na manifestacje"
i dostala ogrom braw... 

To nie jest mój świat, to nie są ludzie, których poglądy i postępowanie podzielam, to nie jest dla mnie. 
Jestem jednak mniejszością. 
I wszystko dziś wydaje mi się czarne... 

 

poniedziałek, 5 października 2026

Cudowny weekend w Paryżu, w szkole Liderów, który się fatalnie zaczął...


W piatek rano pojechalam do pracy... 

I myślałam, ze ja wam o wyjściu książki będę pisać w ten dzień bo to była data oficjalnego ukazania się książki we Francji... tymczasem... koszmar trwa.



"Pojechałam rano do liceum bo nic nie było odwołane. Weszłam przez boczna furtkę bo główne wejścia zabarykadowali i zablokowali. Pytam szefostwo stojące tam " czy są lekcje?". Słyszę, że tak są, że mamy robić lekcje.
Zanim nie doszłam do pokoju nauczycielskiego rozległy się wybuchy i zaczęli palić śmietniki na środku ulicy blokując cały ruch. Przedwczoraj i wczoraj było dokładnie to samo.
Poszłam do mojej klasy by zrobić pierwsza lekcje.
Był 1 uczeń i nikogo więcej. Zanim nie podłączyłam komputera by sprawdźic obecność rozległo się :
" Natychmiastowa ewakuacja w stronę internatu" i to przeraźliwe wycie...
Z tym uczniem i kilkoma innymi z innych sal ruszyliśmy po metalowych, zewnętrznych schodach w kierunku internatu. Po drodze ogromny huk! Coś dużego wybuchło.
Pod internatem zgromadzili nas na takim osiatkowanym, oplotowanym terenie.
I ja nie mogłam oddychać... Wydychać powietrza nic a nic. Serce wali. Chciałam uciekać ale furtka była zamknięta. Zaczęłam się z nią szarpać, krzyczeć do ludzi wokół by otworzyli to gowno... W końcu otworzyło się. Oddaliłam się szybko i zadzwoniłam po męża.
Po tylu godzinach wciąż czuję się jak pijana, nienormalna... Idąc widziałam z daleka ten słup czarnego dymu...
Powiadomiłam moich lekarzy. Napisałam raport do kuratorium ze skarga i do dyrekcji szkoły też. Zgłosiłam to jako " wypadek w pracy. Zagrożenia pożar i wybuchy. Uszkodzenia zdrowia".
Cdn...


Tak, to było w piatek, 2 października rano...
Potem pojechałam do Paryża. Rozpoczęłam prace w Naszej Ambasadzie w szkole Liderów. I spędziłam fantastyczny weekend z bardzo inspirującymi ludźmi! I tak wiele się nauczyłam, i tyle konstruktywnych i bardzo pozytywnych osób poznałam. 

Wróciłam wczoraj wieczorem. Licea mamy zamknięte. Lekcje maja być zdalnie... ile dni? co dalej? 
Nie wiadomo. 
Z jednej więc strony ogrom pozytywów i projektów i radości, z drugiej ... sami widzicie. To wszystko teraz muszę zmieścić w jednym ciele, w jednej głowie, w jednym systemie nerwowym i jeszcze... PROMOWAC ksiazke... 
tego tam jakby tego... życzcie mi powodzenia! 














 

wtorek, 14 lipca 2026

Święto narodowe republiki: 14 lipca 2026: bardzo szczególny dzień


Do 2016 roku, ten dzień 14 lipca i wieczór 13 lipca był dla mnie synonimem święta, radości, bali w remizach strażackich - w Clamart mieliśmy jedna na naszej ulicy czyli Avenue Victor Hugo. 14 lipca szło się na Champs Elysée popatrzeć na defiladę i popodziwiac samoloty... W Bordeaux były bale na wybrzeżach Garonny i na placu Quinconces i tam z przyjaciółmi, jak byliśmy we Francji, świętowaliśmy. 

Jednak 14 lipca 2016 roku, byłam wtedy z Antonim w Polsce... wszystko się zmieniło... Obudziłam się i polskie radio podało, ze był zamach w Nicei. I od tego czasu choć w żaden bezpośredni sposób nie byliśmy dotknięci ta tragedia, to święto straciło dla mnie swój smak, swój urok, swoją beztroskę. Tak jakby w te radość życia i francuska wolność ktoś wtargnął i próbował ja zabić, zniszczyć, unicestwić. 
86 osób zginęło wtedy w tym 15 dzieci... a ponad 450 osób zostało rannych. 
Dzis uroczystości w Nicei przypomniały światu te zbrodnie. Jak się patrzy na te 86 niebieskich krzeseł, takie same są na Promenadzie des Anglais, gdzie uderzył terrorysta i na te gałązki oliwne, które przecież symbolizują POKOJ... to trudno mi nie zapłakać. Te 86 osób powinno dziś być, żyć i świętować dalej 14 lipca. 

Wczoraj przepiękny koncert muzyki klasycznej z naszym Jakubem Jozefem Orlinskim i fajerwerki trochę przypomniały o tym swiatecznym wymiarze tego dnia choć oczywiście same korzenie święta są polemiczne i chyba nie oddają do końca historii i wielkości kraju a jedynie, jak piszą historycy zajmujący się ta tematykę jak Gérard Noiriel, oddają idee pewnego kompromisu zawartego 10 lat po powstaniu 3 Republiki francuskiej czyli w 1880 roku. 

Dziś rano - defilada na Polach Elizejskich tez raczej nie była radosnym momentem pomimo demonstracji siły i wielkości... Patrzę na twarz prezydenta Zeleńskiego w momencie, gdy przed trybuna przechodzą jego, ukraińscy żołnierze i widzę ten ogrom bólu, tego "co dalej" choć oczywiście dyplomaci rzadko albo wcale emocji i uczuć nie pokazują. Tyle państw, tyle wojsk, tyle broni...  I te 86 ofiar śmiertelnych islamskiego szaleńca? 

Bardzo dziwny dzień...
Przestałam go świętować... w Rennes nie wiem nawet gdzie można go świętować bo od 6 lat jak tutaj znów mieszkamy ani razu nie uczestniczyliśmy w świecie narodowym... bo to jest już po 2016 roku...








 

niedziela, 12 lipca 2026

Niezwykły prezent!


Bralam wczoraj udział w wieczorze polsko-francuskim w Saint Brieuc. Fantastyczny moment, pełen dobrych emocji, wspólnych śpiewów, dzielenia się rozmowami, doświadczeniami, przeżyciami, ale tez jedzeniem, żartami, wybuchami śmiechu czy momentami wzruszenia. 

Zaciągnęłam mojego męża i syna tam. Antoni miał cały wieczór do rozmów po polsku i to było cudowne. 

I tak podczas jednej z rozmów jeden z uczestników podarował mi francuskie wydanie "Quo vadis" z 1906 roku... ze znakomitymi ilustracjami... 
Bylam i jestem ogromnie wzruszona i ogromnie wdzięczna! 


 

czwartek, 9 lipca 2026

Szkoła Liderów Polonijnych

Wczoraj dostałam wiadomość, ze się zakwalifikowalam do Inkubatora szkoły Liderów założonej przez profesora Pelczynskiego. Bardzo się cieszę bo mam nadzieje, zgłębić, nauczyć się, poznać i rozwinąć różne domeny działaności polonijnej. 

Także cieszę się! 





https://www.szkola-liderow.pl/szkola-liderow-polonijnych/ 

sobota, 4 lipca 2026

Antek wrócił a wraz z nim produkcja pierogów i nie tylko!


Jak tylko mój syn jest w domu zaczyna się kuchenny taniec. On je zazwyczaj dwa, trzy razy więcej niż my i każdy posiłek musi być dla niego skomponowany z przystawki, dania głównego i deseru. Jeśli my - za grubi się robimy z wiekiem - zadowolimy się salta z warzyw na kolacje bez węglowodanów, chleba itd... to dla Antoniego będzie to dopiero przystawka. 
Z drugiej strony po takim wysiłku chce się dogodzić młodemu człowiekowi a on ma dużo ulubionych dań i jak tylko wrócił to chciał pierogi ruskie. Zrobiłam 70 sztuk... Następnie chciał meksykańskie danie chili con carne z wołowina, potem naleśniki bretońskie, tartę z mozarella a teraz ciasto - biszkopt z morelami, które robię od ćwierć wieku bo uwielbiamy delikatność tego ciasta: 5 jajek a tylko 70 g maki i żadnego tłuszczu za to dużo owocowo i wychodzi taka chmurka, poduszeczka mięciutka z owocami. 
Przepisy na blogu kulinarnym oczywiście. 

Jutro może jakiś piknik nad oceanem i dużo marszu? 







 

czwartek, 2 lipca 2026

Dziwny dzień dziś się zaczął...


Antoni wrócił w nocy z Lyonu... nie spaliśmy więc zbyt wiele i jak wstaliśmy dziś rano a raczej on wstał to się okazało, ze "NIE MA CO ROBIC". My mamy i owszem, ale on... koniec konkursów, koniec roku akademickiego, koniec pracy od 7 do 23... jest WOLNY DZIEN! Pierwszy od bardzo wielu miesięcy. I jakoś tak dziwnie i tak pusto i tak nie wiadomo co... Dobrze, ze jest sport to Antek już sobie zaplanował treningi jakieś i powrót do formy. Dobrze, ze jest literatura bo ma cały stos książek u siebie, który chce przeczytać na spokojnie... Dobrze, ze jest muzyka bo gra i słucha i śpiewa. I najważniejsze, ze jest dobre jedzonko... dziś zamówił Meksyk na obiad i pierogi ruskie na kolacje... To ja będę zajęta! 









 

czwartek, 25 czerwca 2026

Nadal upały do 40°C dziś.




Podobno ostatni dzień dzisiaj... jutro będzie TYLKO 37°C w cieniu. Mamy nadzieje, bo życie staje się trudne albo niemożliwe. Mam tydzień spóźnienia we wszystkim co chciałam zrobić bo po prostu NIC nie mogę zrobić. Mury są już tak nagrzane w budynku, w którym mieszkam, ze nawet rano jak jest 24-26 stopni o 5 czy o 4 nad ranem to w żaden sposób nie można wychłodzić mieszkania bo temperatura nie spada nic a nic.  Chciałam wczoraj kupić klimatyzator chociaż jeden bo to drogie ustrojstwo ale w żadnym sklepie już nie ma ani klimatyzatorów ani wiatraków. Wszędzie puste polki jak za dobrych starych czasów co to je jeszcze pamietam! 

Czyli nogi w misce z zimna woda. Na ciele ręcznik mokry z zimna woda i siedzę 50 cm od wentylatora, który mi jeszcze został z Bordeaux... Co chwile przysypiam bo organizm stracił rytm dobowy więc śpię w ciagu dnia. Nie robię kompletnie nic jak nie muszę. Wczoraj pojechałam na moje coroczne badania metrem ale było 42°C więc samo dojście do stacji metra = 200 metrów było wyczynem. Dobrze, ze wyniki dobre, ale ze względu na obciążenie genetyczne jak mówi moja doktor radiolog nowotwor  w moim przypadku to 90% pewności ze się pojawi. Ważne by złapać gada na czas. Także co 6 miesięcy badania proflikatyczne. 

Co mi pozostaje? 
Sluchanie podcastów, czytanie jak nie śpię, wspieranie Antka i robienie fajnego zimnego bądź prawie jedzenia: 
Wczoraj na kolacje chłodnik z surowych ogórków z miętą i kolendrą a na obiad Piperade z kraju Basków na zimno z jajkiem mollet na ciepło i z szynka z Bayonne. Przepisy na blogu kulinarnym. 



 

wtorek, 23 czerwca 2026

Jest dość strasznie...


Od wczoraj temperatura pobiła wszelkie rekordy w Rennes i nie zapowiada się ochłodzenia narazie. Temperatury w nocy nie spadły poniżej 26°C. Wstałam o 4 nad ranem by wszystko pootwierac ale nic się nie ochłodziło w mieszkaniu. Teraz znów siedzimy zamknięci i w ciemnościach. Coraz bardziej boli mnie głowa z tylu. Ból idzie od szyi w górę i paralizuje mi cala czaszkę. 

Do tego dochodzi stężenie ozonu i poziom zanieczyszczenia powietrza... Jesteśmy w każdej kwestii na czerwono! 

Zjeżdżam na dół do garażu i siedzę kilka godzin w ciemnym by się ochłodzić, tam jest 24°C. Czytam sobie z latarka, ale obawiam się, ze będę konsekwencje zdrowotne tego stanu rzeczy. 

Uważam się jednak za szczęściarę bo nie muszę jeździć do liceum. Lekcje skończone od 9 czerwca a na komicje egzaminacyjne mnie nie wezwali. Wiem, ze wczoraj wielu kolegów padło i wywiozły ich z jury karetki. 

Jemy na zimno. Wczoraj na kolacje zrobiłam cappuccino z buraka, ogórka i śmietanki z pieprzem Basków a dziś na obiad - zrobiłam już o 5 nad ranem bo musiałam mięso krótko ale podsmażyć: sałatka z kaszy kuskus, kurczak w miodzie, dużo mięty i melona. Teraz się zlodzi i będziemy jeść mocno zimna w porze obiadowej. 
Robie tez dzbanki z mrozona herbata. Różne gatunki i smaki bo pijemy litrami.  Dodaje brzoskwinie, miętę, melisę, owoce czerwone, miód oraz oczyścicie sól bo elektrolity... I tak to wyglada narazie. 




 

sobota, 20 czerwca 2026

Antoni wrócił! Upały i malinowa Charlotte.


Wrócił mój Antek po konkursach ustnych z Lille dziś w nocy, o 1 nad ranem... Ale dziś tryskał forma od poranka bo bardzo dobrze mu poszło i jest zachwycony szkoła EDHEC i jej programami, propozycjami, całym kampusem, lokalami itd...

Wyjazd był z przygodami... w tamta stronę mieli godzinę by przejechać z dworca Montparnasse na dworzec du Nord... metro stanęło pod ziemia i ani rusz... Tłukli się więc z walizkami i garniturami, w te upały, w czarnych korytarzach, wyszli na zewnątrz na Odeon i zamówili Ubera. Dojechali na styk i ostatnie 200 metrów przed dworcem biegli. Pierwsza noc w Lille. Chcieli frytek bo to specjalność regionu poszli do jakiejś osławionej knajpy na starym rynku i wyszli raczej rozczarowani. Antek w ogóle mówił, ze oprócz placu to miasto nie jest specjalnie ładne... ( ja oststanio byłam w 2003 roku na konferencji na Uniwersytecie, gdzie poznałam Swietłanę Aleksejewicz, literackiego Nobla i do dziś utrzymuje sporadycznie ale jednak kontakt) i jego okolice tez ładne nie są. bez porównania z takim Bordeaux na przykład.
W czwartek zdawali na Skema a w piątek do EDHEC, spali już na kampusie i tam dostali jeść i to podobno wyśmienite jedzenie jak i cały kampus, sale wykładowee ćwiczeniowe... bardzo im się podobało.
Co prawda jednemu z kolegów odpadła podeszwa od buta przed samym ustnym konkursem więc było trochę stresu i duzooo śmiechu ale świetnie im poszło.

Wyjeżdżając z Lille wczoraj wieczorem kolejny problem... spóźnione TGV... do Paryża, więc nie załapali się na to do Rennes, zmienili bilety na telefonach na ostatnie połączenie do Rennes z Paryża i dojechali w środku nocy.
Moj mąż pojechał po nich wszystkich na dworzec i każdego z chłopaków do domu odwiózł! Czyli spisał się na medal.
No ale jak wrócili to zamiast spania było gadanie... także ze 3 godziny dziś spaliśmy może.

Ale coz upaly sa straszne i będzie jeszcze gorzej bo do 42°C w cieniu w poniedziałek.
Wychodzimy tylko do 9-10 rano i w nocy, po 22-23 na zewnątrz. Żyjemy w ciemnościach. jemy tylko albo prawie to co zimne i bez gotowania albo maximum 10 minut bo się nie daje rady... Także dziś deser na zimno - Charlotte z malinami. Przepis  tu https://est-ouest-est-ouest.blogspot.com/2026/06/charlotte-z-malinami.html



 

środa, 27 maja 2026

Powrot do równowagi w... Dinard.


Po ostatnich wydarzeniach w Rennes i w moim tymczasowym liceum musiałam powrócić do równowagi. Zebrać myśli, wyczyścić głowę i serce i przede wszystkim znów zobaczyć piękno Bretanii. Ponieważ dziś nie mam lekcji to pojechałam do Dinard. Upał straszny także teraz już wróciłam, ale napatrzyłam się na błękit i turkus, na piękne wille w tym te polska Wistule... na zdjęciu poniżej w różowym kolorze, zjadłam pyszny obiad. Pomaszerowałam sporo. Tego mi było trzeba. Trochę obawiam się o jutro bo jutro powrót do pracy ale chyba udam się tylko na lekcje poranna bo na te popołudniowe owszem pojadę ale ich nie zrobię bo temperatura w klasach jest strasznie wysoka i nie ma jak odświeżyć a uczniów po 36 w klasie więc skorzystam z mojego prawa do "retrait"czyli wycofania się bądź odstąpienia z powodu złych warunków pracy i stanu zdrowia jeśli temperatura w klasie będzie wyższa niż 28°C. 













 

piątek, 1 maja 2026

Nie lubie 1 maja!

Choc kocham miesiąc maj bo to najpiękniejszy, często, miesiąc w roku tak 1 maj to dla mnie złe, negatywne skojarzenia! 

Oczywiście związane z poprzednim reżimem politycznym, obowiązkiem udziału w pochodzie i całym potokiem kłamstw, którymi nas przez tyle dziesięcioleci karmiono. Gdy wspomnę rok 1986 to obraz ten staje się po prostu, w moim odczuciu, tragiczny. 
Wiem, ze korzenie tego święta nie maja NIC wspólnego z komunizmem ani ze ZSRR bo narodziło się ono podczas strajkow w Chicago. Podobnie wejście Polski do UE, które dla mnie jest ogromnie ważne i pozytywne odbyło się 1 maja więc w mojej głowie powinna nastąpić wymiana skojarzeń i odczuć... ale nie nastąpiła i jakoś nie następuje. Wiem tez, ze wiele krajów w ogóle nie obchodzi czegoś takiego jak "święto pracy" albo obchodzi je w zupełnie innym terminie. 
Zreszta jakby się tak głębiej zastanowic to nie za bardzo wiem co my świętujemy, to znaczy Ci, którzy świętują... prace? Jej brak? Nadmiar? Słuszność? A może świętujemy zwykła ROBOTE czy skaranie boskie po zjedzeniu jabłka przez Ewę i Adama, ze teraz zamiast sobie leżeć w raju będziecie pracować by cokolwiek zjeść? 

Praca, dla mnie, nie jest żadna wartoscia sama w sobie. Wychowano mnie jednak w jej kulcie i to często z systematycznym zaprzeczeniem biologii bo praca była ważniejsza niż moja fizyczna, psychiczna czy emocjonalna integralność i dobrobyt. Pewnie większość z nas tak właśnie wychowano. We Francji nawet jak 3 latek idzie do szkoly czyli naszego odpowiednika przedszkola to mu się mówi "tu vas bien travailler à l'école" czyli "będziesz dobrze pracował w szkole". Do jakiego stopnia JEZYK? którego używamy odzwierciedla  nasz sposób myślenia i nasza mentalnosc? 

Czy ja lubię pracować? 
Tak lubię działać, lubię robić to wszystko co mi sprawia przyjemność czyli lubię uczyć, pisać, gotować, wykładać, prowadzić lekcje i ćwiczenia, organizować... Ale nigdy by mi nie przyszło do głowy by świętować prace jaka taka, sama w sobie, jako koncept. 

Dlatego od dziecka zakochałam się w piosence Maryli Rodowicz, gdy ona sobie leży pod grusza, na dowolnie wybranym boku... 
I tej dowolności w wyborze prac i odpoczynków sobie i wam życzę! 



 

niedziela, 19 kwietnia 2026

Francuska okladka


Kilka dni temu francuskie wydawnictwo przysłało mi projekt okładki. To jest zawsze bardzo ważny i bardzo wzruszajacy moment : zobaczyć jak będzie wyglądała książka, jaka propozycja okładki jest rozpracowywana przez wydawnictwo. 

Projekt mi sie podoba ale będzie dodany podtytuł do tytułu. 4 strona jest jeszcze w redagowaniu. Kolory biały i czerwony nawiązują do polskie barw narodowych. na pierwszej stornie realni bohaterowie tej powieści... I cena książki 24,9 euro. 

Prace trwają. I cieszą. 

 

czwartek, 26 marca 2026

Marokanskie nalesniki z dziurkami i ciasta... dziś rano dostałam od uczennicy


Normalnie szok... dziś rano miałam lekcje o 8 z pierwsza klasa licealna. Przychodzi moja uczennica, która pochodzi z Maroka i wręcza mi torbę... a w niej naleśniki z dziurami i ciasta. Jej mama zrobiła dla mnie. 
Buuuu... wzruszenie, emocje... 

Karteczka z podziękowaniem za lekcje i pomoc jej córce... 
Ja nic specjalnego oprócz mojej pracy nie robię a otrzymuje tyle oznak wdzięczności, ze sama nie wiem co napisać... 
Zaczelam jeść! Wszystko pyszne! Poproszę o przepisy. 



 

niedziela, 22 marca 2026

Plan pracy i gotowania rozpisany...


Rozmawialam dziś z godzinę z mama Antkowego przyjaciela, który zawita do nas w przyszła sobotę na dwa tygodnie przygotowań do konkursu. Ustalilysmy co i jak...
Ja gotuje na początku do 1 kwietnia, ona bierze tydzień od 1 do 7 kwietnia ja dalej od 7 do 12 kwietnia. Po liście sporządzonych dań widać, ze chłopcy a raczej młodzi mezyczyzni maja podobny gust kulinarny. Ona będzie dowozić co 2 dni jedzenie. Ja w miarę możliwości tez ale trochę tego pomroze by sobie poradzili sami.
 
Na liście dań są: 
lasagne po bolonsku
pieczone kurczaki i perliczki
łosoś i warzywa
kaczka pieczona z warzywami
makarony z sosami
risotto z bobem
naleśniki z maki gryczanej z nadzieniami różnymi na słono
burgery z frytkami
pizze bio

Na sniadania i podwieczorki dużo orzechów różnych i suszonych owoców, płatki owsiane, chleb, jogurty i białe sery, świeże owoce


Plan pracy chłopaków wyglada tak: 
7:15 zaczynaja 4 godziny pisemnej matematyki do 11:15. 
Kwadrans przeryw na wodę i poprawianie poranka do 13 godziny
O 13 obiad i o 13:30 szybki marsz 30 minut

O 14 Geopolityka 3 godziny. 
o 17 podwieczorek 30 minut
O 17:30 filozofia, literatura i kultura ogólna do 20

O 20 kolacja
od 20h30 do 23
języki obce angielski, niemiecki i hiszpański.

23:15 sen. 
15 dni non stop, bez przerwy. 
Nastepnie 1 dzień przerwy i pierwsza faza pisemnego konkursu - kolejne 15 dni non stop. 

W związku z powyższym Antkowa Wielkanoc i nasz tez odwołane... w tym roku... i to mi sprawia przykrość ale coś tam sobie i im uszykuje mimo wszystko albo chociaż jajka czekoladowe kupię!