sobota, 31 marca 2018

WIELKANOC 2018.




Kochani czytelnicy...a jest was sporo, codziennie ponad 200 wejsc na tego bloga... za co dziekuje! 

Chcialabym wam zyczyc radosnych i pieknych Swiat Wielkiejnocy. Niech zabrzmi radosne Alleluja w naszych dobrych i gorszych dniach. Niech Chrystus zmartwychwstaly nam blogoslawi. 








piątek, 30 marca 2018

Na pelnych obrotach... i o smutkach i radosciach tez troche. Francuska codziennosc: czesc 166.


Skonczylam dzisiaj o 15 h i pedem do domu... 
Zrobilam juz mazurek czekoladowy i bakaliowy. Ciasto na baby wlasnie w piekarniku... z 20 zoltek! 
teraz pisze tutaj kilka chwil:  ubieram sie, wyciagam baby i do kosciola jade... w mojej parafii najblizszej dzis nie ma liturgii, zgrupowali w innej dzielnicy wiec trzeba jechac samochodem. 
Chce pojechac wczesniej i sobie Droge Krzyzowa Jana Pawla II pomedytowac. 
Niestety Droga krzyzowa w Bordeaux byla  w poludnie, podczas przerwy obiadowej, ale ja nie mialam przerwy by moc isc. 
Antek za to mial wszystko w szkole, wczoraj msze Wielkiego Czwartku, dzisiaj droge krzyzowa zamiast obiadu o 13... 
Oczywiscie pracy jest sporo i wszystko robie sama, ale lubie to robic. Jest to dla mnie wazne. Jest czescia mojej tradycji i mojego sacrum. 
Jutro pracy bedzie tez bardzo duzo. 

A dzisiaj wieczorem jeszcze chcialam pisanki z Antkiem porobic woskiem bo jesli ja nie przekaze tych tradycji, tych rodzinnych umiejetnosci, tego sposobu swietowania? To kto? 

W pracy beznadziejnie. Moj poranny smutek hm... zostal dzisiaj wielokrotnie wzmocniony. 
Jedyny sposob jaki znalzlam dzis popoludniu by poradzic sobie z najgorsza klasa i z ta sytuacja to przestanie byciem odpowiedzialnym nauczycielem. 
Tak tez zrobilam. Grupujac chcacych sluchac uczniow po lewej stronie klasy i z przodu. reszte zostawilam tam gdzie byli. Mowilam cichutku i tylko do tych, ktorzy chcieli sluchac. Pozostali gadali, rzucali roznymi przedmiotami, czasem cos krzykneli. Wiec uslyszalam taka ilosc wulgaryzmow, ze hm... najgorsze slowa lecialy. Niestety nie reagowalam, nie wypisywalam uwag. Podjelam decyzje o kompletnej ignorancji i biernosci wobec tych uczniow. Nie jest to postawa czlowieka doroslego godna pochwaly ani postawa odpowiedzialna, ale musze chronic siebie, swoje zdrowie psychiczne. Mam dla kogo zyc i szkoda by bylo gdyby mnie w kluczowych momentach antkowego zycia zabraklo dlatego, ze bardzo chcialam sie wywiazywac z moich obowiazkow i skonczyc w psychiatryku albo w trumnie w trybie pilniejszym niz Pan dla mnie przewidzial. Nie napisze jak wyglada klasa po takiej lekcji... pobojowisko. 

Uczen za akt agresji i grozby odpowie 8 dniowym wykluczeniem ze szkoly. taka zapadla decyzja. Po czym znow wroci i pewnie rozpocznie od nowa. Tak to wyglada u nas. Ale dobre chociaz to choc to stanowczo za malo wedlug mnie. 

czwartek, 29 marca 2018

Smutno mi...

Smutno mi... Budze sie rano I pierwsza mysl jaka sie pojawia To ta, ze niej chce sie ObudziC. Nie chce jechac do tego gimnazjum, nie chce tam pracowac. Nie chce stawiac czola. Niej jestem w stanie wykrzesac z sie wystarczajacej ilosci energii by stanac kilka razy dziennie przed 30 osobowa grupa, znalezc sposob by moc przeprowadzac kawalek lekcji, by krzyczec Albo nie, wypisac kilka uwag, kogos wyrzucic... I nie odczuwac wewnatrz tego smutku, tej rozpaczy, bezmiaru tego bezsensu...

Cisza wielko-czwartkowego wieczoru...

cisza, skupienie, modlitwa...

środa, 28 marca 2018

ODWAGA. Czy jestescie odwazne/odwazni? Francuska codziennosc: czesc 166.


Dzisiaj Francja oddaje hold, narodowy hold temu, ktory zginal... ARNAUD BELTRAME... mial 44 lata, dobrowolnie oddal zycie w ubiegly piatek podczas ataku terrorystycznego w miejscowosci Trèbes. Arnaud Beltrame zdecydowal sie na zastapienie przetrzymywanych w sklepie zakladnikow. Chrzescijanin, co we Francji jest dosc rzadkie, zandarm, czlowiek wielkiego serca i wielkiej odwagi. 

Wczoraj Ministerstwo edukacji przeslalo wszystkim nauczycielom wytyczne co do minuty ciszy...
Francja wstrzymala oddech dzisiaj o 11h30... 

Ja jednak zdecydowalam, jako nauczyciel historii-geografii i wosu, poswiecic poczatek kazdej lekcji na rozmowe z moimi uczniami o tym czym jest ODWAGA. Jaki to koncept, jaka tresc wkladamy do srodka. Roznie te rozmowy wygladaly: od bardzo powaznych do stwierdzenia jednego ucznia, ze Beltrame, ale on okreslil go "facetem", glupio postapil bo stracil zycie a 1-1=0... 
Kilkoro uczniow, niestety tych z okreslonym pochodzeniem, robilo sobie zarty z tej smierci. Na cale szczescie nie dotyczylo to dzisiaj wiekszosci. 

Przyznam otwarcie, ze nie wiem czy bylabym w stanie podjac takie ryzyko jak A. Beltrame? Nie wiem jak bym sie zachowala? 
Rozmawialam jednak rowniez z uczniami o wielu typach odwagi: odwagi tego, ktory zmaga sie z choroba, z inwalidztwem, odwagi tego, ktory deklaruje swoja milosc; odwagi tego, ktory podejmuje sie ciezkiej pracy dla siebie i dla swojej rodziny choc moglby wybrac wygodniejsza, blizsza, spokojniejsza... 
I tak od slowa do slowa refleksje te rozwinely sie nieco i przeszly na moja skromna osobe. 

Bylam bowiem dzisiaj, w pokoju nauczycielskim, przedmiotem sporego zainteresowania kolegow bo oczywiscie wiesc sie rozeszla o sytuacji z moim uczniem, o zlozonej skardze itd. Wielu nazywalo to odwaga, bo wielu od lat milczy, cierpi albo olewa tego typu zachowania w ciszy. Kilku nauczycieli gratulowalo mi odwagi wlasnie, pytalo czy nie boje sie presji i represji? Inni obserwowali z boku by pozniej podejsc i wyszeptac " nic w tym gimnazjum nie dziala, dyrekcja jest beznadziejna" itd... Niecale 10 dni temu mowili mi cos zupelnie innego, ze wszystko jest takie super, cacy i ze sa tak zadowoleni, ze tutaj ucza... teraz powoli szydlo w worku pokazuje swoj zgiety niczym kark niewolnika koniec...

Tak sobie mysle wiec... jak malo w nas odwagi, jak malo w nas uczciwosci by powiedziec do myslimy, by o tym napisac, by podjac jakies kroki. Mysle sobie, jak niewiele odwagi pozostalo w mlodym pokoleniu, ktorego ucze, skoro przy najmniejszej uwadze czy porazce jest " to on, tamten, owen ale nie ja". 

Jak wielu ludzi spotkalam na swojej drodze, ktorzy maja naprawde miekkie tylki... na przyklad nauczycielka Antka z podstawowki, przed rodzicami cacy, cacy, gdy wstalam i zapytalam dlaczego dyrektor interweniowal w tygodniu skoro takie cacy? Poczerwieniala jak burak i oplula sie prawie... wszystko po to by PRAWDY nie powiedziec. Gdy wspomne, niektorych moich nauczycieli z podstawowki czy z liceum jakie to byly trzesi-dupy... Ilu takich na emigracji? Ilu takich wokol mnie dzisiaj, od moich tesciow poczynajac, ktorzy boja sie wszystkiego juz, chyba nawet wlasnego cienia...
jakos nie po drodze mi z takimi ludzmi, zupelnie nie po drodze... Gdy popatrze na przyklad mojego ojca, mojego dziadka czy cioci Marysi, lat 104... to widze zupelnie inne postawy. Tak bywa, ze kosztuja one slono, ale akurat dla mnie to jest cenne. 
O takich ludziach  i bohaterach jak Arnaud Beltrame sie nie zapomina. 


wtorek, 27 marca 2018

Rodzice w prywatnym sanatorium. A ja? raporty karne pisze... Francuska codziennosc: czesc 165




Ale sie ciesze! Dzwonilam wczoraj do rodzicow i slysze mamy glos w sluchawce zadowolony, taki lekki, radosniejszy niz zwykle!

W ubiegla niedziele moi rodzice pojechali do prywatnego sanatorium pod Karpaty... Moja mama opowiadala mi wczoraj jak tam jest, jak ich przyjeli, jakie jedzenie, pokoje, zabiegi i jaka lekarka. Po raz pierwszy, od nie wiem jak dawna (sic!), lekarz milo z nia rozmawial, troszczyl sie, zabiegal a nie rzucal miesem jak to w NFZ czyni. Bylam i jestem bardzo szczesliwa z tego wlasnie powodu. Jakze blahego pomysli sobie ktos kto w kraju bardziej cywilizowanym od pisolandu mieszka... a jednak.
W koncu i moja mama i moj ojciec zakosztowali normalnosci. Tak... bo to jest normalnosc, nie stanie w kolejkach, rejestracje, darcie pyska, brak szacunku, czekanie na wyniki tygodniami a na termin u specjalisty miesiacami, tylko wlasnie dobre, czule, wyrozumiale podejscie do drugiego czlowieka.

Zastanawiam sie czasem jakimi skurwielami musza byc ci wszyscy ludzie pracujacy w NFZ, ktorzy traktuja jak szmaty pacjentow? A sa ich  przeciez tysiace! Co to mowi o polskim spoleczenstwie? Co to mowi o rzadzacych, ktorzy nie gwarantuja dostepu do najnowszych lekow onkologicznych (patrz ostatni raport NIK), ktorzy nie chca placic za leki dla wcześniaków, ktorzy skazuja ludzi na smierc bo nie refunduja tego czy tego specyfiku dostepnego kilka kilometrow dalej?

Wiem. To tylko tydzien. Ale zawsze to jakas kropla zabiegow, dobroci i zyczliwosci w oceanie zasmrodzonym pisowskimi i nie tylko pisowskimi smieciami. Ciesze sie, ze moi rodzice tam sa i ze skorzystaja z normalnosci.

Ja tymczasem dzisiaj laurke na 2 strony A4 wypisalam raportu karnego w sprawie ucznia, ktorego zglosilam w ubieglym tygodniu. Mam wrazenie, ze zandarmem zostalam a nie nauczycielem... Zatspeca-dyrekotra znienawidzil mnie juz na calego. Zaburzylam jego swiety spokoj. Nie daje sie ani bic, ani sobie wygrazac... cos mnie uwiera i podejmuje kroki by te sytuacje zakonczyc. Okazuje sie jednak, ze to nie w smak. Bo przyszla i miesza. A reszta kolegow siedzi jak te myszy pod miotla. Jedni na antydepresantach, inni wojuja ale tylko w pokoju nauczycielskim miedzy soba.
Mialam dzisiaj rozmowe z trzema uczniami z tej klasy. Za ich zgoda nagralam te rozmowe na moj telefon. Dowiedzialam sie rzeczy, o ktorych mi sie snilo nawet... klimat terroru, rozpowszechniany w tej klasie przez trzech chlopcow w tym tego zaskarzonego... na zadnej lekcji z wyjatkiem jednej nie ma spokoju, jest wrzask, pogrozki, rzucanie przedmiotami... jak do tej pory nikt sprawy nie zglosil.
Nie wiem jak wysoka cene za to przyjdzie mi zaplacic, ale postapilam tak jak powinnam byla postapic. Jestem w zgodzie sama ze soba i z moimi wartosciami.

ps: wyslalam w koncu moj tekst do francuskiego wydawcy... kciukersy prosze!




poniedziałek, 26 marca 2018

KIELBASY PRZYSZLY!!! i kilka drobnostek... Francuska codziennosc: czesc 164.

W calym domu zapachnialo wedzonka, czosnkiem, majerankiem... Rety, rety... Przyszla zamowiona paczka z internetowego sklepu Reksio a w niej moje kabanosy, szynka wedzona cala, z kilogram suchej Krakowskiej i biala kielbaska oczywisce tez! i zurki i baranek z cukru i krowki wedlowskie...

Tyle dobroci w jednym...
Jak zwykle pewnie przesadzilam z tym zamowieniem bo nie wiem jak my to zjemy, ale z pewnoscia sie podzielimy.

Tymczasem Wielki Tydzien, wczoraj uroczyscie rozpoczety, jak narazie z uroczystoscia ma niewiele wspolnego. Dzis bylam rano w gimnazjum podmiejskim. Wlepilam 6 czy 7, nawet nie pamietam, dodatkowych lekcji uroczym uczniom, wpisalam z 15(? )a moze wiecej uwag do dzienniczkow.
Jednym slowem stosuje sie do dyrektyw dyrekcji... ze nie ma co tlumaczyc bo w gimnazjum nie zrozumieja tylko trzeba sankcjonowac, wypisywac kary, zatrzymywac dzieci w szkole w kozie wieczorami.

Jak kazali tak tez czynie. Dlatego czesc lekcji nie spedzam na nauczaniu a na wypisywaniu kar. Ale coz widac co kraj to obyczaj.
Szczerze? ... Nienawidze wypisywac kar. Kocham uczyc. Ale... no wlasnie.

Rozmawialam z policja, dzwonili do mnie w sprawie z czwartku... Dziwia sie, ze nikt wczesniej tego chlopaka nie zglosil bo po rozmowie ze szkolnictwem okazalo sie, ze to nie pierwszy raz, ale inni jak widac cierpia w ciszy, narazaja na cierpienie innych uczniow i inny personel... niestety nic z tym nie robia. A to jak mi powiedziano powazny blad. Nastepuje eskalacja problemow.

Poinformowali mnie rowniez, ze w wypadku: grozb, pogrozek, przemocy pschologicznej badz fizycznej ze strony uczniow mam prawo ... tzw wycofania sie. czyli ide do dyrekcji i mowie, ze lekcji prowadzi nie bede. Takie jest prawo pracy. I napisze szczerze... bardzo mi ulzylo jak sie dowiedzialam o tym. Jakby ktos mi jakis zawor bezpieczenstwa czy wentyl otworzyl.

Antek na treningu ping ponga... a ja zabieram sie za gimnastyke.

niedziela, 25 marca 2018

Niedziela Palmowa. Francuska codziennosc: czesc 163.


"Wziac galazke oliwna do reki to zaprosic Chrystusa: "Przyjdz, mozesz wejsc do naszego miasta. To co mowisz, to co robisz ja sam bede robil i mowil dlatego, ze wierze, ze Jestes Bogiem, ktory zaprosil mnie do bycia szczesliwym".

Wziac galazke oliwna, to podjac decyzje by wyjsc i isc za Chrystusem...
To akt przepelniony wolnoscia, gest wierzacego, wybor. 
Przyjsc i odnalezc galazke oliwna, wziac ja, trzymac ja w rekach i polozyc w widocznym miejscu w swoim domu to zdecydowac o tym, ze otwieram drzwi Ewangelii i przyjac Boga w konkretnym dzialaniu, wsrod braci, kazdego dnia. Oby tak sie stalo"
Modlitwa Ojca Singer.

"Prendre un rameau est une invitation adressée au Christ: "viens, Tu peux franchir les portes de la ville. Ce que tu dis et ce que Tu fais, je le mets dans ma vie, car je crois que Tu es Dieu venu m'inviter à être heureux".
Prendre un rameau, c'est prendre la décision de sortir à la suite de Jésus...
C'est une démarche libre, c'est un geste de croyant, un choix.
Venir chercher un rameau, le prendre, le tenir en main et le garder bien en vue à la maison, c'est décider d'ouvrir la port à l'Evangile et d'accueillir Dieu par des gestes concrets à l'égard de nos frères chaque jour. Ainsi soit-il."
Prière du Père Singer.

sobota, 24 marca 2018

12 tydzien 2018. Bilans. Postanowienia, odkrycia, sukces? Francuska codziennosc: czesc 162

Tydzien bardzo zlozony. Wypelniony po brzegi praca, nerwami, postanowieniami, odkryciami, sukcesem Antka. Wszystkiego duzo, bardzo duzo. 
1. Praca zawodowa
W gimnazjum podmiejskim z 12 i 13-sto latkami czyli 3 klasy na jednym poziomie - druga klasa gimnazjum i 3 klasy na 3 poziomie gimnazjalnym. Razem 180 nowych dzieci na 10 dni pracy. Teoretycznie 10 dni. Takiego balaganu to ja jednak jeszcze nigdy i nigdzie nie widzialam. Najgorzej jest z jedna klasa. Musialam zglosic zachowanie jednego ucznia a raczej jego agresje na policji. Wczoraj siedzialam z ta klasa jedna godzina w sali. Byla interwencja dwoch pracownikow miejskich, kobiety i mezczyzny:  specjalistow od spraw tzw: mlodziezowych. Niestety skonczylo sie na tym, ze nie mogli powiedziec ani JEDNEGO zdania w calosci. Puscili wiec uczniom film a po filmie zadeklarowali: "Nie mozemy z wami debatowac; nie moze nawet w tej klasie nic powiedziec w zwiazku z czym mowic nie bedziemy". Usiedli na biurku profesorkim i on i ona, wyjeli swoje telefony komorkowe i do konca lekcji jakies 12-13 minut sprawdzali swoje maile, pisali na telefonach. Ja siedzialam z boku obserwujac jak rozwinie sie sytuacja. Uczniowie absolutnie faktem owym nie przejeci wybuchali smiechem, gadali, zdejmowali buty smierdzace, rzucali tymi butami miedzy soba... 
Podeszlam do interweniujacych z sugestia, ze chyba nalezaloby po dyrekcje szkoly zejsc...
Uprzedzila dyrektorke nauczycielka z sali obok. Dyrektorka wpadla rozczochrana,w zniszczonej i zaciasnej kurtce... zaczela sie na nich drzec. Po 2 minutach wrzeszac wyszla. Uczniowie kontyuowali dalej. 
Jak tylko zadzownil dzwonek ulotnilam sie z tej klasy PIERWSZA... 
Ciekawe co bedzie w nadchodzacym tygodniu?????
A poza tym: zlozylam kilka kandydatur na pozycje pracy zagranica... szanse zadne ale zlozylam. Plus na przyszly rok tez teraz trzeba bylo zlozyc... i wypelnic dziesiatki stron administracyjnych dossiers! Ledwo zyje!
2. Praca domowa
Jak zwykle... duzo i ja. Dzis rano tylko sie wkurzylam... na slepote ogolna. Reczniki suche wiszace od 2 dni, zmywarka pelna, pranie ubran sportowych... nikt nic nie widzi, nic nie robi jak palcem nie pokazesz, nie wrzasniesz... i jeszcze pretensje, ze o co ci chodzi????
3. Dieta
Jako tako... ale widzac moj brak aktywnosci fizycznej to cud, ze nie tyje... ale dzis rano waga nie drga wiec jest niby OK...
Moje ulubione dania w tym tygodniu: dorsz w cytrynowym masle na jarzynach; banan w panierece z sosem czekoladowym; ciasto jablkowo-gruszkowe; pasta z sosem z awokado i z lososiem wedzonym; quinoa z wiosennymi warzywami: bobem i groszkiem. 
dzis wieczorem RESTAURACJA - sukces Antka wczorajszy swietowac bedziemy!


4. Treningi 
Poniedzialek Mel B 20 minut
Sobota Skalpel 39 minut i tyle...
razem 59 minut. 
Kiepsciutko...
5. Medytacje
nic a nic raczej wkurw ogolny... do niczego sie nie nadaje... do tabletek uspokajajacych.
6. Wydatki
Jedzenie 198 euro
Kwiaty 33 euro
7. Przeczytane
Cale dossier z "Tygodnika Powszechnego" o rocznicy Marca 1968... Genialne teksty! O marcowej mowie; wywiad ze Smolarem; Tekst cenzurowany z 1968 i 1988 roku; O wystawie "Obcy w domu" w muzeum Polin; o nienawisci i polskim antysemityzmie, o rywalizacji Moczar-Gierek... naprawde bardzo dobrze udokumentowane dossier, ktore wiele wnosi do zrozumienia Marca 1968 ale tez tego co sie dzieje w Polsce dzisiaj. 
Bardzo zapadly mi w pamiec slowa Piotra Pazinskiego o wierze polskich przywodcow czy to religijnych czy politycznych w HOMOGENICZNOSC... to jest absolutnie trafione w PUNKT. To jest rowniez to co dzieje sie na naszych oczach teraz... dziedzictwo homogenicznosci, wiara w jej sile i strach przed kazdym, kolejny OBCYM. 
Druga pozcyca to ksiazka mojego kochanego autora, niedawno zmarlego, Jean d'Ormesson "Stworzenie swiata" z 2007 roku... wypelniona refleksjami metafizycznymi i filozoficznymi w tym wiele stron o... CZASIE!!!! Uwielbiam refleksje d'Ormessona o czasie wlasnie. 
8. Wydarzenia specjalne
Wczorajszy sukces Antka, wybrany do specjalnej klasy English Star w kooperacji z Cambridge. i nasze wyjscie do teatru w srodowy wieczor na One Man show... smiechu bylo! Maz mi sie postaral!
Wnuczek mojej 104 letniej cioci Marysi przyslal mi zdjecia - mam problem z ich zaladowaniem... i dwa filmiki... Moja KOCHANA CIOCIA 104 lata i pelna FORMA!













piątek, 23 marca 2018

DUMA z ANTKA! Francuska codziennosc: czesc 161.


Dosyc pisania o ofajdanych uczniach i edukacji narodowej w wydaniu francuskiej Republiki. Dzis dostalismy genialna, radosna, piekna wiadomosc dotyczaca Antka naszego. 

Otoz zostal od wybrany do specjalnej klasy europejskiej English Star. Klasa ta zostanie utworzona od wrzesnia przyszlego roku w jego szkole w scislej kooperacji z brytyjskim uniwersytetem Cambridge. 
Bedzie to klasa liczaca 25 uczniow ( a nie 33 jak teraz). Dzieciaki beda uczone angielskiego przez profesorow stamtad, co roku maja wymiany z jedna szkola prywatna z miasta Cambridge... klasa 3 gimnazjum u nas to numer 4 bedzie to miesaic, dalej trymestr i jak beda w tej strukturze w liceum duzo wiecej. Sa szanse na stypendia, dalej po maturze do tego Uniwersytetu. 

Cieszymy sie ogromnie. 
Z kazdej z 9 klas, na jego poziomie gimnazjalnym, wybrano 2-3 najlepszych jezykowo ale tez ogolnie uczniow. I Antek dzieki swojej ciezkiej pracy, swojemu charakterowi i swoim rezultatom zostal wybrany. 

A na zdjeciu moje kwiatki wielkanocne...  numer 1! 

czwartek, 22 marca 2018

Czegos takiego to jeszcze nie widzialam... i o wierze Antka: Francuska codziennosc: czesc 160

Kilka slow tylko bo trudno sie pozbierac po takim dniu.
Na 6 klas, store mam w gimnazjum obecnym, mam jedna klase 13-14 latkow... z ktora nie udalo mi sie przeprowadzic lekcji.

Pierwsza, w srode z ogromnym trudem, nie zrobilam polowy tego co zrobilam z dwoma pozostalymi. Dzisiaj mialam z nimi 2 godziny lekcyjne od 15h do 17H.
Po kilku minutach musialam wyslac gospodarza klasy po dyrekcje...

Dyrekcja i owszem sie pojawila i ich wychowaca tez - fajny facet zreszta. Przez 15 minut trzymali ich na stojaco i gadali, gadali, krzyczeli...
Po czym pwoiedzili mi, ze moge jednak przeprowadzic te lekcje. Moglam jakies 25 - 30 minut. Potem zbieralam dzienniczki i wpisywalam uwagi, dalam tez 2 dodatkowe godziny pracy dwum uczniom.
Jednakze jeden z nich, na koniec lekcji, nie mogac odebrac swojego dzienniczka - nauczyciel musi je zaniesc do pedagoga jak jest kara dodatkowej lekcji - popchnal mnie na moje biurko i zaczal mi wygrazac...
Odepchnelam go.
Formalnosci dopelnilam.
Wrocilam do domu i opowiadam mezowi co i jak a on mi herbate zrobil, w samochod wsadzil i zlozylam skarge na POLICJI na tegoz ucznia...

Wedlug mojego meza nie mozna tolerowac aktow agresji. Policja powiedziala nam dokladnie to samo.
Ale przyznam, ze jeszcze nigdy nie musialam czegos takiego robic, z takim zachowniem sie nie spotkalam.
Jutro znow mam lekcje z ta klasa... nie wiem jak to sie odbedzie. Bo policja juz zatelefonowala do rodzicow tego chlopaka. Ja mam go na lekcji nie przyjmowac. Ciekawe co na to jutro dyrekcja tej szkoly?


ps. Antek zadecydowal do uroczystosci religijnej przystapic. Wiara mu wrocila jak stwierdzil...

poniedziałek, 19 marca 2018

Ufff... gimnazjum podmiejskie. Francuska codziennosc: czesc 159

Bylam! Zebralam sie w sobie, lekcje na tip top na 2 tygodnie mojej misji przygotowalam i pojechalam dzis rano odwozac mojego syna najpierw do szkoly.
On zaczyna swoje gimnazjum o godzinie 8, tam gdzie jestem teraz zaczynaja o 8:30.

Widzialam dzisiaj 3 moje klasy, 90 uczniow, dwoch bylo nieobecnych.

Warunki sa jakie sa... nie jest tam ani ladnie, ani czysto, ani zorganizowanie. Zastepca dyrektora, ktorego widzialam w piatek rano oswiadczyl mi, ze zapomnial przygotowac dla mnie kodow wejsciowych do systemu informatycznego oraz dokumentow.
Nie moglam wiec sprawdzic obecnosci czy wypelnic dziennika elektornicznego. Moze nie zapomni a moze zapomni do jutra czy nastepnego poniedzialku. W sumie jest mi wszystko jedno.

To co zasmuca najbardziej... to dzieci. Posrod tych 90 uczniow tylko 4 lubi historie-geografie. Mam ochote zapytac co im zrobili nauczyciele tego przedmiotu w poprzednich latach? Co im zrobily szkoly i caly ten system?
Nie mam kogo.

Gdy prosilam o argumenty byli bardzo zdziwieni. Dowiedzialam sie jednak, ze "historia to nauka o umarlakach" a geografia to po co im? Gdy pytalam co lubia uslyszalam: moja kanape, makaron po bolonsku, frytki i gry komputerowe. Nic w tym dziwnego. Wiekszosc z nas to lubi czyz nie?

Oczy im sie jednak zaokraglily, gdy zaczelam moje lekcje od... daty dnia... jak zawsze... Opowiedzialam im historie pierwszego filmu braci Lumière z 19 marca wlasnie i glosowanie francuskich deputowanych z 1946 roku tez z 19 marca by uznac Martynike, Guadelupe itd... departamentami Francji. Siedzieli jak w kinie. Ja siedzialam na moim biurku  i mowilam, gestykulowalam, zadawalam pytania...

Wcielo ich z lekka.
Wychodzac kazdy mowil "do widzenia", jeden za drugim a niektorzy dodali "merci Madame". Ouf...
Jutro cd...

Ale 2 tygodnie to za malo by polubili historie-geografie...

Ps. Antek optymistycznie nastawiony po wczorajszych zdjeciach probnych do filmu. Podobno zebral komplementy. Czekamy.


niedziela, 18 marca 2018

Kolejny gwozdz do mojej aktualnej trumienki?

Tym razem od mojego syna... dzis rano oswiadczyl, ze on na msze swieta nie jedzie bo on juz w Boga nie wierzy...
A nie dalej jak wczoraj razem sie modlilismy wieczorna pora, jak co wieczor zreszta.

Dzis sie dowiedzialam, ze on nie wierzy w sumie od dawna bo Bog go nie slucha wiec on zdecydowal, ze nie.
Akurat w tym momencie mam srednia forme na rozmowy glebokie, przemyslane, spokojne, z dystansem...
Na mszy bylam sama!

Po czym dowiedzialam sie, ze mam odwolac jego swieto zwane we Francji Profession de foi - cos pomiedzy komunia a bierzmowaniem bo on jest konsekwentny.

Pytam czy ta decyzja jest ostateczna. Nie, bo on nie wie...
Kurcze czy w tym domu moze byc kilka chwil spokoju????? stalosci, stabilnosci??? czy swiat sie sprzysiagl by mnie wykonczyc?

Nie wiem co bedzie i nie mam sily sie tym zajmowac, chce anulowac swoje swieto koscielne z 27 maja to mu je anuluje, do zaproszonych gosci zadzwoni sie by nie przyjezdzali i tyle.

A tak siedzac na mszy sama jak ten palec, w lawce tez bylam sama... podjelam bardzo wazna dla mnie decyzje. Jest za wczesnie by o niej pisac i mowic, ale mysle, ze moje zycie sie radykalnie wkrotce zmieni jesli przejde do dzialania... a przejde, gdy bedzie trzeba jeszcze przed wakacjami.

Jutro zaczynma moje lekcje w gimnazjum, na cale 2 tygodnie... z dzieciaczkami 12-13 lat.
Mam wszystko przygotowane na tip top, zamkniete... mam nadzieje, ze im sie takie lekcje spodobaja. Mi sie podobaja i to bardzo.

Tymczasem jade po Antka bo mial cale popoludnie zdjecia probne do filmu... ciekawe czy bedzie skakal z radosci czy znow plakal pol nocy... szlag...

sobota, 17 marca 2018

11 tydzien 2018. Bilans. Najgorszy tydzien tego roku... Francuska codziennosc: czesc 159


Jak narazie to najgorszy tydzien tego 2018 roku. Pisalam tutaj co chwile o swoich problemach zdrowotno-zawodowych, rodzinnych. Czy bylo w nim cos dobrego? tak! Jedzenie, wizyta u fryzjera, wsparcie przyjaciol i bylych uczniow, lektury... I milosc mojego syna! 

1. Praca zawodowa
Tutaj prawda jest pies pogrzebany. Nie bede sie powtarzac. Dostalam nominacje na 2 tygodnie i 2 dni do gimnazjum, w ktorym nie uczylam od 3 lat - co jest kluczowe bo w miedzyczasie byla reforma. Zalamalam sie, rozchorowalam. Ide do pracy w poniedzialek. W piatek pomimo zwolnienia bylam na spotkaniu z dyrekcja tej szkoly. Nie ma czego komentowac. 

To wszystko sprawilo, ze spowolnilam maksymalnie. Artykulu nie poprawilam. Zreszta jak do tej pory NIKT nie odpowiedzial ani zadna parafia ani ksiadz biskup ani nikt inny. Jak widac pozytywnego nic nie bedzie w tym tekscie bo nie ma co byc. 

Z wydawca francuskim nie rozmawialam bo nie bylam w stanie...
Troche sie zawalilo. 

2. Praca domowa
Tutaj tez doly i kilka wzlotow. Po raz pierwszy w historii mojego zwiazku... w czwartek nie zrobilam nikomu sniadania tylko zrobilam je sobie. Jak moi panowie zeszli na dol to mieli czysty stol przed soba. A wczoraj nie zrobilam im obiadu bo poszlam do restauracji z przyjaciolka. Obiad mial zrobic maz ale wolal smigac po internecie. Jak Antek przyszedl ze szkoly to sie poklocili bo jeden glodny i sie spieszy, drugi nic nie zrobil a ja sobie "spokojniutko" pracowalam w moim biurze. 
Kosztuje mnie to maksymalnie, ale musze bo inaczej zejde z tego swiata jak mowia moi lekarze. 
Mam nie myslec za nikogo, nie robic nic za nich itd... buuu ciezkie to!

3. Dieta
Zadnej nie trzymala bo albo caly dzien nie jadlam nic oprocz tabletek uspokajajacych tak bylo we wtorek albo zarlam za trzech jak w czwartek, gdy poszlam do cukierni i zakupilam sobie eklery czekoladowe, tylko dla siebie... wczoraj w restauracji tez sie nie oszczedzalam: frytki, befsztyki itd...
Jak jestem chora to albo nie jem nic albo zjadam tyle co w 3 dni w ciagu jednego dnia. Tak juz mam. 
Choc zrobilam 3 pyszne kolacje: curry z batatow, salatke z quinoa z kalafiorem i granatem i salatke z mlodych groszkow z grejpfrutem!

4. Treningi
Tylko 1 w poniedzialek, jak jeszcze bylam w formie Ekstra Figura z Ewa ... 45 minut, na tym koniec. Potem byla juz tylko kanapa, lozko, fotel u psychiatry... 

5. Medytacje
Codzienne troche i autohipnoza tez i rozmowy z moja psychiatra codziennie... buuuu

6. Wydatki
sporo ale dokladnie zapomnialam zapisac...
Fryzjer mne kosztowal 74 euro
restauracja 25 euro
jedzenie pewnie okolo 200 jak zwyke

7 . Przeczytane
7-dma powiesc Milana Kundery "La Lenteur" a pierwsza napisana bezposrednio po francusku. To powiesc dziwna... Kundera z zona uczestniczy w pewnej konferencji w jednym z francuskich zamkow. Opisujac to co wydarzylo sie tam naprawde autor miesza refleksje libertynskie niejakiego Vivant Denon, autora z XVIII wieku, z roznymi refleksjami wyplywajacymi niejako ze swiata wspolczesnego, tego, ktory go otacza. Powolnosc jest jednak wartoscia sama w sobie w tym tekscie, to ona pozwala na zachowanie pamieci. 
"Zrodlem strachu jest przyszlosc jesli uwolnimy sie od przyszlosci to uwolnimy sie od strachu"
"Gdy rzeczy dzieja sie zbyt szybko, nikt nie moze byc niczego pewnym, nawet pewnym samego siebie"
"Zrozumial, ze jego niecierpliwosc by mowic jest jednoczesnie odrzuceniem wszelkiego suchania"

Nietypowa, ale bardzo ciekawa ksiazka... zreszta Kundere czytam i znow odczytuje od dawna!

8. Wydarzenia specjalne

Cala ten tydzien byl specjalny... 

Zmarl tesc mojego brata. Jego pogrzeb odbyl sie wczoraj. Wyslalismy kartke z kondolencjami ale myslimy wciaz o Antka kuzynkach, o odejsciu ich kochanego dziadka... 
Spotkalam tego pana na mojej drodze 4 razy: na slubie brata, chrzcie jego corki Laury, jej pierwszych urodzinach i pod kosciolem na moim wlasnym slubie. Nie znalam go ani on mnie. A jednak... hm, modle sie za niego. 

Nasza Sufiya, ktora "sponsorujemy" w Indiach ukonczyla wlasnie 8 lat. Z tej okazji dostalismy jej nowe zdjecia. Jest taka powazna na nich...
Wiadomosci dotyczace jej rozwoju i skolaryzacji sa dobre, ale czuje niedosyt. Czuje, ze to dziecko jest niejako "skazane" na niezbyt szczesliwa egzystencje. 

Antek ma jutro zdjecia probne do filmu... W rozgrywkach duzego regionu, w ubiegal srode uplasowal sie na 4 miejscu, chodzi o ping pong... plakal pol nocy ze srody na czwartek z rozpaczy... trzeba bylo i temu zaradzic. 





czwartek, 15 marca 2018

Polska widziana z francuskiego podwórka.

Polska widziana z francuskiego podwórka....

siedze wczoraj przed Tv. Godzina 20, główne wydanie wiadomości na publicznym kanale France 2. Pojawia sie zapowiedź - pytanie czy Polacy maja jakis problem z patriotyzmem? Dalej reportaż, kilka minut o militarnym przygotowaniu polskiej młodzieży. Odbywa sie to w weekendy, dotyczy tylko chłopców - jak wiadomo kobiety nie były i nigdy patriotkami nie bedą- tworzą oni jakieś drużyny strzeleckie czy grupy paramiltarne choc ćwiczą pod okiem wojskowych.
Padaly pytania dziennikarza i odpowiedzi Polakow.... W każdej pojawiało sie słowo " patriotyzm" , w każdej pojawiało sie słowo " wróg" i w każdej konieczność obrony ojczyzny. Gdy pytano kto jest wrogiem.... Konsternacja. Niektórzy mówili, ze wszyscy?
Analiza Francuzow skłaniała sie w stronę schorzeń psychicznych kolektywnych, propagandy godnej czasow sowieckich czy innych reżimów totalitarnych.
Antek stwierdził, ze ci wszyscy tam patrioci to debile, Steph sie pukał w głowę a ja chyba udam sie na merostwo i imie swoje zmienię na francuskobrzmiace bo mam ochotę odciąć sie od Polski i od wszystkiego co polskie. Zrobię jak moja kuzynka Edyta, wyjadę, do nikogo w Polsce juz sie nie odezwę, ani razu nie odwiedzę.... Zacznę nowe zycie jak ona jej sie juz od chyba 15 lat tak udaje. Mam tez inny przykład z Melbourne pewnej Grażyny, ktora została Grace i od wszystkiego sie odcięła.

środa, 14 marca 2018

"Odchodzic"!

https://www.facebook.com/NovaeRes/?hc_ref=ART8m4MceRXozTcElf1Jm8RVDaelytSy26ROTAI1RtaI-9f3lLGfB3oRTon3i8geaeY

Lepiej...

Przede wszystkim noc przespana... na lekach oczywiscie dalej, ale dzialaja wiec dobre i to. 
Bylam dzisiaj rano u mojej psychiatry na pogawedce, jutro kolejna i tak codziennie. 
Cel - nauczyc sie olewac. Bardzo brzydkie polskie slowo, ale nie potrafie chyba jasniej tego wyrazic.  
Ta nauka jest i bedzie dluga, zmudna i nie wiem czy zakonczy sie sukcesem, gdyz niejako zaprzecza temu co mi od dziecka wpojono i co stanowi dla mnie samej pewne wartosci. 
Sprawa jest jednak na tyle powazna, ze dotyczy mojego zycia czyli samego faktu przezycia ale tez jakosci tego zycia. 

Jesli przy kazdym wiekszym stresie stwierdzaja mi tachycardie - nie wiem jak po polsku i moja druga depresja zaczela sie wlasnie od tego schorzenia przez, ktore wyladowalam wtedy w szpitalu a Antek mial zaledwie kilka miesiecy... plus jeszcze mialam wtedy mononukleoze to hm? 

Dzis mnie moja psy nastraszyla powaznie, ale tez probowala nakierowac na pewne, lepsze z punktu widzenia zdrowotnego i egzystencjalnego tory. 
Wezmy taki przyklad: od dziecka uczono mnie, ze nalezy pracowac solidnie, ucziciwie, duzo, lenistwo bylo uznawane za jedno z powazniejszych "przestepstw",  to dzisiaj uslyszalam, ze pracowac trzeba z glowa. 
Biorac pod uwage fakt, ze naleze i zaleze od i do systemu niezbyt zdrowego zwanego edukacja narodowa to postepujac jak wyzej doprowadze sie tylko i wylacznie to ruiny zdrowotnej, fizycznej i psychicznej. Nikt tego nie doceni bo to nie ta instytucja i nie ta bajka... nie o zycie wieczne tutaj chodzi a o zaspokojenie czasem mglistych potrzeb administracji, inspektorow, ministrow, rodzicow uczniow i tak mozna by wymieniac. Tymczasem mi chodzi o to by dobrze i dlugo zyc. A wiec by to zalozenie spelnic musze moja prace w duzym stopniu, bo nie koniecznie nalezy popadac w ekstremy - olac. Szkola jest za daleko? - Idz na zwolnienie lekarskie i nie pracuje. Powstaje jakis konflikt z dyrekcja danej placowki - unikasz albo idziesz na zwolnienie. Nie nalezy sie przejmowac ani uczniami ani rodzicami. Nalezy sie przejmowac tylko soba i miec na wzgledzie swoje wlasne dobro. Reszta schodzi na plan numer 2,3 czy 4. 

Jak ktos tutaj czy na fejsie mnie poczytuje to od razu zobaczy jak odleglosc dzieli moja postawe zyciowa od zalecen lekarskich! 
 I wlasnie te odleglosc mam za zadanie skutecznie skrocic. 
Ale uwaga, nie chodzi tutaj tylko o zycie zawodowe a o zycie w ogole. I tak na poczatek musze zaczac od mojej rodziny czyli meza i syna. 
Na wczoraj zadane mi pytanie "Co na kolacje?" przez meza... zazwyczaj odpowiadalam konkretnie, co i o ktorej bedzie bo robilam ja, wymyslalam ja, kupowalam ja, planowalam ja i pomyslalam tez. Wczoraj jednak pod wplywem lekow otumaniajacych zwanych uspokajajacymi, lezac na kanapie rzucilam mezowi - nie wiem i mam to gdzies!
Otoz to jest jak najbardziej prawidlowa i ZDROWA postawa by wyzdrowiec. Gdy syn pyta: "Gdzie jest moj dres" to zamiast mu powiedziec gdzie, ze w szafie, na tym samym miejscu, nalezy rzucic - TAM gdzie go zostawiles i dalej sluchac sobie jazzu niczym sie nie przejmujac. Jak nie znajdzie to nie bedzie mial i tyle. Trzeba przy tym wyrobic w sobie calkowity brak poczucia winy i wszelkie odruchy impulsywne typu lece na gore, otwieram szafe, przeszukuje, dopytuje czy aby nie wyprac itd. 

Jednym slowem zawalona jestem ROBOTA bo musze spora czesc mojego zycia zmienic!!! Lezac na kanapie na srodkach uspokajajcych! 

wtorek, 13 marca 2018

Diagnoza

Depresja reakcyjna - dépression réactionelle. Mam zwolnienie do poniedzialku i tabletki do brania, na uspokojenie. Moj system nerwowy wywinal kozla po wczorajszej nowinie. Nie pomoglo ani wino, ani medytacje ani sport ani nic...
Wizyty u psychitary kazdego dnia... 30 minut terapii... moze sie poprawi?

...

Idę do lekarza, na początek internisty... Jeszcze przed ewentualnym pójściem do pracy. Oddychac nie moge, spać nie moge. Cos złego sie ze mną dzieje. Bezsens mnie dobija.

poniedziałek, 12 marca 2018

Zalamka

Zalamka...
praca w gimnazjum, na przedmiesciach, do konca marca... jutro o 8h30 powinnam zaczac, ale sie nieco "postawilam" jesli moge tak napisac, gdyz nie mam ani planu lekcji, ani listy uczniow, ani kluczy, ani podrecznikow ani niczego... Powiedzialam, ze nie przyjade. Przyjade najpierw na spotkanie z dyrektorka, dalej po rzeczy a lekcje pierwsze przeprowadze najwczesniej od czwartku rano... a jak sie nie podoba... to...
jedyny pozytyw- blisko domu.
Ide napic sie wina!
Rzygac mi sie chce... od 3 lat jestem w liceum, w tym roku tez bylam, teraz mam isc na 2 tygodnie i 2 dni do gimnazjum, od 3 kwietnia - nie wiem gdzie? a w maju, mam juz wezwanie, mam siedziec na maturach z rosyjskiego w klasach miedzynarodowych... Zdecydowaliby sie w koncu!

Kolejna recenzja "Odchodzic"

Wspaniala! dziekuje bardzo!

https://sztukater.pl/ksiazki/item/23858-odchodzic.html

Codziennosc nie calkiem codzienna. Francuska codziennosc: czesc 158


Witam z mojego domowego biura. O jaki porzadeczek dzisiaj tutaj. Nawet jest gdzie usiasc i popisac co nieco. Niestety rzadko tak tutaj bywa, zazwyczaj pietrza sie ksiazki i papiery z kazdej strony. Czasem musze aktualny kwiatek na podloge zestawic bo miejsca mi za malo.

Czekam sobie w dalszym ciagu na ciag dalszy. Nic mnie nie boli ani nie uwiera. Pocwiczyc pocwiczylam potem sie pobyczylam robiac liste dan na przyszly tydzien, potem liste zakupow. Nastepnie przeszlam do zamowienia zakupow w polskim sklepie wysylkowym o wdziecznej nazwie "Reksio" bo na Wielkanoc zamowilam polskich kielbas, szynki i kabanosow i zurki i baranek z curku... wszystkiego za 34 euros ale musialam 18 euros doliczyc kosztow przesylki i przekroczylo nieco piecdziesiatke! Ale mam nadzieje poswietowac! Jak dodam do tego pieczona jagniecine, ciasta: babe, sernik i mazurki plus jajka oczywiscie to Wielkanoc pod wzgledem kulinarnym powinna byc taka jaka lubimy!

Trwa ciag dalszy szukania informacji i umawiania sie w sprawie zdrowia mojej mamy. W srode mam wizyte w ubezpieczalni mojej by sprecyzowac procedure, ktora jak sie okazuje latwa nie jest. Bo mama musi 3 miesiace mieszkac we Francji by dostac ubezpieczenie medyczne podstawowe, to, ktore zwraca 70% wszystkich kosztow leczenia , niejako wpisana zostanie na moje a 3 miesiace... gdy sprawy gonia to dlugo. Musze sie dowiedziec czy przyspieszyc nie moge. Bo niestety musze najpierw ja wpisac na moje ubezpieczenie podstawowe a pozniej dopiero dolaczyc do dodatkowego a dodatkowe juz dzisiaj powiedzialo, ze wpisac mame mozemy bez problemu... zaplacic oczywiscie trzeba za 4-ta osobe. Tak wiec sporo dzwonienia, wczytywania sie w teksty prawne itd...
Dowiedzialam sie przy okazji, ze jesli mama ma nizsza niz najnizsza francuska emeryture w Polsce to bedzie jej tutaj przyslugiwal dodatek... Bo najnizsza u nas jest 742 euro, ale obawiam sie, ze taka emeryture to i moja mama ma... trzeba posprawdzac. Warto jednak wiedziec, ze jak ktos ma nizsza w Polsce a bedzie zyl we Francji to dostanie dodatek, wyrownanie.
Z mama i z tata tez dzisiaj rano juz rozmawialam. Robia co moga na miejscu. Jutro kolejny lekarz. Zobaczymy jak wyjdzie i czy cos wyjdzie, co bedzie potrzebne...
Jak slysze co mama mi opowiada o sluzbie zdrowia nad Wisla czy Warta to hm... mam ochote czasem komus ostro przylac w morde, taka wsciekla bywam, nad emocjami nie panuje. Ostatnie rozgrywki ze skierowaniem w sprawie IRM i wynikiem dobily mnie do konca. Nigdy nie mialam pozytywnego zdania o polskiej sluzbie zdrowia teraz to nie wiem czy na 100% bym znalazla 1% pozytywow.
Wiem, nigdzie nie jest rozowo... ale jak slucham o tych schizach albo czytam albo dostaje wiadomosc z Pomaga sie to kosy mi z kieszeni wystaja a nad glowa ufo lataja!

Dobra, koniec narzekania... Leci jazz... zabieram sie za konkretne pisanie co to satysfakcje, radosci i troche pieniedzy przynosi.

A ponizej dzisiejszy obiadek moj i meza: salatka sledziowa: sledz wedzony (fumé), buraki gotowane, ogorek konserwowy, pol papryki, pol jablka, sos z musztardy z ziarnami, oleju rzepakowego i octu jablkowego... do tego byl talerz zielonej fasolki szparagowej na goraco tylko z kapka masla a na deser jogurt naturalny.

Ps: Powstala Polska parafia w Bordeaux. Bylismy wczoraj na mszy. Bylo... ponuro i smutnawo. Moze raz w miesiacu tam pojade... no chyba, ze poznam jakis ludzi fajnych?



niedziela, 11 marca 2018

Dlaczego eko/bio? Zdrowsza 40+ na obczyznie: czesc 17


Odpowiedz wydaje sie oczywista... jak sie nie mieszka na wsi, nie ma ziemii ani zwierzat hodowlanych to sie je to co sie kupi! A co sie kupi? Oto jest pytanie. 

Nie bede przytaczac statystyk publikowanych w roznych zrodlach o wyzszosci eko na zywnoscia tzw: standardowa sprzedawana w supermarketach. Jest lepsza i zdrowsza. To nie podlega pod zadna watpliwosc. Skupie sie tylko na kilku produktach i aspektach. We Francji ponad 71% warzyw i owocow dostepnych w sprzedazy jest skazonych pestycydami w ilosciach przekraczajacyh dopuszczalne normy. 

1. Eko jest trudniej dostepne
Tak, zgadza sie. We Francji powstaly siecie supermarketow bio typu Biocop czy So Bio i ja z nich co tydzien korzystam, ale jest ich mniej niz supermarketow standardowych. W tych ogolnie znanych typu Auchan czy Carrefour stworzono cale linie i dzialy zywnosci eko. Kupuje tam jogurty, biale sery, maslo... Niestety jakosc warzyw i owocow eko proponowanych w tych standardowych supermarketach nie jest wystarczajaca a wybor jest maly. 
Najgorzej jest z dostepem do miesa eko. 

I szczerze mowiac nie mam pojecia jak jest z zywnoscia eko w Polsce bo zbyt malo jej widzialam w duzych supermarketach. 

2. Rynki eko

We Francji i w Bordeaux, gdzie mieszkam jest ich kilka. Ciesza sie ogromnym powodzeniem bo mozna tutaj kupic wszystko eko takze przyprawy i inne malo dostepne produkty od roznych regionalnych producentow. Bardzo je sobie chwale. 
W Poznaniu , gdzie bywam takie rynku eko nie widzialam... ale moze ktos mi cos podsunie...

3. Ceny eko
Sa wyzsze niz te zywnosci standardowej - we Francji ta roznica siega okolo 30% na prawie wszystkich produktach z wyjatkiem : bananow, jablek, ziemniakow i jajek - to z moich osobistych obserwacji i zakupow. 
Z eko jest jak z byciem wegetarianinem czy veganem to wybor. Swiadomy, przemyslany wybor tego co i jak konsumujemy. Moja rodzina jest cala przekonana o slusznosci tego wyboru. 

Stad na przyklad nasza konsumcja miesa jest niska - 3 razy w tygodniu 3 porcje po 120 g okolo co daje 1 kg miesa w tygodniu. Wedlin nie spozywamy prawie wcale albo bardzo rzadko... dobra szynka czy chorizo od czasu do czasu. 
Jemy prawie wszystko eko... sa oczywiscie wyjatki bo nie wszystko sie da kupic eko ale staramy sie. 
Koszt takiego zywienia we Francji, na 3 osoby zamyka sie u mnie w domu w sumie okolo 800 euros na miesiac. 

Jesli nie jemy wszystkiego eko/bio to co nalezy wybrac... 

4. Madre wybory
A. Oleje roslinne - standardowe sa bardzo skazone i te skazenia sa w nich ze wzgledu na tloczenie bardzo skoncentrowane. Oleje kupujemy eko na pierwszym miejscu!
B. Zboza, kasze, pieczywo - jak najbardziej pelnowartosciowe bo to podstawa naszej piramidy zywienia, spozywamy je w duzych ilosciach wiec powinny byc eko.
C. Jajka - wartosci odzywcze i jajka bio sa tanie!
D. Kurczaki - ten hodowane przemyslowo po pierwsze ze wzgledow etycznych sa nie do spozycia chodzi o cierpienie zwierzat... dalej sa naszpikowane antybiotykami... 
E. Zielona salata - jemy to co rosnie na zewnatrz, liscie... wiec bez pestycydow i perturbatorow endo.
F. Ziemniaki - 81% ziemniakow po obraniu i po umyciu zawiera jeszcze niedopuszczalne poziomy pestycydow.
G. Ziola i herbata!
H. Jablka - najczesciej spozywany owoc - na skorce i tuz pod nia znajdujemy do 15 roznych substancji chemicznych
I. Straczkowe - 88% standardowych straczkowych jest skazona a czasem poddana radioterapii...
J. Mleko - jakosc wapnia, omega 3, OGM i antybiotyki...



sobota, 10 marca 2018

10 Tydzien 2018. Bilans. Wiosenne porzadki, klopoty i radosci. Francuska codziennosc: czesc 157.

Taki dziwny tydzien. Marazm zawodowy, nadaktywnosc domowa i niepokojace wiesc o zdrowiu mamy... a za oknem wiosna pelna para!
1. Praca zawodowa
NIC sie nie dzieje. Przez caly tydzien nikt nie zadzownil z kuratorium ani z gimnazjum, do ktorego naleze administracyjnie. Cisza i spokoj, bardzo wzgledny, ale... 
Nakreslilam artykul. Szukalam i szukam dodatkowych informacji o kosciele katolickim w Polsce. Wyslalam kilkanascie maili do roznych parafii z pytaniami. Odpowiedziala tylko jedna jedyna i to zdawkowo. Dobrze, ze moglam napisac do jednego biskupa. Moze on odpowie. Dziekuje ciocia za pomoc!
2. Praca domowa
A tutaj SZAL! Dwie ogromne szafy wyczyszczone i uporzadkowane na glanc. Wszystkie okna pomyte, firany poprane i wyprasowane, pokrowce z krzesel wyprane, wyprasowane jak i z kanapy. Dom zaczyna blyszczec, ale pracy jeszcze duzo! tarasy przed domem i za domem, rosliny i cala reszta uh... jak sie zrobi tak bedzie. Aha jeszcze mur i sufit nad kuchenka pomalowalam w Dzien Kobiet. Takie mialam swieto na francuska modle czyli kobiety pracuja 2 razy wiecej niz mezczyzni a ci ostatni maja to... 

3. Dieta
Trzymam, jak zawsze. Wszystko w jak najlepszym porzadku. A moimi ulubionymi daniami byly: te ciasteczka z ostatniej niedzieli migdalowo-pomaranczowe bez dodatku tluszczu i Buddha bowl z wczorajszej kolacji pyszny, roznisty, uwielbiam. Przepisy zaraz wrzuce na blog kulinarny. 


4. Treningi
Jak zwykle: 
Poniedzialek: Chodakowska Slim Fit: 50'
Sroda Chodakowska dla Detocell : 28'
Piatek Jogging: 45'
Sobota: Gacka rozgrzewka, ramiona i brzuch: 40 ' 
Razem 2h45
Antka nie licze bo samego Ping ponga bylo 10h sic!!!! Nowa rakietke profesjonalna dostal, na miare... futeral jak na laptop, jakies powierzchnie przyczepne cuda niewidy! W srode gra powazny turniej tzw: wielkiego regionu czyli 7 departamentow! Trzymamy kciuki!
5. Medytacje
Codziennie minimum 10 minut... jak nie pomedytuje to czuje brak, niedosyt... swietnie sie z tym czuje bo przede wszystkim SPIE, SPIE i nacieszyc sie tym spaniem nie moge. 
6. Wydatki
Ogrom! i klotnia tez!
Postanowilam co miesiac kupowac cos do domu bo musze odnawiac pewne rzeczy... ale zanim do zakupu w ubiegly wtorek doszlo to przeszlam przez kilka godzin sporow! Jak zwykle! Wedlug mojego meza bowiem NIC nie jest potrzebne, nic nie nalezy z tego typu artykulow kupowac a juz malowac to w ogole... Dla niego wazne zakupy to: wakacje, sprzet sportowy, wyjscia, a mieszkac to mozemy jak bezdomni albo prawie. Jedzenie to tak musi byc dobre  i eko bo to Francuz!
A ja kupilm tak czy tak: czajnik nowy i toster... i rozpoczelam kolekcje w czerwonosciach! - 52 euro
a jedzenie: 207 euro
7. Przeczytane
Znakomita ksiazka Sylvain Tesson zatytulowana "Berezina". To opowiesc o wyprawie z 2012 roku sladami Napoleona powracajacego z Rosji. Dzien po dniu, w tym samym tempie co Bonaparte tyle, ze nie pieszo ani  nie karoca a motocyklem sowieckiej marki Ural, ktory zreszta okazal sie mniej sprawny niz konie! Opowiesc wspolczesna przepalatana jest opowiescia historyczna i fragmentami dziennikow samych uczestnikow napoleonskiej wyprawy. 
Uwielbiam te oto fragmenty:
"Milan Kundera czesto uskarzal sie na brak racjonalnosci w rosyjskiej mysli. Brzydzila go sklonnosc braci Dostojewskiego do sentymentalizowania, do plamienia zycia patosem podczas gdy oni sami popelniali najgorsze zbrodnie. Czy tutaj lezy klucz do zrozumienia rosyjskiego misterium? Zdolnosc do pozostawienia wszystkiego w ruinie i nastepnie podlania tych ruin potokami lez" - strona 93
I rozwazania o tym czym jest chwala - gloire
" A u samego cesarza, ktoremu udalo sie uratowac 40 tysiecy swoich zolnierzy, ktorzy wedlug Rosjan powinni byli zginac? Czym jest dla pani chwala? Jesli nie zaklinaniem hororu przez akty wielkiej odwagi?"
Polecam... jak i inne ksiazki Tesson!
8. Wydarzenia specjalne
Nie bylo, nie ma... jest za to bardzo zly proces pogarszania sie zdrowia mojej mamy. Ostatni IRM nie jest pozytywny. Choc niewiadomo jeszcze co tak naprawde sie za tym wynikiem kryje. Martwie sie. Nie mam zaufania do polskiej sluzby zdrowia. Terminy praktykowane w NFZ wydaja sie wyjete z ksiazek Kafki. Obsluga i leczenie pacjenta hm... smiech na sali. Koszmarek.