Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odchodzic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odchodzic. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lipca 2026

Polska odyseja...


Wczoraj skończyłam moje poprawki korektorek. Zajęli mi od 10 czerwca do wczoraj by dopracować całość po raz kolejny. To był niesamowity wysiłek ale tez dużo łez i emocji bo za każdym razem jak czytam mój tekst to tak jakbym czytała go po raz pierwszy. 

Powieść dostanie podtytuł "Polska odyseja" czyli "L' odyssée polonaise", który został wymyślony przez mojego syna Antoniego. 

Teraz ostatnia korekta moich dwóch korektorek i format. Następnie ostatnia moje lektura tekstu. I pójdzie do druku... 
Niesamowity moment. 

Z tego wszystkiego stwierdziłam, ze muszę w końcu skończyć moja trzecia, rozgrzebana powieść. I otworzyłam moje dossier i pliki w nim... Uf... szykuje się fantastyczna praca nad tym tekstem bo podoba mi się! 

Jutro ciężki dzień... i miejmy nadzieje, ze będzie dobry mimo wszystko. 

I na koniec jeszcze dodam, ze wyrzucili mnie z kolejnej polskiej grupy kulinarnej na mediach społecznościowych. To już druga grupa , z której bez słowa uprzedzenia "zawieszają mój profil". Jak pisze do admina "dlaczego" to słyszę "proponujesz jakieś dziwologi a my tutaj ziemniaki i kotlety schabowe z buraczkami i kapusta promujemy więc twoich dań nie chcemy". 

Trudno. Będę publikować dla siebie i u siebie.  Dla mnie miłość do gotowania wykracza znacznie poza ziemniaki z koperkiem i panierowane kotlety, ale widać inni myślą inaczej. 

 

środa, 10 czerwca 2026

Przyszła pełna korekta wczoraj

Dostalam pelna korekte tekstu wczoraj i będę teraz nad nią pracować przez kilka dni. Także bardzo się cieszę, ze tak sprawnie poszło i szybko. 

Ale z powodu wyników Antoniego nie za bardzo narazie mam jak się nad tym skupić. Bo jednak głową i system nerwowy są zajęte czym innym. Poza tym jutro zaczynam pilnowanie matur tez więc tez człowiek jest zajęty całymi godzinami. Ale w najbliższych dniach jak nam się pewne sprawy powyjaśniają to zacznę działać dla siebie. 
takze cdn. 

 

niedziela, 19 kwietnia 2026

Francuska okladka


Kilka dni temu francuskie wydawnictwo przysłało mi projekt okładki. To jest zawsze bardzo ważny i bardzo wzruszajacy moment : zobaczyć jak będzie wyglądała książka, jaka propozycja okładki jest rozpracowywana przez wydawnictwo. 

Projekt mi sie podoba ale będzie dodany podtytuł do tytułu. 4 strona jest jeszcze w redagowaniu. Kolory biały i czerwony nawiązują do polskie barw narodowych. na pierwszej stornie realni bohaterowie tej powieści... I cena książki 24,9 euro. 

Prace trwają. I cieszą. 

 

piątek, 3 marca 2023

Audiobook "Odchodzić"


Kochani moi dziele się radością wielka...
Audiobook "Odchodzić" będzie miał swoją premierę 20 marca 2023. Wielkie emocje. 

La première d'audiobook de mon roman "Odchodzić" est prévu le 20 mars 2023. Une grande joie et une grande émotion. 

 

czwartek, 30 sierpnia 2018

Recenzja "Odchodzic" jednej z najlepszych polskich blogerek!

https://annasikorska.blogspot.com/2018/08/agnieszka-moniak-azzopardi-odchodzic.html

Bardzo dziekuje Ani Sikorskiej za lekture i za recenzje!

piątek, 29 czerwca 2018

Kolejna recenzja "Odchodzic"

http://readerkanaobcasach.blogspot.com/2018/05/agnieszka-moniak-azzopardi-odchodzic.html

Bardzo dziekuje autorce!

środa, 14 marca 2018

"Odchodzic"!

https://www.facebook.com/NovaeRes/?hc_ref=ART8m4MceRXozTcElf1Jm8RVDaelytSy26ROTAI1RtaI-9f3lLGfB3oRTon3i8geaeY

poniedziałek, 12 marca 2018

sobota, 16 grudnia 2017

"Odchodzic" - bardzo ciepla i poruszajaca recenzja pani Izy.

Bardzo serdecznie dziekuje!

http://izawlabiryncieksiazek.blogspot.fr/2017/12/odchodzic-agnieszka-moniak-azzopardi.html

Odchodzić. Agnieszka Moniak-Azzopardi

TYTUŁOdchodzić
AUTOR: Agnieszka Moniak-Azzopardi
WYDAWNICTWO: wydawnictwo Novae Res, 
GATUNEK: powieść obyczajowa
STRON: 377



Zdjęcie autorskie Iza w labiryncie książek




"Kochać - jak to łatwo powiedzieć 
 Kochać - tylko to, więcej nic... "

Ten fragment piosenki Piotra Szczepanika pięknie podsumowuje treść tej powieści.
Choć chciałoby się parafrazować:
Odchodzić-jak to łatwo powiedzieć...

Książka ta wywarła na mnie ogromne wrażenie. Bez łez się nie obyło. I żeby nie było, że nie uprzedzałam...
Będę chciała namówić Cię do jej przeczytania.

Przyznam się szczerze, że na książkę trafiłam przypadkowo. Autorki nie znam, ale zainteresował mnie opis i zdanie na okładce: "Życie jest zwycięstwem wszystkiego nad nicością". 
Jak się dowiedziałam ze strony wydawnictwa autorka jest doktorem nauk społecznych we francuskiej szkole EHESS. Obecnie uczy historii i geografii we francuskim liceum oraz wykłada w Szkole Nauk Politycznych w Bordeaux i Grenoble. I toż aż się zastanowiłam: to dobrze czy źle? Przynudzi jak belfer czy porwie mnie na Wołyń? 

Powieść ta dzieje się w dwóch płaszczyznach czasowych: jedna to czasy przedwojenne i wojenne przedstawiające losy rodziny Stanisława i Antoniny, a druga to losy powojenne Henryka i jego rodziny.

Choć obie wywołują niesamowite emocje, to mnie zdecydowanie "zmasakrowała emocjonalnie" część opowiadająca o czasach przedwojennych i wojennych na Wołyniu. Przecież znam historię i wiedziałam czego mogę się spodziewać, to i tak nie mogłam spokojnie czytać niektórych fragmentów. 
Niesamowicie plastycznie ukazane życie w latach dwudziestych i trzydziestych XX wieku na Wołyniu. Codzienne życie, problemy i troski, bieda. A z drugiej strony miłość, ciężka praca, wiara w Boga. Życie w zgodzie z naturą i przykazaniami. Rożne religie i różne narodowości żyjące po sąsiedzku. Życie skromne i ubogie. Radość z jesiennych zbiorów i walka o przetrwanie zimy. Pierwsze potańcówki i pierwsze miłości. Czyli powszedniość codzienności.
Ale wybucha wojna i nadchodzi lato 1943 roku...
Nie napiszę nic więcej. Tylko krótko: mnie brakło chusteczek.
Niesamowite emocje, które potęguje fakt, że to nie są zdarzenia fikcyjne...

Druga część tej lektury to życie jednego z dzieci - Henryka. Życie w czasie wojny, próby odnalezienia się w powojennej Polsce, praca, żona, dzieci. I wreszcie spotykamy wnuczkę - Natalię. Tutaj niesamowicie wzruszająco autorka opisała relacje dziadek-wnuczka. Piękna miłość, której nie sposób wyrazić prostymi słowami. Młoda kobieta przemierza pół Europy aby zaopiekować się chorym dziadkiem. Troskliwie się nim zajmuje. Tu też przydadzą się chusteczki.
Ja tu jednak poczułam przysłowiową "łyżkę dziegciu w beczce miodu". Przedstawiony stosunek rodziny do osób starszych i schorowanych oraz praca służby zdrowia przyprawiają o zgrozę. Ale... Niestety tak jest. Ja wielokrotnie byłam świadkiem różnych sytuacji, które potwierdzają to, co opisuje autorka. Bo w naszym kraju nie da się, niestety, samą miłością rodziny wyleczyć schorowanych staruszków...

Odchodzić... Tytuł, który mnie się wielokrotnie przewijał w trakcie czytania.

Odchodzić można z domu, kiedy zakłada się własną rodzinę. Jak Maria.
Odchodzić można z własnego kraju, kiedy emigruje się na inny kontynent. Jak Józia.
Odchodzić można od rodziny do Królestwa Niebieskiego. Jak dwoje maleńkich synków Antoniny.
Odchodzić można też od rodziny, aby bronić swojego kraju. Jak Bolesław.
Można też odejść od zmysłów, kiedy widzi się wojenne piekło na ziemi. Jak mieszkańcy Wołynia.
Odchodzić można na wiele sposobów.

Pani Agnieszka Moniak-Azzopardi przepięknie przedstawiła tę sagę rodzinną. I choć na początku przeskoki w czasie mogą wkurzać, to po przeczytaniu stwierdzam, że to był świetny pomysł. Te zmiany opisywanych czasów pozwalały mi ochłonąć i przemyśleć to, co właśnie przeczytałam. Nienużące opisy, ciekawi bohaterowie, imponująca lekcja historii i mocno refleksyjne wydarzenia udowodniły, że powieść obyczajowa z tłem historycznym może być lekturą niesamowicie interesującą i emocjonującą.

A na koniec cytat:

"Jedna rodzina, tyle różnych losów..."

Szczerze polecam. Tylko nie zapomnij o chusteczkach.

PS. I to jest kolejna książka, która udowadnia, że bycie dobrym człowiekiem nie zależy od narodowości.

piątek, 8 grudnia 2017

"Odchodzic" - recenzja pani Ewy Woltman

„Jedna rodzina – tyle ludzkich losów.” 

„Odchodzić” Agnieszki Moniak – Azzopardi to niebanalna książka o przemijaniu, sile więzi rodzinnych, bezradności wobec nieuchronności losu, o dojrzewaniu do akceptacji życia we wszystkich jego przejawach i fazach, także tej ostatniej, dopełniającej się w cieniu cierpienia i zbliżającej się śmierci.
Z pierwszej części powieści stopniowo wyłania się szkic kilku gałęzi drzewa genealogicznego, obraz kilku pokoleń bohaterów, nad których losami autorka pochyla się z serdeczną uważnością. Rekonstruując wybrane fragmenty dziejów rodu, konsekwentnie, lecz nie natrętnie przywołuje konteksty historyczne, społeczno-polityczne i kulturowe, bowiem moment dziejowy, środowisko, narodowość  i geoprzestrzeń  determinują biografie postaci i odciskają trwałe piętno na ich wyborach życiowych i systemach wartości. Mogą stać się też źródłem  poczucia godności osobistej, ale, paradoksalnie, generują też lęki i kompleksy. 
Autorka osadza zasadniczą część akcji swojej sagi na Wołyniu, w kresowym tyglu etnicznym, gdzie żyją obok siebie Polacy, Ukraińcy i Żydzi. Zderzenie różnych narodowości, religii i kultur staje się źródłem konfliktów, ale bywa też lekcją tolerancji i solidarności ponad podziałami, czego dowodzi na przykład scena, w której Żydówka kierując się odruchem wspólczującego serca w wigilijny poranek przynosi ciasto biednej rodzinie chorującego Stanisława lub inne, gdy bracia ratują tonącego ukraińskiego parobka, a Ukrainka w 1943 roku ukrywa rodzinę Zosi. W warstwie fabularnej nie brak zdarzeń  tragicznych, czy wręcz drastycznych, gdy członkowie rodziny stają się ofiarami zbrodni i rzezi wojennych. Zadziwiająco różnie potoczyły się losy bohaterów książki. Jednych, jak na przykład Józię i jej męża życiowa droga poprowadziła na emigrację, aż do Kanady, inni, jak Henryk i jego przyjciele z Koniuch, zostali wywiezieni na roboty przymusowe do Niemiec lub jak Gąsiorowscy zginęłi z rąk oprawców. 
Rodzina dla prawie wszystkich bohaterów sagi staje się pierwszą i najważniejszą szkołą życia. W procesie dojrzewania koniecznością okazuje się zarówno bolesna separacja od najbliższych i opuszczenie gniazda (Józia), jak i podtrzymywanie więzi (Natalia).
W galerii barwnych postaci tej powieści pojawiają się silne kobiety, zahartowane biedą,  zdeterminowane i walczące o przetrwanie najbliższych (Antonina), pracowici i odpowiedzialni mężczyźni (Stanisław), odważni, skłonni do podejmowania życiowego ryzyka młodzieńcy (Bolek i Heniek), kruche i bierne w swej  niezaradności staruszki (Janina), pełni pasji społecznicy (Teresa). Autorka z równą wnikliwością tworzy portrety kobiet, jak i mężczyzn, dokonujac poniekąd literackiej rekompensacji wartości bohaterek, które ze względu na uwarunkowania socjologiczne i kulturowe w I połowie XX wieku pozostawały jeszcze na marginesie życia społecznego. 
Centralną postacią powieści posiadającej dwudzielną kompozycję jest jednak Henryk – najpierw dziecko, którego rodowód i gniazdo rodzinne szczegółowo poznajemy, potem marzący o karierze pilota nastolatek, którego plany nieoczekiwanie pokrzyżowała II wojna światowa, a następnie dojrzały mężczyzna, nauczyciel – entuzjasta i w końcu  ukochany Dziadek Natalii. 
Akcja powieści rozpoczyna się w 1924, kończy około 2010 roku. Czas historyczny odgrywa znaczącą rolę w pierwszej części utworu, z wolna ustępując miejsca strumieniowi czasu subiektywnego, odmierzanego fazami postępującej choroby Henryka i jego powolnym odchodzeniem. Dynamika zdarzeń w świecie zewnętrznym przestaje wówczas mieć znaczenie, bo najważniejsze dokonuje się w relacji Dziadek – Wnuczka, w głębi serca, w warstwie emocji. Przestrzeń zawęża się do jednego miasta (Wałcz), jednego mieszkania, a w nim – łóżka Dziadka. 
O smaku życia nie decydują, jak wcześniej, ekstremalne przeżycia, gwałtowne uczucia, wielkie sprawy, ale doświadczenia i radości najprostsze oraz detale.  Największą  wartością codzienności jest to, że jeszcze jest dostępna, dopóki życie trwa. Jej piękno można odnaleźć w smaku dobrej herbaty i nałęczowskich śliwek w czekoladzie, zwłąszcza, gdy pamięta o nich ukochana osoba.
Miarą odległości pomiędzy Henrykiem i Natalią nie są tysiące kilometrów pomiędzy Francją a Polską, ale bliskość serc i czułość gestów, język miłości i wzajemnego oddania. Współcześnie, gdy w życiu publicznym tak niewiele uwagi poświęca się ludziom sędziwym, chorym, zniedołężniałym lub niepełnosprawnym, istotną zaletą książki jest wrażliwość i subtelność, z jaką młoda pisarka  przedstawia  kondycję starego człowieka, jego cierpienie i niemoc. 

Powrót do genealogicznej przeszłości w poszukiwaniu ciekawych scenariuszy życia ma szanse zakończyć się sukcesem, bowiem  życie bywa niekiedy  bardziej zaskakującym reżyserem zdarzeń niż ludzka wyobraźnia. Myślę, że Agnieszka Moniak-Azzopardi czerpiąc inspirację z dziejów rodu, w literackich stop-klatkach nie tylko ocaliła od zapomnienia postacie i zdarzenia, losy jednostek i zbiorowości, ale także mimowolnie podjęła próbę odkrycia jakiś okruchów prawdy o sobie w kontekście historii rodzinnych. 


Książka warta przeczytania. Zdecydowanie polecam.


Pani EWO... ogromne DZIEKUJE!

środa, 22 listopada 2017

"Odchodzic" wzbudza wiele pozytywnych rekacji i swiadectw... kilka dni temu dostalam na mojej stronie Facebookowej taka wiadomosc.


Krystyna Miłaszewska P.Agnieszko, "Odchodzić" przeczytałam jednym tchem. Pani Dziadek uczył mnie w ogólniaku. Był wspaniałym nauczycielem,taktownym,eleganckim, lubianym i cenionym. Wiele wydarzeń z Jego życia było także udziałem mego ojca, też nauczyciela z przypadku. Zresztą znali się. Wstrząsnęło mną odchodzenie profesora. Nie potrafiłam przestać o tym myśleć. Wczoraj pojechałam na cmentarz z przyjaciółką i zapaliłyśmy na grobie p. Moniaków znicze. To mnie nieco wyciszyło. Dziękuję Pani za tę książkę, którą już wysłałam do kolegi z Bolesławca, Franka, którego Pani Dziadek trenował.


Cieplo sie na sercu robi... Dziekuje Pani Krystyno!

sobota, 11 listopada 2017

Wywiad ze mna i konkurs

Moja wirtualna znajoma zamiescila dzisiaj na swoim blogu wywiad ze mna oraz oglosila konkurs, w ktorym mozna wygrac moja ksiazke "Odchodzic" - wysle ja z dedykacja osobiscie.


https://mojaalzacja.pl/agnieszka/